W barcelońskich okoliczno-ściah: Nadzieja i rozpacz

Marcin Poreda

7 sierpnia 2019, 15:01

266 komentarzy

Przez wiele tygodni miałem nadzieję, że nie będę musiał pisać tekstu na temat, na który właśnie piszę. Piłka nożna jest jednak okrutna i okrutni są decydenci piłkarscy. Przez dłuższy okres mogą mamić kibiców zapewnieniami o jednoznacznej treści, które tak naprawdę są kłamstwami i dyplomatycznymi zabiegami negocjacyjnymi. Kiedy zaś czas odpowiednio dojrzeje, sytuacja i retoryka obraca się o 180 stopni w stosunku do poprzedniej, czyniąc jednym radość, a drugim sromotę. No cóż, ja należę raczej do tej drugiej grupy.

Powrót Neymara

Nie będę owijał w bawełnę. Perspektywa powrotu Brazylijczyka jest dla mnie niczym myślenie o poranku 1 stycznia po rekordowo suto zakrapianej imprezie sylwestrowej. Ból głowy, niesmak w ustach, myśli w stylu "Po co było szaleć tak?". Generalnie żadnych pozytywów. Jeszcze kilka lat temu Neymar tylnymi drzwiami odszedł z Camp Nou, pokazując środkowy palec kibicom i klubowi, a na odchodne wyrzucił członkostwo socio i wytoczył proces o zaległe, w jego mniemaniu, pieniądze. Zarząd nie był przygotowany na taką okoliczność i później w panice kupił nastoletniego amatora (profesjonalista nie strajkuje dwa okienka z rzędu, żeby wymusić odejście z klubu) za horrendalną sumę. To tak z grubsza dokonania idola Brazylijczyków sprzed dwóch lat - oczywiście wszystko w imię rozwoju i nowych wyzwań - uroczo.

Nie chcę się jednak narażać zwolennikom miłosierdzia bez granic, których retoryka jest, zachowując oczywiście wszelkie proporcje, podobna do ekspertów tłumaczących pedofilskie zbrodnie trudnym dzieciństwem zbrodniarzy. Wszak też oni mogą i powinni dostąpić wybaczenia. Ok, jestem już w pełni poważny. To, co było kiedyś, nie powinno być w żadnym wypadku elementem piętnowania Neymara obecnie. Zgadzam się z tym, że każdy może popełnić błąd i nie powinno się go skreślać. W związku z tym już dawno temu nie mam mu za złe atmosfery jego odejścia z klubu - nie ma co oglądać się na przeszłość. Co się stało, to się nie odstanie. Warto jednak w tym momencie rozróżniać dwie rzeczy: wybaczenie czynów dokonanych w przeszłości i wyciągnięcie wniosków z przeszłych czynów na przyszłość. Skupmy się więc na argumentacji merytorycznej, dlaczego Neymar nie powinien trafić ponownie na Camp Nou.

Zdrowie

Neymar nigdy nie był okazem zdrowia. Do tej pory, licząc dekadę jego gry w piłkę, doznał w sumie 22 urazów, które eliminowały go z gry na minimum jedno spotkanie. Powody były różne. Od konieczności zwykłego odpoczynku (trzy przypadki), po kontuzje mięśniowe i stawowe. Liczba dni, które Neymar spędził na zwolnieniu lekarskim, to 434, z czego w ciągu ostatnich dwóch sezonów w Paryżu wyniosła ona 287. Wprawny matematyk z podstawówki będzie w stanie obliczyć, że ostatnie dwa lata życia Brazylijczyka zawierają w sobie ponad 66% wszystkich opuszczonych w karierze dni. Jest więc coraz gorzej. Z każdym kolejnym sezonem pojawiają się kolejne problemy z jego stopą i trudno mieć nadzieję, że nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, chłopak zostanie permanentnie uzdrowiony. Moim zdaniem wszystko zmierza w kierunku coraz większych problemów w tej kwestii. Kupno takiego piłkarza to ogromne ryzyko.

Charakter

Dwudziestosiedmiolatek to już w pełni ukształtowany człowiek - nie zmieni się. Przez te dwa lata pobytu Neymara w PSG mogliśmy dowiedzieć się o kilku wybrykach, a warto pamiętać też o jego zachowaniu pod koniec kariery w Barcelonie. Mam tu na myśli bójkę z Semedo, który walczył z Brazyliczykiem o piłkę. Jak zwykle za ostro, wszak niektórych nie można dotknąć. Dalej można wymienić standardowe wyloty na urodziny siostry, zbyt późne powroty z urlopu, agresywne zachowania w stosunku do rywali z Ligue 1 oraz nawet samych kibiców, czy choćby kłótnie z Cavanim o karny.

