Okiem Chowańskiego: Neymar przydałby się Barcelonie, bo jest całkiem niezłym piłkarzem

Karol Chowański

29 sierpnia 2019, 09:15

94 komentarze

… a Messi i Barça piąty sezon czekają na Puchar Europy. Patrzyli po drodze, jak trzy razy z rzędu wznosił go Real. Kataloński klub kieruje na Europę wszystkie siły. Lista upokorzeń z ostatnich edycji rozpoczęta rewanżem z Atlético wiosną 2016 i wydłużona o Liverpool podnosi presję na dyrekcję Barçy, jej trenera, na piłkarzy. Wpływa na wszystko, co kadrowo dzieje się na Camp Nou.

Gwizdy? Jakie gwizdy! Griezmann zdobył dwa gole z Betisem, a stadion oszalał. Uśmiechnięci od ucha do ucha, wszyscy zapomnieli o „decyzji”, filmie, kontrowersjach. Stali zajęci brawami. Ciągnąca się za Francuzem od transferu niechęć zniknęła w niedzielę bez śladu. Identycznie będzie z Neymarem, jeśli wróci do Katalonii. Zostaje inne pytanie. Czy jest potrzebny?

„Neymar posiada ogromny talent. Jeśli włodarze Barcelony uważają, że drużyna go potrzebuje i uda się sfinalizować jego transfer, Brazylijczyk wniesie bardzo wiele do tej ekipy. Neymar ma właściwy wiek, doświadczenie i wciąż ma wiele do zaoferowania”.
Carles Puyol, 18.07.2019 (Mundo Deportivo)

„Barcelona nie potrzebuje Neymara. On nie ma gdzie grać, ponieważ Barça ma bardzo ważnych graczy: Dembélé, Griezmanna, Suáreza i Messiego”.
Christo Stoiczkow, 15.08.2019 (Univisión)

„To wyjątkowy zawodnik. W tym przypadku istnieje kwestia urażonej dumy, co udałoby się naprawić dzięki przyznaniu się piłkarza do błędu. Zarząd Barçy nie jest oceniany przez pryzmat dumy, tylko przez liczbę zdobytych tytułów. Jeśli Neymar trafi tu z powrotem i strzeli trzy gole, kibice na Camp Nou nagrodzą go oklaskami. Co powinniśmy zrobić? Potępić go na zawsze? Ze sportowego punktu widzenia jakość Brazylijczyka nie podlega dyskusji”.
Joan Gaspart, 10.07.2019 (Cadena SER)

Trudne okoliczności kreują trudne decyzje

Konkurencja biernie przygląda się jedenastce „klepaczy” wjeżdżających z piłką do bramki. Masia co roku wręcza trenerom rubiny na miarę Xaviego, Andrésa, Carlesa, Víctora, Ceska. Busquets z Suárezem grają jak w 2015. Na rynku transferowym są do wzięcia tuziny cracków mogących z miejsca podnieść jakość drużyny… Wszystko fajnie. Nic się nie zgadza. Nad Camp Nou wiszą paskudne chmury burzowe i nigdzie nie pójdą same. Suárez przemija. Mam wrażenie, że Coutinho grał tu o rok za długo. Opcja powrotu Neymara jest silnie osadzona w kontekście, który trzeba uwzględniać we wszystkim, jeśli mówisz o FC Barcelonie po Rzymie i po Liverpoolu.

W ligowym maratonie mankamenty gry schodzą na dalszy plan. Tolerancja błędu w 38 meczach jest większa. Rozgrywki pucharowe to co innego – Barça poczuła to trzykrotnie w dwóch ostatnich sezonach. Niezależnie od dziurawej obrony i ospałego Rakiticia kluczowym „błędem” było, że nie miał kto strzelać goli, gdy rywale zdołali „nakryć” Messiego. Dla ekipy dysponującej najlepszym piłkarzem świata okoliczności odpadnięcia z obu ostatnich edycji LM są kompromitujące. Pod nieobecność Katalończyków, na europejskim tronie rozsiadł się Real Madryt, co razem z wewnętrznymi kłopotami Barçy podnosi na Camp Nou stan alarmowy. Wyjątkowe okoliczności otwierają ludzi na wyjątkowe możliwości. Te niepopularne – również. Rozstanie z Cou, przyjście Griezmanna i myśli o Neymarze wskazują, że FC Barcelona szuka nowych rozwiązań. Cenię tych, którzy to potrafią. Bez ryzyka nie ma szampana. Zostaje oranżada Hellena.

