W barcelońskich okoliczno-ściah: Przypadek Malcoma

Marcin Poreda

31 lipca 2019, 10:20

94 komentarze

Jeden miesiąc. Tylko tyle czasu potrzeba było, żeby w zarządzie FC Barcelony doszło do trzęsienia ziemi. Nie jest to zbyt mocne słowo, bo jak inaczej nazwać dymisję wiceprezydenta do spraw sportowych oraz menedżera generalnego obszaru sportowego? Wyobraźcie sobie, że nagle w firmie zajmującej się produkcją gier zmieniany jest dyrektor wykonawczy oraz kierownik projektu. Jesteśmy świadkami absolutnej rewolucji, która pod koniec kadencji obecnych władz klubu ma za zadanie naprawić błędy Mestre i Segury.

Bartomeu & Zubizarreta style

Obecny zarząd jest spadkobiercą Sandro Rosella, który w 2010 roku objął stery w klubie. Już wtedy wśród jego najbliższych współpracowników mogliśmy zobaczyć Bartomeu i Mestre. Kiedy Pan Sandro, po oskarżeniach o defraudację pieniędzy przy transferze Neymara, zdecydował się podać do dymisji, na jego miejsce trafił właśnie obecny prezydent, zaś Mestre objął pozostawione przez niego stanowisko wiceprezydenta ds. sportowych. O rządach Bartomeu w latach 2010 – 2014 można mieć różną opinię. Rolę dyrektora ds. sportowych pełnił wtedy Andoni Zubizarreta, który zarządzał w kratkę. W głównej mierze chodzi tu o transfery:

  • pozytywne (Alba, Suárez, Rakitić, ter Stegen),
  • negatywne (Fàbregas, Sánchez, Song, Vermaelen, Douglas),
  • neutralne (Neymar, Mathieu, Bravo).

W tej oraz poniższych ocenach transferów kierowałem się tym, jakie oczekiwania były związane z danym zawodnikiem i jakie piętno odcisnął on na zespole. Przykładowo Alba stał się podstawowym graczem na wiele sezonów, natomiast Cesc traktowany jako gwiazda prezentował się standardowo - na wiosnę nie istniał. Piłkarze, którzy pokazali się z dobrej strony, ale nie zagrzali zbyt długo miejsca w klubie, byli przeze mnie traktowani neutralnie.

Wracając do meritum, trudno zarzucić tutaj decydentom brak spójności. Nowi piłkarze zazwyczaj byli dobrze analizowani pod kątem charakterystyki i potencjału. O ich niepowodzeniu decydowały raczej kiepskie przystosowanie się do stawianych im wymagań, niestabilna forma oraz podatność na kontuzje. Krótko mówiąc – Zubizarreta i odpowiedzialny za niego Bartomeu mieli dobrą wizję zarządzania klubem, a nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

Mestre, Fernández i Segura - tercet rodem z Monty Pythona

W 2015 roku zdymisjonowany przez zarząd został Zubizarreta. Po kilku miesiącach perturbacji jego stanowisko zajął Robert Fernández, którego miał wspierać Pep Segura. Co dociekliwsi i zorientowani w temacie mogli w tych nominacjach dostrzec powiew nowego – bynajmniej świeżości. Panowie mocno zabrali się do pracy. Po latach można śmiało stwierdzić, że pierwszy rozpoczął powolne niszczenie pierwszej drużyny, zaś drugi Barcelony B i La Masii. Efekty? W ciągu czterech lat duet Fernández (2015-2018) – Segura (2015-2019) w aspekcie transferów dokonał następujące roszady:

  • pozytywne (Umtiti, Cillessen, Lenglet, Arthur, Arturo Vidal),
  • negatywne (Turan, Aleix Vidal, Gomes, Alcácer, Denis Suárez, Deulofeu, Coutinho, Malcom, Boateng),
  • neutralne (Digne, Dembélé, Paulinho, Semedo, Mina).

W tym przypadku również nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, jednak znamienna jest liczba błędów oraz skala jakości, którą nowi gracze wprowadzili do pierwszej drużyny. W ciągu tych czterech lat tak naprawdę tylko Umtiti zadomowił się na dobre w składzie, choć ocena jego gry jest naciągana ze względu na zeszłoroczne problemy ze zdrowiem, które nadal są niewiadomą.

O skali problemu świadczy rzut oka na podstawową jedenastkę zespołu w finale Ligi Mistrzów z Juventusem w 2015 roku.

Fot. Wikipedia

Once de gala z zeszłego sezonu różni się od powyższej jedynie czterema zawodnikami – Alvesem, Mascherano, Iniestą i Neymarem. To pokazuje stagnację i brak rozwoju kadry w ciągu panowania duetu Fernández-Segura. Jeszcze gorzej wygląda natomiast kwestia zastępców. Za Daniego mamy duet Semedo-Roberto (pierwszy ma duże braki w grze, a drugi imituje prawego obrońcę), Iniestę nie zastąpił obecnie nikt, a Neymara próbują na zmianę Coutinho z Dembélé (pierwszy nie pasuje do systemu, a drugi nawet nie zbliżył się do dolnej granicy jego potencjału), którzy spisują się znacznie poniżej oczekiwań. Jedynie Umtiti w jednym sezonie wszedł na odpowiedni poziom, zastępując Jefecito. Krótko mówiąc, z każdym sezonem kadra stawała się coraz słabsza.

