Leo Messi: Nie wiem, czy Barcelona zrobiła wszystko, co możliwe, żeby sprowadzić Neymara [cz.1]

Dariusz Maruszczak

12 września 2019, 12:00

Sport

42 komentarze

Leo Messi udzielił wywiadu dla dziennika Sport, w którym wypowiedział się m.in. na temat poprzedniego sezonu, początku obecnych rozgrywek, swojej kontuzji i powrotu Neymara do Barcelony. Poniżej prezentujemy pierwszą część wywiadu z kapitanem Blaugrany.

Sport: Ubiegły sezon nie zakończył się doskonale na poziomie drużynowym, choć dotarliście daleko we wszystkich rozgrywkach, zdobyliście mistrzostwo Hiszpanii i awansowaliście do finału Pucharu Króla i półfinału Ligi Mistrzów. Mimo to na poziomie indywidualnym widzieliśmy spektakularnego Leo Messiego, który miał statystyki na poziomie Złotej Piłki…

Leo Messi: Nie był to znakomity rok ze względu na to, jak się zakończył, ale rozgrywaliśmy wspaniały sezon do ostatnich dwóch meczów. Wówczas odpadnięcie z Liverpoolem określiło cały sezon jako zły, choć do tego momentu spisywaliśmy się świetnie. Jeden mecz odciął nas od wszystkiego. Później graliśmy w finale Pucharu Króla… Mieliśmy problem z wejściem do gry po tym, co wydarzyło się w Liverpoolu. Graliśmy tak naprawdę tylko w drugiej połowie, a pierwszą podarowaliśmy rywalom. To był zły sezon w cudzysłowie, ponieważ zdobyliśmy tylko mistrzostwo Hiszpanii. Na poziomie osobistym czułem się bardzo dobrze, chociaż zawsze mówię, że to, co mnie interesuje, to trofea drużynowe. A w poprzednim sezonie nie zrealizowaliśmy naszych celów.

Czujesz się faworytem do zdobycia Złotej Piłki?

Nie wiem. Nie wiadomo już, kto jest faworytem, a kto nie. Ostatnio patrzy się bardziej na wyniki zespołowe, co nie jest złe. Liga Mistrzów nabrała dużego znaczenia. W innych przypadkach dzieje się tak z mundialem, turniejem, który czasem ma duże znaczenie, a czasem nie. Nie wiem. Nie ma jednego konkretnego schematu, na którym się bazuje w celu określenia zdobywcy Złotej Piłki. Nigdy nie czułem, że jestem faworytem lub nim nie jestem. Mówiłem już, że nagrody indywidualne są sprawą drugorzędną.

Jak tam twoja kontuzja?

Czuję się lepiej. Było jednak bardzo źle, ponieważ doznałem jej już na pierwszych zajęciach w prosty sposób. Minęło piętnaście dni i kiedy myślałem, że jest dobrze, na jednym z treningów przed meczem z Betisem znów trochę to poczułem i się pogorszyło. To spowodowało, że musiałem być dłużej poza grą, i wciąż tak jest. Powiedziano mi, że ten mięsień płaszczkowaty jest skomplikowany. Wydaje się, że jest już w porządku, ale on jest zdradziecki. Nigdy wcześniej przez to nie przechodziłem, a teraz już wiem, jak to jest. Dlatego jestem spokojny i chcę zagrać, kiedy naprawdę poczuję, że jestem bezpieczny i problem nie wróci, ponieważ odnowienie się urazu kosztowałoby mnie dużo więcej czasu.

Masz ochotę wrócić na boisko?

Wielką. Jestem poza grą już od długiego czasu. Przydarzyło mi się to już na samym początku i bardzo chcę wrócić.

Kiedy jest przewidywany twój powrót?

Wciąż trenuję sam. Nie ma określonego terminu. Przechodzę badania. Wrócę, kiedy będę wyleczony na 100%. W meczu z Valencią z pewnością mnie nie będzie i zobaczymy, czy wrócę na spotkania z Borussią czy Granadą.