Neymar nie jest aniołkiem. Posiada zasób bardzo irytujących cech - symuluje faule, przejaskrawia reakcje na zdarzenia boiskowe, próbuje sam wymierzać sprawiedliwość. Z drugiej strony nie nadrabia tego walecznością, poświęceniem i liderowaniem w najważniejszych momentach. W PSG do tej pory zawodził. Najważniejsze jednak zostawiłem na koniec. Jeśli Neymar w 2017 roku odszedł z Barcelony, traktując ją bardzo brzydko, to dlaczego nie założyć, że po ponownym przyjściu na Camp Nou za parę lat nie postąpi podobnie? Dembélé dwa razy strajkował - Borussia wiedziała, na co się pisze. Valverde skompromitował się z Romą - Bartomeu wiedział, że sytuacja może się powtórzyć. Neymar odchodzi z klubu bez zapowiedzi i wraca po dwóch latach - historia może zatoczyć koło, kiedy Brazylijczyk znów poczuje "chęć nowych wyzwań". Czy warto podejmować ryzyko? Tylko w przypadku, jeśli zarząd będzie miał gwarancję, że na nim zarobi, bo Neymar nie jest culé. To najemnik pełną gębą i tak należy go traktować.

Finanse

Nie znam się na pieniądzach. Choć dbam o swoje, to nie czuję się w tej materii zbyt mocny. Dlatego nie zamierzam zrobić z tego punktu mojego sztandarowego argumentu. Mimo wszystko dodawać jakoś tam potrafię. Skoro klub już w zeszłym sezonie miał problemy z procentową liczbą wynagrodzeń w stosunku do przychodu (ok. 66%), to jak ma się kształtować sytuacja po transferach de Jonga, Griezmanna i jeszcze potencjalnie Neymara? Zgodnie z doniesieniami pierwszy może zarabiać od 5 do 10 mln euro rocznie, a drugi około 17 mln. Przyjście Neymara to bez wątpienia pozostawienie jego pensji na obecnym poziomie - 35 mln euro. Nawet patrząc na odejścia z klubu, które do tej pory miały miejsce, to i tak budżet może być obciążony dodatkowymi  62 mln euro rocznie. Zakładając przychód na poziomie okolo 1 mld euro, to wzrost o ponad 6%. Barcelona po sprowadzeniu Neymara może więc przeznaczać w tym sezonie na pensje ponad 70% ogólnych przychodów, a nie wspomniałem jeszcze nic o pieniądzach wydanych na sprowadzenie de Jonga i Griezmanna! Nawet jeśli Brazyliczyk będzie wypożyczony z obowiązkowym wykupem, to klub i tak będzie musiał zapłacić za niego ogromną kwotę (na pewno ponad 100 mln euro) w przyszłym sezonie. Tylko to już nie będzie problem obecnego zarządku. Może w tym tkwi haczyk? To wszystko nie wygląda zbyt optymistycznie.

Przydatność na boisku

Nie będę tutaj owijał w bawełnę. Jeśli odrzucimy wszystkie poprzednie aspekty i skupimy się tylko na umiejętnościach czysto piłkarskich, to Neymar jest piłkarzem bezkonkurencyjnym na piłkarskim rynku. Messi to osobna półka dla każdego i nikt nie ma do niego podjazdu, natomiast Neymar jest zaraz po nim. Ogromna wizja gry, świetne kluczowe podanie, kapitalny drybling i przyzwoita skuteczność. Do tego duża inteligencja, umiejętność pracy w pressingu i defensywie. Nie muszę reklamować jego klasy. Brazylijczyk jako zawodnik biegający po boisku to marzenie każdego normalnego trenera.

Podsumowując widzimy, że Neymar-piłkarz powinien trafić ponownie do Barcelony. Niestety nie ma takiej osoby jak Neymar-piłkarz. Jest Neymar-człowiek. Osoba z ogromnymi umiejętnościami piłkarskimi, kiepskim zdrowiem, dużymi wymaganiami finansowymi i wątpliwym charakterem, który może prędzej czy później odbić się na klubie. To właśnie dlatego nie chcę Brazylijczyka w Barcelonie - zbyt wiele czynników składowych Neymara-człowieka dyskwalifikuje go jako wskazane wzmocnienie.