Casus Malcoma

Wczoraj pojawiły się bardzo wyraźne pogłoski o zaawansowanych pracach nad transferem Malcoma do Zenitu. Brazylijczyk rok temu trafił do drużyny za 41 mln euro w dość niecodziennych okolicznościach. Obecnie jest na wylocie z klubu. Jego sytuacja to idealny przykład chaosu, który panował w pionie sportowym Barcelony. Jeszcze kilka lat temu, nawet za czasów Zubizarrety, nie do pomyślenia było uskutecznianie koncepcji zarobku na transferach. Klub kupował najlepszych i próbował tych, którzy pasowali potencjałem oraz profilem. Obecnie coraz częściej mamy do czynienia z przykładami zakupów totalnie „z czapy” lub stricte zarobkowych. Lista ma kilka linijek:

  • Arda Turan – typowy ofensywny skrzydłowy (w składzie Neymar i Messi), z którego próbowano zrobić środkowego pomocnika – z wiadomym skutkiem.
  • Aleix Vidal – typowy prawy skrzydłowy, z którego próbowano zrobić prawego obrońcę – efekt podobny do Ardy.
  • Paco Alcácer – lis pola karnego i egzekutor, którego próbowano nawet na prawym skrzydle. Zawodnik niebiorący częstego udziału w rozgrywaniu został sprowadzony do Barcelony w niewiadomym celu.
  • André Gomes – niewybijający się ponad przeciętność w przeciętnej Valencii, którego w Barcelonie próbowano na wszystkich możliwych pozycjach, obdarzając nieadekwatnym zaufaniem.
  • Yerry Mina – totalny odlot. Wielki i wolny, którego największą zaletą jest gra w powietrzu, czyli ostatnia istotna cecha potrzebna w Barcelonie. Neutralność jego transferu polega tylko na tym, że klub na nim zarobił, choć przed mundialem wcale nie było to oczywiste.
  • Philippe Coutinho – piłkarz, dla którego nie ma miejsca w 4-3-3 z Messim w składzie. Może Fernández i Segura liczyli, że wygryzie Argentyńczyka?

Na koniec sam sztandarowy przykład – Malcom. Prawy skrzydłowy (pozycja Messiego, co już pokazuje możliwości jego rozwoju), lewonożny, z dobrym zejściem do środka, który w kolejnych miesiącach ledwo wąchał murawę. W sumie trochę ponad 1000 minut. Zastanawiające jest, jaka koncepcja kierowała dyrekcją sportową, kiedy postanowili sprowadzić za 41 mln euro 21-letniego rezerwowego na pozycję Messiego, który na dodatek za konkurentów miał przepłaconych (w domyśle powinni grać jak najczęściej) Dembélé i Coutinho? Absurd.

Optymizm

Przyszłość jawi się jednak w znacznie jaśniejszych barwach. Jedenastka z 2015 roku musi wreszcie zostać wymieniona w większym stopniu – czas jest nieubłagany i nawet Rakitić nie da rady grać na najwyższym poziomie do czterdziestki. Przede wszystkim jednak w klubie nie ma już od dawna Fernándeza, a teraz możemy radować się z odejścia Mestre i Segury. Tegoroczne transfery bez wątpienia mają ręce i nogi. Klub wreszcie wrócił do kupowania najlepszych na świecie (Griezmann i de Jong), nie bawiąc się w „okazje” na rynku w stylu Malcoma, Miny, Gomesa i Paco Alcácera. Możemy mieć też nadzieję, że bardziej zaufa się wychowankom - Wagué, Araujo, Aleñi i Puigowi, którzy w żadnym wypadku nie są słabsi od licznych w ostatnich latach pomyłek transferowych. Nawet ewentualne przyjście Firpo będzie bardzo sensowne - wszak młody lewy obrońca mógłby znacząco odciążyć Albę i mieć więcej cierpliwości niż Digne. Moment, w którym klub od kupowania średniaków będzie wolał postawienie na wychowanków, będzie dla wszystkich culés dniem cudownym. Tylko czy może on już nie nastał? Miejmy taką nadzieję.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Podstawowy problem to toporny trener rodem z beniaminka gdzie 1-0 się broni

Czas rozstać się z Valverde i wziąć trenera z pomysłem, który będzie wiedział, że Cou musi grać w pomocy, że Busquets jest bez formy, robi babooole i nie powinien grać za zasługi.

transfer sancheza negatywny? przeciez on swietnie gral w barcelonie, gdyby nie przyjscie neymara to pewnie do tej pory by biegal na skrzydle.

Nie no Neymar i Brawo - trensfery neutralne?? Chyba coś nie tak. Tylko z czym/kim?

Neymar transferem neutralnym... Co za byzyduura. Ktoś tu ma chyba problemy z panowaniem nad emocjami.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Problemem tu jest głównie trener, który lubi 4-4-2 z typowymi walczakami w pomocy typu Rakitić. My takiego stylu nigdy nie preferowaliśmy. To wygląda tak, że zarząd robi ciągle transfery pod ustawienie 4-3-3, dlatego dla takiego Malcoma nie ma miejsca w składzie Valverde. Nasz trenejro woli wstawić wybieganego pomocnika na plac niż ofensywnego skrzydłowego.

Dodalbym jeszcze, ze zamiast Digne moglby grac kapitalny w ostatnich 2 sezonach Grimaldo.

Pomijając już tą możliwą rozbieżność opinii w kwestii tego czy dany transfery był pozytywny, negatywny czy neutralny to fajnie zostało pokazane jak niektóre z tych transferów nie miały prawa się udać. Zwłaszcza fragment w którym napisałeś, że wychowankowie mogliby zrobić to samo co niektórzy z tych niewypałów bardzo mi się spodobał. Zobaczymy czy te zmiany u góry sprawią, że obrany zostanie kierunek bliższy naszej filozofii. Jestem pewien natomiast, że to co się wydarzyło z pewnością nie oznacza jeszcze, że do owej filozofii w całości wrócimy... Ale warto być dobrej myśli bo to okienko zwiastuje chociaż zmianę podejścia co do transferów z zewnątrz.