Lato 2015: Barça na szczycie. Lato 2019: Barça w turbulencjach

Czas leczy pewne rany. Rozdrapuje inne. Rozsądnie jest dodać, że kręgosłup katalońskiej drużyny liczy sobie 95 lat. Uważam, że ubiegły sezon Busquetsa był najsłabszym od jego debiutanckich rozgrywek 2008/2009. Rok temu Piqué zanotował zjazd formy wprost do piekieł. Przed Messim trzy sezony grania na poziomie, jaki znamy. To optymistyczne założenie, bo pomija np. poważną kontuzję.

Dwa wielkie transfery rokowały spektakularnie i jak wstrząśnięte dwa litry coli spektakularnie wybuchły Barçy w twarz. Coutinho trafił do Bayernu w formie wskazującej, że jego ostatni występ w bordowo-granatowej koszulce już widzieliśmy. Dembélé może nigdy nie dojrzeć do poziomu wymaganego w klubie tego kalibru, albo potrzebuje na to dużo czasu.

Zespół Valverde nie ma tego czasu. Potrzebuje rozwiązań szybkich i skutecznych.

„Neymar to oczywisty przypadek piłkarza, który jest w stanie zrobić różnicę. Gracz zdolny do tego na najwyższym poziomie może przesądzić o zdobyciu tytułu. Rozważając na chłodno wszystkie aspekty, przeważa potrzeba patrzenia w przyszłość i zbudowania silnej drużyny już teraz”.
Jordi Cruyff, 18.08.2019 (El País)

Doświadczenie w lidze hiszpańskiej będzie dla nas dodatkowym atutem

Zauważyłem, że obecnej debacie o Neymarze towarzyszą całkiem liczne opinie wskazujące na czyjś brak wyobraźni. Zauważyłem też, że wzorem swojego ojca Jordi Cruyff do takich osób nie należy. Działania Zarządu wskazują, że słyszy liderów szatni, którzy według wiarygodnych źródeł całe lato domagali się wzmocnień. Jeśli Neymar trafi do Barçy, to ze wsparciem drużyny. Nie mam szafki między Messim i Suárezem, ale wiem, jak wypadli inni, w których widziałem korzyść dla zespołu.

Zawrotne 884 miliony euro po ostatnim występie w finale LM Barcelonie widowiskowo i boleśnie kończą się pomysły. Klub spróbował rewolucji aksamitnej kupnem jednego lata pięciu 21-latkow (2016). Próbował rewolucji całą naprzód, w kilka miesięcy kupił Dembélé z Coutinho. Pożegnano Lucho. Wymieniono trenera. Barça zbiera ligi jak paciorki, ale piłkarze, fani, media i władze klubu wiedzą jedno. Ten zespół stać na więcej.

Neymar przydałby się drużynie, bo jest całkiem niezłym piłkarzem. Zachowuję przy tym opinię, że ten ruch niesie ryzyko, daleko mu do doskonałości. Rzecz w tym, że nie każdy dobry pomysł jest dobry dla FC Barcelony. A ingerencja władz i trenera w skład – ograniczona, niezależnie od wyników.

Zwycięskiego składu się nie zmienia. A co z przegrywającym?

Pozycje, które na przestrzeni ostatnich sezonów są w Barçy trwale obsadzone graczami w dyskusyjnej formie, są moim zdaniem nietykalne dla dyrekcji klubu. A to oznacza, że cokolwiek transferowo uszyje zarząd – musi szyć dookoła poważnych problemów. Warto się nad tym zastanowić.

Sergi Roberto, Gerard Piqué, Jordi Alba, Sergio Busquets – wychowankowie, Katalończycy. Razem z Leo to ostatni po odejściu Iniesty strażnicy tożsamości Barçy na boisku i poza nim. Z ważnych powodów nie tylko mają status „niesprzedawalnych” z klubu. Są nie do ruszenia z pierwszej „11”.

Myślę, że z tego względu nie zatrudniono wcześniej poważnego rywala dla Alby. Grającego, w mojej opinii, dobry sezon Paulinho pożegnano bez żalu, bo dla osób podejmujących decyzje sprzedaż Busquetsa jest poza dyskusją. Rozważa się koniec etapu Rakiticia, który w zeszłym sezonie niby „nie zrobił nic złego”, ponieważ pochodzi spoza Can Barça, z zewnątrz. Skład ma inne bolączki, ale czujecie pewien schemat. Wielkie transfery klubu omijają istotne miejsca na boisku.

Frenkie de Jong wchodzi do składu jako uzupełnienie Busiego, a nie jego zastępca. Griezmann i Neymar to gracze ataku. Z pewnością – jak Piqué – nie są prawonożnymi środkowymi obrońcami.

