Wymiana Cillessen - Neto czyli transakcja prawie idealna

Błażej Gwozdowski

8 lipca 2019, 14:01

51 komentarzy

Z punktu widzenia kibica wymiana bramkarzy między Valencią a Barceloną mogła wydawać się cokolwiek dziwna. Trudno bowiem wskazać klub, który na tej transakcji zyskuje sportowo, a po uwzględnieniu zmiennych również finansowe korzyści niełatwo jest dostrzec. Co zatem sprawiło, że do takiej roszady doszło? Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.

Barcelona przez ostatnie trzy lata mogła cieszyć się najlepszą obsadą pozycji bramkarza wśród topowych zespołów. Ter Stegen z każdym sezonem zbliżał się do poziomu, na który może wejść co najwyżej dwóch lub trzech innych golkiperów, natomiast Cillessen nie zawodził, kiedy dostawał swoją szansę. Obaj nie mieli także poważnych problemów z urazami, a zdrowa rywalizacja doprowadziła ich do momentu, w którym jeden musiał dać za wygraną. Znając swoją wartość, Jasper zdecydował się na opuszczenie Barcelony, a ta w związku z decyzją Holendra musiała poszukać zmiennika. Znalazła go w Walencji, a ta stała się kolejnym przystankiem w karierze Cillessena. W kategoriach sportowych - na całej wymianie stracić mógł co najwyżej brazylijski golkiper, jednak trudno oceniać jego oczekiwania, patrząc na wszystko z boku. Zwłaszcza że w CV Brazylijczyka nagle pojawiła się Barcelona. Można więc mówić o umowie idealnej dla każdej ze stron?

W Valencii nie mają powodu do niepokoju

Każdy transfer jest obarczony pewnym ryzykiem, jednak trudno przewidywać, by Valencia straciła sportowo na tej wymianie. Jak to jednak wygląda pod kątem finansów? Na początek trzeba lepiej zrozumieć proces, jakim jest księgowanie kosztów związanych z transferem zawodnika. Najprościej rzecz ujmując - kwota odstępnego podlega amortyzacji na długości kontraktu piłkarza. Oznacza to, że kosztem dla kupującego jest co roku tylko część z uiszczonej w ratach bądź w całości sumy. W przypadku Cillessena Valencia zapłaciła aż 35 mln euro, jednak kwota ta będzie amortyzowana przez okres czterech lat trwania kontraktu. Zatem w rozważanym roku rozliczeniowym kosztem dla klubu będzie tylko 25% całej kwoty, czyli 8,75 mln.

 

2019

2020

2021

2022

2023

Koszt księgowy pozyskania
Jaspera Cillessena przez Valencię

8,75*

8,75

8,75

8,75

0

Wartość księgowa Jaspera Cillessena

35,00

26,25

17,5

8,75

0

Jednocześnie Valencię opuścił Neto, którego sprowadzono w 2017 roku za siedem milionów euro, podpisując z nim kontrakt na cztery lata. Łatwo zatem policzyć, że przez dwa sezony jego gry połowa kwoty odstępnego została zamortyzowana, a księgowa wartość Brazylijczyka w momencie transferu wyniosła 3,5 mln euro. 

 

2017

2018

2019

Koszt księgowy pozyskania Neto
przez Valencię

1,75

1,75

1,75

Wartość księgowa Neto

7,00

5,25

3,50

Kalkulacja jest prosta: w bieżącym okresie rozliczeniowym Valencia poniosła koszt 8,75 mln euro związany z zakontraktowaniem Jaspera Cillessena, a dodatkowo zarobiła na sprzedaży Neto kwotę 26 mln euro, pomniejszoną o 3,5 mln euro widniejące w księgach jako wartość golkipera. Wynik końcowy - 13,75 mln euro zysku. Plus zmienne oczywiście. Średnioterminowe konsekwencje widoczne będą w kolejnych latach.

 

2019

2020

2021

2022

2023

Przychód ze sprzedaży Neto

26

-

-

-

-

Wartość księgowa Neto

3,5

-

-

-

-

Koszt księgowy pozyskania

Jaspera Cillessena

8,75

8,75

8,75

8,75

0

Bilans transakcji wymiany bez uwzględniania zmiennych

+ 13,75

- 8,75

- 8,75

- 8,75

0

Tymczasem Barcelona łata dziury, jak może

W Barcelonie plan był jasny - znaleźć doświadczonego, solidnego zmiennika dla ter Stegena i jednocześnie podreperować pękający w szwach budżet. Zainteresowanie Valencii Cillessenem okazało się szansą, którą w obliczu bieżących problemów trzeba było wykorzystać. Po trzech latach od momentu sprowadzenia Holendra z Ajaksu Amsterdam za 13 mln euro i podpisania z nim pięcioletniego kontraktu zamortyzowano 7,8 mln, a jego wartość księgowa wynosiła 5,2 mln.

