Iniesta: Barça zawsze będzie miała ten sam styl, ale są momenty, w których sprawy układają się lepiej lub gorzej

Dariusz Maruszczak

1 listopada 2019, 21:59

Marca

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Andrés Iniesta udzielił wywiadu dziennikowi Marca, w którym wypowiedział się na temat różnych kwestii związanych z Barceloną. Poniżej prezentujemy najważniejsze wypowiedzi Hiszpana.

Marca: Jak się żyje ponad 10 tysięcy kilometrów od domu?

Iniesta: W trakcie ponad roku spędzonego w Japonii dałem sobie czas na przystosowanie się. Taka zmiana wpływa na wiele rzeczy, ale jesteśmy już zadomowieni. Jesteśmy szczęśliwi i cieszymy się przeżywaniem tego doświadczenia i pracujemy, żeby wszystko szło dobrze.

Masz kontrakt do 2021 roku. Czy będziesz go przedłużać?

Nigdy nie wiadomo. Na razie cieszę się treningami i grą, mam wielkie chęci i jestem podekscytowany, a to ważne. Zobaczymy, co powie nam upływ czasu, ale mam nadzieję, że na koniec planowanej umowy będzie można ją trochę przedłużyć.

Wybrałeś odpowiedni moment na opuszczenie Barcelony. Jak opisałbyś jednym słowem swój czas w klubie?

Magiczny. Magiczny i wyjątkowy. Najlepszy. Zrealizowałem marzenie, które miałem od 12. roku życia. Rozegrałem nieskończoną ilość meczów, zdobyliśmy bardzo dużo trofeów. To była brutalna rekompensata za ciężką pracę.

Dzieliłeś murawę z najlepszymi, opowiedz nam jakąś nieznaną anegdotę z sesji treningowych.

Prawie wszystko jest już znane. Na treningach Ronaldinho czy Messi robili jeszcze więcej niewiarygodnych rzeczy niż w trakcie meczów. Miałem szczęście, że przebywałem z najlepszymi piłkarzami, a to właśnie sprawia, że zawodnik się rozwija.

Kiedy przybył Tata Martino i chciał, żebyście biegali i kryli rywali, Xavi żądał tiki-taki.

Jeśli tak było, to ja tego nie pamiętam. Dziwiłoby mnie, gdyby tak było, ponieważ aby grać w piłkę, trzeba biegać. Jako piłkarze staraliśmy się zbliżać do tego, czego chce trener. Epoka Taty była jaka była, ale nie z tego powodu, że zmienił się sposób trenowania czy gry.

Wiele razy nosiłeś opaskę kapitańską. Ciążyła ci czy dodawała dodatkowej energii?

Nie ciążyła mi, lubiłem ją. Noszenie opaski kapitana Barcelony i reprezentowanie tylu rzeczy jest bardzo ważne, zwłaszcza dla chłopaka, który trafił do Blaugrany w wieku 12 lat. Dla mnie to było coś wyjątkowego i starałem się to robić w najlepszy możliwy sposób względem moich kolegów, klubu i kibiców.

Teraz to zadanie ma m.in. Piqué. Myślisz, że czasem przekracza swoje kompetencje?

Jest w tym momencie jednym z kapitanów zespołu. Każdy jest jaki jest, a w szatni mówi się o różnych rzeczach. Ten zespół zna się od dawna i każdy wie, kto jaki jest. Kluczowe jest to, żeby wszyscy szli razem.

Nie podobał mu się artykuł w gazecie, który ujawniał wewnętrzne sprawy szatni.

Mogę tylko powiedzieć, że ta szatnia jest bardzo zdrowa. Każdy jest inny, jest milion różnych okoliczności, ale nie widzę nic negatywnego.

Jak oceniasz obecną Barcelonę? Nie błyszczy tak bardzo jak twoja…

Dobrze oceniam drużynę, jest inna od wszystkich.

Czy styl pozostał ten sam?

Styl zawsze będzie ten sam, ale są momenty, w których sprawy układają się lepiej lub gorzej. Są inni piłkarze, ale nie znaczy to, że są lepsi lub gorsi. Najważniejsze jest to, że Barcelona ma i będzie miała ten sam pomysł na grę. Dobrze oceniam tę drużynę, jest wyjątkowa i ma zrównoważoną kadrę. Zobaczymy, dokąd ją to zaprowadzi. Linia dzieląca sukces od rozczarowania jest bardzo cienka. Przeżywaliśmy to w poprzednim sezonie. Wydawało się, że wszystko idzie dobrze, ale pewne szczegóły sprawiły, że Barça przekroczyła tę linię.

