Frenkie de Jong: Jeżeli gram źle, to nie wina mojej pozycji na boisku, tylko moja

Ela Rudnicka

21 września 2019, 19:00

El Periódico

7 komentarzy

Frenkie de Jong udzielił obszernego wywiadu El Periódico. Holender opowiedział m.in. o swoich piłkarskich początkach w Holandii, decyzji o transferze do Barcelony i o debacie dot. pozycji zajmowanej przez niego na boisku.

Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z piłką nożną?

Drużyna, w której zacząłem grać „na poważnie” w wieku ok. czterech lat. To było w Arkel, gdzie się urodziłem. To małe miasteczko, ale klub jest dobry, ma trzy boiska.

Odszedłeś z niego w wieku siedmiu lat.

Tak, do Willem II. Zadzwonili z propozycją dołączenia do ich szkółki piłkarskiej. Bardzo się ucieszyłem, kiedy zaproponowali mi testy. Już wtedy chciałem zostać profesjonalnym piłkarzem.

Już w wieku siedmiu lat przeżywałeś takie perypetie?

Kilka miesięcy wcześniej zadzwonili z innego klubu, ale wtedy moi rodzice odmówili. Mówili, że w wieku sześciu lat byłem na to za młody, że to za wcześnie i powinienem zostać w domu. Kiedy zadzwonili z Willem II, chciałem spróbować, a oni się zgodzili.

Ktoś musiał wozić cię na treningi.

Oczywiście, inaczej nic by się nie udało. Na początku woził mnie dziadek. Później w klubie wyznaczono osobę, która przyjeżdżała po mnie, a następnie odwoziła mnie do domu. Spędzałem 40 minut w samochodzie. Holandia nie jest zbyt duża... (śmiech). Po drodze odrabiałem zadania.

Na jakiej pozycji grałeś?

Zawsze grałem jako pomocnik, całe życie. Zdarzało się, że występowałem jako napastnik, ale raczej rzadko. Grałem też przez chwilę jako obrońca, trzy lata temu w Ajaksie.

Dlaczego akurat środek pola?

Zacząłem grać na tej pozycji już w Arkel. Mój ojciec również był pomocnikiem.

Ale pozycja na boisku to nie coś, co ma się w genach...

Odpowiada mi, ponieważ mam dużo kontaktu z piłką. Jesteś w centrum gry, bierzesz częściej udział w grze, niż ma to miejsce w przypadku napastników i obrońców.

Większość chłopców lubi zdobywać bramki.

Rozumiem, ja również to lubię, jak wszyscy, ale nie było to dla mnie tak ważne jak dla innych.

Czyli to nie dlatego, że lubisz rozkazywać i organizować?

To też. Jeśli masz dużo kontaktu z piłką, kontrolujesz grę.

Czyli lubisz czuć, jak to jest mieć władzę. W drużynie i meczu.

Tak, może to o to chodzi. Poza tym, że często masz kontakt z piłką, w środku pola robisz tak naprawdę wszystko.

Umiesz grać w obronie?

Grałem jako obrońca przez pewien czas w Ajaksie, wtedy wielu zawodników odnosiło kontuzje. Trener zapytał, czy mógłbym grać na środku obrony, ale chodziło o to, żebym wychodził z tyłu i atakował. Z de Ligtem.

Tak, słyszeliśmy o nim.

(śmiech). To z nim. Ale zadania obrońcy należały raczej do niego, nie do mnie. To nie tak, że nie lubię grać w obronie. Jeśli poprosi mnie o to szkoleniowiec, mogę to zrobić, ale moje ambicje są związane z grą na pozycji pomocnika.

Jako środkowy pomocnik?

Nie, niekoniecznie, mogę grać na każdej z pozycji w środku pola.

Jakie były twoje aspiracje, kiedy zaczynałeś karierę? Gra w pierwszej drużynie Willem II, zostanie profesjonalnym piłkarzem, transfer do Ajaksu… ?

