Mundo Deportivo: Przypadek Malcoma to lekcja, z której klub powinien wyciągnąć wnioski

Przemek Borecki

23 sierpnia 2019, 13:45

Mundo Deportivo

54 komentarze

Przed pierwszym ligowym meczem na Camp Nou Ernesto Valverde ma do dyspozycji tylko jednego napastnika. Leo Messi, Luis Suárez i Ousmane Dembélé są kontuzjowani, a Philippe Coutinho i Malcom odeszli,odpowiednio do Bayernu i Zenitu. Z nominalnych graczy występujących w linii ataku zdrowy jest tylko Antoine Griezmann.

Wiele mówiono na temat występów Coutinho i Dembélé (i można o tym jeszcze wiele mówić), ale trzeba też wspomnieć historię Malcoma. Rok temu Valverde chciał Griezmanna lub Williana z Chelsea, a dostał innego Brazylijczyka: właśnie Malcoma.

21-letni zawodnik, o którym mało kto słyszał, występował na pozycji skrzydłowego w Girondins Bordeaux. Z racji, że trener nie prosił o transfer tego zawodnika ("to transfer klubu” - powiedział, grymasząc), nie miał on zaufania ze strony Ernesto, mimo że pod nieobecność Messiego ratował Barcelonę w meczach  z Interem lub Realem Madryt. Malcom wystąpił od pierwszej minuty w siedmiu spotkaniach LaLigi (dwa z nich miały miejsce już pod zdobyciu mistrzostwa). Na szczęście został sprzedany za taką samą kwotę, za jaką został kupiony.

Wniosek jest taki, że jeśli trener nie chce danego zawodnika, to nie należy go kupować. A potem powraca odwieczne pytanie: po co nam dyrektor sportowy? Po feralnym transferze Douglasa prezydent Bartomeu miał jasną teorię: tylko zawodnicy, których chce każda strona, a więc dyrekcja sportowa, trener i prezydent, są warci ściągnięcia. Czasami, jak w przypadku Coutinho, nawet takie rozwiązanie nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zobaczymy jak sobie poradzi w Zenicie . Jak dla mnie za słaby był na Barcelonę .
« Powrót do wszystkich komentarzy