Problemem są szybko robione, na odwal transfery. Byle było, że coś robi się, a czasem jeszcze kupimy kogo tam chcą kibice. Wizerunkowo to działało. Widać, to było idealnie na La Rambli, gdzie sezon był narzekaniem na zarząd, a okienka transferowe peanami, czy trochę zdziwioną, ale jednak ekstazą "Ooo, oni w końcu działają!". Tu nawet z radością przyjęto przyjście Boatenga. Nie mówiąc o cichym przejściu pana Coutinho ze zbawcy pomocy, nowego Iniesty w skrzydłowego, co kiedyś odpali.
Ale jak może sobie tym sposobem Fernandez i Segura kupili poparcie (jak się okazuje chwilowe, bo po tych dwóch sezonach widać małą zmianę w ich postrzeganiu) kibiców, to niestety nie ulepszyli w żaden sposób składu. Na to również wpływa dewaluacja osoby trenera. Już Luis Enrique miał według plotek nie za dużo do powiedzenia w kwestii transferów. O Valverde się mówi, iż jest yesmanem zarządu. Ciężko to ocenić. Wszak, to tylko plotki. Aczkolwiek faktem jest bezsensowność transferów niektórych zawodników. Nie pasują oni do konwencji, albo mają ludzi na swoich miejscach w składzie. Dziwnie to wygląda. Chaos trochę (nie)panuje w naszym składzie. Oby było jak u Hezjoda, że z niego wynurzy się świat będziemy w końcu przekonujący na boisku, jak i w polityce transferowej. Bo na razie wyglądało, to tak, jakbyśmy nie mieli żadnego planu.

Było już o paru ważnych sprawach,pomijasz jednak permanentnie w swoich tekstach przypadek Sergio z kontraktem do 2023 i zarobkami w wysokości 12 melonów.Wychowanek czy nie ,w każdym razie staje się raczej obciążeniem dla klubu i drużyny niż wartością dodaną. Sergio może stanowić doskonały wzór do naśladowania dla młodych ,niekoniecznie grając jedna w 1 składzie.Dziś Busi ma 32 lata ,w 2023 będzie miał ich 36.Mam nadzieję,że przynajmniej o podwyżkę się już nie upomni.

Niestety, ale problem pojawił się już od odejścia Puyola, co zwiastowało początek końca pewnej ery. O ile transfer Javiera był strzałem w dziesiątkę ze względu na adaptację do nowej pozycji, to jednak z pivota zrobiliśmy stopera!!!

Podobnie było z coraz bardziej nieuchronnym odejściem Xaviego, którego zawczasu chciano zastąpić Cesciem i zważywszy na jego status w Arsenalu nie było to złym pomysłem, jednak postawiono przed nim takie wymagania, że nawet taki zawodnik jak on nie mógł ich spełnić. Mam wątpliwości, czy Thiago by temu podołał, dlatego też cieszę się, że dosyć dobrze radzi sobie w Bayernie.

Co do Coutinho to na papierze nie był to zły transfer - podstawowy zawodnik Liverpoolu, którego chcieliśmy ściągnąć zaraz po niespodziewanym odejściu Neymara, a którego Klopp namówił do pozostania na jeszcze jakiś czas. Skończyło się na tym, że po zastrzyku gotówki przepłaciliśmy kilkakrotnie za Dembele, a nie odpuszczając transferu Brazylijczyka włodarze LFC wycisnęli z naszej kieszeni ostatnie pieniądze. I takim sposobem staliśmy się ofiarą własnej głupoty sprowadzając dwóch zawodników w zasadzie na jedną pozycję, co jest dosyć mylące, bo od wielu lat ściągamy uniwersalnych zawodników (vide casus Mascherano), więc w zamyśle było zapewne ustawianie Cou także na pozycji środkowego pomocnika, ale geniusz Valverde miał inne plany (choć jak dla mnie nie miał pomysłu na niego, przez co coś zepsuło się w jego psychice podobnie jak u Cesca, bo na Anfield był prawie Bogiem, a tu jedną z błyskotek więcej).

Odnośnie Dembele to największym błędem było odpuszczenie go gdy był jeszcze w Rennais - jeśli wydawaliśmy spore kwoty za Gomesów, Turanów i inne wynalazki, to trzeba było ściągać go wtedy i wypożyczyć do zainteresowanej nim drużyny, a nie kozaczyć z Borussią, co licytację do absurdalnych wartości - skalę tego transferu mogę porównać tylko do transferu Kagawy do ManU, bo BVB kupiło Japończyka z Osaki za 350tyś Euro, a sprzedając go był wart jak dla mnie znacznie więcej niż 16mln Euro czy Funtów. Skończyło się na tym, że ściągnęliśmy zawodnika dalekiego charakterem od wartości wyznawanych w szkółce (bunt), z wybujałym ego co do swoich możliwości (kwota transferu i rywalizacja z Mbappe, z którego cienie chyba nigdy nie wyjdzie), a także na którego od samego początku nałożono wielkie oczekiwania, co po dobrym początku wygląda jak przypadek Ibry, który nie mógł znieść, że jest mniej ważny niż Bóg Futbolu z Rosario w Argentynie. Jeśli nie spokornieje, to będą to najgłupiej zmarnowane pieniądze w obecnym futbolu.

