Analiza taktyczna meczu z Athletikiem

Marcin Poreda

17 sierpnia 2019, 15:25

130 komentarzy

Inauguracja nowego sezonu najlepszej ligi świata to zawsze wielkie wydarzenie. Tym razem zaszczyt przecięcia wstęgi przypadł Barcelonie oraz Athleticowi. Katalończycy wzmocnieni wielkimi transferami de Jonga i Griezmanna oraz wyglądający całkiem nieźle w meczach presezonu byli faworytami tego starcia, zwłaszcza że Baskowie nie poczynili na rynku żadnych ruchów, ograniczając się jedynie do przeprowadzania sparingów z lepszymi i gorszymi zespołami. Wynik końcowy może więc zaskakiwać. Jak do tego doszło?

Typowy Athletic i zaskakująca Barcelona

Zacznijmy od gospodarzy. Ich trener nie zaskoczył wystawieniem podstawowej jedenastki. Głównym założeniem Basków było zmaksymalizowanie wydajności zespołu, który miał przeciwstawić się elastycznemu i ofensywnemu 433 Barcelony. W związku z tym Garitano postawił na ustawienie 4231 z dwoma defensywnymi ryglami w środku pola – Unaiem Lópezem oraz Danim Garcíą, których głównym zadaniem miało być utrudnienie przekazywania piłki przez Barcelonę przed linię defensywną Basków. Bardziej z przodu ustawieni byli Muniain, Raúl García oraz Oscar De Marcos – gracze doświadczeni i ciężko pracujący – to głównie na nich miała opierać się taktyka zespołu. Jedynym nominalnym napastnikiem został Iñaki Williams – największy talent baskijskiej piłki ostatnich lat. Dla obserwatorów takie ustawienie nie było niczym niezwykłym. Athletic grał już tak wielokrotnie przeciwko wielkim rywalom – choćby w zeszłym sezonie.

Patrząc na Barcelonę, to Ernesto Valverde musiał radzić sobie bez Leo Messiego. Nie zaskoczył ustawieniem zespołu, którym było klasyczne 433, jednak mocno naznaczył jedenastkę personaliami. Środek de Jong – Roberto – Aleñá był odważny i pomysłowy zarazem. Trójka mobilnych, elastycznych i szybkich piłkarzy z inklinacją do gry kombinacyjnej miała za zadanie tworzyć przewagę w środku pola, a w razie przejścia do obrony szybko wrócić na swoją połowę. Jeśli chodzi o linię ofensywną, to nie było tutaj absolutnie żadnego zaskoczenia. Dembélé – Suárez – Griezmann – najbardziej logiczne i prawidłowe ustawienie. Krótko mówiąc, patrząc na presezon, Valverde zrobił wszystko jak należy.

Myśląc o ustawieniu Barcelony, można było w nim doszukiwać się chęci do bardziej wertykalnej i ofensywnej gry. Nie wolno jednak zapominać o presezonie – zwłaszcza ostatnich meczach z Napoli. To w nich Valverde próbował ustawienie de Jong – Roberto – Aleñá, które przyniosło dobre rezultaty. Co było w nim jednak zaskakujące, to rozmieszczenie zawodników na szerokości boiska. Holender był klasycznie zlokalizowany na pozycji nr 6, jednak Aleñá i Roberto zostali zamienieni stronami niezgodnie z założeniami futbolu totalnego. Lewonożny Aleñá został ustawiony bliżej lewej strony, zaś prawonożny Roberto bliżej prawej.

Czerwone zaznaczenie - Aleñá, niebieskie - Roberto

Z Napoli ten manewr zakończył się powodzeniem. Rywal bronił luźno, starał się atakować i zostawiał pomocnikom Barcelony sporo miejsca. Możliwe były wejścia między linie i próby gry na małej przestrzeni. Valverde chciał to samo wykonać w meczu na San Mamés. Takie ustawienie pomocników odbierało im możliwość zagrywania prostopadłych podań, co jest kluczowe w kombinacyjnej grze ofensywnej, ale dawało dwie przewagi. Pierwszą była możliwość przyspieszenia gry na małej przestrzeni na każdym skrzydle. Txingurri, mając na uwadze ustawienie rywala i jego blokadę środka pola, chciał przenieść ciężar rozgrywania akcji w boczne sektory boiska. Aleñá miał współpracować z Griezmannem i Albą, zaś Roberto z Semedo i Dembélé.  Drugą zaletą takiego ustawienia miała być przewaga podczas fazy defensywnej. Prawonożni zawodnicy znacznie lepiej bronią, będąc ustawionymi bliżej prawej strony – lewonożni analogicznie. Można więc stwierdzić, że położenie pomocników było głównie zdeterminowane ostrożnością i pragmatyzmem trenera – przy okazji zaś koncepcją ofensywną.

Athletic nie zaskoczył swoim ustawieniem oraz personaliami. Baskowie byli jednak niesamowicie wybiegani i konsekwentni na całej długości boiska – to był motyw przewodni ich gry. Od samego początku założyli wysoki pressing na gościach i egzekwowali go z zadziwiającą skutecznością. Iñaki Williams harował za dwóch, biegając we wszystkich kierunkach i utrudniając swobodną wymianę piłki w środku pola. Bardzo mądrze przesuwali się De Marcos, Raúl García oraz Muniain. Natomiast defensywni pomocnicy z wyczuciem uzupełniali luki pomiędzy obrońcami i wykonującymi wysoki pressing ofensywnymi pomocnikami.

