Gerard Piqué: Gram lepiej wtedy, kiedy angażuję się również w projekty pozasportowe

Ela Rudnicka

21 listopada 2019, 12:30

Mundo Deportivo

38 komentarzy

Fot. Getty Images

Gerard Piqué udzielił wywiadu Mundo Deportivo. Środkowy obrońca w rozmowie odniósł się m.in. do swoich niedawnych wypowiedzi dot. niedużej ilości snu, końcu kariery i obecnej sytuacji Barcelony.

Myślisz, że w następnym roku bardziej prawdopodobne jest, że zobaczymy Federera w Pucharze Davisa czy Neymara w Barcelonie?

Nie wiem, to dwie zupełnie różne kwestie, ale w świecie sportu wszystko jest możliwe. Trzeba po prostu czkeać, obserwować i patrzeć, czy się wydarzą.

Koledzy z drużyny mówili ci, że ten tydzień jest dla ciebie szalony?

Byli na zgrupowaniach reprezentacji, nie rozmawiałam więc z nimi. Kiedy jednak rozpoczęło się to wszystko, czyli prawie dwa lata temu, musiałem im tłumaczyć, na czym będzie polegał nowy format, i nie rozumieli z tego zbyt wiele. Teraz to już jednak dla nich coś normalnego.

Myślisz, że jako piłkarz wyprzedzasz swoją epokę, skupiając się również na rzeczach innych niż futbol?

Nie. Powiedziałbym raczej, że mam inne zainteresowania niż pozostali. Niektórzy zawodnicy mają restauracje lub prowadzą inne interesy, inni grają na konsoli, telefonie, jeszcze inni poświęcają wolny czas rodzinie… Każdy robi to, co pozwala mu się spełniać. Nie wydaje mi się, żeby udział w innych projektach był czymś złym, wręcz przeciwnie, to coś dobrego, ponieważ tworzysz nowe rzeczy. Dla mnie praca nad nimi to przyjemność. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że nasze kariery nie są długie, dlatego też kiedy zakończę swoją, chciałbym skupić się na innych rzeczach.

Puchar Davisa motywuje cię bardziej niż piłka? Ile czasu będziesz mieć jeszcze energię, żeby grać?

Prawda jest taka, że im więcej tego typu projektów realizuję, tym mam więcej motywacji na boisku. Myślę, że dzieje się tak, ponieważ widzę, że robię inne rzeczy, nie chcę więc myśleć o tym, co dzieje się poza boiskiem, chcę po prostu cieszyć się grą. To dobrze mi robi. Gram lepiej, jeśli angażuję się w inne projekty, niż wtedy, kiedy nie robię nic poza piłką. Ubiegły rok był jednym z najlepszych w mojej karierze, ale był również jednym z najbardziej pracowitych, ponieważ rozpoczęcie takiego projektu wymaga wiele czasu. Znam bardzo dobrze siebie, moje ciało, wiem, co pozwala mi się spełniać, umiem poukładać dobrze te wszystkie rzeczy. Jeśli zobaczę, że nie będę miał motywacji czy że nie będę mógł grać na odpowiednim poziomie, co również może się wydarzyć, zakończę karierę i zajmę się innymi rzeczami, ale mam nadzieję, że dojdzie do tego dopiero za kilka lat.

Na razie masz umowę do 2022 roku. Myślisz, że będziesz grał w Barcelonie do tego czasu? Chcesz tutaj zakończyć karierę czy myślisz jeszcze o grze w innym klubie?

Zawsze mówiłem, że moim ostatnim klubem będzie Barcelona. Nie mam zamiaru grać w innej koszulce, jeśli gram w piłkę, robię to tylko dlatego, że całe moje życie jestem culé. Dla mnie gra w Barcelonie to spełnienie mojego największego marzenia. Oczywiście stworzenie nowego formatu Pucharu Davisa również było ważne, ale moim jedynym marzeniem, kiedy byłem dzieckiem, była gra w koszulce Barcelony. Będę ją przywdziewał tak długo, jak będę miał na to siłę i chęci. Jeśli coś się zmieni w tej kwestii, zakończę karierę. Kontrakty są po to, żeby je wypełniać, mam zamiar grać do 2022 roku, ale nie mam szklanej kuli, nie wiem, czy będę w stanie to robić. Jeśli np. zobaczę, że będę tracił rolę, którą spełniam w drużynie, albo że mój poziom nie będzie wystarczający, nie będę miał problemu z tym, żeby odejść wcześniej. Myślę jednak, że to się nie wydarzy. Znam siebie i myślę, że wytrzymam do 2022 roku, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy.