Chciałem zagrać pewnego dnia w Barcelonie.

To było twoim celem?

Raczej marzeniem, a nie celem. Każde dziecko chce pewnego dnia grać w Barcelonie, w Realu Madryt, w Manchesterze United… To nie był cel, ale marzenie sześcio czy siedmioletniego chłopaka.

Kiedy uświadomiłeś sobie, że możesz zostać profesjonalnym piłkarzem?

W wieku czternastu albo piętnastu lat, kiedy członkowie dyrekcji sportowej Willem chcieli porozmawiać ze mną i moimi rodzicami o podpisaniu umowy po moich szesnastych urodzinach.

Twoi rodzice nie wierzyli, że ci się to uda?

Nie wiem, czy o tym myśleli. Moje życie wyglądało normalnie, tak jak innych chłopców w moim wieku. Gdyby mi się nie udało, nie przejęliby się tym, byliby ze mnie tak samo dumni.

Overmars wyjawił, że chciał sprowadzić cię do Ajaksu, kiedy miałeś czternaście lat, ale udało mu się dopiero, kiedy miałeś siedemnaście.

Moim celem była gra w pierwszej drużynie, pozostanie tam przez jakiś czas i przejście do większego klubu. W Willem byłem szczęśliwy. Wszyscy bardzo dobrze mnie traktowali, byłem z tego bardzo zadowolony.

Chciałeś, żeby wszystko działo się w swoim tempie?

Tak, gdybym uważał, że mogło się to dziać szybciej, tak by było. Ale byłem zadowolony. Poziom drużyny był wysoki, lubiłem swoich kolegów, mogłem się rozwijać… Nie było żadnego powodu, żeby odchodzić.

A jakie powody znalazłeś, kiedy miałeś siedemnaście lat?

Kiedy jesteś już członkiem pierwszej drużyny, nie ma dalszych możliwości rozwoju. Rozgrywałem minuty, ale niewiele. Grałem w drugiej drużynie i juvenilu, wydawało mi się, że nie rozwinę się tam bardziej.

Ajax pozyskał cię do drużyny rezerw.

Tak, przez pierwsze pół roku trenowałem i grałem z drugą drużyną. Czułem się dobrze. Miałem tam wspaniałego trenera, bardzo dobrą, utalentowaną drużynę.

Zadebiutowałeś w Ajaksie w meczu z Willem. Jak się czułeś?

To było w meczu Pucharu Holandii. Byłem szczęśliwy i dumny. Chciałem, żeby to był początek czegoś większego.

Oprócz ciebie w tym samym dniu debiutowało jeszcze dwóch piłkarzy.

Tak. De Ligt i Nouri.

Wszystko potoczyło się zupełnie inaczej w przypadku Nouriego...

Tak, to wszystko było bardzo ciężkie dla jego rodziny. Grałem z nim przez długi czas w reprezentacji i w Ajaksie. To był wyjątkowy piłkarz i jeszcze bardziej wyjątkowa osoba.

[20-letni Abdelhak Nouri zemdlał w meczu towarzyskim presezonu z Werder Brema. Zatrzymanie akcji serca spowodowało zmiany w mózgu, przez co przez rok był w śpiączce farmakologicznej].

To okropna tragedia. Był jednym z najbardziej obiecujących piłkarzy. Klub bardzo to przeżył.

Dopiero kilka dni później było wiadomo, jak poważny jest jego stanu.

Na początku widzieliśmy tylko, że leżał na boisku. Myśleliśmy, że to kontuzja, coś związanego z mięśniami. Później jednak długo zajmowali się nim lekarze, przyjechała karetka, pojawił się helikopter… Następne dni były straszne.

Kiedy dowiedziałeś się, że Barcelona jest tobą zainteresowana?