Pressing w wykonaniu Athletiku

Garitano postawił na szybkość przejść z obrony do ataku i w związku z tym bardzo ważną rolę mieli odegrać Yuri oraz Capa. W tym wszystkim trener Athleticu liczył na to, że Barcelona będzie mylić w konstruowaniu akcji, dzięki czemu będzie można wykorzystać jej błędy. Rozgrywanie i dominacja gospodarzy nie interesowała.

Starcie systemów

Już pierwsze minuty pokazały, kto zaczyna mieć przewagę. Gospodarze nie prowadzili gry, ale świetnie się ustawiali i przemieszczali, momentami nie pozwalając pomocnikom gości choćby na przyjęcie piłki. Bardzo przeszkadzało wtedy ustawienie Aleñi i Roberto na przeciwległych pozycjach, co znacząco ograniczało ich potencjał w kreacji. Dodatkowo w szeregach Katalończyków pojawiały się błędy, jak choćby strata Dembélé, po której Williams oddał świetny strzał z dystansu. Barcelona próbowała przeciwstawić się wykonywaniem koncepcji Valverde, czyli adresowaniem futbolówki na skrzydła i wykorzystaniem gry na małej przestrzeni. Spotykało się to z bezbłędną reakcją Basków, którzy szybko zagęszczali daną stronę boiska i zmuszali rywali do wycofywania piłki lub notowania strat. Nie pomogała również indolencja Semedo oraz Dembélé na prawej stronie, a także kiepska komunikacja Alby z Griezmannem, choć akurat Francuz świetnie pracował na lewej stronie, wracając się nawet na pozycję lewego obrońcy. Athletic biegał i biegał, a Barcelona wydawała się być tym ogromnie zaskoczona. W całej pierwszej połowie jedynie Rafinha oddał celny strzał na bramkę i to dopiero w końcówce po indywidualnej akcji na prawej stronie. Okazję Suáreza można traktować jako łut szczęścia, a nie efekt wypracowanej taktyki. Warto tutaj też wspomnieć o roli samego Urugwajczyka. Jego obecność na murawie była pewną realną nadzieją na skuteczność obranej taktyki. Luis znakomicie przemieszczał się między liniami rywali, wyciągał obrońców, wiązał pomocników i starał się współpracować z kolegami w grze kombinacyjnej. Do tego stanowił realne zagrożenie w polu karnym, do którego miały być adresowane płaskie dośrodkowania. Jego kontuzja była fatalną wiadomością dla Valverde, który nie ma w drużynie podobnego zawodnika. Na murawę wbiegł więc wspomniany wcześniej Rafinha, Griezmann zajął pozycję snajpera, a Dembélé zadomowił się na lewym skrzydle. Jednocześnie ogólna taktyka nie została zmieniona. Odbijało się to więc na samej efektywności rozgrywania. Dembélé kiepsko współpracował tym razem z Albą, a Semedo nie wspierał Rafinhi. Griezmann zaś był osamotniony i zupełnie nie potrafił odnaleźć się w czynnościach, które Suárezowi przychodzą z łatwością. Baskowie grali cały czas swoją grę i od czasu do czasu próbowali nękać ter Stegena uderzeniami na bramkę. Dość powiedzieć, że w celnych strzałach do przerwy było 4:1.

Na ratunek Rakitić?

Po przerwie Valverde wprowadził na boisko Rakiticia, który zmienił Aleñę. W założeniu obecność Chorwata miała zapewnić drużynie więcej spokoju i stabilności w środku pola. Krótko mówiąc, była to zmiana pragmatyczna na zyskanie przewagi w starciach fizycznych z rywalami, przy jednoczesnym wykorzystaniu długich podań wicemistrza świata. Bardzo ciekawa była natomiast reakcja trenera gospodarzy na wejście Ivana. Polecił on swoim zawodnikom ograniczyć pressing, wycofać się i skupić się na zabezpieczeniu bocznych sektorów. Garitano zdawał sobie sprawę z tego, że Rakitić dysponuje niezłym przerzutem i świetnym przeglądem pola, co w dłuższej perspektywie może doprowadzić do skrajnego zmęczenia jego graczy. Barcelona miała więc rozgrywać do 30 metra, a dalej bić głową w mur. Czas pokazał, że było to optymalne rozwiązanie. Chorwat dawał drużynie opcje przerzutów, ale był wyraźnie wolniejszy i mniej mobilny. Szukał swoich okazji w polu karnym, ale miał praktycznie tylko jedną, którą zmarnował. Gospodarze zaś starali się wymieniać co bardziej zmęczone elementy układanki i kontynuować taktykę, która dawała rezultaty w postaci kilka szans bramkowych oraz niemal zupełnego powstrzymania zapędów ofensywnych rywala. W samej końcówce Garitano zdecydował się na wyciągnięcie asa z rękawa – Aritza Aduriza, który miał przez ostatnie kilka minut czyhać na błędy zmęczonych Katalończyków. Baskom pressing nie był już zupełnie potrzebny. Zresztą Iñaki był skrajnie zmęczony ogromem wykonanej przez siebie pracy. I nawet ten manewr Gaizki się powiódł, choć okoliczności zdobycia gola przez weterana są kuriozalne. Wszystko stało się po wyrzucie piłki z autu, kiedy cała drużyna była w teorii pieczołowicie ustawiona w defensywie.

Alba kryjący swoje zawodnika i Dembélé z głową w chmurach

Wystarczyły dwa błędy indywidualne. Pierwszym był brak koncentracji Dembélé, który zapomniał o asekuracji lewej strony, kiedy Alba wyszedł do prawidłowego pressingu. Dzięki temu Capa bez żadnych problemów mógł celnie dośrodkować. Drugim błędem było natomiast fatalne krycie Semedo, który zupełnie stracił z oczu Aduriza i rozpaczliwym podbiegnięciem próbował blokować strzał Baska – nieskutecznie.