Nowy Coutinho czy „zdrajca” Neymar? Wybierz teraz

Ponownie oddam głos Jordiemu Cruyffowi. Do kwestii Neymara odniósł się w artykule dla El País z empatią, która wykracza poza powierzchowne opisy w innych mediach. „Rozumiem reakcję kibiców, których zabolał moment i sposób odejścia Brazylijczyka z klubu. Wielkość człowieka polega jednak na tym, aby zrozumieć, że ktoś inny może popełnić błąd. W tym sporcie wielką rolę odgrywają emocje i uczucia. Jestem zwolennikiem drugich szans. To również kwestia praktyczna. Jeśli trzeba wybierać między Neymarem, a innym zawodnikiem z zewnątrz, to ryzyko jest mniejsze. W przypadku Brazylijczyka klub otrzymuje pewną gwarancję. Neymar zna już klub, wymagania, presję, środowisko, sposób gry i szatnię, która chce go przyjąć z otwartymi ramionami”.

Neymar już tu grał i wygrywał. Griezmann spędził w Hiszpanii piłkarskie studia i doktorat. Wolę ich od kotów w worku mogących „sprawdzić się” jak Coutinho, Turan, Malcom czy Dembélé. Wzmocnienie zespołu tu i teraz, żeby podnieść szanse drużyny, zanim oś Piqué-Busi-Messi odejdzie na emeryturę – wygląda na obecny priorytet klubu. Ja się z tym zgadzam. Wątpliwości dotyczące Griezmanna i Neymara zostaną, lecz czy w obecnym położeniu klubu kibic Barçy musi się nimi przejmować?

„Grałem z Neymarem w jednym zespole. To dobry chłopak. Jest pracowity, pokorny i umie się poświęcać. Chcę tylko dobra klubu. Jeśli zapewnią mnie o tym, że Neymar znów jest gotów zatriumfować w Barcelonie, będę pierwszym, który podpisze się pod transferem”.
Xavi, 25.07.2019 (Sport)

Xavi, Iniesta, Puyol nie zajmują się w swych ostatnich wypowiedziach galaktycznymi pensjami liderów zespołu. Nie martwi ich fakt, że Barça od lat płaci swej kadrze najwięcej w świecie piłki, ani plan sprzedania nazwy Camp Nou finansujący dalsze wzmocnienia. Martwi ich, że po 2016 roku ekipa zanotowała serię dotkliwych klęsk i z każdym sezonem bliższa jest ryzyka, że może już nigdy nie wygrać najbardziej przestiżowych rozgrywek z Leo Messim w składzie.

Podzielam ten punkt widzenia. Nie da się jednocześnie wychować nowej jedenastki wychowanków i celować w odzyskanie prymatu w Lidze Mistrzów. To naiwne i szkodliwe, gdy ktoś przedstawia sytuację FC Barcelony w sposób pomijający kontekst i realia. Priorytety klubu muszą być jednoznaczne. Póki gra, Messi zasługuje od klubu na każdą formę wsparcia w walce o zwycięstwa, tytuły, prestiż. Zasługuje na to jako gwiazda zespołu, kapitan i „dziecko” klubu od 14. roku życia. Skoro Messi uważa, że Neymar z całym jego bagażem wspomnień z Barcelony pomoże obecnej drużynie, to jaki argument jest ważniejszy?

Silnych konkurentów w Europie nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Zbroją się kluby angielskie, Juventus, Atlético, PSG. Real i Bayern mają argumenty, aby zostać w grze do samego końca. Barça potrzebuje każdej metody, każdego możliwego wzmocnienia, aby znów móc pokonać wszystkich. Ten zespół, ta grupa piłkarzy z Messim na czele – zasługują na to tym, co osiągnęli dla klubu.

Neymar zna zespół, taktykę, rytm gry, schematy i całą resztę. To mocne argumenty piłkarskie. Ze względu na powagę obecnej sytuacji FC Barcelony wszystkie inne bledną.

Najmocniej mylą się ci, którzy nic nie robią

W ostatnim sezonie Barça zdobyła 138 goli. To najmniej od lat i o 32 trafienia mniej od sezonu 2016/17. Dalsze zdrowie Suáreza stanowi dla mnie poważny znak zapytania. Nie ma pewności, że pozyskanie Neymara zaprowadzi Barçę do finału Ligi Mistrzów lub choćby w jego pobliże. Z transferu może przecież nic nie wyjść, co zresztą jest w moim odczuciu najbardziej prawdopodobne. Jednocześnie pozostaje jasne, że przy całym spektrum swoich obecnych problemów Barcelona z Neymarem byłaby piłkarsko silniejsza od Barcelony bez Neymara.