 

2016

2017

2018

2019

Koszt księgowy pozyskania

Jaspera Cillessena przez Barcelonę

2,60

2,60

2,60

2,60

Wartość księgowa Jaspera Cillessena

13,00

10,40

7,80

5,20

Uiszczając kwotę odstępnego w wysokości 26 mln euro i podpisując czteroletni kontrakt z Neto, Barcelona rozbiła koszt pozyskania rezerwowego bramkarza na cztery kolejne okresy rozliczeniowe, po 6,5 mln euro w każdym z nich.

 

2019

2020

2021

2022

2023

Koszt księgowy pozyskania
Neto przez Barcelonę

6,50

6,50

6,50

6,50

0

Wartość księgowa Neto

26,00

19,50

13,00

6,50

0

Na samej sprzedaży klub zarobił jednak aż 35 milionów euro, co po uwzględnieniu wartości księgowej Cillessena dawało w efekcie 29,8 miliona zysku ze sprzedaży. Bilans był zatem jasny - 23,3 mln euro na plusie po wymianie z Valencią. Ponownie należy zaznaczyć, że tylko w bieżącym roku rozliczeniowym. W kolejnych trzech latach pozostanie jedynie koszt w postaci amortyzacji - wspomniane 6,5 mln rocznie - plus ewentualne zmienne, jeżeli zostaną spełnione warunki ich wypłaty. Problem był jednak tu i teraz, zatem można zrozumieć działania zarządu.

 

2019

2020

2021

2022

2023

Przychód ze sprzedaży
Jaspera Cillessena

35

-

-

-

-

Wartość księgowa
Jaspera Cillessena

5,2

-

-

-

-

Koszt księgowy pozyskania Neto

6,50

6,50

6,50

6,50

0

Bilans transakcji wymiany bez uwzględniania zmiennych

+ 23,30

- 6,50

- 6,50

- 6,50

0

Stąpając po cienkim lodzie coraz dalej od brzegu

W przypadku finansów klubów piłkarskich można powiedzieć, że obowiązuje maksyma: „mały budżet, mały problem”. Kiedy jednak utraci się kontrolę nad kosztami w firmie, której roczny budżet zbliża się do 1 mld euro, to konsekwencje mogą być bolesne. Oczywiście wciąż bardzo trudno ocenić, czy zarząd przekroczył już granicę bezpieczeństwa. Nieplanowana sprzedaż Neymara przyniosła zysk w postaci 204 mln euro, pozwalając na zrównoważenie budżetu obciążonego kosztami związanymi z amortyzacją zakupów między innymi André Gomesa, Ardy Turana czy Paco Alcácera oraz przede wszystkim nowym kontraktem Leo Messiego. Można było też bez większych komplikacji przeprowadzić dwa wielkie transfery, sprowadzając Dembélé i Coutinho, co wiązało się z łącznymi kosztami na poziomie ok. 43 mln euro w każdym z kolejnych pięciu okresów rozliczeniowych.

Niestety problem będzie narastał - skumulowany koszt sprowadzenia byłych zawodników Borussii i Liverpoolu w 2019 roku wyniósł już przynajmniej 75 mln euro, a na koniec przyszłego wyniesie ok. 118 mln, nie uwzględniając ewentualnych wypłat pokaźnych zmiennych oraz wysokich wynagrodzeń, które są tak naprawdę głównym problemem Barcelony. Bomba z opóźnionym zapłonem powoli staje się więc poważnym zagrożeniem dla finansów klubu i najbliższe dwa-trzy lata nie będą łatwe.

* - wartości zapisane w tabelach podane są w mln €

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Taka refleksja. Skoro klub ma problem z domykaniem finansów to czemu Messi skoro tak bardzo ten klub umiłował i zawdzięcza mu wszystko nie obniży swojej pensji, aby mieć swojego kumpla Neymara w drużynie?

Czekam z niecierpliwością na raport o stanie finansów klubu, bo pojawia się tyle teorii, że głowa mała a chciałbym wiedzieć czy zarząd nie stąpa po kruchym lodzie.

@zibiku bardzo lubię moją firmę i pewnie też by się ucieszyli jakbym zaproponował że będę zarabiał 2-3 tys mniej, ale ciężko mi się zdobyć na ten krok. Proponuję pokazać na forum kwitek z własnej płacy zmniejszonej o połowę i pogadamy o krytyce czyichś zarobków.

@zibiku bo Leo ma dzieci i jest odpowiedzialny? Wie, że pokopie piłkę jeszcze rok-dwa. Potem kasa, jaką jest w stanie zarobić na reklamach będzie spadała z każdym rokiem.
Reszta jak @AxelF

@AxelF ziomeczku z czym do ludzi. Ty piszesz o groszach, drobniakach marnych kilku tysiącach. On zarabia w milionach na wszystko go stać. On jego dzieci i kilka pokoleń do przodu maja pewny byt. Wystarczy że głupio nie straci. Co to za porównanie. Jakbym sobie jeździł lambo, miał wille, wszystko co chce i miał zarabiać mniej dla dobra firmy to bym tak zrobił. Dla niego taka redukcja to nie kilka tysięcy jak dla nas jak piszesz tylko drobne

@Shear007 myślę że jakby chciał to do 40 mógłby kopać. Co prawda w jakiejś MLS czy w Newel gdzie ma skończyć karierę, ale jednak.
Kasa z reklam może i tak, ale on na pewno w coś inwestuje tak jak Iniesta w winiarni. Poza tym to chodząca marka jak Tyson, Maradona. To nie jakiś Gołota co po skończeniu kariery nikt o nim nie pamięta.

