Jordi Cardoner: Wierzymy, że jako zarządcy wykonaliśmy świetną pracę

Dariusz Maruszczak

21 września 2019, 20:00

Mundo Deportivo

5 komentarzy

W wywiadzie dla Mundo Deportivo pierwszy wiceprezydent FC Barcelony Jordi Cardoner ocenił sytuację finansową i społeczną klubu na kilka tygodni przed zgromadzeniem socios compromisarios.

Mundo Deportivo: Jak zapowiada się zgromadzenie socios compromisarios?

Jordi Cardoner: Po raz kolejny chcemy, żeby był wysoce partycypacyjny. Promujemy to wydarzenie i zachęcamy ludzi do przybycia. Zachęcamy też socios do wzięcia udziału we wcześniejszych spotkaniach, a także mamy biuro, w którym można wyjaśnić pewne kwestie. Odkąd tu jesteśmy, średnio mamy około 1000 osób wpisanych na zgromadzenie, a na sali w każdym momencie jest między 500 a 900 socios. Zgromadzenie jest wystarczająco reprezentatywne z poziomem zaufania 97%, ponieważ socios compromisarios są wybierani losowo.

Jedną z kwestii, które mogą być poruszone, jest wdrożenie głosowania elektronicznego, promowanego przez Víctora Fonta. Czy ten temat będzie się rozwijać?

Rozmawiałem z nim i przekazałem mu, że przykuwa moją uwagę to, że chcą zbierać podpisy, aby zająć się sprawą, której jesteśmy inicjatorami od czasu pracy Ivana Tibau w Sekretariacie Generalnym ds. Sportu, a obecnie zajmuje się tym Gerard Figueras.

Popieracie to rozwiązanie?

Jesteśmy zwolennikami nie tylko głosowania elektronicznego, ale również korespondencyjnego i przedstawicielskiego, dla uzupełnienia tego, o czym mówi obecne prawo: głosowanie powinno być przy udziale naocznego świadka i odbywać się w siedzibie socjalnej. Nie tylko wyrównujemy to, co oni proponują, ale nawet to przewyższamy. Dlatego nie rozumiemy zbierania podpisów. Gerard Figueras prosił mnie, żebyśmy się wstrzymali do czasu zatwierdzenia nowego Prawa Sportu. Pod koniec tego roku lub na początku przyszłego Sekretariat Generalny wyjaśni nie tylko co, ale również jak trzeba to zrobić.

To znaczy, że jest to kwestia czasu?

Chcemy być niepodważalnie pewni, że to działa. Musimy mieć gwarancję, że każda osoba odda tylko swój głos. To złożony temat, ponieważ jeśli ja mam numery, kody i telefony czterech osób, mogę głosować za każdą z nich. Zaproponowaliśmy utworzenie komisji ekspertów, do której zaprosiliśmy pana Víctora Fonta lub osobę przez niego wyznaczoną. Nie doszło jednak do tego, oni postanowili iść swoją drogą. Chcemy tylko, żeby Sekretariat Generalny to zaakceptował, a po drugie, żeby było pełne bezpieczeństwo.

Czy głosowanie elektroniczne może być bezpieczne?

Oni uważają, że tak, ale bezpieczeństwo zawsze zależy od kodów czy liczb, które nie wykluczają w 100% podszywania się pod inne osoby. Inne wątpliwości to anonimowość czy identyfikowalność głosowania. To jednak dyskusja, która przeprowadzimy, gdy będzie już istniał odpowiedni przepis prawny. Jestem przekonany, że pewnego dnia będziemy głosować elektronicznie, ale chcemy rozpocząć ten proces, gdy będzie pewność, że nie ma ryzyka. Przede wszystkim musimy móc zagwarantować, że system nie jest podatny na zagrożenia i wiarygodnie udowodnić, że każda osoba, która głosuje, jest prawowitym socio.

Jest jeszcze jedna koncepcja zbierania podpisów dotycząca zorganizowania referendum odnośnie przyjęcia przez klub żółtej kokardki [symbol poparcia dla aresztowanych katalońskich polityków – przyp. red.]

Każda propozycja, która otrzyma niezbędne wsparcie, zostanie rozważona, ale jak już mówiliśmy, w tym temacie nie będziemy stawać po żadnej ze stron ze względu na mnogość opinii socios.

