Isaac Cuenca: Jeśli Ernesto Valverde został w Barcelonie, to znaczy, że chcieli tego zawodnicy klubu

Ela Rudnicka

20 sierpnia 2019, 14:00

Sport

23 komentarze

Isaac Cuenca w rozmowie z katalońskim Sportem opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z Barceloną oraz o tym, jak Andrés Iniesta postrzegany jest w Japonii.

Mieszkałeś m.in. w Holandii, Turcji, Izraelu, a teraz w Japonii. Gdzie najlepiej się czujesz?

Każdy kraj ma swoje lepsze i gorsze strony, ale przyznaję, że w Japonii jestem bardzo szczęśliwy. Życie jest tutaj zupełnie inne. Ludzie są dobrze wychowani, mają dużo szacunku i nigdy nie wtrącają się w życie innych, co w Hiszpanii jest na porządku dziennym.

Tosu to małe miasto. Jak wygląda twoje życie codzienne i rola w drużynie?

Ludzie zatrzymują się na ulicy, rozpoznają mnie, ale zawsze okazują szacunek i troskę. Nikt niczego mi nie wypomina na ulicy. Czuję się ważną częścią drużyny, cały czas gram, dostałem już propozycję przedłużenia kontraktu. To dla mnie długoterminowy projekt.

Wcześniej miałeś złe doświadczenia w Reus. To był jeden z najgorszych momentów w twoim życiu?

Było ciężko. Grałem tam jako dziecko i bardzo chciałem wrócić. Projekt był ciekawy, ale kiedy miałem już podpisywać umowę, LaLiga odmówiła wpisania mnie jako piłkarza klubu. Zostałem bez niczego, czekałem na rozwiązanie tej sprawy. Niestety wszystko pogorszyło się jeszcze bardziej, musiałem więc znaleźć coś innego. Lluís Carreras walczył o to, żeby mnie ściągnąć do Japonii, jestem więc tutaj, z czego bardzo się cieszę.

Jak odbierana jest obecność jednego z najlepszych hiszpańskich piłkarzy w Japonii?

Kibice liczą na Iniestę i na Fernando Torresa. Stadiony są pełne, kibice przeżywają mecze tak jak nigdy wcześniej. Sprowadzenie piłkarzy światowego formatu sprawiło, że ludzie interesują się piłką o wiele bardziej niż kiedyś. Dawniej królował tutaj baseball. Andrés jest szanowany na całym świecie, a tutaj w Japonii szczególnie. W piątek gramy przeciwko Vissel Kobe, poza tym Fernando kończy karierę, szykuje się wielka uczta.

Z Andrésem spotkałeś się już w Barcelonie. Co pamiętasz z tego czasu?

Wszystko działo się bardzo szybko. Miałem 20 lat, nagle zacząłem podróżować co tydzień, grałem w Lidze Mistrzów. Widziałem swoje zdjęcia w gazetach. Pamiętam, że w presezonie my, zawodnicy drużyny rezerw, byliśmy razem z crackami z pierwszej drużyny i patrzyliśmy na siebie nawzajem zachwyceni. To było dziwne i piękne jednocześnie.

Guardiola po raz pierwszy dał ci szansę gry 19 października 2011 roku. Grałeś sporo w tamtym sezonie.

Zawsze będę mu wdzięczny. Bez niego nie miałbym szansy na pierwszą drużynę. Grałem w ważnych meczach, nawet w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea. To wszystko działo się tak szybko, że nawet nie miałem szansy tego przetrawić.

Czego zabrakło ci, żeby zostać w klubie na dłużej?

Miałem operację kolana, później byłem na wypożyczeniu, następnie miałem kolejny zabieg, zmienił się trener w Barcelonie i wszystko się skomplikowało. Wszyscy wiemy, co stało się z Tito, który bardzo we mnie wierzył. Widziałem dobrą stroną futbolu, kiedy chciał mnie najlepszy klub świata, i tę gorszą, ale to również jest część życia piłkarzy.

Który z piłkarzy, oprócz Messiego, zrobił na tobie największe wrażenie?

Powiedziałbym, że Xavi i Iniesta. Grałem trochę w La Masii, więc widziałem to wszystko z bliska, to, jak mierzyli się najlepszymi drużynami i zadziwiali świat. Dla mnie to było niesamowite.

Uważasz, że klubowi była potrzebna zmiana trenera po przegranej z Liverpoolem?

Jestem daleko, rzadko oglądam więc mecze Barçy, nie jestem więc chyba odpowiednią osobą, żeby o tym mówić. To są świetne drużyny, to normalne, że czasami któraś z nich przegrywa. Liverpool grał na niesamowitym poziomie.

Nie wydaje ci się, że rozpoczęcie takiego projektu jest trudne ze względu na ciągłą obserwację osób z zewnątrz, które liczą na szybką porażkę?

Na Barçę spadło zbyt dużo krytyki, to przesada. Tam grają świetni piłkarze, jeśli skupią się na grze, będą w stanie wygrać wszystko. Zdają sobie sprawę z presji, która nad nimi ciąży. Jeśli projekt Valverde jest kontynuowany, to oznacza, że w klubie panują dobre relacje. Myślę, że zadecydowano o dalszej współpracy z trenerem po tym, jak pomysł ten poparły wspólnie dyrekcja sportowa i szatnia. Jeśli piłkarze nie chcieliby dalej pracować z Valverde, na pewno dużo by się o tym mówiło. Nie zapominajmy, że dwa razy z rzędu wygrali ligę, co nie jest łatwe.

Pozyskałbyś Griezmanna? Próbowałbyś sprowadzić Neymara, wiedząc o wszystkim, co łączy się z przeszłością tych piłkarzy?

W przypadku Griezmanna, jeśli nie przeszedł do klubu w tamtym roku, to dlatego, że sprawy potoczyły się inaczej, trzeba to uszanować. Temat Neymara jest inny, skupia uwagę wszystkich mediów. Barça powinna zadecydować, czy pasuje on do projektu sportowego klubu. Jeżeli może dać coś drużynie, to nie ma nawet o czym rozmawiać. Pytanie tylko, czy z taką liczbą zawodników znajdzie się miejsce dla wszystkich.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jego postac kojarzy mi sie z półfinalem z Chelsea w 2012 roku, kariera nie wyszła jak trzeba

@FCBMati10 nie tylko jemu. Ja bardziej liczyłem na Tello. Z reszta, to był inny świat...
« Powrót do wszystkich komentarzy