Jak oceniasz drużynę na początku sezonu? Jesteś zaniepokojony?

Nie. To był dziwny początek ze względu na to, jak potoczyły się pewne rzeczy, ponieważ mieliśmy wiele kontuzji, co nie jest normalne. Wielu zawodników wypadło z gry. Z Athletikiem rozegraliśmy wspaniały mecz. Nie jest łatwo tam grać. Nie potrafiliśmy wykończyć akcji na ostatnich metrach, ale mieliśmy kontrolę nad spotkaniem w drugiej połowie. Jednak ostatecznie przegraliśmy to starcie, na co nie zasługiwaliśmy. W pojedynku z Betisem drużyna wyglądała wspaniale. Druga połowa była bardzo dobra. Z kolei mecz wyjazdowy z Osasuną był trudny. Nie martwię się, ale trzeba być świadomym, że nie można zaczynać w ten sposób, że ten początek jest bardzo zły i teraz, po przerwie reprezentacyjnej, musimy coś zmienić, żeby się wzmocnić i wygrywać spotkania.

Podpisałbyś się w tym sezonie pod zwycięstwem w Lidze Mistrzów i niezdobyciem mistrzostwa Hiszpanii?

Nie, nie podpisałbym się. Na początku rozgrywek zawsze mówimy to samo, ale taka jest rzeczywistość: chcemy wygrać wszystko. Spróbujemy to zrobić. Później sezon pokaże, co będziemy w stanie osiągnąć. Mam nadzieję, że szybko się poukładamy i będziemy aspirować do wszystkiego. Oczywiście byłbym zachwycony wygraniem Ligi Mistrzów, ponieważ od dawna nie sięgnęliśmy po to trofeum i uważam, że musimy znów to zrobić. Na poziomie osobistym byłbym zachwycony wygraniem kolejnej Ligi Mistrzów, ale nie podpisałbym się pod tym. Chciałbym wygrać i Primera División, i Champions League.

Który z waszych rywali twoim zdaniem wzmocnił się najlepiej: Atlético, Real Madryt?

Myślę, że wszyscy wzmocnili się swoimi transferami. Uważam, że Atlético zmontowało wspaniałą drużynę, dokonało bardzo dobrych wzmocnień. Wydawało się, że to oni najbardziej się rozbroili, ale ostatecznie stworzyli świetny zespół, z wieloma wariantami, bardzo zrównoważony… Real również przeprowadził bardzo dobre transfery. Poza tym, że nikogo nie stracił, sprowadził też ważnych piłkarzy, jak Hazard. Juventus kupił dobrych zawodników, City również. Myślę, że wszystkie wielkie zespoły są coraz silniejsze i równe sobie.

Mówiłeś już o wielkim rozczarowaniu z Anfield, ale być może nigdy nie wyjaśniłeś, czego się nauczyłeś z takich meczów jak te z Liverpoolem czy Romą, po takim fiasku…

Nie po tym konkretnym meczu, ale po tym, co przeżyliśmy wiele razy w Lidze Mistrzów, nauczyłem się, że jeden zły mecz, nawet jeśli uzyskało się dobry wynik w pierwszym spotkaniu, może pozostawić klub za burtą rozgrywek. Angielskie stadiony bardzo pomagają zespołowi, jeśli idzie mu dobrze. Przede wszystkim, żeby wygrać Ligę Mistrzów, trzeba strzelać gole na wyjeździe. To bardzo ważne zdobywać bramki na stadionach rywali we wszystkich spotkaniach. To fundamentalne. Kiedy wygrywaliśmy Ligę Mistrzów, z tego, co pamiętam, zawsze to robiliśmy. Poza tym, że byliśmy lepsi od innych, zawsze strzelaliśmy gole. Jeśli nie zdobywa się bramki na wyjeździe, robi się trudniej.

To jest ta wielka lekcja?

Myślę, że tak. Wiedziałem o tym, ponieważ to coś oczywistego, ale w tym meczu znacznie bardziej na mnie to wpłynęło. Strzelenie gola w spotkaniu wyjazdowym to znaczący krok.

