Xavi: To wstyd porównywać Messiego z jakimkolwiek innym piłkarzem

Łukasz Lewtak

15 grudnia 2019, 12:00

La Vanguardia

16 komentarzy

Fot. Getty Images

W najbliższy czwartek minie dziesięć lat od momentu, w którym Barcelona Pepa Guardioli zdobyła sekstet, wygrywając klubowe mistrzostwa świata. Z tej okazji La Vanguardia przeprowadziła wywiad z Xavim, jednym z liderów zespołu Barçy z 2009 roku.

La Vanguardia: Mija dziesięć lat od tego niepowtarzalnego wydarzenia. Co ci przychodzi do głowy w takim momencie?

Xavi: Myślę o tym, że czas pędzi jak szalony oraz że bardzo cieszyłem się z tamtego czasu. Teraz jestem trenerem i jeszcze bardziej dociera do mnie, jak trudne było to, co osiągnęliśmy. Tamta drużyna była legendarna, spotkały się w niej wszystkie gwiazdy. To był świetny czas. Myślę, że wraz z upływem lat jeszcze bardziej będzie się to doceniać. Człowiek odchodzi z Barcelony i zdaje sobie sprawę, że wszystko jest trudniejsze. Widzimy to teraz w Lidze Mistrzów w kontekście liczby zdobytych tytułów. Wtedy wydawało się, że łatwo jest wygrać Champions League. Jednak tak nie było ani tak nie jest.

Czy będziesz świętować 10. rocznicę zdobycia sekstetu w najbliższy czwartek?

W pewnym sensie codziennie świętuję tamtą epokę, opowiadając o różnych pojedynkach moich przyjaciołom i trenerom. W takich chwilach czuję, że jestem uprzywilejowany, przypominając sobie, jak wtedy graliśmy. Tamten zespół przeszedł do historii jako jeden z najlepszych. Wszyscy to przyznają, a ja jestem bardzo dumny, że byłem jego częścią.

Jaki moment z tamtego 2009 roku przeżyłeś najmocniej?

Poza tytułami, które ostatecznie są podstawą wszystkiego, ogólnie sposób, w jaki cieszyłem się grą na boisku, naszą wyższość nad rywalami, czy to nad Realem, czy najlepszymi przeciwnikami w Europie. Dominowaliśmy w meczach, stwarzaliśmy okazje bramkowe... To było marzenie. To było marzenie Cruyffa sprzed 30 lat. Tamto ziarno, które zostało zasiane w La Masii, które pokazywano mi od małego, dało swoje owoce w futbolu na najwyższym poziomie. Miałem piłkę przy nodze ponad sto razy w każdym meczu. To przywilej. Podawałem do najlepszych piłkarzy, którymi byłem otoczony. To był luksus.

Jakie trofeum było dla ciebie najważniejsze?

Nie wiem, wszystkie. Pamiętamy o wszystkich sześciu, bo jesteśmy jedynym zespołem w historii, który zdobył sekstet. Inni co najwyżej będą w stanie się z nami zrównać i to pokazuje, jaką wielkość osiągnęliśmy.

Twój występ w meczu 6:2 na Bernabéu był profesorski. Zaliczyłeś cztery asysty... Co pamiętasz z tamtego spotkania?

To było spektakularne. Już sam wynik przykuwa uwagę, ale nigdy w życiu nie miałem takiego poczucia naszej wyższości na Bernabéu. Kilka lat wcześniej dobry na Bernabéu był nawet jeden punkt. Jednak w 2009 roku potrzebowaliśmy zwycięstwa, potwierdzenia naszej wyższości. To uczucie było fantastyczne.

Jaką rolę odegrał Guardiola?

Zmienił system gry. Messi występował jako "fałszywa dziewiątka", a Henry i Eto'o byli ustawieni pomiędzy stoperami i bocznymi obrońcami i uciekali na wolne przestrzenie. Stwarzaliśmy przewagę z Leo, ja i Andrés byliśmy w środku pola. Real krył indywidualnie z Gago i Diarrą, Leo się cofał, Cannavaro i Metzelder nie podążali za nim i stwarzaliśmy przewagę, zawsze ktoś z trójki w środku pola zostawał sam. Pep zaplanował sobie ten mecz i to wyszło mu idealnie. To była historyczna wyższość. Wróciliśmy do szatni i świętowaliśmy. Były oklaski, uściski, okrzyki... Tamto zwycięstwo bardzo przybliżyło nas do tytułu. Bez wątpienia był to jeden z najlepszych meczów w mojej karierze.

Teraz, już jako trener, uważasz, że ponowne utworzenie takiej drużyny jest niemożliwe?

Tak. Wszystkie historyczne zespoły, o których pamiętają kibice, są nie do powtórzenia. Jednak na pewno pojawi się inna drużyna, która będzie grała dobrze. Od tego jest historia. Kolejne pokolenia ewoluują. Spójrz na Dream Team. Wydawało się, że nie da się ich prześcignąć, a my to zrobiliśmy. Jednak każda drużyna ma swoje szczególne cechy i dlatego jest nie do powtórzenia. Nasz zespół miał Messiego, Guardiolę, canterę... To było połączenie ludzi od nas, z domu. Piłkarzy i trenera. On dał dużą władzę kapitanom, mieliśmy najlepszego zawodnika w historii, mieliśmy Eto'o, Henry'ego, Alvesa... To było kapitalne.