Kolejna sprawa to boczni obrońcy - po odejściu Daniego przegapiliśmy kilka okazji na dobrych jego zastępców (jak niedawno chociażby Odriozola), a także nie postawiliśmy na nikogo ze szkółki czy innego młodego, który chciałby się uczyć od Jordiego, jak np. Gaya (znowu zawodnik Valencii), który powoli wchodził by na większy poziom. Zamiast tego postawiono na uniwersalnego żołnierza Roberto, który w przeciwieństwie do Thiago chciał grać i pozwolił na to, by rzucano go tam, gdzie był potrzebny, osiadając na dłużej na prawej stronie obrony, a potem dokupiono mu zmiennika w postaci przeciętnego Semedo, bo w szkółce brakło (zaufania wobec) zawodników grających na bokach obrony.

Inna sprawą jest wybór trenera i nie zwolnienia go po kompromitacji w Rzymie, jednak to - podobnie jak działania Segury, Mestre czy Fernandeza - jest już sprawą spadkobiercy Rosella, który najwyraźniej nie panuje nad tym co się dzieje w klubie. Jeśli Bartomeu zostanie na stanowisku, albo wróci na nie Rosół, to chyba odwrócę się od tego kluby szybciej, niż z klubu odejdzie Messi.

Po pierwsze podzielam opinie Harnasa2 cyt."Artykuł trochę taki do kawy i drożdżówki z rana. Krytyka dla krytyki. Ja, oceniać tegorocznych transferów chyba bym się nie podjął na tak wczesnym etapie sezonu".
Po wtóre autor w ogóle nie podjął się próby wpływu na transfery prezydenta klubu oraz trenerów.
Należy zauważyć, że za wszystko w klubie odpowiada jego prezydent, w tym wypadku Bartomeu, za którego kadencji doszło do największej ilości transferowych niewypałów. Boję się, że Bartomeu po czasie wzorem innych naszych prezydentów będzie miał problemy podobne do Laporty czy Rasella. Wartym zauważenia jest, że tak naprawdę Bartomeu w piłce zaistniał dopiero w 2010 r., kiedy Laporta powierzył mu stanowisko wiceprezesa klubu do spraw sportowych, wcześniej bo od 2005 roku w klubie był członkiem dyrekcji odpowiedzialnym za sekcję koszykówki.
Można zatem powiedzieć, że jego doświadczenie w "branży" piłkarskiej jest niewielkie, a nawet małe.
A zatem o transferach w ostateczności decydował prezydent Bartomeu jak szef firmy pn "FC Barcelona", który za błędy swoich pracowników bierze jak każdy szef odpowiedzialność.
W tym świetle zastanawiające jest dlaczego w ostatnim czasie podało się do dymisji dwóch wiceprezesów oraz kilku członków zarządu. Czy nie chcieli więcej brać odpowiedzialności za decyzje prezydenta klubu lub też Bartomeu chciał ich się pozbyć z innego powodu niż próbuje wykazać autor artykułu.
I teraz odpowiedzialność trenerów za transfer piłkarzy.
od czasu objęcia prezydentury przez Bartomeu w klubie pracowało z pierwszym zespołem jedynie dwóch L.Enrique (2014-2017) oraz obecny E.Valverde (2017 do nadal).
Za kadencji tego pierwszego Baca sprowadziła łącznie 12 piłkarzy za kwotę 221,25 mln (Umtiti, Cillessen,A.Sanchez, Fabregas, Alcacer,Digne, Krtić, Gomes, J.dos Santos, A.Vidal, Turan), z których dwóch obecnie gra w klubie a 10 się pożegnało już z klubem. Zwłaszcza wielkimi niewypałami były transfery czterech ostatnich wymienionych.
Można zadać pytanie czy trener nie miał wpływu na te 12 transferów, czy akceptował bez szczegółowym rozpoznaniem czy ci piłkarze będą pasować do jego koncepcji. czy 12 razy godził się na zakup "kota w worku"?. Jeżeli tak to może to świadczyć o braku profesjonalizmu ze strony trenera.
Za kadencji E. Valverde sprowadzono do klubu przed sezonem 2017/2018 Delafeu, M.Santos, Semedo, Paulinho, Dembele, Coutinho, Y.Mina za których zapłacono 368,8 mln oraz z wypożyczenia wrócili Vermaelen, Samper, Daglas,Munir. Łącznie 11 piłkarzy. Pominąłem tutaj Tello gdyż klub go w tym samym okienku transferował sprzedał go za 4 mln do realu Betis.
Przed sezonem 2018/2019 do klubu doszli: Malcom , Lenglet, Arthur, A.Vidal, Todibo za których klub zapłacił łącznie 126,9 do szedł również z wypożyczenia Rafinia. W okienku zimowym klub wypożyczył dwóch piłkarzy Murillo i Boatenga
Z powyższych piłkarzy w klubie pozostają, poza dwoma wypożyczonymi piłkarzami wszyscy pozostali co może świadczyć, że zmiana na stanowisku trenera pod tym względem pozwoliła na bardziej przemyślane transfery.
Natomiast błędem i to dużym było wypożyczenie Murillo i Boatenga.
Po co było sprowadzać za 2 mln tych piłkarzy gdy można było skorzystać z piłkarzy rezerw np 21 letniego napastnika C.Pereza czy stoper Chumi.
Przeciez było wiadomo, że piłkarze Ci w zasadzie będą siedzieć na trybunach, na których mogli by siadać własnie tacy piłkarze jak młodzi wymienieni z Barcy B, a przy tym nie wydano by bezsensownie 2 mln.
Wina trenera Valverde jest również bardzo znikome korzystanie z piłkarzy rezerw Barcelony, przykładem jest Miranda i ostatnio sprzedany Cucurella, dla których Valverde nie widział miejsca w składzie.
Reasumując uważam, że obaj trenerzy, a zwłaszcza Enrique ponoszą dużą odpowiedzialność za chybione transfery, a jeżeli nie mieli na nie wpływu to tylko o nich źle świadczy.

