Gerard López: Valverde zachował się jak dżentelmen i powinien otrzymać szansę dokończenia sezonu

Radek Koc

14 stycznia 2020, 18:45

Onda Cero

15 komentarzy

Fot. Getty Images

Były piłkarz Barcelony i były trener Barçy B Gerard López był gościem w programie "El Transistor" na antenie stacji Onda Cero. Wyraził zdziwienie momentem i sposobem zwolnienia Ernesto Valverde. Opisał również kulisy negocjacji z Xavim.

- Nie stało się nic takiego, co wskazywałoby na konieczność zwolnienia Ernesto Valverde w tym momencie. Trener zachował się jak dżentelmen przez cały czas tego zamieszania. Uważam też, że wykonał dobrą pracę w Barcelonie. Wywalczył cztery tytuły w 2,5 sezonu. Starał się wprowadzić pewne rzeczy w ramach stylu, który był dość wyraźny.

- Na losie Valverde bardzo zaważyły porażki w Lidze Mistrzów. Mecze rewanżowe z Romą i Liverpoolem były dwoma ciężarami, które musiał nieść na swoich barkach. Zeszłego lata, po finale Pucharu Króla, istniał być może odpowiedni moment na to, aby Barcelona rozstała się z Valverde. Kiedy jednak rozpoczynasz z trenerem nowy sezon, docierasz z nim do stycznia, jesteś liderem w klasyfikacji ligowej, zakwalifikowałeś się do fazy pucharowej Ligi Mistrzów i za chwilę rozpoczynasz walkę o Puchar Króla, musisz pozwolić trenerowi na dokończenie dzieła. To prawda, że w tym sezonie było kilka złych meczów, zwłaszcza na wyjazdach. W ostatnim starciu z Atlético załamanie nastąpiło w ostatnich 10 minutach gry. Wcześniej Barcelona rozegrała praktycznie najlepsze 80 minut za kadencji Valverde. Wydaje mi się, że musi być jeszcze jakiś inny powód.

- Uważam, że szatnia była po stronie Valverde. Mam tu na myśli najważniejszych zawodników w kadrze Barcelony. W zeszłym tygodniu publicznie wyrazili oni swoje poparcie dla trenera. A zatem szatnia to raczej nie był ten problem. Jest coś, co się nam wymyka. Jestem bardzo zdziwiony. Przede wszystkim dziwi mnie sposób załatwienia całej tej sprawy. Jest bardzo nietrafiony. Może wyrządzić wielką szkodę obecnym włodarzom klubowym w kontekście przyszłości.

- Myślę, że cały proces trwał już od kilku tygodni. Być może to mecz z Realem Madryt był początkiem tej negatywnej tendencji i wrażenia, że gra Barçy jest zła i w tym sezonie mogą zostać powtórzone błędy z zeszłego roku. Wobec kluczowych miesięcy, w którym zapadają wszystkie rozstrzygnięcia, spotkania z Realem i Espanyolem mogły być dla klubu ostrzeżeniem.

- Po meczu z Atlético zapanowało prawdziwe szaleństwo. Abidal i Grau wybrali się do Kataru. Ponoć pojechali tam, aby zobaczyć, jak przebiega rekonwalescencja Dembélé. Grau jest jednak CEO klubu i jeśli był w Dosze, to dlatego, że chciał ściągnąć do Barcelony Xaviego. Oprócz Bartomeu, Grau jest praktycznie jedyną osobą, która może podpisać kontrakt z nowym pracownikiem klubu.

- Myślę, że Quique Setien był piątą opcją Barcelony. Najpierw chcieli spróbować z Xavim i myśleli, że może będą mieć szczęście. Wiadomo, bo ujawnił to nawet klub, że najważniejsi piłkarze w szatni Barcelony dzwonili do Xaviego w piątek czy w sobotę. Starali się go namówić do przyjścia do Barcelony. Xavi uznał jednak, że nie chce wejść w sam środek „bigosu” i od razu mieć na głowie masę problemów. Wiedział przecież, że nie mógłby liczyć na Luisa Suáreza, kluczowego napastnika w zespole.

- Przedstawiciele Barcelony pojechali do Xaviego i po prostu spróbowali. Pewnie przedstawili mu czek in blanco i powiedzieli, że dają mu władzę totalną. W swojej desperacji złożyli mu tę propozycję, wiedząc, że szatnia poprze te działania. Messi, Busquets, Piqué czy Alba, wszyscy ci, którzy grali jeszcze z Xavim w jednej drużynie, bardzo chętnie widzieliby go z powrotem w klubie. Jest jednym z nich. Inną sprawą jest to, że zatrudniając Xaviego, automatycznie pozbyliby się największego konkurenta w wyborach prezydenckich za pół roku czy za 1,5 roku. Quique Setien jest w tym momencie ostatnią deską ratunku Bartomeu.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

powinien pofrunąć już po meczu z liverpoolem i koniec kropka ale miał szanse bo sytuacja w lidze była dobra i drugi raz doszedł do finał cdr który przegrał ale gra caly czas była mizerna

Xavi przecież nie musi być od razu 1 trenerem. Może być asystentem.