W lecie ubiegłego roku. Skontaktowali się z moim agentem i z Ajaksem. Później mój tato i agent rozmawiali z kimś z Barcelony. Dla nas najlepsze było jednak, żebym został w Ajaksie jeszcze przez rok. Myśleliśmy, że to nie był moment na odejście. Ajax również nie chciał mnie sprzedać. Mój agent zadzwonił i powiedział: „Barcelona jest tobą zainteresowana, porozmawiamy z nimi”. Poczułem się dumny. Wydaje mi się, że zainteresowanie Barcelony schlebia każdemu piłkarzowi.

I zostałeś w Ajaksie.

Byłem przekonany o tym, że powinienem zostać jeszcze rok. Wtedy dopiero dołączyłem do pierwszej drużyny, przez trzy miesiące walczyłem z kontuzją i nie zagrałem wielu meczów w Ajaksie. Chciałem tam pograć, pomyślałem, że lepiej będzie, jeśli odejdę później.

Zostałeś, ponieważ myślałeś, że jesteś to winien Ajaksowi, czy chciałeś poprawić grę?

Obie te rzeczy. Gdybym przeszedł do Barcelony w 2018 roku, wszystko wyglądałoby inaczej. Wtedy nikt mnie nie znał. Z Ajaksem graliśmy w Lidze Mistrzów, zostaliśmy mistrzami ligi i zdobyliśmy Puchar Holandii, zdobyłem więcej doświadczenia, rozwinąłem się jako piłkarz. Lepiej było poczekać.

Myślałeś wtedy, że musisz grać dobrze, żeby Barcelona nie straciła zainteresowania twoją osobą?

Nie, myślałem o grze dla mojej drużyny, o tym, żeby wygrywać z Ajaksem. Kilka klubów było mną zainteresowanych, rozmawiali z moim agentem, a ja skupiłem się na piłce. Rozmawialiśmy o tym w zimie.

W jakim stopniu kluczowa okazała się wizyta Bartomeu w Amsterdamie? Jakie inne kluby były blisko sprowadzenia cię?

Gdybym nie przeszedł do Barcelony, to wydaje mi się, że grałbym w PSG albo City.

Co sprawiło, że wybrałeś Barcelonę? Styl gry, miasto... ?

Najważniejszy był sposób gry, sposób, w jaki widzieli moją karierę, plany, które mieli względem mnie.

To prawda, że Barcelona to ulubiony zagraniczny klub Holendrów?

Tak. Jeśli kogoś zapytasz, większość wskaże Barcelonę.

Z powodu stylu gry czy piłkarskich legend?

Z powodu obu tych rzeczy. Kiedy Cruyff był w Barcelonie, to wzbudzało dużo sympatii w stosunku do Barcelony. Poza tym Holendrzy uwielbiają oglądać dobry futbol, cieszyć się nim, a Barcelona zawsze świetnie grała.

Chcę jeszcze zapytać o zdjęcie z dziewczyną z meczu Barcelony z Betisem, które wrzuciłeś kiedyś na Instagrama. Byłeś tam jako fan Barcelony czyjako turysta?

Przyjechaliśmy do Barcelony na sylwestra, wiedziałem, że będzie wtedy ten mecz. Zapytałem agenta, czy mógłby zdobyć bilety. Nie przyjechaliśmy specjalnie na ten mecz, ale skoro i tak byliśmy w Barcelonie…

Z iloma osobami rozmawiałeś przed podjęciem decyzji?

Z najbliższymi. Z rodziną, dziewczyną, Koemanem, trenerem z Ajaksu, Overmarsem... Wybrałem Barcelonę, kiedy czułem, że klubowi naprawdę zależało na tym, żebym do niego dołączył i pokazał, że będę dla niego ważnym piłkarzem.

W PSG albo City pewnie zarabiałbyś więcej?

Nie powinno się o tym mówić. Pieniądze to nie była moja sprawa. Ze mną nikt o nich nie rozmawiał w czasie spotkań. To wszystko kwestie, którymi zajmował się mój agent.

Czyli chciałeś czuć się potrzebny drużynie?

