W barcelońskich okoliczno-ściah: Z pustego i Salomon nie naleje

Marcin Poreda

22 sierpnia 2019, 15:09

45 komentarzy

Legendarna La Masia. Choć w ostatnich czasach, o czym mogliśmy przekonać się w artykułach na naszej stronie – jednym i drugim, na barcelońską szkółkę padł cień błędnych decyzji i złego zarządzania, to wciąż jasno można stwierdzić, że cruyffowskie centrum szkolenia młodzieży jest wzorem dla tego typu instytucji na całym świecie. Skoro więc w ogólnym rozrachunku nauka adeptów jest przynajmniej przyzwoita, to skąd w ostatnich latach taka posucha w aspekcie wychowanków wybijających się w klubie?

Przyzwoita Barcelona B

Dzięki mojemu redakcyjnemu koledze – Piotrkowi, nie miałem możliwości przegapienia informacji o ostatnim meczu Barcelony B z Llagosterą, który odbył się w niedzielny wieczór. Niby to tylko sparing, ale dający wiele do myślenia. Zawodnicy nie obijali się na murawie, solidnie walcząc o miejsce w pierwszym składzie przed pierwszym spotkaniem ligowym. O ile starań i ambicji nie mogę im odmówić, o tyle nie odczułem jakiejś wyraźnej różnicy pomiędzy poziomem dwóch zespołów. Jeden i drugi był w stanie wymienić kilka(naście) podań bez straty piłki, co jest typowe nawet dla hiszpańskiego futbolu niższych lotów. Nikt się wyraźnie nie wyróżniał – ot przyzwoity pojedynek na przyzwoitym poziomie dwóch przyzwoitych trzecioligowców – całość aż ociekała przyzwoitością. I niczym ponadto. Oczywiście, nie chodzi tutaj o wyrokowanie po jednym spotkaniu, ale jako materiał badawczy mamy cały poprzedni sezon, w którym skład nie różnił się znacząco od obecnego. Peña, Cuenca, Chumi, Araujo, Puig, Collado, Ruiz. Sami swoi. Kilka miesięcy temu ta grupa była w stanie osiągnąć 8. miejsce właśnie w trzeciej lidze – solidny średniak. Jakim więc cudem zawodnicy będący na zbliżonym do siebie poziomie i prezentujący wyniki niekwalifikujące się choćby do marzeń o Segunda División mają nawiązać do historii rozwoju na przykład Sergio Busquetsa?

Historia prawdę ci powie

Powyższe tezy nie oznaczają jednak, że talent i możliwości młodych adeptów są uzależnione czysto od dyspozycji drużyny. Pozycja ligowa jest przeważnie wypadkową liczby wartościowej młodzieży oraz indywidualnej jakości każdego z osobna. W ciągu ostatnich 30 lat rezerwy Barcelony tułały się pomiędzy drugą i trzecią ligą. Znalezienie prawidłowości nie jest proste, ale postaram się znaleźć kilka przykładów na to, że nawet utalentowane jednostki są w stanie niewiele zdziałać, jeśli nie mają wokół siebie klasowych kolegów.

Tabela końcowych pozycji Barcelony B w ostatnich 30 latach. Fot. Wikipedia

Na początku lat 90. rezerwy awansowały do drugiej ligi. Jak wyglądała kwestia wykorzystania wychowanków w pierwszym składzie w tym okresie? Do drużyny A w sezonie 91/92 trafił Pep Guardiola. Można więc założyć, że ogrom jego talentu wpłynął na pozytywny wynik rezerw w rozgrywkach 90/91. Z drugiej strony warto zauważyć, że później aż przez sześć sezonów Barcelona B spokojnie utrzymywała się na zapleczu Primera División, notując pozycje w górnej połowie tabeli. Nawet okres od 1997 do 1999 roku to balansowanie gdzieś na granicy – zespół był za dobry na trzecią i za słaby na drugą ligę. Jacy zawodnicy trafiali wtedy do pierwszej drużyny? Sergi Barjuan, Jordi Cruyff, Albert Celades, Ivan de la Peña, Luis García, Gabri i wreszcie Xavi oraz Carles Puyol – jedne z największych legend klubu. Trudno mówić tutaj o wybitnej obfitości, ale w okresie dobrej gry rezerw do Barcelony A trafiło kilku wyróżniających się wychowanków. Otoczeni przyzwoitymi kolegami byli w stanie wynieść grę zespołu na wyższy poziom. Naturalnie, warto również pamiętać o przepisach, które wtedy obowiązywały – ograniczeniu w zakupie obcokrajowców, raczkowaniu Prawa Bosmana - to sprzyjało korzystaniu z własnych "produktów". Fakt jest jednak taki, że szkółka w tamtym okresie wychowała kilku wysokiej klasy profesjonalistów, którzy zrobili ciekawe kariery.

