Leo Messi: Przyznaję, że nieco zabolało mnie, gdy Cristiano zrównał się ze mną w liczbie Złotych Piłek

Julia Cicha

3 grudnia 2019, 20:15

Goal, La Vanguardia, Sport, AS, Marca

30 komentarzy

Fot. Getty Images

Tradycyjnie dzień po gali Złotej Piłki France Football publikuje wywiad ze zdobywcą nagrody. W rozmowie z francuskimi dziennikarzami Leo Messi opowiedział o swojej rywalizacji z Cristiano Ronaldo, o zbliżającym się końcu kariery oraz o tym, kogo uważa za najlepszego piłkarza na świecie.

− Wygranie Złotej Piłki cztery lata z rzędu, a także zdobycie kolejnej po dziesięciu latach od pierwszej jest wyjątkowe. To pokazuje długość mojej kariery. Trudno jest rywalizować przez dekadę. Miałem szczęście, że mogłem to robić, a ta nagroda to pokazuje, bo rywalizowałem z silnymi przeciwnikami.

− Czy rozumiem frustrację Cristiano? To coś, co przeżywamy, czujemy i wyrażamy w zależności od naszego charakteru. Dla mnie tytuły drużynowe są ważniejsze od indywidualnych wyróżnień, nawet tak znaczących jak Złota Piłka. Każdy przeżywa we własny sposób. Kiedy jest się czołowym sportowcem, zawsze chce się jednak ją zdobyć.

− Czy frustrowały mnie ostatnie lata, w których nie wygrywałem? Powiedzmy, że rozumiałem, dlaczego tak się działo. Jako zespół nie osiągnęliśmy naszego głównego celu, czyli Ligi Mistrzów, co zwiększa szansę na otrzymanie Złotej Piłki. Cristiano był decydujący i wygrywał te rozgrywki. Zasłużył na zwycięstwo.

− Co zrobiłbym, gdybym uważał to za niesprawiedliwe? To zależy od was, musicie mi powiedzieć, czy to nagroda dla najlepszego piłkarza czy dla gracza, który miał najlepszy sezon. Później wszystko zależy od gustów. Jedni wolą Cristiano, inni mnie, jeszcze inni Neymara czy Mbappe. Ludzie mają możliwość wyboru.

− Cieszyłem się z pięciu Złotych Piłek oraz z faktu, że jako jedyny tego dokonałem. Kiedy Cristiano mnie dogonił, przyznaję, że nieco mnie to zabolało. Już nie byłem sam na szczycie. Miało to sens, choć było przyjemnie być samemu.

− Od narodzin Thiago wiele się zmieniło. Wcześniej mogłem spędzać całe dnie bez odzywania się do nikogo, jeśli coś nie szło nam dobrze. Dzieci to zmieniły.

− Szczerze mówiąc, nie czuję jeszcze, żebym był blisko końca kariery. Miałem pecha, że doznałem kontuzji pierwszego dnia sezonu i nie mogłem dobrze zacząć. Powoli odzyskuję rytm i formę. Nie czuję ciężaru moich 32 lat. Dopóki mogę grać, dopóki moje ciało mi pozwoli, będę grał. Postaram się wydłużyć tę przyjemność z gry jak najdłużej. Nie myślę jednak o przyszłości, nigdy tego nie robiłem.

− Wiedza, że zawsze jest kolejny mecz, utrzymuje mnie przy życiu.

− Trudno powiedzieć, czy zdobyłbym tyle Złotych Piłek, gdybym odszedł z Barcelony. Przyszedłem tu w wieku 13 lat, to niesamowity kluby, według mnie najlepszy na świecie. Znalazłem tu wszystko, czego potrzebowałem. Nigdy nie czułem potrzeby odejścia. To idealne miejsce dla mnie, mojej kariery i rodziny. Jestem bardzo wdzięczny temu klubowi i miastu.

− Nigdy nie czułem potrzeby innego wyzwania. Dla mnie nieustannie wyzwaniem jest dawanie z siebie wszystkiego w Barcelonie, by dalej się rozwijać jako piłkarz i jako osoba. Nie ukrywam, że od narodzin dzieci myślę więcej o rodzinie i o tym, co zmiana mogłaby dla niej oznaczać.

− To prawda, że pięć lat temu myślałem o odejściu, ale nie z powodów piłkarskich, tylko prywatnych. Przechodziłem przez trudne momenty, ale dzięki wsparciu osób z Barcelony i z klubu poradziłem sobie. To pozwoliło mi tu zostać. Po prostu wtedy, gdy to powiedziałem, nie czułem się dobrze w Hiszpanii.

− Szczerze mówiąc, nie wiem, kto jest najlepszym piłkarzem w historii. Ja jestem kreatorem gry, nie goleadorem.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Szczerze mówiąc, nie czuję jeszcze, żebym był blisko końca kariery."

"Postaram się wydłużyć tę przyjemność z gry jak najdłużej"

Kamień z serca bo na gali go zrozumiałem że ten dzień jest blisko.
« Powrót do wszystkich komentarzy