Arthur i De Jong są następcami Xaviego i Iniesty?

Uważam, że są dwoma wyjątkowymi piłkarzami, o dużym znaczeniu na boisku. Mają pomysł na grę. Kontrolują tempo akcji, piłkę, sytuację. Z pewnością mają wielkie znaczenie w zespole. Ważne jest, żeby wszystkie tryby funkcjonowały dobrze z Busim, Ivanem i wszystkimi pomocnikami.

Wydaje się, że Chorwat odejdzie w zimie. Pozwoliłbyś mu odejść?

Ja nie. Osobiście uważam, że jest on świetnym piłkarzem. To, co zrobił przez ten cały czas, było wspaniałe. W tym sezonie nie ma już takiej roli, jak w poprzednich rozgrywkach, ale to nie oznacza, że nie jest znakomitym zawodnikiem.

Co sądzisz o pojawieniu się Ansu Fatiego?

Mam bardzo pozytywną opinię w związku z tym, co to oznacza. Jest piłkarzem z cantery, młodym i może dostawać szanse. Ważne jest, aby potrafił je wykorzystać. Bycie w pierwszym zespole jest bardzo trudne i dlatego, kiedy dostaje się minuty, trzeba je wykorzystać.

Skoro mowa o młodych crackach, Pedri został piłkarzem dzięki tobie. Myślisz, że będzie odnosił sukcesy w Barcelonie?

Przewidywanie tego, co może się wydarzyć, jest bardzo trudne, ale dzięki radości, z jaką gra, i jego wyjątkowym cechom, z pewnością może mieć dużą rolę. Nie wiem gdzie i kiedy, ale na pewno dzięki wysiłkowi i nadziei może dokonać ważnych rzeczy. Kiedy młody zawodnik chce odnosić sukcesy w Primera División, najważniejsze jest, żeby czuł się ważny, a czas pokaże, gdzie go to zaprowadzi.

Griezmann ostatecznie trafił do Barcelony mimo kontrowersji. Blisko tego był Neymar. Czy naprawdę wszyscy do siebie pasują?

Nie wiem, jak dokładnie przebiegały te negocjacje, ani co się wydarzy w przyszłości. Jeśli Ney trafi do Barcelony, z pewnością będzie ważnym elementem zespołu. Nie wiem tylko, jak dopasować do siebie tak wielu piłkarzy o tak wysokim poziomie.

Czy uważasz, że dobrym pomysłem było przełożenie El Clásico ze względu na problemy w Katalonii?

Podejrzewam, że zainteresowane strony myślały, że to będzie najlepsze wyjście w sytuacji, która miała miejsce w tych dniach. Mecz zostanie rozegrany w inny dzień i też będziemy się nim cieszyć.

Kto bardziej skorzysta na przełożeniu terminu?

Trudno powiedzieć. Najważniejsze, że mecz się odbędzie i będziemy się nim cieszyć.

Czy po odejściu Messiego z Barcelony stanie się z Blaugraną to samo, co z Realem po odejściu Cristiano?

To będzie trudny moment, ale kluby są ponad zawodnikami czy trenerami. Tak już jest, to prawo życia. Oczywiście będzie szkoda, gdy Messiego już nie będzie w Barcelonie, ale ten moment nadejdzie.

Nazwisko Mourinho wraca na pierwszy plan w związku z jego możliwym powrotem do Realu i… Barcelony. Wyobrażasz to sobie?

Nie wiem. Nie mieszam się do tego, czy Mourinho może trafić do Realu, czy nie. Co do Barcelony uważam, że byłoby to trudne.

Byłeś bohaterem okładki Marki, ponieważ łączono cię z Realem. Co w końcu się wydarzyło?

Cóż, mówiło się wiele rzeczy. Od mówienia do faktów zawsze jest daleka droga. Ostatecznie w wieku 12 lat trafiłem do Barcelony i moim jedynym celem było odniesienie sukcesu w tym klubie, gdzie czułem się komfortowo, podobało mi się tam i nie musiałem zmieniać drużyny w żadnym momencie, także w przyszłości.

Kontakty jednak były.

Zawsze są jakieś kontakty. Nie jest to nic nowego. Ludzie, którzy cię otaczają, odbierają informacje, telefony… Jednak nie dlatego, że pochodziły z Madrytu, ale z tego powodu, że również mieli, nie przez cały czas, ale w pewnych momentach, kontakty z różnych stron. Może się to przydarzyć każdemu zawodnikowi.

Ostatnio mówiłeś, że coraz częściej myślisz o byciu trenerem. W jakim punkcie jesteś?

