Młodzież i doświadczenie, czyli mieszanka wybuchowa

Makaj

14 września 2019, 19:50

364 komentarze

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:2

Herb FC Barcelona

Valencia CF

VAL

  • Anssumane Fati 2'
  • Frenkie de Jong 7'
  • Gerard Piqué 51'
  • Luis Suárez 61', 82'
  • 27' Kevin Gameiro 
  • 90' Maxi Gomez 

FC Barcelona dała dzisiaj koncert gry, pokonując u siebie Valencię aż 5:2. Bohaterem spotkania jest niewątpliwie Ansu Fati, który w ciągu godziny zaliczył gola i asystę.

Widzowie, którzy spóźnili się dzisiaj na Camp Nou, mają czego żałować, bowiem w pierwszych 10 minutach show pokazał najmłodszy na murawie Ansu Fati. Niespełna 17-letni zawodnik zaledwie po 120 sekundach gry mocnym strzałem po podaniu de Jonga nie dał szans Cillessenowi, a pięć minut później młody gracz świetnie minął Garaya, dograł do Holendra, a ten skorzystał z podania i podwyższył wynik spotkania na 2:0.

Dwa gole w pierwszych siedmiu minutach uśpiły spotkanie. Wyraźnie zdezorientowani goście nie potrafili odpowiedzieć, a Barcelona prowadząc grę szukała kolejnych trafień. Najbliższy był nie kto inny jak Ansu Fati, ale piłka po jego uderzeniu sprzed pola karnego nieznacznie minęła bramkę.

Gdy wydawało się, że Barça ma ten mecz pod kontrolą, goście po składnej akcji i trafieniu Gameiro wrócili do gry. Arbiter najpierw odgwizdał pozycję spaloną, ale po konsultacji z VAR-em słusznie uznał bramkę podopiecznym Celadesa. 

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Strzelony gol nie uskrzydlił Nietoperzy, a Barça dalej grała swoją piłkę, czego efektem była bramka na 3:1 - niewidoczny do tej pory Griezmann oddał strzał zza szesnastki, Cillessen popełnił błąd i przepuścił piłkę, którą odbitą od słupka do pustej bramki skierował Piqué. Chwilę później na murawie pojawił się powracający po kontuzji Luis Suárez, zmieniając bohatera dzisiejszego meczu - Ansu Fatiego. Urugwajczyk nie potrzebował wiele czasu, by zaznaczyć swoją obecność na boisku. Po zaledwie kilkudziesięciu sekundach będący przed polem karnym Suárez zdecydował się na strzał z miejsca w stylu Ronaldinho z pamiętnego meczu z Chelsea, a Jasper Cillessen po raz kolejny musiał wyjmować piłkę z siatki. 

Bramka na 4:1 zabiła spotkanie. Valencia kompletnie straciła ochotę do gry, która toczyła się wyłącznie na połowie gości. Napór Barcelony przyniósł efekt dziesięć minut przed końcem meczu, gdy piłka w polu karnym spadła pod nogi Suáreza, a głodny gry napastnik strzałem bez zastanowienia zmusił bramkarza gości do piątej kapitulacji. Wynik meczu na 5:2 ustalił w doliczonym czasie gry Maxi Gómez.

Młodzież i doświadczenie - na taką mieszankę wybuchową Valencia nie miała dzisiaj absolutnie żadnej recepty. Najpierw Ansu Fati rozdzielał karty na murawie, a po jego zejściu rządził i dzielił Luis Suárez. Barcelona pewnie sięgnęła po trzy punkty i dzięki porażce Atlético zbliżyła się do lidera ligowej tabeli.

Fot. JonathanVitela / CC BY 2.0

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

To dziś będzie się można przekonać , kto miał racje - Valverde, który olewał rezerwowych, młodych graczy, czy wszyscy kibice tej strony , którzy to za to cisnęli. Ja osobiście wierzę, że tych zawodników stać na to, żeby rozjechać Valencie

@victor_dziedzic On nie ma kim grać z przodu, więc gra to czym ma. Valencia mocny zespół, zobaczymy co dziś z tego będzie.

@victor_dziedzic nikt nie ma racji, bo tu nie chodzi o skład a przygotowanie do meczu, pomysł na grę, my zazwyczaj wygrywamy po indywidualnych akcjach i pojedynczych przebłyskach piłkarzy a nie grając ładnie i zespołowo jak Ajax lub City
« Powrót do wszystkich komentarzy