Barça dała sobie wydrzeć bilet do finału Superpucharu Hiszpanii

Radek Koc

9 stycznia 2020, 18:55

676 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:3

Herb FC Barcelona

Atlético Madryt

ATM

  • Lionel Messi 51'
  • Antoine Griezmann 62'
  • 46' Koke 
  • 81' (k.) Alvaro Morata 
  • 86' Angel Correa 

FC Barcelona przegrała z Atlético w drugim półfinale Superpucharu Hiszpanii 2:3. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie. Katalończycy odpowiedzieli na trafienie Koke golami Messiego i Griezmanna. Potem jednak zostali ukarani przez Moratę i Correę.  

Barça rozpoczęła mecz z Atlético z dwiema znaczącymi zmianami w porównaniu do ostatniego ligowego pojedynku z Espanyolem. Umtiti wskoczył do jedenastki, zajmując miejsce Clementa Lengleta. W środkowej linii partnerem Busquetsa i De Jonga został natomiast Arturo Vidal, który znajduje się w centrum transferowego zamieszania, ale nie schodzi poniżej wysokiego poziomu.

Pierwsza składna akcja mistrzów Hiszpanii nadeszła w ósmej minucie, ale strzał Vidala przeszedł obok bramki Oblaka. Kilka minut później doszło do groźnego zderzenia z udziałem Neto, Umtitiego i Ángela Correi. Najbardziej ucierpiał ten ostatni. Rozgrzewkę rozpoczęli Koke i Vitolo, ale ostateczne Argentyńczyk rozbiegał drobny uraz i mógł kontynuować grę.

W 22. minucie bardzo groźna akcja zakończyła się mocnym strzałem Messiego i świetną obroną Oblaka. Duma Katalonii była naprawdę bardzo blisko wyjścia na prowadzenie! 10 minut później Atlético starało się zrewanżować groźnym strzałem z rzutu wolnego w wykonaniu Herrery, ale na wysokości zadania stanął Brazylijczyk Neto.  

Barcelona w dużej mierze spełniała swoje przedmeczowe założenia, o których mówił też drugi trener Jon Aspiazu. Katalończycy przejęli kontrolę nad grą, zdominowali rywala i nie dopuszczali do groźnych kontrataków. Atlético momentami było totalnie zamknięte na własnej połowie i nie miało pomysłu, jak się uwolnić z tego uścisku. Blaugranie brakowało jednak większej liczby klarownych sytuacji do sprawdzenia Oblaka. Takie nadeszły na kilka minut przed końcem pierwszej części gry. Griezmann i Suárez próbowali umieścić piłkę w siatce, ale Słoweniec dwukrotnie pokazał cały swój kunszt (szczególnie przy wyjściu do Francuza). Do przerwy nie zobaczyliśmy bramek, natomiast między zawodnikami obu zespołów doszło do scysji już po gwizdku sędziego. Suárez zobaczył żółtą kartkę.

Druga połowa zaczęła się dla Barcelony w najgorszy możliwy sposób. Atlético przeprowadziło błyskawiczną akcję, po której w znakomitej sytuacji sam na sam z Neto znalazł się wprowadzony w przerwie Koke. Jeden z najwierniejszych wojowników Cholo Simeone nie zmarnował takiej szansy i trafił do siatki. Nie po raz pierwszy zawodnikom Valverde zabrakło koncentracji.

Jeśli ktoś się jednak spodziewał, że to zszokuje i zablokuje piłkarzy Barçy, bardzo się mylił. Radość Simeone i jego podopiecznych trwała jakieś pięć minut. Suárez zostawił w polu karnym piłkę Messiemu, ten się przepchnął się z nią między obrońcami i huknął z prawej nogi. Oblak nie miał nic do powiedzenia.

Zaledwie kilka minut później Messi postanowił przedłużyć swój strzelecki festiwal. Argentyńczyk opanował spadającą piłkę, uwolnił się spod opieki obrońcy i plasowanym strzałem po raz drugi pokonał Oblaka. Sędzia González użył jednak systemu VAR, obejrzał całą akcję ponownie i anulował bramkę. Dopatrzył się zagrania ręką Messiego. Co ma wisieć, nie utonie. Chwilę po całym zajściu Barça przeprowadziła kolejną ofensywną akcję. Atomową główkę Suáreza w kapitalnym stylu jeszcze wybronił bramkarz Atlético, ale przy dobitce Griezmanna nie miał już żadnych szans.

Barça gniotła rywala i stwarzała sobie kolejne sytuacje. Oblak dwoił się i troił, aby utrzymać swój zespół w grze. W sukurs bramkarzowi po raz kolejny przyszedł też system VAR, który wychwycił pozycję spaloną przy akcji zakończonej bramką Piqué w 74. minucie gry.

Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry doszło do kolejnego zwrotu akcji! Neto sfaulował w polu karnym Vitolo i sędzia musiał podyktować rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Álvaro Morata. Los Colchoneros bardzo się ożywili i w kolejnym wypadzie ponownie byli bliscy wywalczenia karnego. Sędzia raz jeszcze musiał skorzystać z pomocy systemu VAR i tym razem uznał, że Piqué nie zagrał celowo ręką w polu karnym.

To wszystko wytrąciło Barcelonę z równowagi. Po raz kolejny zaszwankowała koncentracja, a Atlético poszło za ciosem. Po złym wyjściu Piqué i nieudanej próbie przerwania akcji, w sytuacji sam na sam z Neto znalazł się Ángel Correa. Brazylijczyk zablokował jego strzał, ale piłka i tak przekroczyła linię bramkową. Madrytczycy wyszli na prowadzenie i oszaleli ze szczęścia.

Valverde zareagował, wprowadzając Ansu Fatiego za De Jonga, ale ten nieco desperacki ruch nie przyniósł żadnego efektu. Barça pozwoliła przeciwnikowi na odrobienie strat i dała sobie wyrwać awans do niedzielnego finału. O Superpuchar Hiszpanii zagrają dwa madryckie zespoły, które bardzo skorzystały na nowym formacie tego turnieju.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Busi dzisiaj jest genialny.
« Powrót do wszystkich komentarzy