Leo Messi: Był taki moment, gdy myślałem o opuszczeniu Hiszpanii

Dariusz Maruszczak

9 października 2019, 14:30

RAC1

43 komentarze

Fot. Getty Images

Leo Messi udzielił dziś obszernego wywiadu dla rozgłośni RAC1, w którym wypowiedział się m.in. na temat swoich problemów z hiszpańską skarbówką, transferów Griezmanna i Neymara, wypowiedzi Piqué po meczu z Getafe, problemów językowych Dembélé czy powrotu Xaviego do Barcelony. Nie unikał jednak również odpowiedzi na bardziej osobiste pytania.

RAC1: Co myślisz, gdy jesteś porównywany do Boga?

Leo Messi: Nie martwi mnie to, ale też nie podoba mi się. Wiem, że nie mówi się tego w złej wierze, ale to bardzo przesadzone, że jestem tak nazywany. Przede wszystkim dlatego, że moi synowie wszystko słuchają i powtarzają w tym wieku. Dlatego to niedobrze, że słuchają tego typu rzeczy.

Jak znosisz presję?

Jestem osobą, która bardzo się w sobie zamyka, nie mówię o moich problemach czy obawach. Skupiam się na mojej rodzinie. Zawsze radziłem sobie z tym naturalnie. Staram się skupiać na piłce nożnej i cieszyć się nią oraz nie myśleć o wszystkim, co wiąże się z byciem profesjonalistą.

Martwi cię twoja sława w kontekście twoich dzieci?

Thiago ma grupę wspaniałych przyjaciół ze szkoły, łączy ich prawdziwa przyjaźń. Teraz są już starsi i dowiadują się, co robi ojciec Thiago. Jestem jednak spokojny i wiem, że są przyjaciółmi, ponieważ tak właśnie czują. Uważam, że Thiago jest inteligentny i potrafi odróżnić pewne rzeczy.

Częściej spędzasz czas w domu czy poza nim?

Lubię spędzać czas w domu, ale dzieci zmuszają mnie do wychodzenia.

Oglądacie jakieś seriale?

Nie jestem fanatykiem seriali, ale jak Antonela coś ogląda, kiedy dzieci śpią, oglądam razem z nią. Ostatnio widzieliśmy jeden serial z Argentyny o nazwie Marginal, inny niż te, do których się przyzwyczailiśmy.

Grywasz w gry wideo?

W dzieciństwie dużo grałem, później przestałem, ale ostatnio znów robię to częściej, ponieważ Thiago jest fanem gier wideo i prosi mnie, żeby z nim pograć.

Czy kiedykolwiek powiedziałeś sobie, że nie dasz już rady?

Były takie momenty, w których czułem się zmęczony, a wręcz wyczerpany z powodu różnych okoliczności. Miałem tak kilka razy, zwłaszcza w 2013 i 2014 roku, kiedy zaczęły się problemy ze skarbówką i wszystkim, co pojawiało się w mediach. Było to bardzo trudne dla mnie i dla mojej rodziny, ponieważ ludzie nie wiedzą zbyt wiele na temat tego, co się wydarzyło, a słuchają i wyrażają swoją opinię. Prasa pomogła wszystko rozpowszechniać. Byłem pierwszy i myślę, że miałem służyć za przykład, dlatego wszystko było tak trudne. Dobrze, że moi synowie byli mali i nie rozumieli tego, co się dzieje.

Myślałeś kiedyś o odejściu?

Kiedy działo się to całe zamieszanie ze skarbówką, myślałem o odejściu. Nie po to, żeby zostawić Barcelonę, ale odejść z Hiszpanii. Czułem, że byłem bardzo źle traktowany, i nie chciałem tu zostać. Miałem otwarte drzwi do wielu klubów, ale nigdy nie miałem konkretnej oferty, ponieważ wszyscy wiedzieli, że chcę zostać w Barcelonie. Ta sytuacja wykraczała poza to, jak się czułem w klubie.

Czy obecny projekt Barcelony daje szanse na odniesienie sukcesów w tym sezonie?

Chociaż mieliśmy problemy na początku sezonu, myślę, że mamy w drużynie wspaniałych zawodników i możemy wygrać wszystko. Jesteśmy tutaj, żeby wygrywać i zdobywać trofea i w tym roku również mamy to na celu. W ostatnich latach zawsze mieliśmy zwycięski projekt, ale z naszej winy nie wygraliśmy Ligi Mistrzów, nie przez projekt czy trenera.