Do klubu trafili de Jong, Griezmann, Neto i Junior. Jak oceniasz kadrę? Jest lepsza niż w poprzednim sezonie?

Nie wiem, czy jest lepsza, czy nie. W poprzednim sezonie również mieliśmy wspaniałą kadrę. Przybyli bardzo istotni zawodnicy. Na dziś mamy wiele wariantów, dużo zmienników, piłkarzy, którzy mogą grać w środku lub z przodu. Jesteśmy bardzo silni, ale sezon pokaże, czy lepsi, czy nie, na podstawie tego, co osiągniemy.

Barcelona próbowała sprowadzić Neymara, ale nie udało jej się tego osiągnąć. Chciałbyś, aby przyszedł?

Tak, byłbym zachwycony, gdyby Neymar trafił do Barcelony. Rozumiem ludzi, którzy byli przeciwko. To normalne, ze względu na to wszystko, co wydarzyło się z Neyem, jak odszedł i jak nas zostawił. To normalne i logiczne, że wielu ludzi nie chce, żeby wrócił, ale myśląc na poziomie sportowym, moim zdaniem Neymar jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie i oczywiście nasza drużyna zwiększyłaby swoje szanse na osiąganie wyników, jakich wszyscy pragniemy. Pod względem sportowym byłbym zachwycony, gdyby wrócił.

Myślisz, że Barça zrobiła wszystko, co możliwe, żeby go sprowadzić?

Szczerze mówiąc, nie wiem, czy zrobiła wszystko, co możliwe. Nie miałem zbyt wiele informacji na temat tego, jak przebiegają negocjacje, żeby móc powiedzieć, czy Barcelona zrobiła wszystko, co możliwe.

Czy miałeś wrażenie, że zgodnie z tym, co mówiło się na ten temat, bardziej próbowano upozorować jego sprowadzenie, żeby szatnia była spokojna?

Nie wiem, co działo się w zarządzie. Wiem tylko o tym, o czym rozmawiałem z Neymarem, który powiedział mi, jak się sprawy mają. Nie wiem, czy klub naprawdę go chciał, czy nie. Z tego co ja wiem, Neymar bardzo tego chciał. Rozumiem też, że bardzo trudno jest negocjować z PSG po wszystkich rywalizacjach z Barceloną. Trudno jest też ze względu na Neymara, który jest jednym z najlepszych zawodników. Takie negocjacje nigdy nie są łatwe. Nie mogę tego komentować, ponieważ z całą pewnością nie wiem wszystkiego. Wiem o tym, co się pisało i mówiło na ten temat. Nie wszystko w tej sprawie jest jasne.

Intensywnie śledziłeś tę sprawę…

Tak, oczywiście, że ją śledziłem i czekałem na rozwój wydarzeń, ponieważ chciałem, żeby wrócił, nie tylko ze względu na poziom sportowy, ale także na to, co oznacza na poziomie klubu, w kwestii sponsorów, wizerunku, rozwoju. Barcelona również wykonałaby skok do przodu. Cóż, tak się jednak nie stało.

Rozmawiałeś z Neymarem tego lata? Jak on to przeżył?

Nie rozmawiałem z nim po zakończeniu całej tej telenoweli. Jestem kontuzjowany, on zaczął grać. Wcześniej widziałem, że jest bardzo podekscytowany odejściem i przybyciem do Barcelony.

Czy w którymś momencie wierzyłeś, że transfer jest już pewny?

Jak mówiłem przed chwilą, codziennie wychodziły różne rzeczy i nigdy nie wiedziałem, jak rzeczywiście wyglądają negocjacje.

Mówiło się, że szatnia prosiła o ten transfer. Czy to prawda?

