Moussa Wagué: Kiedy zakończę karierę, chcę być pamiętany jako wielki piłkarz

Grzegorz Zioło

13 czerwca 2019, 20:00

FCBarcelona.cat

34 komentarze

Moussa Wagué ma za sobą pierwszy sezon w barwach FC Barcelony i może zaliczyć go do udanych. Senegalczyk pokazał się z dobrej strony w drugim zespole Blaugrany, a pod koniec sezonu otrzymał szansę debiutu w drużynie Ernesto Valverde. Prawy obrońca opowiedział o swoich doświadczeniach w monologu, który ukazał się na oficjalnej stronie internetowej klubu.

To już. Zakończył się mój pierwszy sezon w Barcelonie. Teraz udam się bronić barw mojego kraju i pokazać swoje postępy. Wiele się wydarzyło od Mistrzostw Świata w Rosji w zeszłe lato. Mamy trofeum do zdobycia dla naszego kraju: Puchar Narodów Afryki. W zeszłym roku wróciliśmy z Rosji z gorzkim posmakiem.

Zostaliśmy pierwszym krajem, który odpadł przez klasyfikację fair play... z powodu dwóch przeklętych żółtych kartek! To był naprawdę frustrujące.

Nasze mecze na mundialu pokazały, że mogliśmy rywalizować z każdą drużyną. Byłoby niesamowicie wrócić z Egiptu z pierwszym w historii trofeum dla Senegalu. Jesteśmy faworytami, ale będziemy musieli pokazać to na boisku.

Grupa piłkarzy w reprezentacji jest moją rodziną. Dorastaliśmy razem, od młodzieżowych zespołów do teraz. Często się śmiejemy, kiedy przebywamy razem.

Mam swoją rutynę, zwłaszcza przed meczami. Jemy nasze tradycyjne dania, jak thieboudienne. To nasza narodowa potrawa na bazie ryżu i ryby. Tańczymy, żeby pozbyć się presji, modlimy się razem. Niektórzy są muzułmanami, a inni chrześcijanami.

Ale to nie ma znaczenia.

W swoich modlitwach prosimy o to samo i czujemy, że jesteśmy zjednoczeni wspólnym celem. W Barcelonie też modlę się przed meczami, samemu, ponieważ wiara pomaga mi poczuć duszę wojownika.

Barcelona... Bignona, miasto z którego pochodzę, ma tylko 27 tysięcy mieszkańców. Leży na zachodzie Afryki.

Kiedy miałem 6 lat, graliśmy na bosaka każdą piłką, którą mieliśmy. Nasza radość polegała na grze kawałkiem okrągłej skóry. Albo plastiku czy czegokolwiek innego.

Nie myśleliśmy o zostaniu zawodowcami. Chcieliśmy grać w piłkę, nie patrząc na pogodę ani warunki materialne.

Gra bez butów pomogła mi udoskonalić technikę i wzmocnić stopy.

To wtedy zostałem wybrany, żeby grać 400 kilometrów od domu, w akademii Aspire w Saly z ludźmi z całej Afryki, z Kostaryki... Pamiętam dzień testów, nie chciałem jechać, ponieważ bałem się opuścić szkołę i że mój ojciec mnie ukarze.

Wszystko poszło jednak dobrze.

Mieli tam wszystko, czego potrzebowałem, by rozwijać się w lepszych warunkach. Było trochę jak w afrykańskiej La Masii. Często jeździliśmy do Europy, żeby grać w międzynarodowych turniejach, takich jak MIC. Czułem, że wszystko się zaczyna.

W akademii Aspire nie mieliśmy czasu, żeby odpocząć. Trenowaliśmy dwa razy w ciągu dnia. Byliśmy tak zmotywowani, że nie czuliśmy nawet prażącego słońca.

W wieku 18 lat wyjechałem do Belgii, żeby grać w KAS Eupen. Nie bałem się jechać tak daleko, ponieważ znałem starszych piłkarzy z akademii, którzy grali dla tego klubu. Prawie wszyscy mówili tam po francusku. W pierwszej drużynie moim trenerem był były reprezentant Francji Claude Makelele, zwycięzca Ligi Mistrzów z 2002 roku i finalista Mistrzostw Świata w 2006 roku... Z nim nauczyłem się być wojownikiem, tak jak on w Realu Madryt czy Chelsea.

W KAS Eupen musieliśmy walczyć o utrzymanie i każdy punkt był na wagę złota.

Dziś w Barcelonie wszystko wygląda inaczej. Remis traktuje się jako porażkę, a zwycięstwa są czymś normalnym.

Kiedy zaczynamy mecz, jesteśmy liderami i zawsze mamy obowiązek zdobycia trzech punktow. To inny klub ze swoją własną filozofią. Przed meczem trener zawsze mówi mi: "musisz atakować, broniąc".

W innych miejscach trenerzy mówią: "atakuj, kiedy możesz, i szybko wracaj".

Tutaj klub ma kulturę zwycięstw i ofensywnej gry. W tym roku miałem możliwość zakończyć sezon w pierwszej drużynie jako mistrz Hiszpanii. Czuję się dumny z gry w najlepszym klubie na świecie, ponieważ Eto'o, Keita czy Yaya Touré sprawili, że jako dziecko mogłem marzyć. Mam nadzieję, że w następnym sezonie będę regularnie grał w pierwszym zespole. Został mi Puchar Narodów Afryki i presezon, żeby się pokazać.