Czy zamierzasz zostać w Barcelonie?

Oczywiście, że jeśli będą mnie chcieli, będę zachwycony pozostaniem tutaj. Zawsze planowałem tu zostać i nic się nie zmieniło.

Czy pojawiły się jakieś informacje w sprawie nowego kontraktu?

Sądzę, że nie. Nie jestem pewien, ale myślę, że wciąż nie ma żadnych nowości, z tego co wiem od mojego taty. Zawsze trzymałem się na uboczu przy negocjacjach, ponieważ nigdy nie mieliśmy żadnych problemów z klubem w tych sprawach i wszystko było bardzo proste.

Czy zostaniesz w Barcelonie do końca kariery?

Wierzymy, że tak, choć nigdy nie wiadomo, ale na razie zamierzamy zostać w Barcelonie. Na tę chwilę jest coraz bardziej jasne, że zakończę tu moją karierę, przede wszystkim ze względu na to, jak się czuję w klubie i jakie mam emocje wobec niego. Także ze względu na rodzinę, czujemy się dobrze w tym mieście. Nie chciałbym, żeby więzi moich synów się zerwały. Spotkało mnie to w pewnym momencie mojego życia i nie chcę, żeby w ich przypadku stało się to samo. Wierzymy, że możemy zostać tu do końca życia, nawet po zakończeniu kariery.

Marzyłeś o grze w Newell’s.

To prawda, że jako dziecko zawsze marzyłem o grze w Newell’s. Chciałem spróbować w argentyńskiej piłce nożnej, ponieważ byłoby to czymś wyjątkowym. Jednak czasem trzeba myśleć bardziej o rodzinie niż o tym, czego się chce, ponieważ rodzina jest najważniejsza.

Jak się czujesz pod względem fizycznym?

Wciąż mi czegoś brakuje, żeby być gotowym na 100%. Mecz z Sevillą był dopiero drugim, w którym zagrałem 90 minut. Już na początku byłem zmęczony i ciążyły mi nogi. To normalne po tak długim czasie rehabilitacji i odnowieniu się urazu. Idę krok po kroku, a z kolejnymi rozegranymi meczami poczuję się lepiej.

Co sądzisz o adaptacji Griezmanna?

Nie jest łatwo grać w Barcelonie. Dla każdego piłkarza, który nie poznał filozofii i metod klubu, po przybyciu z zewnątrz jest bardzo trudno. Griezmann był przyzwyczajony do grania w inny sposób niż my tutaj, ale nie mamy wątpliwości co do niego, ponieważ jest inteligentnym piłkarzem o wielkiej jakości i w końcu się zaadaptuje.

Mówiło się, że nie chcesz transferu Griezmanna, ponieważ wolałeś Neymara?

Oczywiście to kłamstwo, że nie chciałem Griezmanna. W ubiegłym roku powiedziałem, że jest jednym z najlepszych piłkarzy, a najlepsi zawsze są mile widziani. Chciałem też, żeby przyszedł Neymar z tego samego powodu, ponieważ jest wyjątkowy, jest jednym z najlepszych i posiadanie go tutaj byłoby bardzo ważne dla realizacji naszego celu. W przypadku Neymara trzeba też spojrzeć ponad sport, wielu socios nie chciało, aby wrócił po tym wszystkim, co się wydarzyło, ale ze względu na sprawy sportowe chciałem, żeby tu trafił.

Mówiłeś, że nie wiesz, czy klub zrobił wszystko, co możliwe, żeby sprowadzić Neymara…

Nie powiedziałem tego, żeby zaatakować zarząd. Powiedziałem tak, ponieważ naprawdę tego nie wiem, nie uczestniczyłem w negocjacjach. Wiele osób powtarza, że przeprowadzam transfery, ale ja wiem tylko o tym, o czym rozmawiałem z Neymarem. Nie znam relacji drugiej strony.

Myślisz, że Neymar żałuje odejścia z Barcelony?