W związku z wywiadami, których udzieliłeś niedawno, dziennikarze pisali, że śpisz cztery lub pięć godzin dziennie oraz że jesz Nutellę. Jak można pogodzić te dwie rzeczy z byciem topowym sportowcem?

Tak naprawdę to nie był nawet wywiad, raczej luźna rozmowa, a fragmenty, o których mówisz, zostały wyjęte z kontekstu. Powiedziałem, że czasami zdarza mi się spać cztery czy pięć godzin, ale ogólnie, a przede wszystkim w dni meczowe, śpię dziesięć godzin w nocy i dwie godziny w ciągu dnia. Owszem, czasami śpię krócej, nie tylko z powodu Pucharu Davisa, ale również dlatego, że lubię NBA, a mecze rozgrywane są w nocy. Jestem przekonany, że inni ludzie też je oglądają. Tak naprawdę wiele czynników wpływa na to, jak gramy. Sen, odpowiednia dieta, ale również inne aspekty, np. treningi, odpowiednie skupienie się przed spotkaniami… Jest wiele takich rzeczy, a ja staram się pamiętać o nich wszystkich. Jeśli gram w Barcelonie od 12 lat, a zadebiutowałem 16 lat temu, to nie jest to dziełem przypadku. Mam moje nawyki, do których staram się stosować, a które zawsze dobrze się sprawdzały.

Wczoraj [wywiad przeprowadzono w środę - przyp. red.] wiadomością dnia był powrót do reprezentacji Luisa Enrique. Co myślisz o tym i o odejściu Roberta Moreno?

To było dla wszystkich dość zaskakujące. Nie gram już w reprezentacji, nie rozmawiałem jeszcze z kolegami, ponieważ w poniedziałek grali mecz, a wczoraj nie wzięli jeszcze udziału w treningu. Nie mogę więc wiele na ten temat powiedzieć. Bardzo cieszy mnie fakt, że Luis Enrique wraca do pracy, to najlepsza z możliwych wiadomości, a jeśli chodzi o jego relację z Robertem Moreno, nie mam pojęcia, co się między nimi wydarzyło.

Ostatnio mówiło się też wiele o tym, że w szatni martwicie się o grę Barcelony. Jak możesz ją ocenić i co możecie zrobić, żeby wrócić do gry, która tak zachwycała kibiców?

Wielu z piłkarzy gra w klubie już od kilku lat i wiemy, że w Barcelonie nie wystarczy wygrywać, trzeba również grać dobrze. Staramy się robić to od początku sezonu, ale czasami to jest jednak bardzo trudne. Trzeba przyswajać różne ruchy, ustawienia taktyczne, wszystko w zależności od piłkarzy, a czasami innych czynników. Dołączają do nas gracze, którzy w swoich wcześniejszych klubach pełnili inne role niż te, które mają w Barcelonie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy grać lepiej, wiedzą o tym wszyscy w szatni. Jeśli jednak jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli, to znaczy, że nie możemy grać tak źle, jak uważają media. Stawiamy sobie wysokie wymagania, staramy się poprawiać naszą grę. Myślę, że najlepszym sposobem na to są zwycięstwa, ponieważ wygrane dają dużo pewności siebie. Zwycięstwo z Celtą odniesione po dwóch słabszych meczach bardzo nam pomogło, teraz będziemy chcieli to powtórzyć w meczu z Leganés, tak żeby w dalszym ciągu być na czele klasyfikacji.

Porażka z Anfield czegoś was nauczyła? Myślisz, że transfery Griezmanna i De Jonga pomogą wam dać kibicom wymarzoną Ligę Mistrzów?