Nie myślałem o tym za dużo. Mogę powiedzieć, że chciałbym być trenerem, ale z tym jest tak, jak ze wszystkim. Możemy lubić wiele rzeczy i potem się nimi zajmować, ale także możemy robić coś innego. W tym momencie myślę tylko o graniu, o pragnieniu pozostania na boisku. Potem zobaczymy, ale myślę, że mogę czegoś spróbować.

Xavi już zaczął karierę trenerską. Myślisz, że to on zastąpi Valverde, kiedy trener Barcelony odejdzie lub zostanie zwolniony?

Nigdy nie wiadomo. Zdarzały się przypadki trenerów, którzy nie mieli doświadczenia w Primera División i później spisywali się dobrze. Trener powinien mieć jasną koncepcję. Wiedzieć, co chce przekazać i mieć zawodników, którzy później będą mogli wcielić to w życie. Nie wiem, co myśli Xavi, czy jest za wcześnie, czy nie, zobaczymy.

Jak grałaby drużyna Iniesty?

Nauczyłem się wielu rzeczy w trakcie mojej kariery u różnych trenerów, którzy na mnie wpłynęli, ale nade wszystko jest koncepcja gry, która na mnie wpłynęła. Myślę, że poszedłbym tą drogą, ale futbol zawsze się zmienia i trzeba się zaadaptować do każdej sytuacji. Wszyscy szkoleniowcy, których miałem w Barcelonie, zawsze byli określeni przez jeden wzorzec. Chcieli dominować, grać kombinacyjnie, wyprowadzać akcje od tyłu, szukać przewag… To są rzeczy, z którymi żyłem i poszedłbym tą ścieżką.

Który piłkarz nigdy nie zawiódłby twojej drużyny, gdybyś mógł sprowadzić jednego?

To nie jest łatwe pytanie. Obecnie powiedziałbym, że Leo, ale drużynę tworzy się również z bramkarzem, obrońcami…

Kto będzie Iniestą w przyszłości?

Nie będzie drugiego Iniesty, podobnie jak nie będzie dwóch takich samych zawodników. Moimi idolami byli Guardiola i Laudrup, ale nie stałem się taki jak oni. Poszedłem swoją drogą i stałem się tym, kim jestem. Piłkarze z takimi cechami piszą historię, ale każdy jest inny. Ważne jest, żeby każdy umiał wyciągnąć z siebie wszystko, co ma.

Na zakończenie, jakie masz prognozy na ten sezon?

Chciałbym, żeby Barcelona zdobyła kolejny tryplet, ale wszystkie rozgrywki są bardzo wyrównane. Widzieliśmy to w poprzednim sezonie z angielskim drużynami. W tych rozgrywkach również idzie im dobrze. Bayern, PSG, Juventus… jest wielu kandydatów. Chciałbym jednak kolejnego trypletu dla Barcelony.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Google translator sie nie popisal: "Co sądzisz o pojawieniu się Ansu Fatiego?

Mam bardzo pozytywną opinię w związku z tym, co to oznacza. "

Iniesta , którego bardzo szanuję zawsze wypowiadał się ultra dyplomatycznie. Ciężko od niego wyciągnąć co myśli. Myślę że nie jest to nawet mówione z premedytacją, on po prostu jest takim człowiekiem który woli się nie wypowiadać na temat kogoś. Skryty, nie konfliktowy, robi swoje. Nie wnika w problemowe tematy.
Tak ja go "czuje" oczywiście.

Kocham Arthura i De Jonga, uważam że ich transfery to jedne z lepszych rzeczy jakie przytrafiły się ostatnio Barcelonie... Ale mimo wszytsko uważam że takie głośne mówienie o tym że ten to nowy Xavi, ten to nowy Iniesta jest trochę lekceważace dla starszej dwójki... Oni razem stworzyli najlepszy duet środkowych pomocników w histori futbolu bezdyskusyjnie, przed Frenkiem i Arthurem jeszcze lata świetlne żeby można było ich razem z Iniesta czy Xavim zestawić- Najwięksi z największych, to zaszczyt że można było ich oglądać, oraz ich wielkie osobowość poza boiskiem

Iniesta będzie mi przypominał zawsze najpiękniejsze chwile związane z Barceloną.Wybitna postać dla mnie.

Iniestę szanuję, ale jeśli to jest ten sam styl tylko z gorszym rezultatem to... coś ewidentnie poszło nie tak, nawet nie chodzi o wyniki bo one są nadal dobre może oprócz tej LM w kluczowych momentach ale o ten właśnie styl