W latach 1999 do 2010 rezerwy nie były w stanie nawiązać do wyników z poprzedniej dekady. W tabeli widać jednak dwuletni okres (2001 – 2003), w którym do awansu brakowało jedynie wygranych baraży. Spójrzmy więc, jak przełożyło się to na awanse do pierwszej drużyny w tym teoretycznie najlepszym momencie – Fernando Navarro, Valdés, Iniesta, Trashorras, Oleguer, Sergio García. To praktycznie połowa jedenastki, która zasiliła w ciągu dwóch lat pierwszy zespół, stając się podwaliną rewolucji Laporty. Oczywiste jest więc, że zadziałała liczba i jakość talentów. Z drugiej strony w latach 1999-2001 nie pomogła obecność Mikela Artety, Pepe Reiny i Thiago Motty – ich talent i liczba była zbyt mała, co zresztą potem pokazały ich kariery – dobre, ale dalekie od tych Puyola, Xaviego czy Iniesty.

W kolejnych sezonach, aż do 2007 roku, lista piłkarzy z rezerw awansujących do pierwszego zespołu świeciła pustkami. Jedynym ogromnym wyjątkiem stał się Leo Messi – największa legenda klubu, który w rezerwach występował głównie w sezonie 2004/2005, potrafiąc i tak już wtedy trenować z seniorami. Barcelona B zakończyła rozgrywki na 11. miejscu – słabo, ale trzeba brać poprawkę na to, że Messi rozegrał mniej niż połowę meczów. Poza tym oprócz niego nie było w drużynie ciekawych wychowanków. Piqué z Fàbregasem odeszli już wcześniej do Anglii.

Przechodząc dalej, dochodzimy do największego paradoksu tej analizy. Po sezonie 2006/2007 Barcelona B spadła aż do 4. ligi, natomiast w trakcie kolejnej pretemoporady do pierwszego składu trafiło kilku graczy – Oier, Gio dos Santos, Bojan, Pedro. Można się było spodziewać, że drużyna mająca w swoim składzie taką młodzież będzie aspirowała do awansu. Zamiast tego rezerwy musiały spędzić sezon w lidze, w której nie były od 1974 roku. Zagłębiając się jednak w dalsze kariery wspomnianych zawodników, można zauważyć, że tylko Pedro okazał się wartościowym wychowankiem, choć jego umiejętności zawsze były kwestionowane – moim zdaniem niesłusznie. Klub podjął wtedy decyzję o zaufaniu piłkarzom, którzy nie są wybitnymi talentami, ale „coś” rokują. Skuteczność na poziomie 25% nie jest zbyt wysoka i szkoda zwłaszcza Bojana, któremu przez zbyt szybki skok w dorosły futbol zniszczono dobrze zapowiadającą się karierę. Można mieć wrażenie, że tym razem zbytnie zaufanie młodzieży było swoistą próbą zaklęcia rzeczywistości w nadziei, że z któregoś z nich narodzi się nowy Xavi lub Iniesta.

W kolejnych latach Barcelona B rosła w siłę. Z rezerw do pierwszego składu awansowali tacy piłkarze jak Sergio Busquets, Jeffren, Víctor Sánchez, Fontàs, Thiago, Bartra, Tello, Jonathan dos Santos, Montoya, Rafinha, Sergi Roberto, Deulofeu, Denis Suárez czy Jordi Masip. Oni wszyscy mieli wystarczająco dużo talentu, żeby drużyna mogła awansować do drugiej ligi i utrzymać się w niej przez kilka sezonów. Jaką miało to korelację z ich udziałem w sukcesach pierwszej drużyny? Wystarczy popatrzeć na nazwiska – mówią one same za siebie.

Ostatni okres (2016 – 2018) to spadek do trzeciej ligi z Haliloviciem, Munirem i Sandro. Awans ponownie do drugiej w 2017 roku, kiedy o sile drużyny stanowili Palencia, Marlon, Cucurella, Gumbau, Aleñá i Cardona. Rok później kolejna degradacja. Sytuacja jest więc analogiczna do lat 1998-1999. Drużyna nie może znaleźć sobie miejsca i wyraźnej formy. Nie ma w drużynie nowego Xaviego czy Iniesty. Nie ma choćby Thiago lub Sergiego Roberto. Nie ma ogromnej jakości podobnie jak dużej ilości.