Semedo i Aduriz zaznaczeni w czerwonym prostokącie. Klatka tuż po wykonaniu dośrodkowania przez Capę.

Reszta to już maestria strzelca – legendy klubu z Bilbao. Nie dało się lepiej uderzyć tej piłki, co oczywiście oznacza, że ter Stegen nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.

Co fałszowało w barcelońskiej muzyce?

Analizując wszystkie fakty, nie można oprzeć się wrażeniu, że gospodarze od początku do końca meczu wiedzieli, co chcą grać. Gdyby nie indywidualne umiejętności ter Stegena już po kwadransie mogliby prowadzić przynajmniej jednym golem i nikt nie kwestionowałby takiego wyniku. Baskowie byli zdyscyplinowani, waleczni i pomysłowi w ofensywie. Owszem, również popełniali błędy jak choćby koszmarne odegranie Unaia do defensywy, które trafiło wprost pod nogi Suáreza, jednak w sumie nie było ich więcej niż palców u jednej ręki. Podopieczni Garitano solidnie bronili, grali skutecznym pressingiem i raz po raz starali się wyprowadzać kontry. Ich największym sukcesem było zniszczenie kolektywności Barcelony. Kiedy akcja była prowadzona danym skrzydłem, to tam Baskowie starali się zamknąć rywali, przez co goście nie mogli wykorzystywać całej głębi boiska. Katalończycy byli kilkoma oddzielnymi zespołami: lewą stroną, prawą stroną, defensywą i jednostkami, które na dłuższą metą nie potrafiły powiązać tych wszystkich grup.

Jeśli chodzi o gości, to śmiało można stwierdzić, że zostali zdominowani. W pierwszej połowie pressingiem, a w drugiej solidnością i skutecznością Basków. Mimo że Ernesto Valverde miał dobry pomysł na rozegranie tego meczu, to finalnie został wyraźnie pokonany przez Gaizkę Garitano. Kiedy Valverde chciał przekierować ciężar rozgrywania akcji na skrzydła, trener gospodarzy zarządził powszechny pressing. Kiedy Valverde wprowadził Rakiticia, aby przejąć kontrolę w środku pola, Garitano sam ją oddał, wycofując swoich zawodników i pozwalając rozgrywać Barcelonie z mało mobilnym Chorwatem i bez Suáreza. Wydaje się, że Barcelonie zabrakło przede wszystkim głębi rozgrywania – zwłaszcza po zejściu Urugwajczyka. Na wysoki pressing jak i skomasowaną obronę nie ma lepszej broni niż dalekie przerzuty na skrzydła, które rozszerzają defensywę rywala. Rozegranie do prawej strony, odegranie prawego obrońcy z pierwszej piłki do lewonożnego pomocnika i wtedy daleki przerzut na lewą stronę. Wtedy broniący piłkarze nie mają wyjścia – muszą się przesuwać, męczyć, tworzą się luki w formacjach. Od szybkości i precyzji przerzutów zależy skuteczność ataku pozycyjnego. Natomiast wszyscy zawodnicy z pola Barcelony wykonali w tym meczu jedynie 20 przerzutów. To jedno takie zagranie co 4,5 minuty – w taki sposób trudno wykreować sytuację strzelecką na San Mamés.

Nie można również zapomnieć o problemach personalnych. Semedo fatalnie czytał grę i miał kłopoty z ustawianiem się na boisku, Alba miał problemy ze współpracą z Griezmannem, a Roberto z Aleñą, nie do końca ze swojej winy, byli bezproduktywni w środku pola. Szczytem była jednak dyspozycja Dembélé, który w ciągu całego meczu zaprezentował się najgorzej ze wszystkich. Drużyna nie mogła liczyć na choćby jeden przebłysk jego talentu, co przy przewadze taktycznej gospodarzy mogłoby zadecydować o końcowym wyniku.

Wszystkie straty Dembélé

Fani Athleticu mogą czuć się bardzo zadowoleni z postawy ich ulubieńców. Gaizka Garitano po raz kolejny pokazał, że jest dobrym taktykiem i wzorowo potrafi zareagować na wydarzenia boiskowe. To jest coś, czego zabrakło Ernesto Valverde. Trener Barcelony miał dobry plan na mecz, prawidłowo wyselekcjonował once de gala, ale zupełnie nie potrafił wykorzystać potencjału swoich zawodników, ustawiając ich zbyt asekurancko. Najbardziej niepokojące dla culés jest jednak to, że z upływem czasu gra nie wyglądała wcale lepiej. W żadnym momencie tego meczu goście nie zaryzykowali – potencjalny remis im pasował. Zostali jednak skarceni tuż przed zakończeniem spotkania. To zły znak na początek sezonu.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Odnośnie analizy trudno się z czymkolwiek nie zgodzić.

Mecz ewidentnie na 0. Równie dobrze mogło być 1:0 dla Blaugrany (w drugiej połowie - rykoszet po strzale Rafinhi, celniejsza główka Griezmanna, lepiej ułożona noga Ivana).

Patrząc na moment sezonu oraz mając na uwadze, że jeszcze 6 dni wcześniej byliśmy w USA, nasza gra na remis z tak zdyscyplinowanym rywalem, nie powinna budzić niepoku.

Będzie dobrze :)
VeB!

Czytam dopiero dziś.Świetny materiał.

Dembelus wyglądał jakby go kupili w dzień meczu....