Cillessen pozytywny a Bravo neutralny? Chyba na odwrót, chociaż Cillessen trzymał cały sezon świetny poziom, Bravo od początku do końca grał tu świetnie nawet w tamtym czasie lepiej od Matsa. Paulinho wobec tego ile było tu krytyki to także pozytywny transfer. A Neymar to transfer genialny. Do momentu odejścia był tu uwielbiany. Mina to bardziej transfer nieudany, bo Vermalen jak był zdrowy to grał bardzo dobrze ale ze względu na kontuzje mogę się z tobą zgodzic

Normalnie pierwszy raz prawie zgadzam się ze Ściachem. Tekst o składzie z meczu z Juve sam wielokrotnie przytaczałem przy okazji dyskusji "dlaczego należy sprzedać Rakitica". Skład musi ewoluować a u nas stanął w miejscu na kilka lat i dlatego nie jest dobrze w LM.

Jak czytam dużą część komentarzy pod tym artykułem, to aż mi się przykro robi, że z wielu osób wychodzi taka "polaczkowatość".
Autor artykułu przedstawił swoje subiektywne spojrzenie na zaobserwowane okoliczności. I super, że tak zrobił. Nie oznacza to od razu, że jest głosem większości czy mniejszości, ale jego poglądom należy się SZACUNEK. A w komentarzach wyzwiska od debili, "geniuszy", "że trzeba być chorym, żeby transfer X uznać za słaby/dobry". Z poglądami można się nie zgadać, ale należy się im szacunek. To, że ktoś inaczej patrzy na pewne kwestie nie musi oznaczać, że parzy na nie źle. Ma inny punkt widzenia. A swoje "ale" można przedstawić w bardziej odpowiedni, konstruktywny i kulturalny sposób.
Jak byś Ty się poczuł jeden z drugim, gdyby za wasze poglądy ktoś obrzucał was błotem? Na pewno świetnie.
Bądźmy fair wobec siebie nawzajem :)

Bardzo sensowny i trafiony w sedno artykuł, aż miło się czyta! Pozdrawiam!

"Piona" za tekst.Jeszcze nie raz,nie dwa będziemy świadkami dziwnych transferów i nie raz,nie dwa będziemy przekonywani,że ten czy tamten pasują idealnie do modelu Barcelony.Ale jak napisałeś : "myli sie ten co nic nie robi ".

Któryś tekst ściaha z kolei i znowu beznadzieja. Sanchez, fabregas negatywne transfery? Bravo i neymar neutralne? To chyba ocena teraźniejsza prezentowanych zawodników, bo na pewno nie za czasów Barcelony

"Once de gala z zeszłego sezonu różni się od powyższej jedynie czterema zawodnikami – Alvesem, Mascherano, Iniestą i Neymarem. To pokazuje stagnację i brak rozwoju kadry w ciągu panowania duetu Fernández-Segura. "
Idealnie podsumowanie

Ciekawe opinie. Można przesuwać zawodników z jednej grupy do innej albo nie (Neymar, Sanchez, Paulinho) ale nie to jest najważniejsze. To co ściach pisze jako o błędach jest ewidentne. Z siódemki z finału 2015 Tylko MATS zrobił duży postęp reszta jest co najwyżej na tym samym poziomie albo zaawansowana wiekiem. Nowi gracze z topu jak na lekarstwo albo klapa (Cou)

Autor chyba po weekendzie . Od kiedy to dyrektor sportowy decyduje o transferze ?. Ostateczną decyzję podejmuje prezydent ( Bartomeu) i trener czy pasuje Jemu zawodnik do koncepcji wszędzie tak jest było i będzie .

Artykuł trochę taki do kawy i drożdżówki z rana. Krytyka dla krytyki. Ja, oceniać tegorocznych transferów chyba bym się nie podjął na tak wczesnym etapie sezonu. Przesyt w linii pomocy jest taki, że De Jong wcale nie musi być podstawowym zawodnikiem. Zostanie Rakitic, jest Arthur, jest Busquets, Vidal, Alena.. Płacz nad Malcomem, któremu piłka po przyjęciu odskakuje 2 metry (swoją droga dziwna cecha u brazylijczyka) i tylko dzięki swojej dynamice jest w stanie jeszcze ją przejąć przed rywalem jest co najmniej dziwnym zachowaniem.

Jest to przykre jak wiele osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem, albo nie czytają do końca. Ja tego nie rozumiem. Tekst bardzo dobry.

Barcelona nie kupuje po to żeby drożej sprzedać ale po to żeby kupiony gracz wzmocnił zespół który z nim w składzie jest w stanie wygrać wszystko.
Dlatego niektórzy popularni zawodnicy nie znaleźli uznania u autora artykułu.
@ściah popraw mnie jak się mylę.

W artykule jest pewien brak logiki który mnie zastanawia. Czemu transfer Bravo jest neutralny a transfer Cillessena pozytywny?

