Sport: Barcelona otwiera nową akademię na Bliskim Wschodzie

Dariusz Maruszczak

13 czerwca 2019, 21:00

Sport

5 komentarzy

Jak donosi dziennik Sport, Barcelona otworzy nową akademię na Bliskim Wschodzie. Kolejna szkółka zostanie założona w Jordanii.

Nowa akademia powstanie we wrześniu w miejscowości Amman, gdzie już od 2017 roku Barça organizowała obozy szkoleniowe. Będzie to trzecia tego typu placówka na Bliskim Wschodzie. Wcześniej Barcelona otwierała szkółki w Kuwejcie i Dubaju. Akademia w Ammanie będzie zlokalizowana w jednej z najbardziej prestiżowych szkół w Jordanii, gdzie z powodzeniem organizowano wspomniane już obozy. Testy selekcyjne do nowej szkółki będą przeprowadzane w najbliższych tygodniach, aby we wrześniu móc rozpocząć działalność. Oferta jest skierowana dla dzieci od 4. do 18. roku życia.

Jak podaje Sport, wybór siedziby nowej akademii nie jest przypadkowy. Barcelona jest drużyną, która ma w tym obszarze najwięcej kibiców, a kraj słynie z wielkiej pasji do piłki nożnej nie tylko pod względem oglądania jej w telewizji, ale również uprawiania tego sportu.

Obecnie Barcelona dysponuje 52 akademiami na pięciu kontynentach. Kataloński klub organizuje też 180 kampusów szkoleniowych i ma 50 klinik w 56 krajach. Już 45 tysięcy dzieci jest zaangażowanych w różne projekty Barcelony. Głównym celem Dumy Katalonii jest ich kompleksowe kształcenie. Dzięki temu Barça zamierza rozszerzać na cały świat swoją markę, filozofię i wartości.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

'Ilość sama w sobie jest jakością' jak mawiał nasz towarzysz Stalin.

"50 klinik w 56 krajach" - to chyba nie możliwe :)

@T^L następny defetysta się znalazł. Wiedziałem, że jak zjadę w dół to znajdę wpis tego typu i nie zawiodłem się. 2 posty wystarczyły

@FCBarcelonista Defetyzm to zupełnie co innego. W tym przypadku mamy do czynienia z tworzeniem dyskontów. Popatrz jakie są realia takich szkółek. Rodzice pchają tam dzieciaki bo Barca, następnie co ciekawsze talenty odchodzą do innych drużyn młodzieżowych, a klub ma z tego zero. Nawet sytuacja z dzisiaj z Japończykiem. Nagle po problemach koleś trafia do głównego rywala. Biznesowo ok, szkoleniowo już nie do końca, a z korzyścią dla pierwszej drużyny to już wcale.

Przykład na to, że ilość nie przechodzi w jakość.