Myślę, że tak. Trzeba by go o to zapytać, ale wydaje mi się, że niedługo po odejściu zrozumiał swój błąd, że podjął złą decyzję. Znam go i widzę, co się dzieje. W pewnym momencie pomyślałem, że jeśli w tym okienku nie przyjdzie do Barcelony, to może odejść do Realu, ponieważ bardzo chciał opuścić PSG i otwarcie to manifestował. Sądziłem, że Florentino pójdzie po niego. Nie wykluczam, że w przyszłości trafi do Barcelony lub Realu. W futbolu może zdarzyć się wszystko i nie można niczego wykluczać. Prezydent powiedział, że teraz nie może przyjść, ale zobaczymy, czy w przyszłości pojawi się taka możliwość.

Nie miałeś wątpliwości co do Valverde po porażce z Liverpoolem?

Mówiłem to już kilka razy. Porażka z Liverpoolem to była nasza wina. Nie mogło to nas spotkać po tym, co wydarzyło się w Rzymie. Byliśmy jednak zablokowani i utkwił nam w głowach mecz z poprzedniego roku i było coraz gorzej, to nie była wina trenera. Mówiło się też, że decyzja o pozostaniu Valverde należała do mnie, ale to nieprawda. Klub o tym zadecydował, a dla mnie oraz drużyny była to radość, ponieważ jest trenerem, którego wspieramy. Chcemy go, podobnie jak to było w przypadku Luisa Enrique i poprzednich trenerów. Aby osiągnąć nasze cele, musimy być zjednoczeni.

Żal niewykorzystanych szans na wygranie Ligi Mistrzów?

Myślę, że straciliśmy wiele okazji i mogliśmy więcej niż raz wygrać Ligę Mistrzów w tym czasie. Nie zrobiliśmy jednak tego. Niestety już od dawna nie wygraliśmy tych rozgrywek.

Zdobędziesz w tym roku Złotą Piłkę?

Nie mam pojęcia. Byłoby miło, ale gdyby tak się nie stało, nie czułbym się rozczarowany, ponieważ nagrody indywidualne nigdy nie były dla mnie priorytetem. Byłbym rozczarowany, gdyby to był kolejny rok bez wygrania Ligi Mistrzów. To cel nasz wszystkich, żeby Puchar znów wrócił do Barcelony.

Jaki jest Gerard Piqué?

Geri jest osobą bardzo transparentną i inteligentną. Mówi to, co myśli, nie martwiąc się tym, jakie mogą być reperkusje. Cały czas jest szczery i stara się zawsze stawić czoła wszystkiemu. Jest bardzo radosny i zabawny.

Czy wiedziałeś o tym, co powie po meczu z Getafe?

Nie. Nawet nie jechałem na ten mecz. Geri nigdy nikogo nie informuje, zaskoczył mnie. Jest w Barcelonie od wielu lat i wie, jak radzić sobie z różnymi tematami. Ja szczerze mówiąc nie zrobiłbym tego, ponieważ to rozdmuchiwało sprawę w momencie, który nie był dla nas najlepszy, ale Geri taki jest, czuł coś i o tym powiedział. Najważniejsze, że teraz wszyscy mają się dobrze i zmierzają w jednym kierunku.

Mówi się, że piłkarze rządzą w szatni.

Oczywiście, że piłkarze nie rządzą, co pokazało już wiele wydarzeń, które miały miejsce, chociaż mówi się o tym, podobnie jak o tym, że decyduję kogo sprowadzić, a kogo nie. Musimy nauczyć się z tym żyć.

Kiedy ostatni raz na spokojnie rozmawiałeś z prezydentem Bartomeu?

Ostatnim razem po wyeliminowaniu przez Liverpool. Nie mamy żadnego problemu, wszystko jest w porządku. Nie spotykaliśmy się, ponieważ nie było to konieczne, ale kiedy będziemy musieli się zobaczyć, nie będzie problemu.

Czy klub konsultuje się z szatnią w sprawie transferów?

Nie jest tak, że się z nami konsultowali, ale kiedy pojawił się temat Griezmanna czy Neymara pytali nas, czy to będzie dobre dla zespołu, czy może zadziałać. Wyraziliśmy swoją opinię, ale nie podejmowaliśmy decyzji.

Podczas meczu z Sevillą wziąłeś w obronę Dembélé, sugerując, że nie zna języka hiszpańskiego.

Być może źle się wyraziłem, słowa na temat Dembélé były improwizacją. Chciałem powiedzieć, że to byłoby bardzo trudne, żeby tak powiedział, ponieważ ma problem ze złożeniem zdań. Później poparł mnie trener na konferencji prasowej. Zaskoczyło mnie, że Mateu zrozumiał to tak wyraźnie, ponieważ Ousmane wciąż ma trudności z mówieniem po hiszpańsku. Choć rozumie wszystko i stara się być rozumiany, to jednak trudno mu wyrażać się jasno.