Jak można przypiąć transfer Fabregasa pod transfery negatywne... Chyba oglądałem mecze z innej perspektywy.. Poza tym jest to niewykorzystany potencjał i tyle.. Neymar - transfer średnio oceniany.. Buhahahah

Co do opinni Cou to stanowczo się nie zgadzam, jestem przekonany że ten chłopak w tym sezonie o ile zostanie w klubie to pokażę na co go stać :)

Chciałbym się tylko odnieść do kwestii rozpatrywania 11-tki z 2015 roku z LM i o tym co ubyło... To nie jest tylko 4 zawodników, którzy ubyli ale AŻ 4 zawodników, a w zasadzie to AŻ 5, bo to był ostatni sezon Xaviego, a rotacja zawodnikami Xavi-Iniesta-Rakitic-Busquets całkiem fajnie zbilansowała ich minuty gry w tamtym sezonie... Barca tracąc tych zawodników straciła nie tylko umiejętności, które nie zostały zastąpione ale i pewne wartości zarówno indywidualne jak i postrzegane w aspekcie kolektywu drużyny. Dani Alves - nie zastąpiono jego umiejętności, ale również charakteru i waleczności i zadziora, Mascherano - o ile Umtiti na pewno nie jest gorszym obrońcą to charakterem i walecznością ustępuje - powiem więcej, gdybyśmy nie mieli Vidala to agresywnością Barca przypominałaby kościelnych chórzystów, Iniesta i Neymar - pomijając umiejętności indywidualne to obaj panowie potrafili balansem ciała (Iniesta) i umiejętnością gry 1 na 1 (Neymar) robić przewagę - w zeszłym sezonie tylko Messi i odrobinę Dembele taką przewagę potrafili stworzyć. No i Xavi... Nie wiem czy zarząd liczył na to, że Rakitic go zastąpi? Nie ten kaliber a po drugie to inny typ pomocnika! Xavi umiejętnie spowalniał i przyspieszał tempo gry Barcy do spółki z Iniestą i Busquetsem. Liczę, że Arthur i De Jong przywrócą Barcelonie tą świetność i bardzo bym chciał aby dano szansę Puigowi, bo to może być nasz brakujący trzeci muszkieter w linii pomocy na najbliższe lata !!! Ten chłopak ma dar i przesiąknięty jest DNA Barcy i dawanie mu minut koniecznie już w tym sezonie może być kluczem do posiadania za 2-3 lata potężnej formacji pomocy na dobrych kilka lat. No i módlmy się żeby Valverde nie był trenerem Barcy kiedy Leo będzie przechodził na emeryturę, bo wtedy odejście tylko jednego zawodnika może przetasować cały zespół tak jak teraz ma to miejsce w Realu po odejściu CR7...

Dobry tekst.
Ocena transferów subiektywna, ale nie to jest najważniejsze.
Dla mnie teraz czekam na chociaż dwa trzy mecze gdzie w środku pola zagra:
De Jong, Arthur Melo, Puig.
Obecnie największą różnicą w stylu jest brak ruchu bez piłki i gry na jeden kontakt.
Wina trenera czy kadry ?? Dla mnie wszyscy są po trochu winni.

"Co dociekliwsi i zorientowani w temacie mogli w tych nominacjach dostrzec powiew nowego – bynajmniej świeżości."
Bynajmniej nie jest tutaj poprawnie użyte :)

Co do oceny transferu Coutinho to chyba zbyt krytycznie. Na trzy połówki sezonu zagrał dwie dobrze. Czarował rok temu, na początku tego sezonu. Stracił formę w decydującej fazie aczkolwiek nie traktowałbym go jeszcze jako niewypału.

Alcacer moim zdaniem także powinien być oceniony co najmniej neutralnie. Kiedy wchodził z ławki zawsze zostawiał serce na boisku i strzelał bramki.

W mojej opiniii potencjał Andre Gomesa był ogromny. Nie był zawodnikiem, który był przeciętny w Valencii. Wtedy bił się o niego Real, Atleti i podobno M. CIty.
U nas pop prostu mu nie wyszło.

Boli mnie też jak redakcja krytycznie w każdyma rtykule, ocenie pomeczowej itd jedzie po Semedo.

Z resztą artykułu raczej się zgadzam.

Całkowicie się nie zgodzę z oceną transferów. Zubizaretta był na tej stronie jechany po całości, a robił kawał dobrej roboty. Jedyne złe transfery to Song i Douglas. Fabregas to była prośba Guardioli. Wszystkie pozostałe były dobre. Jakość Bravo, Neymara czy Mathie (zachcianka Lucho) nie pozostawiała wątpliwości.

U Fernandeza wygląda to podobnie.

Nie zawsze na rynku jest piłkarz na poziomie Barcy. Wtedy jest okazja do inwestycji. Kasa na transfery jest, więc można kupić pilkarza, który się dobrze zapowiada, dać mu kilka męczy i jego wartość wzrośnie. Logo Barcy ma znaczenie. Jeżeli ktoś u nas grał i nawet nie przebił się do pierwszego składu, to nie znaczy, ze nie może grać w innym klubie na poziomie. Działa to doskonale. Rozumie to Everton (inaczej nie kupowaliby tylu pilkarzy u nas). Teraz rozumie to Zenit. Malcolma chciał sam Monchi ( a co jak co, ale na talentach się zna). Kupiliśmy za 41, sprzedamy za więcej. Tak samo było z Miną.

Jeśli klub MUSI latać do Azji bądź USA, żeby zarobić te 10 mln, to już lepiej kupić takiego Malcolma lub Minę i sprzedać po roku mając więcej niż 10 mln.

Prawda jest taka, że Barca ma skład tak mocny i tak obsadzony na prawie każdej pozycji, że w najbliższych latach będzie mogła kupować tylko talenty. Jak wypalą to super. Jak nie, to sprzedamy i zarobimy.

Doczytalem az ktos uznal za transfery neutralne neymara i bravo no "geniusz" to pisal

Artykuł Ściaha zbiegł się w czasie w publikacją na jednym z poczytnych portali nt. jak klub (Barca) może wydać ok 727 mln (!) w 4 sezony nie wygrywając LM. Oczywiście Barca zarobiła też blisko 375 mln ze sprzedaży, co daje ok 90 mln wydatków na sezon, a jest to suma jak najbardziej do zaakceptowania w przypadku wielkiego klubu.