Mój historyczny gol dla Senegalu na mistrzostwach świata [Wagué został najmłodszym afrykańskim strzelcem gola na mundialu w historii - red.], między innymi, pozwolił mi dwa miesiące później podpisać kontrakt z Barceloną.

Reprezentacja może być dobrym oknem na pokazanie mojego potencjału, zwłaszcza z selekcjonerem Aliou Cisse. To on nauczył mnie wielu rzeczy od 2012 roku. Jest dla mnie wzorem, odkąd był moim selekcjonerem w reprezentacji U-23. Mamy relację opartą na zaufaniu.

Nigdy się nie waham. Wierzę w siebie. Bóg jest ze mną i moja rodzina też. Czuję się niezwyciężony i dotrę tam, gdzie chcę dotrzeć.

Od pierwszego dnia tę siłę dawał mi mój ojciec. Zawsze zachęcał mnie do wysiłku podczas treningów i meczów, nawet w szkole. Wszystko zawdzięczam jemu.

Czasem pytają mnie, czy moimi idolami w młodości byli Drogba, Eto'o, Diouf... Prawda jest jednak taka, że moim jedynym idolem był ojciec.

Regularnie do mnie dzwoni. Reszta rodziny też. Zawsze, kiedy do mnie dzwonią, dostaję zastrzyk energii. Wierzą we mnie bardziej niż ja sam. Moi przyjaciele kupili telewizor do domu i zawsze, kiedy gramy ważny mecz z reprezentacją, mogą mnie śledzić. Odkąd gram w Barcelonie, spełniam sen każdego z nich. Tylko ja jestem na boisku, ale gramy wszyscy razem.

Pamiętam też dzień, w którym przybyłem do Barcelony. Nie znałem wtedy nikogo.

No, może z telewizji.

Na szczęście wszyscy przyjęli mnie, jakbym był nowym członkiem rodziny Azulgrany. Najpierw w Barcelonie B, potem w pierwszej drużynie. Na początku żarty Piqué i Suáreza pozwoliły mi nieco uwolnić się od presji.

Zdałem sobie sprawę, że są normalni. No, prawie.

Z Messim nigdy nie miałem tego uczucia. Na razie nie mam odwagi, żeby spędzać z nim dużo czasu. Gdyby wiedział, że miałem jego koszulkę, kiedy byłem mały... Może kiedyś da mi swoją, autentyczną?

Na razie robię duże postępy każdego dnia z nim, Suárezem i Dembélé na treningach. Czasem patrzymy na naszego kapitana i nie możemy uwierzyć w to, co robi. Czasem widzę Messiego, jak trenuje strzały z rzutów wolnych. Widać, że wie, co robi. Nie wyobrażam sobie stanąć do rywalizacji z nim w strzelaniu wolnych.

Kiedy wrócę w sierpniu, chcę zawsze trenować i grać z tą grupą. Będę walczył, aż to osiągnę.

Wsparcie mojej rodziny i mojego kraju nie pozwala mi się nigdy wahać. Mój pierwszy rok w Barcelonie nie był spokojny. Musiałem czekać trzy miesiące, żeby dostać pozwolenie na pracę, a później miałem kontuzję przywodziciela.

Zostałem też wyrzucony z boiska za popchnięcie kibica, który śmiał się ze mnie i rzucał rasistowskie obelgi, kiedy przegrywaliśmy z Barçą B... Przeprosiłem, ale uważam, że tacy ludzie nie mają czego szukać na trybunach.

Kiedy podpisałem kontrakt z Barçą, wiedziałem, że będę grał w pierwszej drużynie, jeśli pokażę się z dobrej strony w zespole B. Jestem na dobrej drodze.

Kiedy zakończę karierę, chcę być pamiętany jako wielki piłkarz.

Wielki piłkarz i kropka.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Filozofia Valverde:"musisz atakować... broniąc" a od zawsze filozofią Barcy było "najlepszą obrona jest atak"I dlatego Valverde out!!!!!!!!!!!!!!!!!

Widziałem jak się porusza z piłką i bez. W Barcie kariery nie zrobi

Niestety jak zostanie Semedo to wiele nie pogra. Roberto wiadomo, że nie odejdzie. Ja bym na niego postawił.

Jak myślicie czy ma szansę na pierwszy skład? Bo ja bym sprzedał Semedo, Roberto ławka i postawił na tego ambitnego chłopaka.

"Tańczymy, żeby pozbyć się presji, modlimy się razem. Niektórzy są muzułmanami, a inni chrześcijanami.
Ale to nie ma znaczenia."
Można się dogadać? Można, tylko trzeba chcieć.

Wydaje się bardzo sympatyczny. Miejmy nadzieję, że dostanie swoje szanse, bo pomimo młodego wieku jest jednocześnie niesamowicie ambitny i poukładany.

Chłop ledwo rozpoczął karierę, a już martwi się o to, jak go zapamiętają po zawieszeniu butów na kołek???

Przydała by się seria takich wywiadów z młodymi graczami Barcy. Fajnie jakby klub wpadł na pomysł takiej serii
Człowiek miałby też jako tako poglad jakim jest człowiekiem czy ułożonym czy ma "dobrze w głowie". Wiadomo mecze pokazuja umiejetnosci czysto piłkarskie ,ale ten drugi aspekt też jest wazny.
Azi

Będę trzymał kciuki. Oby to był nasz prawy obrońca na wiele, wiele lat :)