Jiří Hanke, czyli o jedynym Czechu, który grał w Barcelonie

Ela Rudnicka

23 października 2019, 17:15

FCBarcelona.es

5 komentarzy

Czeski obrońca Jiří Hanke był jedynym piłkarzem, który wystąpił zarówno w barwach Barcelony, jak i w barwach Slavii Praga. Oficjalna strona internetowa katalońskiego klubu przypomina jego historię.

Opowieść o zawodniku prawie anonimowym. Historia wyjątkowego piłkarza Barçy. Nie tylko dlatego, że był pierwszym i ostatnim Czechem w historii klubu, ale również dlatego, że grał zarówno w barwach FC Barcelony, jak i w barwach Slavii Praga.

Warto mówić o jego historii. Przede wszystkim dlatego, że żył po to, żeby grać w piłkę, a nie po to, żeby cierpieć konsekwencje wojny. Barcelona załagodziła jego odyseję.

Na karierę piłkarską Jiříego Hankego (ur. 12 grudnia 1924 w miejscowości Vrdy) duży wpływ miał wybuch II Wojny Światowej i późniejszy reżim komunistyczny. Kiedy był zawodnikiem Slavii Praga, pod koniec wojny, Czechosłowacja zajęta wtedy przez III Rzeszę była bardzo osłabiona. Słabość tę chciał wykorzystać czechosłowacki opór ruchu. Komandosi mogli z kolei liczyć na pomoc tego piłkarza.

5 maja 1945 r. rozpoczęło się powstanie praskie. Piłkarze Slavii przystąpili do obrony stadionu. Wtedy właśnie Hanke wziął do rąk broń i okopał się na barykadach dookoła stadionu Slavii. Jego rywalem nie była inna drużyna piłkarska. Po przeciwnej stronie stanął Wehrmacht. Wojska niemieckie, które o 21 kolejnego dnia pokonały przeciwnika. "Dom" Slavii skończył w płomieniach.

Problemy Hankego nie zakończyły się w tym miejscu. Koniec II Wojny Światowej oznaczał również nowy rozdział w życiu czeskiego obrońcy, zmieniając tym samym historię Barcelony.

W tamtym czasie Czechosłowacja coraz mocniej znajdowała się w strefie wpływów sowieckich. W tamtym momencie już nie naziści, a komuniści byli zmartwieniem Hankego. Rząd w Pradze ustanowił nowe prawa przeciwko Niemcom. W tamtym czasie spekulowano, że Hanke był Niemcem, który jednak urodził się na terenie Czechosłowacji.

Mimo że grał na pozycji obrońcy, lubił również atakować i dryblować przeciwników. Ale wtedy ponownie musiał ukrywać się przed o wiele silniejszym rywalem. Na horyzoncie nie widział już bramki przeciwnika, tylko wolny od totalitaryzmu sowieckiego kraj. Zebrał w sobie niesamowitą odwagę i uciekł do Niemiec.

"Jiří Hanke mierzy ok. 178 cm, waży 83 kg, jest szczupły, ciemnowłosy, o ciemnych oczach, podłużnej twarzy, wysokim czole. Ma proste brwi i nos. Przylegające uszy, symetryczne usta, ramiona i nogi normalne, prosta postura, bez znaków szczególnych, zdrowe zęby. Nie wiadomo, w co był ubrany” – tak opisywały go dokumenty wydane przez jeden z praskich sądów. Był poszukiwany.

Nie zagrał już w czerwono-białych strojach Slavii, „klubie jego serca”, jak w rozmowie z mediami czeskimi nazywał ją Radim Hanke. Bohater tego tekstu nie miał pozwolenia federacji czechosłowackiej na grę, dlatego też w 1950 r. przebywał w Hamburgu, gdzie bronił barw FC St. Pauli. Później jego piłkarskie podróż przeniosła go do Kolumbii i Francji, gdzie otrzymał ofertę gry w Barcelonie.

Ferdinand Daucik, szkoleniowiec Barcelony w latach 1950–1954, dał mu szansę czerpania radości z futbolu europejskiego. Możliwość założenia koszulki Barçy. W lecie 1952 r. Jorge Hanke, jak mówiono o nim w Katalonii, stał się częścią barcelonismo. Rozdział historii klubu, który warto odświeżyć i przypomnieć kibicom z powodu dzisiejszego starcia Slavii z Barceloną w ramach Ligi Mistrzów.

Przed oficjalnym transferem do Barcelony rozegrał cztery mecze próbne jako "Fernández". Pierwszy z nich miał miejsce 30 sierpnia 1952 r. Podczas okresu próbnego pokazał się z jak najlepszej strony. Po raz pierwszy oficjalnie jako zawodnik Barcelony wystąpił 2 października 1952 r. w spotkaniu z Gironą zakończonym wynikiem 6:2. Obrońca, który dobrze czuł się również w ataku, zapisał w tamtym meczu na swoim koncie bramkę.

W wieku 28 lat ten nieznany wcześniej piłkarz wyrabiał w Barcelonie swoją markę. W Hiszpanii znany jako Jorge Hanke, zadebiutował w meczu oficjalnym klubu. W 10. kolejce LaLigi w sezonie 1952/53 znalazł się w meczowej jedenastce, a na boisku spędził całe 90 minut spotkania Sevilli z Barceloną, zakończonego zwycięstwem 3:2 Dumy Katalonii. Tydzień później w 11. kolejce był obecny na boisku podczas porażki Blaugrany 1:2 na Santiago Bernabéu.

W spotkaniu 12. kolejki z Espanyolem w 52. minucie zdobył bramkę dla swojej drużyny, która ostatecznie pokonała przeciwnika 2:1. W tym samym meczu został jednak wyrzucony z boiska. W kolejnych kolejkach Barcelona, w której składzie byli wtedy również Ramallets, Seguer, Segarra, Basora, César czy Kubala, również radziła sobie świetnie i ostatecznie wygrała całe rozgrywki. Hanke swoimi świetnymi występami zapewnił sobie przedłużenie umowy z klubem. W drugim sezonie w Dumie Katalonii rozegrał 18 oficjalnych meczów, a w trzecim 24. W kolejnym roku grał już jednak zdecydowanie mniej, a po sezonie wyjechał do Szwajcarii, gdzie zmarł w 2006 roku, dokładnie dzień przed swoimi 82. urodzinami.

Tak właśnie skończyła się historia Hankego w Barcelonie. Teraz pojedynek Slavii z Blaugraną sprawił, że przypominamy historię Jiříego Hankego, jedynego piłkarza, który grał zarówno w Barcelonie, jak i w Slavii Praga.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ciekawa historia, ale wg mnie artykuł kiepsko napisany. Są momenty, które aż trudno się czyta. Mimo wszystko więcej takich tematów na stronie!

Lubie takie historie

Dzięki redakcjo, fajny artykuł!

Uwielbiam czytać takie artykuły, tragiczna lecz piękna historia. W końcowym efekcie ze szczęśliwym zakończeniem. Vamos!

A Polak jak nie grał, tak nie gra :(