Bori Fati: Mój syn Ansu chce jedynie, aby Barcelona go doceniła

Radek Koc

13 czerwca 2019, 16:30

Mundo Deportivo

37 komentarzy

Proces przedłużenia kontraktu z jednym z najbardziej obiecujących piłkarzy drużyny Juvenilu A Ansu Fatim przedłuża się i nie jest jasne, jakim wynikiem zakończą się prowadzone rozmowy.

Barcelona utrzymuje, że zaoferowała maksymalnie wysoką ofertę z ekonomicznego punktu widzenia, wiążącą Fatiego z klubem na trzy sezony z opcją przedłużenia o kolejne dwa. Działacze wierzą, że Fati pozostanie w Barcelonie. Ojciec i jednocześnie agent zawodnika ma jednak pewne wątpliwości.

- Barcelona musi sprawiedliwie docenić mojego syna i udowodnić, że naprawdę zależy jej na zatrzymaniu go w klubie. Doszło do wstępnego porozumienia i podaliśmy sobie ręce. Po ponownym przejrzeniu z prawnikiem liczb zawartych w kontrakcie zdaliśmy sobie sprawę, że zaproponowane warunki nie były odpowiednie. Przedstawiliśmy wówczas naszą propozycję. Nie chcę porównywać Ansu z innymi piłkarzami. Mój syn jest napastnikiem. Strzela gole i na boisku robi różnicę. 

Między ojcem gracza Borim Fatim i działaczami Barcelony doszło już do czterech spotkań. W negocjacjach po stronie klubu brali udział Pep Segura, Éric Abidal, Guillermo Amor oraz José Mari Bakero. 

- Ansu ma oferty z Włoch, Francji, Anglii i Niemiec. Każda z zainteresowanych ekip oferuje mu udział w sezonie przygotowawczym z pierwszą drużyną. Nie chcemy tego, nie należy się spieszyć. Powiedziano mi, że Ansu wziąłby udział w sezonie przygotowawczym z ekipą Barcelony B i myślę, że to dobre wyjście. Rozumiem to. Powtarzają mi, że nie chcą go "spalić", i wydaje się nam, że to słuszne rozumowanie. Widziałem rodziców, którzy popełnili błąd i pospieszyli się ze swoimi decyzjami. Ansu chce zostać w Barcelonie i odnieść tutaj sukces. Jest szczęśliwy. Zawsze mi powtarza: "Tato, Barcelona zawsze na pierwszym miejscu". 

- Mój syn nie ma innego reprezentanta. Wiem, że jest wielu innych pośredników kontaktujących się z klubem w moim imieniu, ale tylko ja mogę prowadzić negocjacje. Wierzę, że uda się pomyślnie rozwiązać tę sprawę. Świat nie kończy się jednak na tym miejscu. Można odejść, a potem spróbować powrócić. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ku... powinni mu wytłumaczyć jak nie pasuje to zegnamy to jest Barcelona a nie jakaś popierdółka
« Powrót do wszystkich komentarzy