Patrząc na te 30 lat, wydaje się jasne, że wyniki rezerw przeważnie były skorelowane z liczbą i jakością talentów z La Masii. Trudno było osiągnąć lepsze rezultaty, kiedy brakowało utalentowanej młodzieży. Potem też odbijało się to na pierwszej drużynie. Jednak czy można tutaj zarzucać coś szkoleniu? Przecież nie zmieniało się z roku na rok. Talent był jedyną różnicą.

Talenty nie rosną na drzewie

Poprzedni sezon to stabilizacja Barcelony B w trzeciej lidze. W dobie mediów społecznościowych każde zagranie młokosa jest rozbijane na czynniki pierwsze – bardzo łatwo jest „przehajpować” zawodnika, a znacznie trudniej pominąć talent. Ktoś strzelił gola po indywidualnej akcji? To na pewno nowy Messi. Ładne zastawienie się, kółeczko i rozegranie – nowy Xavi. La Masia, dzięki wychowaniu takich legend jak Ferrer, Sergi, Guardiola, Xavi, Puyol, Iniesta, Messi, Pedro, Valdés czy Busquets, zaczęła być kojarzona z optymalną metodyką i gwarancją sukcesu – zwłaszcza wśród kibiców. Rzeczywistość nie jest jednak taka prosta. Nawet najlepsze szkolenie nic nie pomoże, jeśli talent jest niewystarczający. Wychodząc poza Katalonię warto spojrzeć na Manchester United czy Ajax. Akademie stoją od lat, ale wartościowi piłkarz wychodzą z nich bez jasno sprecyzowanej reguły. Obecnie pojawia się wiele głosów krytykujących Ernesto Valverde i sztab szkoleniowy w kwestii stawiania na wychowanków. Moim zdaniem mają oni jednak pełne prawo, żeby nie wykorzystywać aktualnych zawodników z rezerw – trudno dostrzec w nich wybitny potencjał. Nawet zachwalany Riqui Puig potrafi zaliczać bardzo słabe występy - brakuje mu regularności. W ostatnim sparingu również był przeciętny. Abel Ruiz, który zachwyca w reprezentacjach młodzieżowych, w starciu z seniorami nie potrafi wykorzystać swojej siły fizycznej, ma problemy ze skutecznością i co najgorsze w grze bez piłki. Podobne opinie można napisać o każdym z obecnych zawodników Barcelony B. Trudno zatem dziwić się Valverde, że w oszczędny sposób szafuje minutami młodych zawodników. Choćby Carles Aleñá, który w trzeciej lidze błyszczał na tle kolegów znacznie bardziej niż teraz Puig, ma duże problemy z wykorzystaniem swoich atutów, kiedy zderzyć trzeba się z Kondogbią, Raúlem Garcíą czy innymi doświadczonymi seniorami z LaLigi. Na tym tle ciekawym i fascynującym przypadkiem wydaje się Ansu Fati, który w kilka miesięcy poczynił ogromny progres i dostał nawet szansę na trening z pierwszym zespołem. Patrząc na ostatnie lata, jest ewenementem, ale wciąż zbyt delikatnym, żeby rzucać go na głęboką wodę. Jego historia powoli zaczyna być podobna do tej Messiego, ale na tym powinno się zakończyć. Fati to nie Messi, a diament łatwo skazić.

Pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł. Uważajmy więc na zbytnie nakręcanie się na wychowanków, bo zasób talentów jest zmienny, co uwydatnia historia. Jeśli natomiast jakiś Japończyk określany mianem fenomenalnego nie będzie chciał czekać na swoją kolej, to niech jasno i klarownie wybierze swoją drogę i potem nie żałuje. Mimo wszystko w Barcelonie warto czekać.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Bardzo dobry artykuł.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Duża większość kibiców żyje w złotej erze naszych wychowanków, wszak to historia prawie już 20-letnia. Niestety takie pokolenia trafia się raz na kilkadziesiąt lat. Pokażcie mi drużynę, która poza Barcą wypuściła ze szkółki w krótkim okresie czasu piłkarzy którzy tak naznaczyli piłkarski świat. Tylko Ajax końca lat 90-tych przychodzi mi do głowy. Chcąc nie chcąc patrzymy na poczynania naszych młodych pod kątem starych czasów.
Wielokrotnie zadawane na tej stronie w komentarzach pytanie jest cały czas aktualne - kto z naszych młodych, podobno przez nas niedocenianych talentów zrobił jakąkolwiek karierę? Skoro oni nie potrafią się przebić w przeciętnych nieraz klubach to jak mieliby stanowić o naszej sile?
Co do małej ilości minut dla naszych wychowanków w pierwszym składzie, niestety ma to związek z naszym stylem gry. Kiedyś dominowaliśmy od początku do końca, był pressing, bardzo często po pół godziny było już po meczu. Wtedy można było wpuszczać kogo się chciało. A teraz? Pierwszą połowę stoimy, szczęściem jest jak do przerwy jest 0-0. Kiedy mają grać ci młodzi, skoro wynik praktycznie każdego meczu jest na styku aż do końca? Musimy grać mocnym składem bo jest duże niebezpieczeństwo straty punktów. Inną sprawą jest to, że nasz trener jest zabetonowany i nie popuści aż nie zdobędzie mistrzostwa. Jak walczył o bycie niepokonanym to mimo tego że przewaga była wielka zajechał pierwszy skład. W poprzednim było już lepiej, ale i tak młodzi nie grali.
Niestety, czasy się zmieniło. Pokażcie mi drużynę z topu która regularnie zasila swój skład swoimi wychowankami. Niestety, poziom i pieniądze tak poszły w górę że trzeba trzymać poziom bo najmniejsze potknięcie może kosztować tytuł. Są drużyny wyspecjalizowane w "produkcji" piłkarzy, a najlepsi od nich kupują.
Dla nas najlepsza opcja dla młodych to wypożyczenie albo sprzedaż z opcją odkupienia. I już teraz właśnie powinniśmy sprzedać albo wypożyczyć Puiga, bo nawet jeżeli jakimś cudem EV da mu pograć po 20 minut w co 2 meczu to i tak będzie to stanowczo za mało.

@ściah Nie wiem czy cię to zainteresuje ale zawsze możesz zerknąć na to co kiedyś naskrobałem a w pewnym stopniu odnosi się do LM https://www.fcbarca.com/82833-quique-costas-to-nieistotne-w-ktorej-lidze-gra-barca-b,dyskusja-6213568.html#comment" target="_blank" rel="nofollow">https://www.fcbarca.com/82833-quique-costas-to-nieistotne-w-ktorej-lidze-gra-barca-b,dyskusja-6213568.html#comment-6213568
I może trochę inaczej bym to jednak podsumował.

Myślę, że poważnym problemem Naszej szkółki jest brak konkurencyjności na rynku. Już wyjaśniam o co dokładniej mi chodzi- młodzi i zdolni są pod wpływem agentów, oczekują wysokich kontraktów i, co oczywiste, chcą kompletować minuty na boisku z pierwszym zespołem. I tu się pojawia problem z polityką transferową klubu. 18 latek nie ma szans na grę przy obecnym modelu funkcjonowania pierwszej drużyny, a inne, często skromniejsze, kluby tylko czekają na taką okazję i mają konkurencyjną ofertę dla graczy. Ten problem zresztą nie dotyczy tylko Nas ale wszystkich superklubów

Nagonka na zawodników ze szkółki jest potężna. Junior otrzymujący szansę w seniorach dostaje paraliżu nóg. Nie dlatego, że podaje niecelnie jak Dembele, ale dlatego że presja jest niewyobrażalna.

Podjąłeś ciekawy temat. Fajny tekst i cieszę się, że znacznie lepszy niż poprzednie. Oby w tą stronę!

Z jednej strony nie da się ukryć, że talent raz jest, a raz go nie ma, ale trzeba też zwrócić uwagę na politykę wobec szkółki. Pep Guardiola ją zmienił, a później wypaczono jego system, stawiając na kupowanych zawodników mających zapewnić wyniki, co ograniczało szanse na rozwój wychowanków. Może w tym sezonie się to zmieni po przetasowaniach na stanowiskach, ale rok czy dwa lata temu jak ktoś się do czegoś nadawał, to szedł na wypożyczenie. Reszta dobrych, ale nie wybitnych wychowanków siedziała na ławce, by kupieni z innych klubów gracze z miernym skutkiem próbowali poprawić wyniki zespołu.


No i brawa za artykuł :)

Wiadomo, że nie powtórzy się już sytuacja z 2012 roku, kiedy na boisku było 11 wychowanków Barcy, ale jednak szkoda, że nie ma odważnego trenera, który dałby szanse Puigowi. Niektórzy zawodnicy, w otoczeniu lepszych zawodników wyglądają znacznie lepiej. Klasyczny przypadek gdy nie masz z kim realizować swoich pomysłów, bo inni nie nadążają za nimi.
Nie mówię, że Puig by odpalił, ale ma w sobie to coś, czego nie widzę u solidnego ale bez błysku Aleni. Chciałbym się przekonać, że Puig się nie nadaje do pierwszego składu bo zagrał x meczów i zawalił. Jeśli jest miejsce dla Semedo czy Roberto, którzy nie raz i nie dwa zawodzili, to nie widzę uzasadnienia dla blokowania (faktycznego czy rzekomego) talentu Puiga.
Widać w korporacji już na takie porywy nie ma miejsca.