Rozpoczął się nowy sezon, a ja mam ciągłe wrażenie dejavu. Nowi zawodnicy i ta sama toporna gra. Wiem, że potrzeba czasu, aby wszystkie nowe trybiki dobrze funkcjonowały. Jednak obawiam się, że tak może nie być, bo jak ma dobrze działać nowy silnik, gdy jest wciąż smarowany przez stary olej. Tu potrzeba odważnej jazdy, a nie sprintu emeryta.

Mapka z ilością strat Dembele podsumowuje jego występ ,chłopak kompletnie nie ma zmysłu taktycznego , i wygląda to zawsze tak jak by grał pierwszy raz z resztą drużyny

Zgadzam się z autorem, też oglądając mecz miałem wrażenie że drużynie i trenerowi wystarczy remis na początek,przy takim podejściu i takim zaangażowaniem prędzej czy później rywal wykorzysta to. Nie chcę porównywać, ale spójrzmy jak zagral wczoraj Real-niby nic szczególnego ale Zidane potrafił reagować na wydarzenia i widać było,że zależy im na jak najlepszym rozpoczęciu ligi.

Co tu analizować?

Widzieliście Guardiolę jak ściąga Aguero w 66 minucie? Sprzeczka, ale trener co ma jaja zmienia grę w trakcie nawet jak ma najlepszego piłkarza ostatnich lat zdjąć z boiska. Takie jaja są w FCB potrzebne, nie nazwisko, a perspektywa ma znaczenie. Brakuje mi go....
P. S. Xavi pierwszy puchar, gratuluję, czekam i wierzę, że w najlepszej lidze mu się uda.

Valverde out... Kupił tego Williamsa przydała na zmianę z suarezem...

Z każdym kolejnym sezonem moja Barcelona gra coraz gorzej, mamy tak znakomitych piłkarzy którzy robią różnice ale grając taktycznie złe nic nie wskurają... Coutinho którego jest mi mega żal mam nadzieje, ze wróci szybko.. ręce opadają na cały zarząd, trenera... niby to pierwszy mecz ale jest się co obawiać dalej..

Dziwi mnie to że wiliamsa jeszcze nikt nie kupił gość zapierniczal jak wół nam by się taka 9 przydała na zmianę z suarezem

Świetny artykuł. Liczę na podobne analizy po każdym meczu, bo czyta się to bardzo przyjemnie. Pozazdrościć autorowi, że potrafi zobaczyć więcej od przeciętnego Kowalskiego w czasie meczu.

Wg mnie Barcelona po prostu nie biega, co potwierdzają choćby zeszłoroczne statystyki (wiem, wiem, bieganie to jedno, a przemyślane przemieszanie się po boisku, to drugie).
Mam jednak na myśli "mądre bieganie", a więc szybkie oraz pomysłowe konstruowanie akcji, jak i szybki powrót do defensywy. Po drodze błyskawiczny, dynamiczny i przede wszystkim agresywny pressing, aby uniemożliwić oponentom zainicjowanie ataku.
W efekcie ślamazarnej, pozycyjnej gry, nasze akcje są przewidywalne, gra jest monotonna, przeciwnicy mają czas uporządkować swoje szeregi, a gdy już się ustawią, Barca bez polotu pyka od lewej do prawej i z powrotem (albo do tyłu), a efektu zero. Nie ma idei, nie widać schematu, brak gry wertykalnej, wszystko na stojąco. Mała mobilność, mała wymienność pozycji i do tego rzadkie kontry jak za czasów MSN.
Reasumując: zero pazura, przed którym kiedyś zespoły drżały. Obecnie przeciwnicy na spokojnie zwierają szyki i czekają, po czym niebezpiecznie kontrują.
Być może wciąż kultywuje się (a przynajmniej próbuje) DNA Barcy, ale zapomniano o najważniejszym DNA - DNA ZWYCIĘZCY!!!

Tak myślę,że zarząd Barcy to frajerzy jakich świat nie widział. Zabierają nam Neymara. My szalejemy z pieniędzmi kupując za prawie 300 mln Euro Cou i Dembele. Trener kompletnie nie umie ich wykorzystać . My później Cou wydajemy do Bayernu. A rezerwowych na poziomie europejskim to raczej nie mamy. Po prostu na razie tragedia. Z taką polityką transferową i takim trenerem to Messi już nie wygra LM...

COU proszę wróć...

Ja tam bardziej obwiniałbym Bartomeu wprowadzil w tym klubie chaos z transferami chaos z trenerami i nie ma jaj, tez wykazuje sie pragmatyzmem, czasami sa potrzebne drastyczne srodki Perez w Realu sie nie szczypie, Solari czy Lapetegoui wypadli z gry bardzo szybko, oczywiscie wyniki Barcy na dluzsza mete za Valverde nigdy nie byly bardzo slabe ale koniec ostatniego sezonu zapowiadal wypalenie mysli szkoleniowej tego trenera powinien byc zwolniony. A nie oszukujmy sie jego sukcesy czyli 2 razy mistrzostwo to zasluga Messiego mogl prowadzic ten zespol jako grajacy trener. I to widac po tym meczu. Valverde oprocz o dziwo o boze o matko wprowadzenia tylko bardziej zachowawczego stylu gry tej druzyny nie zmienil nic w stosunku do Enrique, oczywiscie kilka nowych nazwisk z ktorymi nie wie co robic jak im pomoc. Ale tez nie ma nic do gadania zdaje sie przy transferach, co jest zgroza dla trenera ale i nie potrafi zająć twardego stanowiska ze taki czy taki pilkarz tu nie pasuje a tamten i tamten jest mu potrzebny dlatego w tym klubie jest bardzo duzo pilkarzy o swietnej renomie i z ogromnym potencjalem ale nie moga sie odnalezc bo nie ma na nich pomyslu nawet grajac tak wiele jak Cou w poprzednim sezonie. Zgroza ze wciaz przy takich nazwiskach transferach oni wciaz licza na Messiego tylko i wylacznie no k...pliz