Znacznie trudniej przyjąć to, że z zastępu 18 zakupionych tylko jeden okazał się pewniakiem, który wzmocnił pierwszą jedenastkę (Lenglet). Dla mnie to oznacza że od czasu wygrania LM w spektakularny sposób, klub poległ z kretesem, nie potrafiąc zagospodarować sukcesu. Dodatkowo, można odnieść wrażenie, że część z 7 podstawowych graczy, którzy są nie do ruszenia, albo obniżyła loty, albo popadła w stagnację, albo zawodzi w najważniejszych momentach

Na zdrowy rozum, wydawać by się mogło, że mając wybitny zespół, który zdeklasował rywali jak Chisora Szpilkę, wystarczy umiejętnie wzbogacać krwioobieg o nowe nabytki, tak by zastępować najsłabsze ogniwa lepszymi. Zamiast tego poczynania klubu w pierwszych 2 sezonach po sukcesie w LM przypominały wyprawę do Lidla, gdzie hurtem kupuje się byle jaki towar bo jest tani/dostępny. Zakupy bez ładu, składu, myśli przewodniej, 8 przeciętniaków, z wyjątkiem Umtitiego, który z powodu kontuzji wniósł do Barcy niewiele, na dodatek grając tragiczny mecz w rewanżu z Romą.

Rozdział z panicznym kupowaniem Dembele i Cou za absurdalne pieniądze, niejako pod presją, to powód do wstydu dla zarządu. Ale i skutek zmarnowanych 2 poprzednich lat na rynku transferowym. Spektakularne transfery, w żaden sposób nie zrekompensowały braku kreatywnego gracza w pomocy. Dziura po Xavim zionie aż do dziś, strasząc zestawem graczy, którzy mają problemy z prostopadłym podaniem i rozgrywaniem do przodu. W Barcy! Problemy z prostopadłym podaniem. I to widać w poszczególnych meczach, gdzie Barca nie umie zdominować przeciętnych rywali.

Paulinho, Vidal, Arthur - gracze ciekawi, ale wygląda na to, że zadaniowi w systemie Valverde, a nie absolutnie niezbędni. Czy Arthur, gorliwie i przedwcześnie nazywany nowym Xavim, da radę udźwignąć rozegranie, szczególnie na atakowanej połowie? Na razie nic na to nie wskazuje, choć może potrzebuje okresu przygotowawczego z klubem, by dać oczekiwaną jakość.

A czy sytuacja zmieni się po przybyciu Griezmana i de Jonga? Trudno powiedzieć. Ta dwójka na pewno ma wielką jakość, ale pytanie czy nasz ułomny trener widzi ich obu w pierwszej 11. Obawa dotyczy de Jonga. Problemem może się okazać przywiązanie do nazwisk. Jednak chciałbym by Barca odzyskała moc w pomocy, odciążając Leo w rozegraniu.

Ciekawe jest to, że na forach kibice wykłócają się kto jest gorszym prawym obrońcą Semedo (broni ale słaby w ataku) czy Roberto (na odwrót). Tego też klub nie rozwiązał zadowalając się przeciętnością.

Najbardziej paląca kwestia to trener. Wygrane z Romą 4:1, Liverpoolem 3:0. Uderzał brak kontroli nad tymi meczami, fura szczęścia, niewykorzystanie sytuacje rywali. I tak dzieje się w sporej liczbie meczów ligowych, gdzie wygraną od porażki dzieli włos.

Transfery nie pomogły, ale bez trenera odpowiedniej jakości Barca też nie podniesie pucharu LM. A od czasów Guardioli mamy tylko wynalazki, a nie wybitnych specjalistów.

PS. Messi świetnie bawi się na wakacjach z Suarezem. Mnie to martwi.

Od kiedy Wague jest wychowankiem Barcy? Przyszedł w zeszłym roku, w wieku lat 20.

Bardzo mi się podoba ten cykl. @ściah , zbierasz do kupy wiele ważnych informacji i dzielisz swoimi spostrzeżeniami, które otwierają ciekawe dyskusje. Osobiście czuję się mocno uspokojony tym, jak opisałeś sytuację po odejściu komików. Obyś miał nosa i ten sezon okazał się powrotem do korzeni.

Bravo transfer zdecydowanie na plus.

Malcom został ściągnięty tylko dlatego że nie udało się ściągnąć Williana i także Di marii
Kogoś było trzeba i padło na niego.
Było to ryzyko z nadzieją że koleś coś wniesie,niestety ale jest słaby z przebłyskami.
Dobrze że przynajmniej nie stracimy na tym transferze.
Wydaje się że można było dopłacić trochę a Willian z miejsca by nam pomógł w LM

Co do tego przyporządkowania np. Neymara to mam taką ciekawostkę.
Bolesława Chrobrego za życia nazywano "Wielkim" ale historycy zostawili tylko "Chrobry" ponieważ liczyło się nie tylko to co zrobił ale też co zostawił po swoim odejściu.
Neymar pewnie w 2015 roku był postrzegany jako "Wielki" ale ile z tego zostało po jego odejściu?

Przypadek Malcolm'a xD

Tak sie zastanawiam, tytuł tych artykułów w jakiś sposób inspirowany jest grupą WWO? Jeśli było to przepraszam.

Autora troche ponioslo chyba.
1. Alexis gral przyzwoicie, nie przyniosl strat, a troche zysku, nie rozwinal sie az tak mocno jak mial, ale zeby negatywnie go oceniac?
2. neutralne (Neymar, Mathieu, Bravo) - rudy spelnial role uzupelnienia skladu i rezerwowego swietnie, bravo gral kapitalny sezon wiec obaj na +
3. Aleix Vidal - ok nie spelnil roli nowego alvesa, ale jak juz zagral u lucho to mial serie meczow gol/asysta. U EV tez nie zawodzil, wiec to transfer na +.
4. Paulinho - swietnie sie zaprezentowal, klub zarobil, na +
5. Mina - nic nie zepsul, a klub dodstal spory zastrzyk gotowki (co w czasach petro sponsorow jest bardzo istotne)

Tak jak niektórzy już wspomnieli przyporządkowanie zawodników do poszczególnych kategorii przez autora tekstu co najmniej w kilku miejscach komiczne.
Neymar - neutralny serio? Bravo - negatywny? Naprawdę?
Można się jeszcze spierać przy kategoryzacji paulinho czy mina.

