Leo Messi poprowadził Argentynę do zwycięstwa z Brazylią

Dariusz Maruszczak

15 listopada 2019, 20:03

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Argentyna pokonała Brazylię 1:0 w meczu towarzyskim rozgrywanym w Arabii Saudyjskiej i sięgnęła po tzw. Superklasyk. Jedyną bramkę w tym pojedynku zdobył Leo Messi, a w podstawowym składzie Canarinhos wystąpił Arthur.

Na samym początku spotkania Argentyńczycy popełnili kilka bardzo prostych błędów w obronie. Juan Foyth stracił piłkę w okolicach własnego pola karnego, a Leandro Paredes musiał uciec się do faulu, żeby zatrzymać Gabriela Jesúsa. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a do futbolówki podszedł sam poszkodowany. Napastnik Manchesteru City nie trafił jednak w bramkę z rzutu karnego. Po chwili przed identyczną szansą stanął Leo Messi. Kapitan Albicelestes podszedł do jedenastki, którą sam wywalczył, gdy faulował go Alex Sandro. Pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki również nie zdołał wykorzystać rzutu karnego. Messiemu sprzyjało jednak szczęście, ponieważ Alisson odbił jego strzał przed siebie. 32-latek wykorzystał drugą szansę i wyprowadził Argentynę na prowadzenie. Tuż przed przerwą crack z Rosario mógł podwyższyć wynik. Arthur zanotował stratę na połowie boiska przy rozpoczynaniu akcji, a Messi popędził na bramkę rywala. Mógł jeszcze zagrać do Lautaro Martíneza, ale zdecydował się sam wykończyć akcję. Uderzył jednak wprost w Alissona. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Argentyny 1:0.

Na początku drugiej połowy zmieniony został Arthur. Pomocnik Barcelony miał problem z odnalezieniem się w dość chaotycznej i agresywnej grze obu zespołów i kilkakrotnie stracił piłkę, gdy chciał ją przytrzymać. W drugiej części gry tempo nieco spadło. Dopiero w 66. minucie Argentyna zagroziła bramce Brazylii. Messi oddał bardzo precyzyjny strzał z rzutu wolnego, ale odległość zrobiła swoje i Alisson zdążył sparować piłkę na rzut rożny. Kilka minut później kapitan Albicelestes znów spróbował po stałym fragmencie gry pokonać bramkarza Liverpoolu. I tym razem 27-latek nie dał się zaskoczyć. Przewaga Argentyny rosła z minuty na minutę, ale podopiecznym Lionela Scaloniego brakowało skutecznego wykończenia akcji. Strzały Leandro Paredesa, Lautaro Martíneza i Marcosa Acuni nie dosięgnęły celu. Zwłaszcza napastnik Interu miał doskonałą szansę, jednak postawił siłę nad precyzję i piłka poszybowała ponad bramką. Argentyna nie zdołała podwyższyć prowadzenia, ale w drugiej połowie potrafiła zdominować Brazylię i zasłużenie wygrała 1:0.

Brazylia - Argentyna 0:1
0:1 L. Messi 13’

Skład Brazylii: Alisson - Danilo, Eder Militao, Thiago Silva, Alex Sandro (64’ Renan Lodi) - Casemiro (86' Wesley), Arthur (55’ Fabinho), Lucas Paqueta (46’ Philippe Coutinho) - Willian (71’ Rodrygo), Roberto Firmino, Gabriel Jesús (71’ Richarlison).

Skład Argentyny: Esteban Andrada - Juan Foyth, German Pezzella, Nicolas Otamendi, Nicolas Tagliafico - Leandro Paredes (83’ Guido Rodríguez), Rodrigo De Paul (90’ Nicolas Dominguez), Giovani Lo Celso (59’ Marcos Acuna) - Lucas Ocampos (74’ Nicolas González), Leo Messi, Lautaro Martínez (88’ Lucas Alario).

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Vamos Leo , lecisz z nimi ! :)

Wszyscy sie zastanawiaja jak bedzie wygladala barca, gdy Leo zawiesi buty na kołku, ciezko to sobie wyobrazic, ale jak bedzie wygladala Argentyna bez Messiego ?

A gdzie można było oglądać ten meczyk na żywo w TV? Szukałem ale nie udało mi się znaleźć...

Odnoszę wrażenie, że ominęła mnie pewna wymiana pokoleniowa w piłce, piłkarze którzy dla mnie jeszcze "niedawno" byli top już nie grają w piłkę, albo kończą kariery, jakby same nowe nazwiska w piłce, moja sentymentalna dusza tego nie lubi :P

U Messiego widać było walkę i chęć do gry. W grze obu drużyn dużo haosu, ale momentami miałem wrażenie, że tempo gry i zaangażowanie zespołu jest ze dwa razy większe niż w naszych meczach-chociaz ten był niby towarzyski.

Messiemu teraz się zakręci w głowie, wygrane w reprezentacji i w tyłek w klubie.

Messi w formie, cieszy mnie to nie mniej niż Bartomeu czy Valverde ;)

Ktoś może podesłać link do skrótu meczu? Dzięki!

Pierwsza połowa to chaos,szarpana gra i kopanie się po kulasach...
W drugiej gry było sporo więcej a Argentyna wygrała zasłużenie jednak żadnej poprawy w ich grze nie zauważyłem.
Gdyby nie było Messiego to nie byłoby Argentyny ale Leo w formie to zawsze cieszy.

W drugiej połowie Brazylia nie istniała. Argentyna dobrze, jednak dużo chaosu i slaba skuteczność przy wykończeniu akcji. Mnie osobiście cieszy zaangażowanie i gra Messiego. Widać, że reprezentacja leży mu na sercu :)

Messi jak zwykle poprowadził Argentynę do zwycięstwa, ale zaraz za nim najlepszy na boisku Lautaro Martinez, szczerze to chętnie bym tego chłopaka zobaczył w Barcelonie.

Oby na wielkich turniejach też ich poprowadził.

Bardzo dobry mecz Lionela Messiego :)))
Messi udowadnia że jest w formie a to ważne bo po przerwie reprezentacyjnej czeka nas niezły maraton