@ściah
I widzisz, po co pisałeś taki artykuł jak wystarczyło napisać "Varverde to c**j"?
Przecież cała brać ekspertów w komentarzach nie może się mylić...
A na poważnie świetna robota! Znakomicie się to czyta, wszystko odpowiednio pokazane. Zaryzykowałbym stwierdzeniem że gdyby Suarez trafił po "akcji" Unaia to mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Baskowie musieliby się bardziej otworzyć co dałoby więcej swobody w rozgrywaniu. No ale Urus uwielbia takie okazje marnować.

Wielki szacunek za ten artykuł, świetnie przeanalizowany mecz.
Z drugiej strony jednak mnie bawi to, że nie możemy oceniać trenera w pomeczowych ocenach, bo nie wiemy jakie były jego założenia, a tutaj analizujemy to, jakie założenia dał Valverde piłkarzom i co chciał osiągnąć poszczególnymi zachowaniami.

To wiemy co chciał Ernesto czy nie? :D

Co tu analizować , jedyne co ten trenejro wymyślił przez 3 lata to podanie Messiego do Alby i zwrotne. Taką tiki takie będziemy na lata pamiętać xD

Ten trener jak i ludzie odpowiedzialni za transfery to porażka.

to my mieliśmy jakaś taktykę którą warto analizować ? Lepiej napiszcie co się musi stać by ten pan z ławki rezerwowych w końcu ustąpił. Miej trochę honoru i odejdź człowieku.

Moim zdaniem naszym problemem jest trener. To przez niego moim zdaniem przegraliśmy wczorajszy mecz już w szatni, a to dlatego, że Valverde jak często mu się to zdarza nie wyciąga żadnych konstruktywnych wnioskówz przeszłości. Bilbao zawsze dla Barcy było trudnym terenem i co robi trener do II linii daje piłkarzy, którzy naprawdę dobrze wypadli w meczu z Napoli lecz jednak bez nalezytego doświadczenia w grze ligowej, zwłaszcza z tak walecznym zespołem jak Atletic. Po wtóre de Jon winien być wprowadzany w sposób asekuracyjny to znaczy raz z rakiticiem, innym razem z Busqetsem. A teraz trener "mówi" bądź rezyserem gry, mając u boku niedoświadczonego Alenie i nieprzekonywującego S.Roberto.
A zatem trener... Przebiegł pierwszej połowy był taki jaki był więc trener wprowadza zmianę w składzie drugiej linii tylko nie wiem czemu zdejmuje bardzo aktywnego Alenię a zostawia kompletnie apatycznego, niewidocznego S.Roberto, któremu daje dograć prawie do 80 min. To moim zdaniem był duzy błąd trenera, zwłaszcza, że na ławce miał Arthura i Busqetsa. Trener mam nadzieję, że S.Roberto nic nie wnosił do gry drużyny, a mimo tego trzymał go na boisku.
Kolejnym błędem trenera było to, że S.Roberto wprowadza kolejnego niedoświadczonego piłkarza Pereza zamiast Arthura, który mógł pokierować grą zwłaszcza, że De Jong wczoraj też miał swoje problemy.
Błędem trenera było także to, że o ile wprowadził już Pereza to winien cofnąć z powrotem Dembele na prawe skrzydło, gdzie Francuz lepiej wypada, a Pereza na lewe, tj. tak jak ten młodzik gra w Barcy B. Dlaczego akurat tak to wie chyba tylko trener. Wprowadza Rakiticia. I o ile durga zmiana Chorwata (pierwsza to Rafinia) była po części logiczną to nie zrozumiałym dla mnie było wprowadzenie Pereza i pozostawienie go na prawej stronie , a Dembele nadal na lewej pomimo, że Perez w Barcy B gra na lewej, a Dembele lepiej moim zdaniem wypada po prawej.
I teraz tak warto zauważyć krycie piłkarzy Atletic przez naszych przy bramce Basków. Najbliżej strzelca bramki Aruiz był kto? Perez. Nie wiem czy gdyby był ktoś inny bramki by nie było lecz wspominam o tym bo to w jakiś sposób obrazuje wszelkie działania naszego trenera.

Ze strachu przed zlym podaniem przeszywajacym podaja obok.
A gdyby tak zaryzykowac a po zlym podaniu rzucic sie na przeciwnika? Valverde, co Ty na to?

Tutaj nie ma co analizować , bo to co ten trener wyrabia to jest syf , i jeszcze te jego gadka przed sezonem , ze postaramy się wszystko wygrać i ucieszyć kibiców naszą grą, ale tutaj tej gry nie było i nie ma i wątpię żeby była , bo to jest tylko zwykły rzemieślnik a nie jakiś wizjoner. Skoro wystawił taki sam środek pola jak w meczu z Napoli, tylko zamienił chłopaków stronami ,No to zaskoczył tym przeciwnego trenera!!!!!!!chyba raczej sam siebie zaskoczył ,, ku...a nawet ja bym go rozgryzł !!!!i to ma być wirtuoz!!!!