Ale takie przypisanie neymar i bravo to trochę kpina Panie redaktorze.

Sedno artykułu jednak trafne - za dużo niewypałów transferowych w erze Segury było, oby zakontraktowanie De jong, Griezmann oraz mam nadzieję Firpo odwróciło ten trend:)

Hleb, Caseres, Henrique i Ibra, Czychrynski Keirrison- to drogie wtopy z pierwszych 2lat Guardioli. Jak widac za dobrze tez to nie wygladalo.

Ten Firpo bardzo mi się podoba. Uważam że powinien dostawać dużo okazji do gry. A to z tego powodu że po Albie najbardziej widać zmęczenie sezonem. Kiedy do stycznia gra fenomenalnie to potem ma bardzo widoczny zjazd. A odnośnie artykułu to bardzo fajny i treściwy. I jeżeli faktycznie nastaje teraz okres dobrych transferów i naprawiania błędów poprzedników to Neymar do nas nie wróci.

To jest wlasnie idealny moment zeby stawiac na mlodych. Zamiast kupowac kota w worku stawiac na swoich. niech z 5 jeden zostanie w podstawie to jest duzo.
Nie mam nic przeciwko zebyz Pereza byl nastepny Pedro. Nie musi byc Messi

Neymar pomogl w LM a ze Bartomeu i spolka dali mu odejsc mimo wszystko za tylko 220mln to nie jego wina. I tak zarobilismy choc wtopilismy to z nawiazka

Nie skupiajcie się tak bardzo na tych przyporządkowaniach. ;) Ogólnie jakkolwiek by nie dokonać roszad (Sancheza do neutralnych lub pozytywnych, Neymara do pozytywnych) clue jest takie samo. Ostatnie lata to był powrót do transferów rodem z czasów Gasparta. Dymisja elementów odpowiedzialnych za ten trend jest bardzo dobrym prognostykiem. Podobnie jak transfery Griezmanna i De Jonga.

Obyś panie Poreda miał rację...
Wlałeś w moje serducho trochę optymizmu snując wizje co do stawiania na własny narybek.
Ale czy to już rzeczywiście jest ten moment?

W Negatywnych zapomniałeś w sumie jeszcze o Murillo jeżeli chodzi o czasy Segury 2015-2019 ;)

Mimi wszystko Barca robi transfery które są bezsensowne, Griezmann gra na pozycji Messiego. Już Dembele i couthinio mieli być lekarstwem, a tu może powinien być najpierw pomysł na grę a puzniej transfery z myślą w jaki sposób drużyna będzie grała a nie na odwrót.

Transfer Neymara neutralny? Bardzo ciekawa teoria.
Neymar przyszedł za duże pieniądze jak na grajka z ligi brazylijskiej to fakt, ale jaki był na niego wtedy hype? Musiał dużo kosztować. Dał nam bardzo dużo i odszedł za 2.5 razy tyle co przyszedł a Ty jego transfer nazywasz neutralnym?
Załóżmy że kupiłby go w tamtym czasie Real, do dziś by śmigał w białej koszulce i wymiatał na boiskach LL, bo Perez nigdy nie ustawiłby takiemu piłkarzowi klauzuli poniżej 500 milionów. Nie ma szans.
Zatem wspaniale się stało, że przyszedł akurat do nas i stworzył MSN.
No chyba że oceniasz nie tylko przez kryterium sportowe, ale także przez to jaki smród się ciągnie za tym transferem do nas. Jednakże kompletnie nie wynika to z kontekstu, a sportowo ten transfer obronił się w 100%.

Zresztą Bravo tez przyszedł taniej niż poszedł i też nam sporo dał.

Sanchez bardziej neutralny, Bravo jak najbardziej poztywny (miał genialny sezon, mało kto się spodziewał), Alcacer dobrze wypełniał w sumie zadanie zmiennika, z minutami dla niego było gorzej. Messi coraz starszy, wydaje mi się, że dla Malcoma będzie miejsce w tej drużynie, a i sam ma umiejętności do tego by tutaj grać.

Nie zgadzam się z autorem. Transfer Miny był bardzo dobry. Klub zarobił i to jest najważniejsze. Niech ten znawca piłki wyśle swoje CV to zobaczymy, który klub go zatrudni.

o co chodzi w tym tytule? xD nie rozumiem tej gry słów

Sanchez, Fabregas to napewno nie były negatywne transfery, w miarę dobra kwota, którą się potem zwróciła. A grali nie najgorzej, oczywiście mieli i lepsze i gorsze mecze. Ale jestem pewny że większość chciała tych graczy w Barcelonie. A Bravo który był w lidze genialny, zaliczony do neutralnych.

Z transferami negatywnymi nie do końca się zgodzę: Fabregas mimo wszystko był genialnym pomocnikiem i chciał powrotu do domu z naszą wzajemnością, natomiast Sanchez był rewelacją Serie A i został sprzedany ostatecznie za dobrą sumę. Nie były to wielkie wzmocnienia, ale na takie się zapowiadały. W świetle obecnych (Malcom, Coutinho), wyżej wymieniona dwójka wypada całkiem nieźle :)

Ja bym dał transfer Neymara na plus, a nie na neutralny.