Sport: Przyczyn nieudanych występów André Gomesa w Barcelonie należy dopatrywać się w jego sferze mentalnej

Ela Rudnicka

26 czerwca 2019, 16:15

Sport

34 komentarze

Wczoraj oficjalnie zakończyła się przygoda André Gomesa z Barceloną. Portugalczyk, po rocznym wypożyczeniu do Evertonu, został nowym zawodnikiem tego klubu. Anglicy pozyskali piłkarza za 25 milionów euro + zmienne. Kiedyś ówczesny pomocnik Valencii zachwycił Luisa Enrique swoją grą, a przede wszystkim pewnością siebie i wiarą we własne umiejętności. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło, zwłaszcza w sferze mentalnej Portugalczyka. Sport przeanalizował dokładniej jego sytuację.

Kataloński dziennik winą za niepowodzenia Gomesa w Blaugranie obarcza głównie jego psychikę. Tak jak podkreślał Piqué, mówiąc o Umtitim, w Barcelonie bardzo ważny jest początek, a niekorzystny start może przekreślić szanse na powodzenie w klubie. Portugalczyk „zablokował się” już na samym początku. Przytłoczony szybkością tridente MSN oraz świetną grą Iniesty i Busquetsa w środku pola nie sprawdzał się najlepiej na placu gry. Brakowało mu wspomnianej szybkości, a prowadzenie piłki, czyli coś, co zawsze wychodziło mu najlepiej, nie było już jego główną misją. Początkowy brak adaptacji do sposobu gry Dumy Katalonii przerodził się w zupełny brak pewności i wiary w siebie. Wtedy właśnie, jak twierdzi Sport, Gomes miał zamienić podejmowanie złych decyzji na boisku na niepodejmowanie żadnych decyzji. Sytuacji nie poprawił nawet fakt, że Luis Enrique cały czas starał się dawać mu okazje do gry.

Podczas pierwszego sezonu w Barcelonie zawodnik na boisku spędził ponad 2600 minut, w drugim było to już tylko 1200 minut. Do rzadszych występów przyczyniły się również liczne kontuzje piłkarza. – Nie czuję się dobrze na boisku, nie cieszę się grą, czasami boję się wyjść na ulicę – tak mówił o swojej sytuacji w wywiadzie dla magazynu Panenka. Portugalczyk przyznał również, że przerosła go presja: – Przez pierwsze sześć miesięcy szło mi dość dobrze, ale później wszystko się zmieniło. Może to nie są odpowiednie słowa, ale czułem się trochę jak w piekle, ponieważ odczuwałem bardzo dużą presję.

Piłkarz zdecydowanie lepiej odnalazł się jednak w Evertonie, gdzie został wypożyczony latem zeszłego roku. W angielskim klubie rozegrał ponad 2000 minut, a kibice znowu mogli oglądać zawodnika przypominającego tego, który tak zachwycał swoją grą w Valencii. Od wczoraj oficjalnie jest już zawodnikiem tego klubu, więc zapewne on sam, jak i fani piłki nożnej liczą na to, że jego problemy mentalne znikną, co pozwoli mu na jeszcze lepszą grę.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

poprostu nietrafiony transfer

„Portugalczyk „zablokował się” już na samym początku.
Przytłoczony szybkością tridente MSN oraz świetną grą Iniesty i Busquetsa w środku pola nie sprawdzał się najlepiej na placu gry”.
Z tego co pamietam to w okresie gdy przychodził (początek sezonu 16/17) to Iniesta i Busquets nie grali świetnie. Nawet powiem więcej, nie grali nawet dobrze

Aj andre..andre gomess

Najwidoczniej nie było mu dane u nas grać, powodzenia i wracaj do optymalnej formy.

Lucho go skończył. Szukał jemu pozycji cały sezon. Nie wiedział gdzie go wystawiać i jak do niego dotrzeć. Zrobił z niego zapchajdziurę.

Cou następny z tej serii

Gomesa załatwił Enrique.
Gdyby wchodził do drużyny teraz i powoli, może byłby z niego pożytek.
Wtedy nic nie funkcjonowało dobrze, a trener pchał faceta w ten cyrk bez pomysłu.

Jaki mental? Mental to jedna z przyczyn, ale główna była taka że nie leżał mu styl, facet nie wiedział jak grać na jeden kontakt, nie potrafił dać normalnego podania w przód, nie umiał piłki normalnie przytrzymać, styl i jeszcze raz styl

Według mnie Gomes po prostu był za słaby na Barcelonę. Na taka Valencie, czy inny Everton jest wystarczający.

Żeście odkryli ameryke w tym Sporcie