Mówiło się tyle rzeczy… Nie prosiła o transfer. Oczywiście skomentowaliśmy to, kiedy usłyszeliśmy, że Ney może przyjść, wyraziliśmy swoją opinię, czy to dobrze, czy nie. Nigdy nie powiedzieliśmy, że trzeba go sprowadzić. Nie narzucaliśmy niczego. Przekazaliśmy naszą opinię w ten sam sposób, w jaki stało się to z Griezmannem i innymi piłkarzami, którzy przychodzą, i innymi, którzy nie przyszli.

Widząc, jak to się skończyło, czujesz się rozczarowany?

Nie. Chciałbym, żeby przyszedł i żeby był z nami, ale, jak już mówiłem, mamy spektakularną kadrę i możemy ubiegać się o wygranie wszystkiego również bez Neymara. Po prostu chciałbym znów z nim zagrać. Nic więcej.

Tego lata, tak jak działo się to wcześniej, byli tacy, którzy mówili, że to ty rządzisz w Barcelonie, a klub robi to, co powiesz. Co sądzisz, kiedy słuchasz takich rzeczy?

Jestem do tego przyzwyczajony. Nie pierwszy raz słyszę takie rzeczy. Zostało już więcej niż udowodnione, że tak nie jest. Przydarza mi się to również w reprezentacji. Mówią, że wybieram zawodników czy trenerów lub że robi to mój tata. Nie ma to dla mnie znaczenia. Wiem, jaka jest rzeczywistość, moja funkcja, i nie będę oceniał tych rzeczy.

Fot. Кирилл Венедиктов / CC BY-SA 3.O

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

On by chcial... nieco zachowuje sie tu jak male dziecko. Jak klub mialby zaplacic 35+podatek+bonusy = ok 80mln rocznie? Jak wiadomo ze roczny budzet juz balansuje na krawedzi maximum dostepnego Fify na pensje. Czy Messi oddalby 10? Suarez 5? I inni podobnie? Klub dolozylby 50% do tego... Ale Messi sie nie zastanawia nad tym. On by chcial tylko bardzo grac z Neyem i jest niezadowolony ze tak sie nie stalo:(
Pewnie, grajkiem jest niesamowitym ale kalkulatora w glowie nie ma.

@Greenalley A co jego go obchodzi kto ile za co bierze ?? On robi to co musi czyli gra w pilke to nie jego broszka by sie martwic o fiananse klubu.

@braadpit69 Jezeli kocha ten klub, chce byc liderem i osoba tak wplywowa jaka jest, politycznie nastawiona jaka jest, to niestety musi wiedziec o wszystkim co sie dzieje w Barcie i co najwazniejsze musi go to obchodzic. To nie jest Coutinho ktory przyszedl na 1,5roku i sayonara. To jest Messi. Wiec powinno go interesowac czy ten klub udzwignalby to finansowo czy rozpadnie sie za 5-10 lat w dlugach jak np. Valencia!!!

@Greenalley Nie Kolego. To ze gra tam bardzo dlugo i jest najwazniejsza psotacią druzyny nie znaczy tego ze musi zarzadzac tez klubem czy mieć jaki kolwiek wplyw. On wykonuje swoją prace i tyle a od sprawy finansowych i zarzadzania sa od tego odpowiednoo wykfalikowani. On ma grac w pilke na ten moment , jezeli po zakonczeniu kariery bedzie chcial wejsc w ta strukture co bardzo watpie to wtedy inna sprawa :)

@braadpit69 Tu nie chodzi o zarzadzanie klubem, jak napisales, ale o przejmowanie sie czy klub stac na taki transfer. Pomyslec 'no tak, on jest za drogi. Pensja za droga, bonusy za drogie, a nasz budzet juz dopina max Fify dozwolonego'. A nie marudzic w tv ze domaga sie tej perelki sportowej i nie obchodzi go w jaki sposob do tego dojdzie. 'Kilka osob z szatni poleci za to? Kij mnie to obchodzi'. Rozumiesz o roznice podejsc?;) A jezeli ma tez wplyw na decyzje Zarzadu, bo tak jest, to powinien miec i tez male nastawienie polityczne.
« Powrót do wszystkich komentarzy