Uważam, że dużym problemem Barcy jest Semedo. Uważam, że nawet pomocnik Roberto jest lepszy na jego pozycji. Jak dla mnie prawa obrona to pozycja do wzmocnienia nr 1, i najgorszej jest, że mam takie wrażenie od 2 sezonów- Semedo po prostu zaklinował się ban swoim poziomie i potrzeba by było trenera pokroju Guardioli, Kloppa, Pochettino żeby może coś drgnęło. A na to, niestety, się nie zanosi- przynajmniej w tym roku

Super artykuł @ściah - planujesz(-cie) ragularnie wrzucać analizy pomeczowe? To byłby świetny cykl.

Prawda jest taka że tu nie ma żadnej taktyki, żadnego pomysłu na grę. Jest tylko mierny trener, solidny jak ma Europę skład i Messi który jak ma dzień to wygrywa sam wszystko nie zważając na polecenia miernoty z ławki. Olądaliscie Liverpool - Chelsea? Nie chce nawet myśleć co Live by teraz z nami zrobił.

A Bialasy w 10 na balaidos 3:0 prowadzili!!!! K...... Bartek jest d.... ze zostawil Waldka..

Tam nie było taktyki. Ernesto zaciągnął im ręczny i do widzenia.

Alcaser dwie bramy, to on umie strzelać, a to cwany lis u nas się nie chciał popisywac Dobrze że odszedł za słaby był dla naszego coacha

Real zdominował Celte grając w 10, a my się męczyliśmy w 11 z Athleticiem aby finalnie polec, to są te detale...

Analiza taktyczna drewno trenera dno kolejny sezon z rzędu

3-0 w 10-ciu a my będziemy się modlić o remis z Celtą vamos Ernesto Tacticos

Ciekawa analiza, mysle ze kluczowa byla postawa Griziego po zejsciu Suareza, nie cofał sie i nie szukał gry, mógł spowodować zamieszanie i tworzyc miejsce dla skrzydłowych ale chyba poharcił sie na zdobycie gola za bardzo. Nie zgodze sie z pochwałą wyborów personalnych zabrakło doświadczenia ale i polotu świeżosci i ryzyka w srodku pola. Oczywiscie wszystkie aspekty ustawienia lewo i prawonożnych zawodników mają znaczenie ale przy grze 3 pomocnikami ktorzy wspolnie odpowiadaja za kreowanie gry liczy sie przedewszystkim dyspozycja jak i reakcje na wydarzenia boiskowe a ta ostatnia nie jest silna strona Valverde albo w ogole jej nie ma, a jesli jest to polega na asekuracji pragmatyźmie, dlatego tak wielu uważa ze styl gry barcy jest niszczony i tez tak po czesci uwazam. Mysle ze warto sprobowac innych ustawień po wypadnieciu suareza i braku Messiego stawiałbym na 451 a jesli nie to powinien wejsc Perez to on jest zblizony do Suareza najbardziej wtedy nie konieczne musiały byc zmiany w ustawieniu i wspolpracy pomiedzy poszczegolnymi grupami zawodnikow a tak wprowadzono chaos, Rafinha byl aktywny ale brakuje mi dokladnosci i błysku. Podsumowujac Valverde musi zaczac ryzykowac i bardziej mobilizowac swych pilkarzy wydobywac z nich to co najlepsze bez wzgledu na pozycje choc to bardzo wazne i to on powinien znajdywac odpowiednie miejsca dla pilkarzy

Z Valverde będziemy solidną drużyną, ale o jakiejkolwiek przebojowości i byciu killerami możemy teraz zapomnieć. Czekam na innego trenera. Póki się to nie zmieni, to mecze Barcelony nie będą dla mnie aż tak ciekawe. Jako kibic wspaniałego klubu, oczekuję adekwatnego trenera do tego brandu

Jaka???? ?

To tutaj jest co analizować?

Dla zwolenników 4231 u nas,widzieliście co wczoraj wyprawiał Raul Garcia w pressingu i odbiorze.Teraz postaw tam Messiego.
konto usunięte

Taktyka była jakaś owszem ale wcale nie zaskakująca, skoro Garitano ją łatwo odczytał i sparalizował. Mało tego, rozgryzl także oczywiste walory Rakiety. Zasłużyli na zwycięstwo i tyle.
Co martwi, to właśnie taktyka Barcelony, ta która niby jest. Zdecydowanie jest ona schematyczna, kreślona palcem po piasku. On gra w szachy, zapominając że piłka nożna to trochę inna dyscyplina. Trafił na lepszego od siebie w szachach i dostał mata, no i mata co chceta. Konkluzja, zespół wirtuozow, musi być kierowany przez wirtuoza a nie rzemieślnika. Pokażcie mi wielka orkiestrę symfoniczną np. Londyńską z jakims dyrygentem świeżo po konserwatorium. Potrzebny jest artysta! Valverde nie ma talentu, jest pracowity i dlatego odpowiada mu Rakitic, to podobny typ. Cou bidak się męczył, bo jest z innej bajki a Messi gra w innej lidze i dla Valverde jest nietykalny, może dlatego go pewnie nawet nie zauważa a jego taktykę, ma tam gdzie kura jajko.

Bardzo fajna i wyczerpujaca analiza, jednaj odnoszac sie do "przerzutow" Barcelona w swoich najlepszych latach nie opierala sie na tym, ale na wielu rozwiazaniach taktycznych, szybkiej grze zarowno z pilka jak i bez niej, pamietnej grze w "trojkatach". Kluczem byli kreatywni i inteligentni, a zarazem swietni technicznie pomocnicy. Bez takich pluc ofensywa bedzie zagubiona, poniewaz bedzie musiala wspierac obrone. Kolejna sprawa to przygotowanie fizyczne. Skoro cala pierwsza polowe Athletic gral pressingiem, a i w drugiej nie byli gorsi wydolnosciowo to ja sie pytam co robia trenerzy od tych spraw w Barcelonie?