Spójrzmy na początki tamtej drużyny. W lecie 2008 roku Eto'o był prawie na wylocie, potem przyszła porażka z Numancią i remis na Camp Nou z Racingiem... Ktoś w ogóle myślał, że to tak się skończy?

Nie mieliśmy wrażenia, że idzie nam źle. Nie wiem. Ja mówiłem rodzinie i przyjaciołom, że wyniki są mylące. Rozegraliśmy świetny mecz z Racingiem, a rywale doprowadzili do remisu po odbitej piłce. Pamiętam, że Cruyff pisał wtedy, że Barça nie mogła zagrać lepiej. Ja miałem takie same odczucia. Nawet na treningach już widziałem, że zbliża się coś wielkiego, być może nie tak wielkiego, jak było w rzeczywistości, ponieważ tego nie da się przewidzieć, ale miałem wrażenie, że mamy się bardzo dobrze, cieszymy się grą, stosujemy wysoki pressing. Mówiłem to osobom z mojego otoczenia. Podkreślałem, że wszystko skończy się dobrze. I tak było.

A Eto'o?

Pep go nie widział, a my, kapitanowie, powiedzieliśmy mu, że Eto'o jest profesjonalistą, liderem na boisku, gościem, który strzela gole, i dobrym chłopakiem. Podczas letniego tournée w Miami i Nowym Jorku, na treningach i w trakcie meczów, Pep sprawdził to, co mówiliśmy, i zmienił zdanie. W tamtym sezonie Eto'o zrobił różnicę.

Czas leci, a Messi nadal jest tam, gdzie był...

Ma 32 lata. W 2009 roku już mówiłem, że jest najlepszym piłkarzem w historii! Robił to co Maradona, Pelé, Cruyff, Di Stéfano... wszyscy wielcy. I to w czasach, w których wszystko się już wyrównywało ze względu na obciążenia fizyczne i taktykę. Dziś wszyscy podejmują wysiłek na granicy swoich możliwości, a Leo pozostaje najlepszy. Codziennie zaskakuje, robi różnicę. To zwycięzca, bestia w rywalizacji, nie znosi porażek, jest liderem, ma idealne ciało do uprawiania piłki nożnej i bardzo silną mentalność. Jest fantastyczny. To niewątpliwie najlepszy piłkarz w historii i może jeszcze grać przez długi czas. Jest szybki fizycznie i mentalnie. To połączenie sprawia, że nie da się go zatrzymać. Niektórzy mają jedno albo drugie, ale tylko on posiada obie te cechy na najwyższym poziomie. To wstyd porównywać Messiego z jakimkolwiek innym piłkarzem. 90% jego występów jest dobrych. Nie można go zatrzymać.

Jaki kontakt utrzymujesz z członkami tamtego zespołu?

Często rozmawiam ze wszystkimi, z Puyolem, Andrésem, Víctorem, Busim, Leo, Samuelem, który jest w Dausze... Teraz wszystko jest łatwiejsze, bo jest WhatsApp. Ja jestem towarzyski i lubię dobrze dogadywać się ze wszystkimi. Byliśmy jak rodzina, spotykaliśmy się w 15 czy 20 osób plus sztab. Byliśmy chorzy na punkcie futbolu i to okazało się wielką zaletą.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

tęsknie za tym panowaniem na boisku czasy kiedy nie bałem sie o obrone a jak już piłka była przy nodze co sie działo prawie caly vczas to juz całkiem komfort... ehhh

Aż ciężko uwierzyć, że to już 10lat...
Ehh..
Czas zdecydowanie za szybko pędzi!

99% ludzi na świecie też tak uważa. Brawo generale za słowa i za wszystko :)

Oczywiście ma 100% racji. Porównywanie jakichś Ronaldów czy innych Van Dijków do Leo to po prostu profanacja piłki.

Zmysł taktyczny Guardioli jest nie do opisania, to facet który żyje futbolem a opis taktyki na mecz z Realem który opowiedział Xavi tylko to pokazuje...Drugiego takiego nie będzie.

Czekam tylko kiedy zostanie trenerem Barcy. Oby Messi jeszcze grał.

Wstyd to kraść i z ch*ja spaść;p

Tamta drużyna, ten czas, wspomnienia ahh. Można tylko powspominać i być dumnym, że mieliśmy okazję to przeżyć

Wczoraj Messi zagrał bardzo słaby mecz.. Nie było widać bestii która nie lubi przegrywać.. Często jest tak że jak przeciwnik walczy i dużo biega to nasz lider znika..

Generał ma rację. Barca 10 lat temu była dużo lepsza od Realu w tamtym czasie. Real w tamtym czasie był poza TOP 10.

Najlepszy dyrygent jakiego widziałem w życiu. "Miałem piłkę przy nodze ponad sto razy w każdym meczu. To przywilej. Podawałem do najlepszych piłkarzy, którymi byłem otoczony. To był luksus."

Uwielbiam wywiady z Generałem. Na każde pytanie odpowiada wyczerpująco, a jednocześnie bardzo rzeczowo. Wracaj niedługo mistrzu :)

Xavi zamiast Valverde ;)