@zuang1995 Chodzi o skalę - czemu najlepszy w historii, ma nagle zrezygnować z bycia najlepiej wynagradzanym. Satysfakcja z tego faktu jest częścią satysfakcji z życia zawodowego.
Moje 2-3 tys to drobne, groszaki, ale w skali Messiego to by było 20-30 mln. Pewien Brazylijczyk z Barcy, jedna z najlepszych 9 świata, niejaki Romario był również jednym z najlepiej wynagradzanych i też inwestował. Między innymi u pana z Polski, który chwalił wielkie zyski ze wschodzących rynków. Stracił większą część pieniędzy.
Zachowując skalę, że pieniądze Messiego są lepiej zarządzane, to utrata połowy dochodu w proporcji, nawet 20% byłaby mocno odczuwalna w przypadku kryzysu, nieudanej inwestycji.
No i tak łatwo się liczy cudze pieniądze. Jeśli Dla Messiego to mają być drobniaki, to śmiało, zrezygnuj nie z 2-3 tys a choćby z 200-300 zł. Przecie to 2 wyjścia na piwo i jakieś kino. Jak będziesz miał 200-300 zł mniej to na kino Cię nie stać? Gdzie się zaczyna granica odczuwalności? Dla twojej firmy, zapewniam Cię, oszczędność 200-300 zł na rękę na pracownika top byłaby doskonała wiadomość.
Śmieszy mnie takie gadanie, że "kolejne lambo, kolejna willa". Facet po to wybrał bycie piłkarzem, po to stawał się najlepszy, by ryzyko kontuzji, zakończenia kariery zanim został kimś, móc sobie pod jej koniec zrekompensować. Gdyby to było takie łatwe, tak wynagradzanych piłkarzy nie było by 100 tylko miliony.
To wynagrodzenie uzyskane pod koniec kariery, jest miarą sukcesu i ryzyka, a Barca konkuruje na tym samym rynku z klubami Włoskimi, które zaczyna być stać dzięki przepisom podatkowym i Angielskimi, które kasy mają jak lodu.

@AxelF mając 10 tysięcy mógłbym z tysiąca zrezygnować.
Mając więcej można więcej oddać. Tak naprawdę nikt mu nie każe inwestować. Niech trzyma te miliony na koncie, żyje z % i starczy na 3 pokolenia godnego życia.
Nie wiem czy pamiętasz ale Puyol zmniejszył pensje dla klubu.
Messi jest najlepszy ale to od razu musi mieć najlepszy kontrakt?
Pep w City ma 20mln zysku gdzie inni mają po 7 a jakoś nie uważam go za najlepszego w premier league gdzie z takim hajsem co ma to by taki pochetino, klopp też osiągnęli to co oni. Szejki mogą dać więcej więc czemu barcelona ma się ścigać pensja dla Messiego?
To chore. Tak samo jak przedłużanie kontraktu na powiedzmy 2 lata jak do 2023 ważny kontrakt.
Nie każe mu grać za paczkę gruszek. Uwierz ze gdyby chciał to by mógł być ambasadorem Barcelony też mając ładna pensje w milionach. Tutja chodzi o to żeby pokazać że się kocha ten klub, a nie tylko traktować jako pracę. Wolałbym robić z przyjacielem za 200zl mniej czy z szefem który cię wykorzystuje za 200wiecej ?
Barca nie ma kasy jak lodu dlatego mógłby odciążyć budzet

@zuang1995 Messi jest najlepszy ale to od razu musi mieć najlepszy kontrakt? Tak. Taka jest finansowa miara sukcesu finansowego.

"Pep w City ma 20mln zysku gdzie inni mają po 7 a jakoś nie uważam go za najlepszego"
Twoje prawo. Jak będziesz prowadził kiedyuś klub z ambicjami na wygranie LM zatrudnij Smudę jak chcesz.
Klopp to przypominam w 2 lata ostatnie wydał tyle samo co City.

"To chore. Tak samo jak przedłużanie kontraktu na powiedzmy 2 lata jak do 2023 ważny kontrakt. "
No biznesmen pełną gębą. Pewnie, najlepiej dać zawodnikom odejść za darmo.

"Tutja chodzi o to żeby pokazać że się kocha ten klub"
Nie, tu chodzi o to, żeby robic to co się lubi i zarobić na tym tak wiele jak się da, mieszkając w najwygodniejszym miejscu. Kochać klub bezinteresownie to możesz Ty, jako kibic.

"Wolałbym robić z przyjacielem za 200zl mniej czy z szefem który cię wykorzystuje za 200wiecej ? " Pytanie świadczące o głębokim niezrozumieniu - Messi jest panem sytuacji, on pracuje z przyjacielem (Suarezem) za 50 mln rocznie i nikt go nie wykorzystuje.
« Powrót do wszystkich komentarzy