Liczę na to że następny mecz remis a w trzecim znów porażka i może wyj.... ia tego gościa

Trójka pomocników, którzy mieli być "elastyczni, szybcy i mobilni". O ile Aleńa i De Jong mogą przypisać sobie w pewnym stopniu te cechy to Roberto w ten opis się nie wpisuje.

Cała analiza na tak, chociaż mówiąc krótko i dosadnie wszystko sprowadza się do jednego prostego faktu iż najlepiej opłacani piłkarze kolejny raz pokazują że nie zasługują na takie apanaże. O śmieszność zakrawają pomeczowe wypowiedzi o zdziwieniu zangażowaniem przeciwnika, czy braku pomysłu na rozegranie dobrej akcji. Co oni robią na treningach? Ani jednego pomysłu na oryginalne rozegranie rzutu rożnego, 90% podań w poprzek lub do tyłu. Co to ma być? Takie pytanie ciśnie się na usta, żeby tylko zachować kulturę. Dzisiejszy sposób rozgrywania staje się karykaturą tamtych wspaniałych chwil.
Czy są szanse na powrót magicznych momentów? W mojej opinii w najbliższym czasie to nierealne. Przy takim zarządzaniu, takiej polityce transferowej to marzenia ściętej głowy
Z litości nie poruszam tematu trenera. Bo i po co.

Styl Barcelony zawsze opierał się na kreatywnych pomocnikach. Tworzenie akcji pozycyjnych wymaga dwóch elementów - nagłego przyspieszenia i zaskoczenia rywala. To kiedyś sprawiało, że Barcelona wjeżdżała z piłką do bramki, potrafiąc przedtem wymienić kilka podań w polu karnym.
Dzisiejsze ataki Barcelony rozbijane są albo na defensywnych pomocnikach (którzy oddają piłkę do obrońcy lub bramkarza), albo na obrońcach wyrzuconych do rogu boiska. Brakuje gry na jeden kontakt (do przodu!), która rozerwie szyki obronne. Brakuje też przerzutów za linię obrony rywala stwarzających sytuację sam na sam. Właśnie ten drugi aspekt mnie najbardziej denerwuje. Zwróćcie uwagę ile razy w meczu z Bilbao ofensywny tercet (i czasem jeden z pomocników) podejmowało próby wybiegnięcia zza obrońców - zawsze wtedy zawodnik przy piłce kompletnie to ignorował i podawał do najbliższego kolegi z drużyny. Nie ma gry kombinacyjnej, nie ma podań prostopadłych, nie ma strzałów z dystansu. Możemy liczyć jedynie na samobóje lub Messiego.

Ktoś robi analizę a wy i tak walniecie swoje "obcecna Barcelona nie ma stylu i taktyki" -.-

Na obrazku przedstawiającym ustawienie piłkarzy Barcy, Roberto nie powinien mieć żadnej strzałki - stał po prostu w miejscu i nie wnosił do gry kompletnie nic.

Dajmy czas Dembele. On jest jeszcze młody hehe

Co raz większym problemem staje się to, że w meczach z nami każdemu wystarczy remis. Nie ma drużyn, ktorych to nie urządza, nie ważne czy u siebie czy na wyjeździe. Nie wiem ale wydaje mi się że na ten moment nie mamy szybkości i siły fizycznej do zdominowania środka pola. Oglądałem dzisiaj powtórkę Liverpoolu z Chelsea. Tam jeden Mane dawał więcej niż cały nasz środek pola.

tak sie konczy gra na remis, i braki kondycyjne, bo nikomu sie nie chcialo zbytnio biegac

Mam pytanie teraz do @Copernicus w oparciu o screen.
Alba nie ma żadnego obowiązku krycia tego zawodnika, zgodnie z systemem w tym momencie powinien go przekazać de Jongowi, co tamte zresztą robi - w efekcie we 2 kryją tego samego zawodnika.

A jeżeli przyjmujemy, że nie, że Alba ma kryć tego zawodnika, to kogo kryje w tej sytuacji de Jong? Też stoi z głową w chmurach, jak ambitnie opisał to autor "analizy"? Oczywiście że nie, bo de Jong w przeciwieństwie do Alby wykonuje swoje zadania. Dembele został bez krycia bo nie było tam zawodnika, którego miał kryć. Jestem w 100% pewien, że zakładał że asekuruje to dalej Alba, który oczywiście jakże to dla niego typowe bronić nie potrafi i tracimy gola. To samo w Liverpoolu przy 2 golach.

Analiza taktyczna taktyki której nie było w ogóle.

SRoberto to w drugiej polowie nie istnial. TEgo goscia ciezko sie bylo doszukac na boisku, jak niekiedy Coutinho. Alena chociaz pod gra staral sie byc.