Swoją drogą ciekawe czy po pierwszym meczu Aleńa nie zostanie za chwilę odstrzelony na dłuższy czas.
Nie ma pogody dla wychowanków w naszym klubie.

Kasa misiu, kasa....

Nie ma czasu dla wychowanków. Nie ma czasu na eksperymenty. Wyniki sportowe muszą być co rok. Za tym idzie wynik finansowy.

Przeraża mnie trochę machina jaką się stajemy...
Transfery, wynagrodzenia, pozakontynentalne tourne...

Na szczęście mam w sobie trochę naiwnego romantyzmu i wierzę w czasy kiedy ktoś ten burdel finansowy na świecie ułoży jak należy.

VeB!

Pozwole kompletnie sie z Toba nie zgodzic. Iniesta, Xavi dla przykladu wchodzili do pierwszej druzyny, ba, grali już regularnie w wieku 18-20 lat. Puig ma obecnie 20. Kiedy bedzie lepszy moment anizeli teraz? Talentow w szkolce z pewnoscia nie brakuje. Brakuje jednak chlodnej glowy, pragmatyzmu. Za duzo presji na wynik, za malo prawdziwego szkolenia. Niestety ruchy tego karykaturalnego zarzadu pozbawily klub ludzi wartosciowych jak chociazby Vila. Na ich miejsca przyszly jakies chocholy posluszne Bartomeu. Jak dla mnie brakuje zdecydowanie umiejetnosci "przekazania" mlodziezy o stopien wyzej. Kiedys starszyzna przyjmowala mlodziez i traktowala jak swoich. Teraz dochodzi do blokady ze strony Valverde. Puig jest talentem i nie mam co do tego zadnych watpliwosci. Twierdzisz o braku regularnosci w grze Ruiza, Puig w grze z dojrzalymi pilkarzami. Kiedy maja nabyc tych umiejetnosci jesli nie "na linii frontu". Wg Ciebie powinni grac nadal w B? Nonsens. Zagina, straca motywacje i skoncza w jakiejs belgijskiej lub tureckiej lidze. Czy zmienilo sie cos w szkoleniu mlodziezy w La Masii w jeden dzien? Doslownie nie, ale przyslowiowo jak na moje oko zdecydowanie tak. Kupujmy wiecej crackow, wydawajmy wiecej milionow... To ma byc nasza filozofia? Tak chcesz, zeby to wygladalo? Czekam na trenera i zarzad, ktory bedzie ponownie potrafil poprowadzic optymalnie klub, w tym bedzie znow swietnie szkolil mlodziez dajac im szanse zaistniec w pierwszej druzynie. Wybacz ten nieco chaotyczny wpis, ale zawsze do problemow mojego klubu podchodze bardzo emocjonalnie.

Ja to widzę inaczej. Dziwne, że przez tyle lat nikt nie wpadł na pomysł, by stworzyć zespol, który będzie występował w Primera Division, tam sprowadzać talenty, tam je ogrywać i tam wysyłać wychowanków za dobrych już na 3 ligę i za słabych na Barcelonę. Tam też wysyłać piłkarzy, pierwszej Barcy którzy nie lapia się do pierwszego składu Barcelony ani na ławkę aby odbudowywali forme. Z tego co wiem Barca B nie może awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej i to jest główny powód dla którego przestaje być atrakcyjna dla lepszych wychowanków gdy już znajdzie się w segunda a. Nie widzę problemu ani w znalezieniu klubu który poszedłby na taką współpracę ani we wdrożeniu w nim metod szkoleniowych .

Świetny artykuł. Popieram w 100%. Jak z wcześniejszymi artykułami z cyklu ściaha się w większym lub mniejszym stopniu nie zgadzałem, tak ten powinien przeczytać każdy, szczególnie ten kto zarzuca że Barca nie stawia na młodzież.

PS: @ściah dzięki za poprawe i przepraszam za pomyłkę :D

Czekam kiedy autor tego artykułu sam zostanie trenerem. W dzisiejszym sporcie liczy się praca.

Świetny artykuł.

Dobry tekst. Polecam

Brawo za artykuł. Każdy domagając się wychowanków w obecnej Barcelonie A powinien dokładnie go przeczytać.

Bardzo dziękuję, ciekawy artykuł.
Może z Valverde będzie trochę jak z van Gaalem - wszyscy się cieszyli jak odchodził ale to on dał zadebiutować późniejszym supergwiazdą.