Albert Capellas: Pewnego dnia znowu obejrzymy Barçę grającą jak za czasów Cruyffa czy Guardioli

Radek Koc

11 lipca 2019, 17:00

Sport

8 komentarzy
  • Nowy selekcjoner reprezentacji Danii U-21 Albert Capellas udzielił wywiadu dziennikowi Sport i poruszył wiele tematów dotyczących Barçy
  • Capellas uczył się zawodu, podglądając Johana Cruyffa 
  • Zdaniem Capellasa Barcelona z całą pewnością powróci do swoich korzeni i znowu będzie czarować kibiców piękną, ofensywną grą

Jak to się stało, że objąłeś stanowisko selekcjonera duńskiej reprezentacji U-21?

Zacząłem trenować w El Garbi, szkole położonej w Esplugues de Llobregat. Trenowanie miałem we krwi i praca w szkole była dla mnie swoistym laboratorium, w którym próbowałem różnych rzeczy, aby później móc je zaaplikować w pracy. Potem były inne drużyny. W Gavie pracowałem blisko 10 lat razem z Tonim Llebarią. Jednak moim największym marzeniem była zawsze praca w Barcelonie.

Dlaczego?

Ponieważ jestem culé. Przez te wszystkie lata pracy moim celem było dotarcie do Barçy. Dawniej mieszkałem obok Camp Nou i 4-5 razy w ciągu tygodnia chodziłem podglądać treningi prowadzone przez Johana Cruyffa. To wtedy znalazłem się pod ogromnym wrażeniem koncepcji gry pozycyjnej. Oglądałem Romario, Laudrupa, Koemana, Bakero… A przede wszystkim Johana Cruyffa.

Odszedłeś z zespołu Gava.

Zgadza się. Zakomunikowałem to Llebarii. Kilka dni później zadzwoniła do mnie Barca.

Miałeś ogromne szczęście!

Znałem Alexanko z kursu trenerskiego. Paco Seirullo spotykał mnie każdego dnia na treningach Barcelony. Quique Costas potrzebował trenera od przygotowania fizycznego w drużynie Barcelony B. Występowali tam wtedy Iniesta, Valdés, Oleguer, Motta, Jofre, David Sánchez…

Świetna drużyna.

To prawda. Potem jednak mój kontrakt wygasł, doszło do zmiany na stanowisku trenera i Barça już mnie nie potrzebowała.

Trzeba było zacząć od nowa.

To nie był krok wstecz. Nie odebrałem tego w ten sposób. Wróciłem do trenowania w szkole i wykorzystałem czas, aby się doszkolić. Posiadałem już krajową licencję, ale jeszcze bardziej zagłębiłem się w studiowanie gry, obejrzałem więcej meczów. Wiedziałem, że kiedyś wrócę do Barcelony.

Kto był twoim mistrzem?

Johan Cruyff. Nigdy z nim nie współpracowałem, ale spędziłem ogromną liczbę godzin, oglądając go w pracy. Następnie Paco Seirullo. No i Quique Costa, który uczy takich rzeczy, jakich nie znajdziesz w żadnej książce. Alexanko również miał na mnie duży wpływ. Jestem też bardzo wdzięczny Llebarii. Nie zapominam o Peterze Boszu czy Jordim Cruyffie. Jordi jest dla mnie kimś wyjątkowym. Prędzej czy później trafi do Barcelony. Będzie pełnił funkcję trenera lub dyrektora sportowego.

Obecnie jest w modzie dyskutować o tym, że Barcelona oddaliła się od modelu gry wprowadzonego przez Cruyffa.

Posiadanie znaku firmowego, określonej tożsamości i pewnych wartości jest jedną z najtrudniejszych rzeczy. Barça ma ten znak. Zawsze go będzie mieć. Jest jak Ajax. Klub z Amsterdamu może grać źle przez 10 lat, ale to zawsze Ajax. Prędzej czy później zawsze wraca. Barcelona tak samo. Na przestrzeni ostatnich 30-40 lat zespół grał lepiej bądź gorzej, ale zawsze wracał na odpowiedni poziom. W dłuższej perspektywie można być pewnym, że Barça znowu zacznie pisać historię i grać jak za najlepszych czasów pod wodzą Guardioli. Tak będzie.

Barça potrafi wygrywać, kiedy pokazuje ofensywny i atrakcyjny futbol.

To nasz sposób gry w piłkę. Posiadamy jasny wzór. 50% powinno pochodzić z La Masii, a potem trzeba starać się znaleźć odpowiednich piłkarzy w Hiszpanii czy Europie do zapełnienia brakujących pozycji. No i w końcu kupuje się najlepszych graczy na świecie. Tutaj jest ich miejsce. Spójrzmy na podium Złotej Piłki w 2010 roku: Messi, Iniesta i Xavi.

Aby dotrzeć do takiego poziomu, należy postawić na tych piłkarzy.

Ja mówię o pewnym modelu, który dobrze funkcjonował w Barcelonie przez całą historię istnienia klubu. To jest koncepcja. W pewnym sezonie może być tak, że 45% kadry stanowią zawodnicy wychowani w La Masii, w innym może być to 60%. Kiedy trafia się wielkie pokolenie, można osiągnąć nawet 65%. Tak się dzieje, ponieważ wszystkie młodzieżowe drużyny grają przy określonej metodologii. Profil piłkarzy nie zakłada wygrania ligi kadetów. Prawdziwym celem jest stworzenie graczy gotowych do gry w pierwszej drużynie Barçy. Na tym to polega.

A co z wygrywaniem?

Jeśli grasz dobrze i masz w składzie najlepszych piłkarzy świata, to zwycięstwa przyjdą same. Należałoby jednak zdefiniować, czym jest odnoszenie zwycięstw w piłce młodzieżowej.

Spróbuj stworzyć taką definicję.

Zwycięstwo w piłce młodzieżowej polega na tym, że w ciągu kolejnych 5-10 lat kadra pierwszej drużyny składa się w 50% z wychowanków. Mogą też się trafić sezony, w których wygra się pięć, siedem czy jedenaście tytułów mistrzowskich w różnych kategoriach. Oczywiście trzeba się nauczyć wygrywać. Równie ważne jest nauczenie się przyjmowania porażek. To pomaga w rozwoju. Ciągłe wygrywanie nie jest dobre.

Gdzie się znajdujemy obecnie?

Jest wiele wątpliwości. Kibice kwestionują model gry. Ja jednak znam wiele osób pracujących z młodzieżą, które wykonują bardzo dobrą pracę. Być może trzeba doświadczyć takich rzeczy, aby zdać sobie sprawę, że konieczna jest restrukturyzacja niektórych aspektów.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jego wypowiedź daje jasno do zrozumienia że teraz oddaliśmy się od naszego stylu ... I ma chłop rację i każdy to widzi.
Ale mimo wszystko Valdek powodzenia oby była potrójna korona.

Fajnie chłop gada

Jak zmienimy zarząd i trenera

Za tego zarządu nie ma szans na zrealizowanie tej wizji. Same stwierdzenia w wywiadzie w 100% prawdziwe. Moze przyjście Valdesa cos mogłoby zmieniać gdyby został trenerem koordynatorem w La Masii.