W ubiegłym sezonie Barcelona strzelała zdecydowanie więcej bramek w drugich połowach i były artykuły, że Valverde znakomicie czyta mecze i zmianami potrafi odwracać przebiegi spotkań, a Barcelona punktowała w wielu meczach, kiedy nie szło. Dzisiaj po jednej porażce na piekielnie trudnym terenie, po pierwszym meczu sezonu, gdzie drużyna się musi dotrzeć trener jednak jest beznadziejny. No i nie umie wykorzystać potencjału swoich zawodników. Zdecydowanie jego winą jest to, że Dembele nie umie przyjąć piłki. Waszą gadkę i bycie mądrym przed ekranem monitora idealnie pokazała liga mistrzów. Dwa lata temu po porażce z Romą: jaki ten trener jest beznadziejny, że chciał bronić wyniku, powinien grać swoje to co w pierwszym meczu. Rok później po porażce z Liverpoolem, gdzie Valverde chciał zagrać to samo co na camp nou: jaki ten trener jest beznadziejny, zagrał to samo co u siebie, a powinien bronić wyniku. No to jak w końcu powinien zrobić?Przypominam, że na boisku biega 11 gości, których każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej przyjąć piłkę czy oddać strzał. Niedawno Valverde jak prawie wygrał ligę bez porażki to był świetny, bo nauczył Barcelonę bronić. Dzisiaj to się nazywa zbędnym pragmatyzmem. Nie da się czytać tych komentarzy. Oby wygrał potrojnai koronę i zamknął wszystkim mo*dy choć to i tak pewnie byłoby chwilowe. Wszystko co robi jest złe. Wszystko. Mieszane uczucia i dyskusja powinny być i je rozumiem, ale tutaj naprawdę czego nie zrobi trener to i tak zawsze powinien zrobić dokładnie odwrotnie. Nawet piłkarzy niby wystawił dobrze, ale jednak powinien ich zamienić stronami. Po fakcie to zawsze łatwo być mądrym.

Nie zgodzę się, że jedynym sposobem na rozciągnięcie wysokiego pressingu jest przerzut. Tak jest dla mało mobilnych drużyn, ale wczorajszy skład, właśnie do najmniej mobilnych wcale nie należał. To szybka gra z pierwszej piłki do środka-na zewnątrz-do środka- na zewnątrz, jak Sevilla Emrego, działa równie dobrze. Co przedziwne, mamy Rakiticia, który tamtej Sevilli nadawał tempo na ostatnich metrach, był kluczowym dla niej ogniwem, ale też przede wszystkim, mamy klasę lepszych od niego zawodników.
Dla mnie to asekuranctwo trenera, niezdolność do użycia swoich zawodników, tak by eksponować ich atuty i unikać sytuacji w których widać ich wady jest podstawą całego zła.
Czemu Semedo dobiega do 2/3 boiska i wycofuje piłkę? Bo nie ma opcji, jest kryty przez jednego, czasem dwóch graczy. Alves w późniejszym etapie też nie mijał rywali, a Semedo w porównaniu do niego, jest szybszy. Problem leży w tym, że ruchliwość drużyny, pokazywanie się na pozycjach, tworzyło opcje podań, a zawodnik podawszy piłkę koledze, natychmiast biegł w miejsce gdzie powinien ją dostać. Dziś, nie ma kogoś, kto potrafi zmusić do tego graczy, ani nawet im pokazać, gdzie powinni tę zwrotną piłkę otrzymać.

to tam byla jakas taktyka?

Liczyłem na jakąś ciekawszą analizę, pokazanie kilku zagrań, jakichś automatyzmów wyćwiczonych na treningu, które dają jakąś nadzieję na przyszłość lub chociaż wyjaśniają wybór wyjściowej jedenastki, dokładniejsze przyjrzenie się błędom w obronie czy problemom z rozgrywaniem.
Zamiast tego mamy przypuszczenia co do tego co chciał osiągnąć trener i niestety nie pykło bo zawodnicy byli w szoku, że przeciwnik potrafi grać pressingiem w pierwszej połowie, a w drugiej zagęścić pole i się bronić.

Na wyjazd na dzień dobry taki środek pola? Grali chociaż jeden sparing w takim zestawieniu? Jeśli Valverde wierzy w takie zestawienie to będzie na taki środek pola stawiał mimo porażki albo nie będzie i wyjdzie ze nie wie co robi

Tu nie pomogą żadne transfery trzeba trenera wymienić. Będziemy cały czas grać tak samo, znaczy się nie grać bo tego piachu grą nie można nazwać

fajny filmik Dembele vs Bilbao polecam sobie wlaczyc z muzyka z Benny Hilla xD
https://streamable.com/e3781

Jak się gra trzeci sezon tak samo a na dodatek piłkarze są coraz wolniejsi we wszystkim to wiadomo, że z tego nic nie będzie. Odprawa taktyczna rywali trwa dzisiaj 5 minut.
Mamy dużo indywidualności i to nas czasem ratuje, jedna udana akcja i gol. Tyle, że strzałów też już oddajemy dużo mniej. Oby coś ten trenerzyna zmienił bo się skończy jeszcze na walce z Betisem o udział w LM.
Boki obrony słabiutko a Semedo chyba oddawał hołd Douglasowi.
Pique z workiem cementu kontra Inaki W. ciekawy patent. Nie miał większych błędów ale to chyba koledze obok powinien dziękować.
Lenglet moim zdaniem świetny mecz.
Alenia i Roberto to jakaś pomyłka wczoraj. Ten pierwszy coś szarpał ale Roberto to nie wiem czy na 2,5 zasłużył.
De Jong generalnie fajny mecz chociaż miałem wrażenie, że uciekał od piłki i bał się wziąć jakikolwiek ciężar gry na siebie. Niejednokrotnie będąc najbliżej kolegi z piłką chował się za rywalem.
Dembele nie wiem czemu leci hejt na niego. Zagrał jak zawsze. Przyzwyczajcie się w końcu, że w takich meczach lepszy nie będzie.
Suarez standard a Griezmann moim zdaniem bardzo dobry występ. Biegał, pracował, kombinował ale przede wszystkim widać, że ten chłop na boisku myśli. Nie ugrał wczoraj nic bo nie miał z kim. Ale będzie z niego pożytek. Chociaż w sumie to nie wiadomo co z nim Valdek wymyśli...