Jesteście zadowoleni ze spraw finansowych?

Jest to jedna z kwestii, w której ocena jest wyższa, mówię to jako wiceprezydent i jako ekonomista. Trzeba ocenić drogę od 2010 roku, a zwłaszcza od 2015 roku. Kiedy ogłosiliśmy, że osiągniemy przychody na poziomie miliarda euro, mówili, że to tylko slogan wyborczy. Staliśmy się klubem sportowym o najwyższych obrotach i wysokim EBITDA.

To oznacza, że również wydajecie dużo.

Nie rezygnujemy z inwestowania, wzmacniając się takimi piłkarzami jak Griezmann czy de Jong, aby mieć najlepszych zawodników. Chcemy też utrzymać ceny karnetów. Gdybyśmy je podnieśli tylko o 10% w 2010 roku, dług wynosiłby dziś 0.

Podniesiecie je?

Nie, ceny karnety nie będą zwiększane.

Jeżeli chodzi o liczby, martwi cię konieczność sprzedaży piłkarzy?

Nie jesteśmy do tego zmuszeni. To wynika z tego, co robimy. Wyjaśnił to już Tombas: chcemy nowe talenty, ponieważ wymagania są bardzo wysokie, ale jednocześnie piłkarze tutaj są warci znacznie więcej. Gra w Barcelonie dodaje wartości. Przestaliśmy być klubem, w którym piłkarze kończą kariery, musi istnieć pewna rotacja. Wcześniej oddawaliśmy zawodników za darmo.

Klub złożył już kilka wniosków o pożyczkę. Czy to zły objaw?

Pożyczki zależą od pieniędzy, jakie się generuje, i posiadanych kredytów. Aby uzyskać pożyczkę bez gwarancji na 1,5% i pięć lat, podmioty muszą mieć do ciebie zaufanie.

Odbędzie się nadzwyczajne zgromadzenie socios compromisarios w sprawie Espai Barca. Co będzie na nim poruszane?

Naprawdę zbliżyliśmy się do Espai Barça po tych wszystkich przeszkodach. Był to prawie pięcioletni okres i możemy uzgodnić wartości ekonomiczne, zarówno na poziomie kosztów, jak i przyszłych przychodów. Szacuje się, że możemy zarobić dwa lub trzy razy więcej niż to, co początkowo zostało obliczone w związku z przyjęciem widzów na stadionie. Są też zmiany, które mogą wspierać zastępcze lub uzupełniające drogi finansowania odnośnie praw do nazwy. Możemy też generować większą sprzedaż. Stało się tak z Botigą.

Co sądzisz o Estadi Johan Cruyff?

Jest cudowny. Przypomina mi replikę nowoczesnego angielskiego stadionu, jest przestrzenią z własną osobowością i pomoże zespołowi żeńskiemu.

Jakie masz wspomnienia z Mini Estadi?

Inauguracja wraz z moimi rodzicami i moim dziadkiem... To był wysiłek finansowy, który został podjęty, żeby mieć drugi stadion, którego nikt nigdy nie miał. Nie potrafiliśmy wystarczająco go docenić. Mamy istotny dług wobec Mini i możliwość zrekompensowania go poprzez Estadi Johan Cruyff.

Jak przeżyłeś sprawę Neymara?

Bardzo długo to trwało. Wyjaśniano więcej rzeczy, niż się wydarzyło, dokonywano więcej interpretacji, ale klub zachował powagę. Złożył poważną propozycję, a PSG powiedziało, że nie była ona wystarczająca.

Bartomeu powiedział, że w następnych wyborach będzie startował kandydat obecnych władz. Ty nim będziesz?

Z tego zarządu powinna wyjść propozycja kontynuacji. Nie ważne, czy liderem będę ja, najważniejsze, żeby było to w ramach zespołu. Wierzymy, że jako zarządcy wykonaliśmy świetną pracę.

Fot. Mark Neyman / CC BY-SA 3.0

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Biora niestety
Patole

Nie no zaraz Jebne
Skad ich boots?

Cardoner, trzecia wersja Rosella.

Nigga WHAT????????

Czy w historii świata którykolwiek rządzący uznał , że nie zrobił wszystkiego tak dobrze jak to tylko możliwe ?