Pedri, Ansu Fati i różne zasady dla Las Palmas i Barçy

Ela Rudnicka

14 października 2019, 17:30

Marca

9 komentarzy

Fot. Getty Images

Zapraszamy do zapoznania się z tekstem dziennikarza sportowego Jesúsa Izquierdo zamieszczonym na łamach hiszpańskiego dziennika Marca.

Pedri i Ansu Fati to dwie perły hiszpańskiego futbolu. Są na ustach wszystkich ze względu na wczesną dojrzałość, jeden z nich jest gwiazdą Primera, a drugi Segunda División. 16-latkowie będą kiedyś przyszłością Hiszpanii, ale ich ścieżki w najbliższym czasie będą się między sobą różniły. Zawodnik grający obecnie na Wyspach Kanaryjskich weźmie udział w mundialu do lat 17 rozgrywanym niedługo w Brazylii, piłkarzowi Azulgrany udało się natomiast uwolnić od udziału w niepotrzebnych, zdaniem jego klubu, rozgrywkach. Skąd te różnice? W ubiegłym tygodniu mówił już o tym jeden z zawodników Las Palmas, Aythami: "Barça to Barça, a Las Palmas to… Las Palmas".

Kanaryjczycy najprawdopodobniej odczują nieobecność Pedriego bardziej, niż Barcelona odczułaby brak Fatiego. Ale Las Palmas to nie Barcelona. Las Palmas, podobnie jak Barça, chciało, żeby Pedri został z drużyną. Na nic się to jednak nie zdało. Klub dopełnił wszelkich formalności, ale odpowiedź RFEF była negatywna, zupełnie inaczej niż w przypadku napastnika Barçy. Po raz kolejny widać, że to wielkie kluby rządzą, a te małe nie mają wiele do powiedzenia. RFEF ugina się pod prośbami Barcelony i pokazuje, że kluby są traktowane na różnych zasadach.

Ansu Fati jest oczywiście gotowy do gry z reprezentacją do lat 21. Tak samo jest jednak w przypadku Pedriego. Opcja utraty jednego z piłkarzy na miesiąc z powodu wyjazdu na młodzieżowy mundial nie jest czymś, co Barcelona chciałaby rozważać. Klub nigdy nie brał nawet czegoś takiego pod uwagę, a RFEF przymknęła oko, nie wyjaśniając nawet dokładnie przyczyn takiej decyzji. Stało się tak głównie dlatego, że RFEF chciała zadowolić wielką drużynę i uniknąć histerii Dumy Katalonii.

Te wydarzenia są powodem debaty dot. przerw reprezentacyjnych w trakcie sezonu. Dla Pepe Mela “Pedri jest niezastąpiony”. Ernesto Valverde być może mógłby poradzić sobie z Griezmannem, Luisem Suárezem, Messim czy Dembelé. W czasach, kiedy wiele mówi się o równości, wielkie ryby zjadają te mniejsze. Barça to Barça, a Las Palmas to Las Palmas.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie mogę się doczekać żeby zobacz ta dwójke na boisku razem grających.
« Powrót do wszystkich komentarzy