Ta porażka była ciężka, wszyscy o tym wiedzą. Dzięki nowym zawodnikom z pewnością będziemy mieć większe szanse w Lidze Mistrzów, ale nikt nie zagwarantuje nam wygranej. Rozumiem, że naszym fanom bardzo zależy na zwycięstwie, ale muszą również zrozumieć, że to jest bardzo trudne, nie wygrywamy Ligi Mistrzów od 2015 roku. Pep zawsze powtarzał: "musimy zwyciężyć w LaLidze, to jest najważniejsze, to taka baza, dzięki której możemy wygrywać inne rzeczy". Próbujemy to robić. W ostatnich dwóch sezonach wygraliśmy LaLigę i brakowało nam dwóch czy trzech meczów, żeby zdobyć kolejny tryplet, kibice tego nie doceniają. Drużyna rywalizowała do końca i przydarzył nam się mecz na Anfield. Był ciężki, ale nie można nie docenić drużyny takiej jak Liverpool, która wspaniale radzi sobie w Premier League. Na Anfield była zdecydowanie lepsza, wyeliminowała nas. Jeśli będziemy mierzyć się z nią w tym sezonie, postaramy się stawić jej czoła.

Po tamtej porażce wielu chciało odejścia Valverde, ale piłkarze go wsparli, co poskutkowało jego pozostaniem na stanowisku. Żyje się wam lepiej, kiedy on jest szkoleniowcem, czy może obawiacie się tego, że nowy trener byłby bardziej wymagający, tak jak np. Koeman czy Klopp?

Czy żyje nam się lepiej... Ja czułem się tak samo ze wszystkimi, w tym sensie, że wszyscy chcą pracować po to, żeby wygrywać. Przed Valverde był Luis Enrique, nie zauważam różnicy. Ludzie mają wyobraźnię, czytają prasę... My staramy się wykonywać naszą pracę, wygrywać, trenować. Mimo że zmieniają się trenerzy, filozofia Barcelony jest wyjątkowa, wszyscy szkoleniowcy planują podobne treningi, z takimi samymi ćwiczeniami… Oczywiście są pewne drobne różnice, ale treningi są w zasadzie takie same, odkąd dołączyłem do zespołu. Ciężko więc myśleć, że z Valverde "żyje nam się lepiej"... Żyje nam się tak samo jak ze wszystkimi innymi trenerami.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Oj pikej.Ostatni raz to ty dobrze grales w 2015r majac Mascherano obok. Pozniej obrone trzymal Umtiti a teraz nikt. Pique gral dobrze tylko wtedy gdy mial obok kogos lepszego i z charyzma patrz zwlaszcza Ramos,Puyol i troche mniej Masche i Umtiti

Jakoś nie widać xD

Niech on wreszcie przestanie się mądrzyć. Ławka mu się należy na kilka męczy i podstawą dla Todibo. Może wtedy zateskni za piłką. Biznesmen za dychę się znalazł.

co za bzdury właśnie widać jak mu to pomaga, gdy biega z głową w chmurach na boisku.

Gdyby nie miał nic na sumieniu to by się nie tłumaczył, zreszta zeżarła go krytyka to musi naprostować cała sytuacje.

Nie da się grać w piłkę na najwyższym poziomie śpiąc po 4 godziny na dobę.

Swoją drogą nieźle rozwalił ten puchar Davisa ! Wszyscy tenisiści narzekają , mecze kończą się walkowerami jak już ktoś ma awans inne reprezentacje wystawiły rezerwy , puste trybuny ! Robił coś na czy się nie zna może lepiej aby już nie zostawał prezydentem Barcelony .

Cóż podobne tłumaczenia były z Ronaldinho że nie wolno go ograniczać że muzyka i imprezy nie wpływają na nie go, a jak się mu ograniczy to nie będzie już tak świetnie grał. A potem gość ma wspaniałą karierę ale 4-5 letnią bo reszta to odcinanie kuponów.
To samo z Pique ile lat w Barcelonie był Piquenbauerem jak go kiedyś nazywano, a ile sezonów biegał po murawie z głową w chmurach, piszę to nie dlatego że go nie doceniam, przeciwnie gość miał wszystko by być bezdyskusyjnym top 3 obrońcą na świecie w historii tej dyscypliny.
Oby tylko za 10 lat nie mówił jak schnider mogłem być najlepszy ale mi się nie chciało, bo jednak wielu piłkarzy po odwieszeniu korków zdaje sobie sprawę że lepsze prowadzenie pozwoliło by im grać jeszcze rok dwa dłużej.