Co sądzisz na temat systemu VAR?

Podoba mi się VAR i jestem jego zwolennikiem, ale uważam, że wciąż pozostawia wiele wątpliwości i nie jest dobrze wykorzystywany. Po to jest VAR, żeby rozwiewać wątpliwości, a jednak tak się nie dzieje.

Trudno było wam zastąpić Xaviego i Iniestę.

To było oczywiste po ich odejściu. Znalezienie takich dwóch piłkarzy jak oni było niemożliwe. Mieliśmy 90% posiadania piłki i kiedy ją traciliśmy, natychmiastowo ją odzyskiwaliśmy. Wiedzieliśmy, że to się wydarzy. Uważam, że mamy spektakularnych pomocników, ale Xavi i Iniesta byli wyjątkowi i dlatego zmieniła się filozofia tego zespołu, ponieważ wszystko przechodziło przez nich.

Myślisz, że Xavi wróci do Barcelony?

Uważam, że Xavi wróci, kiedy będzie chciał. Kształci się, przygotowuje i w pewnym momencie wróci tu. Mam wrażenie, że będzie podobnie do okresu Guardioli, że pójdzie tą drogą. Nie wiem jednak, czy będę wówczas zawodnikiem.

Jak długo potrwa twoja kariera?

Co roku testuję samego siebie, czy czuję się dobrze, czy źle, czy mogę kontynuować karierę. Wkroczyłem w ten wiek, w którym wszystko zaczyna kosztować, i to normalne. Nie mogę powiedzieć, że będą grał do konkretnego wieku. Nie chcę zamykać sobie pola manewru.

Co sądzisz o szybkim zwolnieniu Valdésa?

Zaskoczyło mnie to, co stało się z Valdésem. Od dnia, w którym tu trafił, do momentu zakończenia sprawy. Nie mogę wiele powiedzieć, ponieważ nie wiem zbyt dużo na ten temat, widziałem tylko, że pojawiło się wiele informacji i było zaskakujące, że odszedł w ten sposób.

Czy swoją najlepszą wersję prezentowałeś w epoce Guardioli?

Co roku staram się rozwijać, doskonalić, ewoluować. Epoka Guadioli była wyjątkowa, ale bardzo się rozwinąłem od tego momentu.

Jaki był twój najlepszy moment w karierze?

Trudno wybrać jeden moment, przeżyłem ich wiele na różnych etapach. Myślę, że epoka Guardioli była jedną z najlepszych pod względem piłkarskim i każdym innym.

Jaki był najgorszy moment twojej kariery?

Najgorsze były lata 2013-2014, z problemami ze skarbówką, kontuzją na 2-3 miesiące...

Twoja najlepsza bramka?

Gol strzelony głową w wygranym finale Ligi Mistrzów w Rzymie.

Najtrudniejsza obrona, z którą się mierzyłeś?

Nie wiem, ale mieliśmy trudnych rywali, zwłaszcza wśród angielskich zespołów, które były bardzo silne fizycznie. W ostatnich latach futbol stał się dużo bardziej defensywny i taktyczny. Mieliśmy do czynienia z wieloma mocnymi defensywami. Trudno wskazać jedną.

Najlepszy zespół, z jakim się mierzyłeś?

Reprezentację Hiszpanii uważam za najlepszą drużynę, z jaką się mierzyłem. Miało to miejsce w meczu towarzyskim na stadionie Atlético przed Mundialem 2010, rywale bardzo mnie zaskoczyli.

Najlepszy mecz?

Najlepiej wspominam półfinał z Realem, gdy wygraliśmy 2:0. Nie wiem, czy to było moje najlepsze spotkanie, ale było wyjątkowe.

Kto był twoim najlepszym trenerem?

Myślę, że Guardiola, choć bardzo blisko jest Luis Enrique.

Czy jest jakiś były kolega z drużyny, z którym nie chciałbyś mieć nic wspólnego?

Nie, zawsze miałem dobre relacje ze wszystkimi. Nie sądzę też, żeby ktoś mógł tak powiedzieć o mnie.

Czy brakuje ci Cristiano?

Wolałbym, żeby został w Realu, to dodatek do rywalizacji i El Clásico.

Jak oceniasz Real?