No i nie lubię go, ale to totalny margines - starałem się być obiektywny. Dajcie znać, czy mi wyszło.

Coutinho i Rakitić

Na koniec parę słów o dwóch piłkarzach, którzy podobnie jak Neymar nie powinni w przyszłym sezonie grać w bordowo-granatowych barwach. Pierwszym z nich jest Coutinho. Piłkarz kupiony przez Bartomeu nieprzemyślanie, niepasujący do taktyki i stylu gry, o czym wypowiadało się wielu eksperów - choćby Juergen Klopp. Początek nie był w jego wykonaniu najgorszy, głównie ze względu na poruszanie się w innym systemie zaproponowanym przez Valverde. Niestety Brazylijczyk w 4-3-3 nie istnieje. Do środka pomocy jest za mało wytrzymały i brakuje mu intensywności. Na skrzydło jest za wolny i za mało przebojowy - patowa sytuacja. Dlatego jego wypożyczenie do Tottenhamu, o którym coraz głośniej, może wyjść wszystkim na dobre. Klub zostanie zwolniony z jego pensji oraz zarobi dodatkową sumkę, a sam Coutinho będzie mógł odbudować się w Anglii i wrócić do Barcelony, która podejmie w jego sprawie najlepszą decyzję. Win - win.

Ivan jest graczem, którego bardzo szanuję - za profesjonalizm, pracowitość, charakter i wkład w zespół. Nigdy nie narzekał, zawsze robił swoje. Lubię go. Jedocześnie coraz wyraźniej widać jego ograniczenia w aspekcie szybkości gry, poruszania się po boisku, chęci do podejmowania ryzyka. Wydaje się, że klubowi nie jest już potrzebny zawodnik o jego profilu. Przyszedł de Jong, w rezerwie jest Puig, a Arthur, miejmy nadzieję, będzie robił postępy. Do tego Sergi Roberto może wrócić do drugiej linii. Na ich tle Rakitić wygląda niczym film puszczany na spowolnieniu - pewnych ograniczeń nie będzie w stanie przeskoczyć. Jeśli drużyna chce zyskać nową jakość i powrócić do piękniejszego stylu, to pomimo sympatii do Chorwata uważam że powinien on odejść. W przeciwieństwie do sytuacji Coutinho nie ma odnośnie do Ivana niczego konkretnego, ale jego odejście mogłoby wyjść na dobrze wszystkim - zwłaszcza culés, którzy radykalnie podchodzą do problematyki stylu gry. Osobiście jednak uważam, że nie stanie się to w tym sezonie. Valverde będzie próbował zatrzymać Rakiticia, nie stanowi on dużego obciążenia dla budżetu i jego zdrowie pozwala sądzić, że może być przydatny w sytuacjach kryzysowych. Czas pokaże. To lato może być jeszcze gorętsze, niż jest do tej pory.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jego odejście zabolało mnie bardzo bo byłem jego wielkim fanem i nadal jestem. Marzyłem o jego powrocie odkąd tylko odszedł, bo każdy wiedział, że popełnił błąd i teraz sobie to uzmysłowił. Mnie nie obchodzi charakter zawodników i ich życie prywatne. Dla mnie liczy sie tylko to, co prezentują na boisku a Ney, gdy grał w bordowo-granatowej koszulce prezentował najwyższą klase. Gdy wróci nadal tak będzie. Moim zdaniem jest potrzebny aby Barca wygrała LM, bo potrzeba kogoś, kto przejmie dowództwo, gdy Messiemu i innym nie będzie szło (np na Anfield brakowało kogoś takiego jak Neymar). Kontuzje? Ma je każdy, to część futbolu, gdy grał w Barcelonie nie miał ich zbyt wiele. Charakter? W Paryżu Ney nie był szczęśliwy, więc mu odwalało, jestem pewny, że w Barcelonie okrzepnie, bo będzie wiedział, że Klub dał mu kolejną szanse, której już nie może spieprzyć. Jedynym minusem jego powrotu jest budżet płacowy, który zostanie bardzo nadwyrężony. Ney musiałby znacznie zejść z pensji, do tego przynajmniej 2 kluczowych zawodników musiałoby odejść. Nie wiem czy to możliwe, ale zarząd pewnie wie co robić. Reasumując bardzo bym chciał jego powrotu ale w to nie wierze. Moim zdaniem więcej zakupów w tym okienku już nie będzie i licze jeszcze na odejście Rafy, dla jego dobra

@rdam
Podpisuje się pod tym
« Powrót do wszystkich komentarzy