Ja myślę, że jest sporo prawdy w tym co mówi Gerard ale pobudki są inne. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że przed tym sezonem postawiono Valverde ultimatum. Doszliśmy do takiej części sezonu, że widmo przegrania na każdym froncie jest bardzo możliwe. Jeśli słabo gramy z Realem u siebie, nie potrafimy wygrywać na wyjazdach, zawodnicy są zdekoncentrowani i w 10 minut ucieka nam superpuchar to istnieje duże prawdopodobieństwo, że demony z Rzymu i Liverpoolu powrócą. Jeśli by się tak stało i po raz kolejny nie byłoby sukcesu, to los zarządu byłby w wyborach przesądzonych. Co zrobić? Skoro masz małe szanse być u władzy to potrzebujesz zrobić coś co odwróci sytuacje. Czasami musi być to ryzyko. I w mojej ocenie takie ryzyko zostało podjęte. Jeśli jakimś cudem Setien to poukłada, wygra ligę, LM - to zarząd obroni swoją decyzję a nawet zyska w wyborach bo przy pięknej grze Socios mogą być bardzo zadowoleni, a przecież to oni będą głosować. W tej chwili notowania zarządu są marne, ale ta decyzja może wpłynąć na wynik wyborów.

Ale dopiero byłaby z nas beka jakby Valdi teraz przejął stery u jakichś ogóròw i wrzuciłby nam na naszym boisku tak 2-0.
A co do Gerarda Lopeza to zgadzam się z nim prawie w każdej kwestii.

On powinien zostac zwolniony po 1 roku a nie jeszcze sezon konczyc...

Ma racje. Barto ratował siebie a raczej swoją frakcję. Zwalniając Valverde może powiedzieć:
1) Jak sezon wyjdzie: zareagowałem w porę a wszyscy przyklasną
2) Jak sezon nie wyjdzie: próbowaliśmy ratować sezon ale nie wyszło, za dużo złego było.
Ale to jest krótko wzroczne patrzenie. Była połowa sezonu. W każdych rozgrywkach istnieliśmy. Przegraliśmy SPH. Ok. Ale wszystko przed nami. Nawet jak Valverde miał odejść. Należało spokojnie poszukać trenera który przyjdzie przed sezonem. Który już teraz będzie patrzył kogo widział by w drużynie. I przygotowywał sobie plan na przyszłość. Bayern mógł poczekać na Guardiole 1 sezon? MC mogło pół sezonu. A my co? Tak nam się grunt palił pod nogami, że po latach dominacji w LL nie mogliśmy spokojnie przeżyć jednego słabszego sezonu? Ludzie w zeszłym sezonie grając słabo doszliśmy do PÓŁFINAŁU LM. To nie jest osiągnęcie? gdybyśmy odpadli po dwumeczu walki nikt by nie pisnął. Ale odparliśmy po 3:0 i 0:4, więc jest to wyraziste jak......uj. I boli bardziej bo sezon wcześniej odpaliśmy po 4:1 i 0:3. Ale to nadal był PÓŁFINAŁ najcięższych rozgrywek. I spokojnie można uznać to za daleki etap. Dlatego zmiany należało dokownywać na spokojnie z wizją przyszłości a nie w atmosferze trzęsienia ziemi aby ratować swoją dupę.

Uwielbiam czytać wywiady z Gerardem. Mam wrażenie, że nikt z otoczenia Barcelony (wliczając w to jak byłych pilkarzy/trenerów) nie wypowiada się tak rzeczowo jak on.

Podzielam również jego opinie, że Setien był którąś z kolei opcją. Tak samo wydaje mi się oczywiste, że Xavi celowo nie chciał wchodzić w to bagno. Lepiej spokojnie przyjąć tę posadę, gdy zmieni się zarząd i będzie czas na spokojne przygotowanie drużyny.

On też nie zagrzal ławy, a wyniki nie były dobre i go zwolniono ,a dla niego te wyniki jakie osiągnięto są rewelacyjne i mu wystarczają a to nie tędy droga kolego . Za małe ma pojęcie Lopez

Mnie się wydaje że to dobry moment. Real wrzucił następny bieg i widać to było w meczu z nami. Są na tym etapie sezonu znacznie lepsi od nas. Później Espanyol i przegrana. Następnie Atletico w superpucharze wygrało i nie ma znaczenia czy byli lepsi przez 10, czy 80 minut, po porażkach z Liverpoolem i Romą Valverde nie mógł sobie pozwolić na kolejną przegraną w takim stylu, czyli wszystko idzie dobrze do pewnego momentu, a nagle trach i wszystko idzie w drzazgi. Co gorsza jak od początku nie szło dobrze to też nie potrafił odrobić jak w meczu z Valencią. Dwie wspomniane przegrane w LM też nie dawały nadziei że w tym roku będzie inaczej. Dostał pół roku na uratowanie drużyny i nie widać poprawy. Lepszej decyzji nie mogli podjąć.
Komentarz usunięty przez użytkownika

To że Valverde potrafi się zachować to wiemy ale dzięki temu nie będzie lepszej gry. Sezon powinien dokończyć i się pożegnał ale w zeszłym roku. Ten sezon był błędem każdej ze stron

Tez mi się wydaje, ze to były dobre 80 minut w wykonaniu Barcy. Nie koniecznie jednak musiał to być początek czegoś lepszego. Na pewno jednak nie był to dobry moment na zmianę. Powinna ona nastąpić, albo na koniec poprzedniego sezonu, albo początku tego, kiedy i wyniki i grały były złe.
Sposób załatwienia sprawy - żenujący. Jeśli rzeczywiście Setien nie był kandydatem pierwszego wyboru, co więcej niż prawdopodobne to jak można było urządzać taka szopkę. Czemu nie można było wcześniej wybadać zdecydowanie dyskretniej gej sytuacji. Skąd nagły pośpiech.
Niech się prezes tłumaczy. Teraz powinien wysłuchać nawoływania do dymisji większe niż Valverde przez ostatnie pół roku.

Fakt zarząd jest do wyrzucenia ale mówienie, że Valverde powinien tu zostać do końca sezonu...
Jego tu nie powinno być od poprzedniego sezonu