Darował by sobie to tłumaczenie. W tym sezonie Barcelona traci ogromną liczbę bramek, a ten gość nic nie ma sobie do zarzucenia

Teraz tłumaczenie. Chce robić co innego niech koczy karierę, a nie jakieś sprzedaże Todibo...

Damage conrol level klub wydmuszka

Oj chyba ostatnie wywiady Pique a szczegolnie temat o 4 godzinach snu musiały odbić sie szerokim, negatywnym echem. I słusznie bo przecież nie za to dostaje spora kase w profesjonalnym klubie aby grac tam w wolnej chwili miedzy biznesami.

Shakira. Tennis. Nba. Andorra. Barcelona. In that order.

Uwielbiam jego wywiady fajnie się je czyta, bo są tresciwe i takie na luzie. Dobrze gada :) ,a to ,że gawiedz krzyczy jak poniżej i próbuje mu umniejszac to trudno z takich mozna się posmiac :D

Bale ostatnio wyskoczył z flagą: "Walia, golf, Madryt - w takiej kolejności". Ciekawe jak ta hierarchia wygląda u Pique?

W którymś z wywiadów pique powiedział że kłamie aby zrobisz szum wokół siebie aby media miały o czym pisać A co jeśli to co mówi tutaj jest kłamstwem?

Nie mogę pojąć, jak sportowcy na takim poziomie, mogą zadowalać się pierwszą pozycją w lidze sensu stricto, w dodatku dzielone z RM. Gdyby grali na miarę możliwości, jakie daje obecna kadra, to powinni obecnie patrzeć na drugą drużynę z dystansem min. 10pkt, a w grudniu po klasyku, gazety okrzyknęłyby ich mistrzami Hiszpanii...

Już wiem dlaczego Pique śpi 4-5 godz. Shakira kiedyś powiedziała, że chciałaby mieć z nim dziewiątkę dzieci...

Pamietajcie, ze zdaniem Pique, mozna sklamac a ludzie i tak o tym za chwile zapomna :D

Ogolnie to ich nie doceniamy, za duzo wymagamy i mamy sie cieszyc dwoma Campeone, tak ciezko wywalczonymi w trybie Eco.
A to, ze mieli lige na tacy, praktycznie od Lutego i spokojnie mogli sie przygotowywac na LM, to tylko nasze wymysly.
Caly sezon krawawienia oczu, malej ilosci rotacji, grania na stojaco by tak sie skompromitowac z Liverpoolem. Nawet pierwszy mecz sie tak ulozyl, ze gladko ich rozjechalismy a z przebiegu meczu ciezko znalezc bardziej niesprawiedliwy wynik niz 3-0.
Mielismy tydzien odpoczynku, mozliwosc zagrania rezerwami, podczas gdy Liver gral o ciagle majstra i stoczyl ciezki boj ze Srokami. I gdybysmy przegrali pechowo, walczac, zostawiajac sily na boisku albo po czerwonej kartce czy bledach sedziego, to mozna zrozumiec. Jednak nasi wyszli totalnie obsrani od pierwszych minut (czy tak zachowuja sie doswiadczeni zawodnicy?) w dodatku nie majac ochoty nawet na padstawowa czynnosc pilkarza, jaka jest ... bieganie (czy tak zachowuja sie profesjonalisci?).

Po tym blamazu powienien poleciec nie tylko trener ale i kilku zawodnikow. Porazka w takim stylu, w takich okolicznosciach jest nie do przyjecia.
Pique i kilku innych specjalistow od "kibice za duzo wymagaja", dalej beda nam mydlic oczy i wmawiac jak oni to ciezko pracuja.

Real ma w składzie golfiste, my biznesmena. Obaj ewidentnie znudzili się piłką.

Chcemy to zobaczyć! :))

Sory, ale on nas takimi śmieciami w tym wywiadzie karmi. Nie mają sensu takie kurtuazyjne pseudowywiadziki.

Nie no śmiechłem :V szanuje Cię Gerard, ale ostatniej krytyki pod względem zaangażowania nie zamieciesz w ten sposób pod dywan.