Tak, kiedy powiedzieli, że widzą mnie grającego w Barcelonie, że myśleli o tym, naprawdę mnie przekonali. Rozmawiałem z rodziną i agentem, wspólnie wybraliśmy Barcelonę. Później mój agent przyjechał tutaj negocjować.

Jak podoba się tutaj twojej rodzinie?

Bardzo. Do tej pory byli na wszystkich meczach w Barcelonie. Uwielbiają to miasto. Spotkanie z Villarrealem będzie pierwszym, na którym się nie pojawią, w tygodniu to zawsze bardziej skomplikowane.

Twoja pozycja na boisku stała się ostatnio przedmiotem debaty tutaj i w Holandii.

W Ajaksie grałem, a w reprezentacji cały czas gramm, jako środkowy pomocnik, ale to coś innego, bo jest nas tam dwóch piwotów. Na tej samej pozycji grałem tutaj podczas okresu przygotowawczego i w pierwszym meczu Barcelony. W spotkaniach z Betisem i Osasuną grałem jako boczny pomocnik, jeśli zagrałem źle, to była moja wina. Ludzie zaczęli rozmawiać o mojej pozycji, o tym, gdzie powinienem grać, to było coś szalonego. To zwykła pozycja na boisku, nic więcej. W kolejnych meczach zagram lepiej, muszę się przystosować.

Szkoleniowcy pytali cię, na której pozycji lepiej się czujesz?

Nie, rozmawialiśmy na tematy piłkarskie, obejrzeliśmy filmiki... Trener nie powinien mnie pytać, gdzie wolę grać. On powinien o tym zadecydować.

Widzisz dużo różnic między Barceloną a Ajaksem?

Fakt, że obie drużyny grają w podobny sposób wiele mi ułatwia, ale oczywiście są pewne różnice taktyczne, np. gra z dwoma piwotami albo sposób pressingu. Ale to nie są poważne kwestiee. Ostatecznie to piłka nożna, trzeba grać dobrze.

Główne różnice to kontakt z kolegami i język.

Tak, ale czuję się dobrze w Barcelonie.

Który z kolegów najbardziej ci pomógł?

Ciężko wskazać jednego, każdy z nich w jakiś sposób mi pomógł. Sergio Busquets pomógł mi w wielu rzeczach, doradzał mi w sprawie restauracji, pomógł mi zrobić rezerwację.

Ansu Fati naprawdę jest taki świetny?

Ma ogromny talent. To nie jest normalne, żeby szesnastolatek grał w pierwszej drużynie, zwłaszcza w Barcelonie. To znaczy, że jest bardzo dobry i pracuje jak profesjonalista.

Przypomina ciebie?

Jest lepszy niż ja w wieku szesnastu lat. Ja w tym wieku byłem jeszcze trochę jak dziecko. W jego przypadku wydaje się, że jest już profesjonalistą.

Rozmawiałeś kiedyś z de Ligtem o tym, żeby przenieść się do jednego klubu?

Ja pierwszy podjąłem decyzję! Rozmawialiśmy wiele razy o opcjach, które mieliśmy, ale nigdy nie powiedziałem, że musi grać w Barcelonie. To był jego wybór, decyzja, którą powinien podjąć z rodziną. Oczywiście chciałbym, żeby również przeszedł do Barcelony, ale Juventus to świetny klub, odpowiedni dla niego. Nigdy nic nie wiadomo. Może kiedyś zagramy w jednym klubie...

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie zgadzam się. Ewidentnie jest to wina pozycji, a za to odpowiedzialność (jak za wszystko co złe) ponosi Valverde, który zniszczył już biednego Coutinho. Jak widać jeszcze mu mało.

@Lucas Moura_FAN Mimo wszystko mysle, że De Jong wie lepiej co wplywa na jego gre zle.

@HansLanda Nawet tego nie skomentuję, odsyłam Cię na La Ramblę, tam masz skarbnicę wiedzy na temat piłki nożnej, a widzę, że jesteś z tym nieco na bakier, pozdrawiam
« Powrót do wszystkich komentarzy