Juliano Belletti: Barcelona przygotowuje nowy sezon, nie myśląc o Neymarze

Ela Rudnicka

6 sierpnia 2019, 16:00

Mundo Deportivo

6 komentarzy

Juliano Belletti udzielił wywiadu Mundo Deportivo, w którym opowiedział m.in. o swojej pracy ambasadora FC Barcelony oraz o ewentualnym transferze Neymara.

Byłeś bohaterem finału Ligi Mistrzów w 2006 roku, a teraz jesteś ambasadorem Barçy na całym świecie. Jak się czujesz?

Bardzo dobrze, cieszy mnie moja nowa praca. Jest zupełnie inna, ale dobrze robić coś związanego z klubem.

W tym tygodniu czeka cię dużo zajęć. Co dokładnie będziesz robił?

Będę reprezentował Barçę podczas wielu wydarzeń związanych z klubem, z Fundacją i z Barça Academy, wezmę udział w obozach z dziećmi w Miami, Orlando, Chicago, Columbus… Będę z nimi przebywał, opowiadał im o klubie, nie tylko o piłce, ale też o wartościach i zachowaniu, które promujemy. To wszystko sprawia mi radość. Sam mam czwórkę dzieci i świetnie się z nimi dogaduję, tutaj jest podobnie. Fakt, że rozmawiamy o piłce, dodatkowo wszystko ułatwia.

Zacząłeś tę pracę w 2015 roku, wiele się od tego czasu wydarzyło. Zauważyłeś zmiany zw. z postrzeganiem marki Barçy w Stanach Zjednoczonych przez ten czas?

Marka jest bardzo silna w Europie i Azji, o tym wiedzą wszyscy, ale tutaj jest podobnie. Klub poświęcił na to dużo czasu i pracy, a to wszystko zbiegło się jeszcze z inwestycjami Amerykanów w piłkę nożną. Wiemy, że tutaj bardzo duże znaczenie mają inne sporty, np. koszykówka, baseball, futbol amerykański, a Barcelona próbuje również rozpowszechnić piłkę nożną. Jest tutaj wielu fanów, a marka bardzo dużo zyskała na popularności.

Co najbardziej cię tutaj zaskoczyło?

Wiedza ludzi o historii klubu, wiedzą, jak wszystko się zaczęło, jakie zmiany zaszły od 2005 czy 2006 roku, kiedy wygraliśmy Ligę Mistrzów. Znają wszystkich piłkarzy, przebieg ostatniej LaLigi, Ligi Mistrzów... Bardzo ich to wszystko interesuje, nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Zaskakuje mnie np. to, że siedmio- czy ośmioletnie dzieci wiedzą, co osiągnąłem. Wiele z nich wie, że wygrałem z Brazylią mistrzostwa świata w 2002 roku. Znają też przebieg mojej kariery z Barcelonie.

To musi być satysfakcjonujące.

To też. Zwłaszcza że dobrze jest zdobyć kilka tytułów w karierze, grać we wspaniałych klubach, ale później to wszystko się kończy, trzeba zająć się czymś innym, znaleźć równowagę. Jest mi jednak bardzo miło, kiedy ludzie mnie rozpoznają i pamiętają o moich sukcesach.

Z pewnością jesteś na bieżąco z tym, co dzieje się w klubie. Myślisz, że nowe wzmocnienia pomogą w zdobyciu Ligi Mistrzów?

Wszystkie cztery transfery klubu są bardzo dobre. Valverde będzie miał kilka opcji do wyboru. To zawodnicy o świetnej jakości, z charakterem, osobowością, lubiący rywalizację, mają też profile gry odpowiadające Barcelonie, o co nie jest łatwo. Wiedzą, jaka presja i odpowiedzialność wiąże się z grą tam. Zdają sobie również sprawę z tego, że czas już ponownie wygrać Ligę Mistrzów, i są w stanie tego dokonać. Biorąc pod uwagę doświadczenie, którego nie brakowało wcześniej w Barcelonie, i czterech nowych zawodników, myślę, że inne kluby się nas obawiają.

Jednym z nowych zawodników jest twój rodak Neto, wcześniej zawodnik Valencii. Co o nim wiesz?

Przez cztery lata pracowałem w Brazylii jako komentator sportowy. Brałem wtedy lekcje u bramkarzy, żeby móc później wypowiedzieć się nt. ich pracy. Neto jest bardzo dobry technicznie. Przeszedł do Barcelony, wiedząc, z jaką presją się to łączy, ale wierzy w siebie. 

Jedyną niewiadomą jest jeszcze ew. transfer Neymara. Widzisz go ponownie w Barcelonie?

Na tę chwilę nie, to bardzo skomplikowane. Dużo się o tym mówi, ale on się nie wypowiada. Sporo czytamy, ale jedyne, co tak naprawdę wiemy, to fakt, że trenuje z PSG, a Barcelona planuje nowy sezon, nie myśląc o nim. Valverde rozgrywa mecze towarzyskie i szuka najlepszej drużyny na początek sezonu, wracają zawodnicy, którzy grali w Copa América... Trzeba więc skupić się na planowaniu sezonu z zawodnikami, którzy są dostępni, nie myśląc o tym, czy do drużyny dołączy Neymar... Należy myśleć o firmie i pracownikach, którzy teraz w niej są.

Tak jakbyś całkiem wykluczał ten transfer...

Zawsze chcę oglądać Neymara zadowolonego, to piłkarz, na którym zawsze spoczywa dużo presji i odpowiedzialność, ponieważ ma wspaniałą jakość, jest jednym z najlepszych zawodników na świecie. Chcę, żeby był szczęśliwy, w Barcelonie albo w innym klubie, obojętne mi to. Chcę, żeby dobrze się czuł sam ze sobą i mógł dalej grać w piłkę.

Neymar powiedział ostatnio dwa razy, że jego najlepsze wspomnienie to 6:1 w meczu z PSG na Camp Nou. Niektórzy uważają, że to oznaka chęci powrotu.

Nie widzę tego w ten sposób. Na zdjęciach z treningów wygląda na szczęśliwego, śmieje się z kolegami, dlatego też trudno o tym rozmawiać, wolę więc powiedzieć, że trzeba planować treningi i mecze Barcelony bez niego i obserwować, co się będzie działo.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Byłeś bohaterem meczu z PSG w 2006 roku"

A nie o Arsenal tu chodzi? Bo ja żadnego meczu z PSG w 2006 roku nie pamiętam.

Wypowiedź o tworzeniu wizerunku kluby. Wymienienie w tytule artykułu osoby Neymara jest równie trafne jak informacja o tym, że w przyszłości piłka nożna będzie sportem numer jeden w USA...

Pierdzielenie, brać tego Neymara zwlaszcza, że Cou idzie do Arsenalu wiec hajs bedzie. Wiadomo na wypozyczenie, ale z obowiazkowym kupnem za rok.

niczego nie wykluczył :-)