Brazylijczyk może, oczywiście, je pogłębić. Kwestia połączenia go na boisku z Griezmannem jest dla mnie dużą zagadką. Może też pomóc je naprawić. W teorii się nie przekonamy.

Samymi staraniami o Brazylijczyka dyrekcja Barçy postanowiła robić, co może, aby Messiemu i innym żywym legendom klubu zbudować zespół zdolny do powrotu na szczyt. Drużyna jest złamana porażkami, ale nadal dysponuje jakością i żądzą zwycięstw. Idea powrotu Neymara nie jest w moim odczuciu najbardziej przygnębiającym, co obecne władze mogły zaproponować klubowi, drużynie, jej liderom i kibicom… Kupno Benzemy byłoby gorsze. Zatrzymanie Coutinho. Zwolnienie trenera.

Najgorsza byłaby bezczynność.

„Klub musi ocenić, czy go potrzebuje. Jeśli chodzi o aspekt piłkarski, Neymar jest jednym z najlepszych zawodników na świecie”.
Andrés Iniesta, 25.07.2019 (Mundo Deportivo)

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Fajny artykuł. Pamiętam jak jakiś czas temu ktoś wypowiadał się na temat podejścia Barcelony do budowania drużyny (i to był albo Ćwiąkała, albo ktoś z dwójki ekspertów z La Liga Loca) i dosyć trafnie stwierdził, że po odejściu Xaviego Barcelona przestała starać się budować świetną drużynę, którą Messi wynosi na wyższy poziom a zaczęła myśleć "kogo będzie potrzebował Leo, żeby wygrywać". Różnica zdaje się niewielka, jednak jest to mentalność, której apogeum widzieliśmy rok temu - gdy Messi jest na boisku, 10 piłkarzy w bordowo-granatowych trykotach przestaje czuć jakąkolwiek odpowiedzialność za wynik i szuka Argentyńczyka przez 80% meczu. Ciężko tak zawojować Europę. Takie City czy Liverpool nie mając Leo, musieli zbudować silną, perfekcyjnie uzupełniającą się ekipę i gdyby do nich wstawić Messiego, to jestem skłonny stwierdzić, że dzisiejsza Barca nie miałaby podejścia. Myślę, że przyjście Griezmanna i De Jonga to krok w bardzo dobrą stronę, o ile im też nie nawrzuca się myślenia pt. "Messi nam wygra mecz". Neymar sportowo na pewno by nam pomógł, ciężko z tym polemizować. Ja go osobiście nie chcę z powodów pozasportowych, ale i tak nie mam wpływu na jego transfer, więc jak tu trafi to pozostaje życzyć mu jak najlepiej. Tak jak całej ekipie.

@PJ777 w punkt

@PJ777 To niestety prawda, Messi powinien zostać wpisany na czarną listę środków uzależniających, a chłopaki powinni iść na terapię i powinno im się wmawiać że sami też potrafią grać w piłkę :)

@PJ777 Przykład budowania wokół Messiego to Argentyna. Udało im się otrzeć nawet o Mistrzostwo świata, ale tylko otrzeć i Messi był wtedy młodszy.

@PJ777 "...ale i tak nie mam wpływu na jego transfer..." To jest najlepsze podejście jakie można mieć w tej kwestii. Nigdy nie zrozumiem, jak można się dzień w dzień podniecać jednym zawodnikiem (obojętnie kto by to nie był) i pisać milion wywodów na ten temat. Odnoszę wrażenie, że okres transferowy dla niektórych jest chyba ważniejszy niż oglądanie czy analizowanie spotkań. Przecież to jest kompletna strata czasu. Raz można wyrazić swoją opinie i ją uargumentować, ale żyć tym jakby od tego zależało istnienie całego klubu, jest po prostu absurdem na miarę obecnych czasów. Klub zawsze będzie ważniejszy od pojedynczych zawodników (ktokolwiek by to nie był). Dlatego letnie mercato to nic innego jak pożywka dla dziennikarzy, którzy w większości wysnuwają swoje teorie, dla ludzi którzy chyba się nudzą i nie mają nic innego do roboty. Emocjonowanie się takimi sagami transferowymi przypomina mi znaną dziecięcą zabawę, mianowicie wyrywanie kwiatków i wyliczanie: "Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha..." Tylko tutaj jest: "Przyjdzie, nie przyjdzie, przyjdzie, nie przyjdzie".
« Powrót do wszystkich komentarzy