Real będzie walczył o wszystko na koniec sezonu, ponieważ ma bardzo dobrych piłkarzy, ale to było jasne, że odczuje odejście Ronaldo.

Co narzuca ci opaska kapitańska?

Niczego nie narzuca, nie odbieram tego w ten sposób. To piękna odpowiedzialność i zaszczyt.

Czy mówisz w języku katalońskim?

Zawsze mówiłem po hiszpańsku, nigdy nie przyzwyczaiłem się do mówienia po katalońsku. Moje dzieci mówią doskonale.

Co sądzisz na temat otrzymania nagrody Krzyża świętego Jerzego?

Była imponująca. Zdobyłem wiele nagród, ale ta była wyjątkowa, ze względu na to wszystko, co oznacza, zamknięcie kręgu mojego życia. Jestem tu dłużej niż w Argentynie, moi synowie są Katalończykami, Mateo urodził się 11 września [narodowe święto w Katalonii - przyp. red.], nie można być większym Katalończykiem.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Bardzo fajny wywiad.

Mój syn tez urodził się 11 wrzesnia, na imię ma Leon dlatego wołam do niego Leo wiele wspólnego z rodziną Messiego. Przypadek ?

Powtórzę po raz kolejny Boże Chroń Króla!

Super wywiad. Ogólnie Może ktoś mi rozjaśnić O co chodził z wypowiedzią Pique? Bo nie wiem

Spoko wywiad. Dziekujemy Dariuszowi za tłumaczenie:)

Leo na tym zdjęciu w garniturze wygląda jak mały rzezimieszek...

Super wywiad. Oby Leo zakończył jednak karierę w Barcelonie, niech gra i cieszy nas jeszcze przez wiele sezonów.

Mam nadzieję, że po wypowiedziach na temat transferów, szatni, nieistniejących konfliktów czy tego, że porażka na Anfield to NIE JEST wina trenera chociaż część ludzi stąd przestanie wypisywać jakieś absurdy przy okazji niemal każdego newsa i weekendu meczowego.

Messi, słabo zna angielski, katalonskiego się nie uczy, bo ma to gdzieś, ale jak Dembele ledwo gada po Hiszpańsku to jest źle i wyzywanie od debila. Ludzie, nie potrafią pojąć, że nie każdy jest poliglota i w moment nie nauczy się języka, taki Messi, Bale, Dembele i pewnie jeszcze wielu ma problemy, a taki Mats niby Niemiec, a nauczył się momentalnie. Każdy jest inny :)

"Kiedy działo się to całe zamieszanie ze skarbówką, myślałem o odejściu. Nie po to, żeby zostawić Barcelonę, ale odejść z Hiszpanii. Czułem, że byłem bardzo źle traktowany i nie chciałem tu zostać"
Biedny Leo Messi. Bardzo źle traktowany. Problemy ze skarbówką nie spłynęły z powietrza. Mający potężne pieniądze piłkarze usiłowali okraść społeczeństwo, nie płacąc podatków. Cała gromada kopiących piłkę finansowych oszustów, ma szczęście że to Hiszpania - dostali wyroki po 23 miesiące i nie muszą siedzieć. Ale pewnie najbardziej bolą te miliony, które musieli oddać urzędowi skarbowemu.
Pieniądze w piłce nożnej są tak olbrzymie że deprawują każdego kto się ich dotknie.
Za to co zrobił z podatkami Messi, Ronaldo i inni piłkarze, normalny człowiek poszedłby siedzieć na długie lata!

lol "Czy jest jakiś były kolega z drużyny, z którym nie chciałbyś mieć nic wspólnego?" na bank jakby ktoś taki był, to Messi by odpowiedział "ooo panie, ten XYZ tak mnie wkur..ał zawsze, dobrze, że siedzi już we Włoszech" :P

Messi się trochę zagubił w swojej wierze... Owszem jest Bogiem tak jak każdy z nas jest Bogiem, tylko różnica polega na tym, że Messi to Bóg futbolu ;)

Odpowiedź na pytanie czy zostanie w Barcelonie do końca kariery jest cudowna, myślę że nie tylko sportowcy powinni w taki sposób podchodzić do swojej kariery. Praca dzisiaj jest jutro jej nie ma a prawdziwa, kochająca rodzina zawsze będzie przy tobie.

BArdzo fajny lekki wywiad czytało się go jakby jednym ciągeiem