Barcelona i LaLiga nie zgadzają się w sprawie nowego formatu Ligi Mistrzów

Ela Rudnicka

18 czerwca 2019, 20:30

Marca

6 komentarzy

Prezes LaLigi Javier Tebas oraz przedstawiciele Espanyolu, Valencii, Barcelony i zastępca dyrektora Mundo Deportivo rozmawiali wczoraj o nowym formacie Ligi Mistrzów, który miałby obowiązywać od 2024 roku. Barcelona to jedyny wśród wymienionych klub, który popiera wspomnianą reformę. Zarówno Javier Tebas, jak i przedstawiciele pozostałych klubów są zdecydowanie przeciwko takim zmianom.

Najbardziej nowemu pomysłowi sprzeciwiał się Javier Tebas, który uznał, że zagrozi on istnieniu lig krajowych, a zyski przynosił będzie jedynie bogatym klubom: - udział LaLigi w wypracowaniu hiszpańskiego PKB zmniejszyłby się o połowę, stracilibyśmy 55 tysięcy miejsc pracy, trzeba by obniżyć fundusz płac w klubach, które nie mają dostępu do tych rozgrywek, a ich dochody zmniejszyłyby się wtedy o 70%. Należy też mieć na uwadze prawa audiowizualne. To tylko skutki w krótkiej perspektywie czasowej, na dłuższą metę to zabije LaLigę.

Dyrektor generalny Espanyolu Roger Guasch nie zgadzał się z opinią Tebasa. Uznał on, że nie można wprowadzić nowego formatu bez zgody wszystkich klubów i wcześniejszego poznania ich opinii. Zachęcił do dialogu i poznania zdania przedstawicieli z innych krajów. Poprosił również Barcelonę, żeby koncentrowała się również na innych klubach, a nie tylko na sobie.

Z kolei dyrektor generalny Valencii Mateu Alemany wyjawił, że podczas zgromadzenia Europejskiego Stowarzyszenia Klubów pojawiło się wiele negatywnych opinii dot. nowego formatu: "jako jeden z klubów, które mają potencjał, żeby znaleźć się w nowej Lidze Mistrzów, jesteśmy przeciwni wprowadzeniu tego formatu. Poniesie on porażkę, zainteresowanie nim spadnie". Podkreślił również, że proponowany format nie jest ciekawy: - jeśli weźmiemy 32 kluby, podzielimy je na grupy po osiem, oglądać będziemy wiele meczów o niskiej jakości.

Zupełnie inne zdanie miał Albert Soler: - Barcelona broni silnej ligi europejskiej i hiszpańskiej. Na Malcie pojawiła się propozycja reformy. Nie ma żadnego konkretnego projektu, który byłby narzucany, mamy po prostu otwartą debatę. 

Problem pojawił się również z kwestiami zw. z terminarzem rozgrywek. Barcelona zapewnia, że poprosiła o to, żeby mecze LaLigi odbywały się w weekendy. Tebas jednak stwierdził, że nowe rozgrywki nie zmieszczą się w kalendarzu, chyba że usunięte z niego zostaną przerwy reprezentacyjne lub kolejki LaLigi. Poza tym zapewnił, że dla kibiców w obecnej Lidze Mistrzów interesujące są tylko spotkania, w których udział biorą drużyny z ich kraju, a za przykład podał niską oglądalność niedawnego finału rozgrywek.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Barca daje zielone światło odnośnie reformy, ale gdy owa zmiana wejdzie już nie będzie tego zarządu. "Nowe stery" mogą mieć zupełnie odmienne zdanie. Angielskie zespoły potrafiły jednolicie powiedzieć "nie" i za to wielki szacunek. Sam jestem sceptycznie nastawiony pomimo iż zrobiłem sobie próbne losowanie grup... Efekt? Kilka ciekawszych spotkań w grupie i na tym koniec pozytywów. Na minus na pewno zmniejszenie znaczenia wyników na krajowym boisku, bo odpowiednie miejsce w grupie LM daje udział w kolejnej edycji nawet gdy w lidze zajmie się miejsce tuż nad strefą spadkowa. Największe emocje i tak są w fazie pucharowej, wystarczy wycofać zasadę bramek na wyjedzie i skończy się zachowawcza gra, polegająca na unikaniu straty bramki na własnym boisku.

Jakaś reforma rozgrywek by się przydała (niekoniecznie tak duża) żeby wprowadzić coś nowego... może 4 grupy po 8 zespołów, może coś takiego że 1/8 finału to nie dwumecz tylko jeden mecz gdzie gospodarzem jest zwycięzca grupy albo coś jeszcze innego.
Komentarz usunięty przez użytkownika

,,Poprosił również Barcelonę, żeby koncentrowała się również na innych klubach, a nie tylko na sobie.,,

Wyjaśnił i podsumował obecny zarząd Barçy. Niestety.
konto usunięte

Kiedyś Barca to był więcej niż klub, a od kiedy do żłobu dorwał się Bartek a jeszcze wcześniej jego kumpel sądzony za prekrety to niczym nie różnimy się od realu a zbliżamy się małymi krokami do psg

Chodzi tylko o trzepanie hajsu. Barcelona obecnie to tylko firma, która dużo zarabia i ma co rok większe przychody. Szkoda, że to nie przekłada się na gre, transfery i dobrego trenera. Z roku na rok coraz gorzej się dzieje

Barcelona się zgadza bo może w końcu by coś wygrała. A nie czekaj....