Marca: Filozofia Barcelony "ratuje" Ernesto Valverde

Radek Koc

29 maja 2019, 20:00

Marca

29 komentarzy

Ostatnie zapewnienia włodarzy Barcelony o chęci kontynuowania współpracy z Ernesto Valverde wzmacniają postawę klubu z ostatnich kilkunastu lat. Od 2003 roku nie zwolniono w Barcelonie żadnego trenera. 

Ten fakt nie oznacza, że wszyscy szkoleniowcy odchodzili z własnej woli. Niektórzy istotnie samodzielnie podjęli decyzję i opuścili Barcelonę dobrowolnie. W przypadku innych klub czekał do końca kontraktu i dopiero wtedy zatrudniał nowego trenera. Ostatnim przypadkiem nagłego zwolnienia był Louis van Gaal. Decyzja została podjęta na początku 2003 roku. Holender był wówczas w trakcie swojej drugiej przygody na ławce Barcelony i sprawy nie ułożyły się tak dobrze jak za pierwszym podejściem. 

Następcą Van Gaala był Radomir Antić. Serbowi udało się wywalczyć awans do europejskich pucharów i dzięki temu zdobył zaufanie zarządu. Los trenera był jednak uzależniony od wyniku wyborów latem 2003 roku. Zwycięzcą okazał się Joan Laporta, który miał zamiar sprowadzić do klubu Franka Rijkaada. Antić musiał pożegnać się z posadą. 

Rijkaard pracował w klubie od 2003 do 2008 roku i był głównym odpowiedzialnym za sportowe odrodzenie klubu. Ostatni sezon Holendra był nieudany, ale włodarze Barçy postanowili wstrzymać się ze zwolnieniem, poczekać do końca kampanii i nie przedłużyć z nim umowy. 

Po Rijkaardzie nastał czas Pepa Guardioli, przez wielu uznawanego za najlepszego trenera w historii klubu. Pep wytrzymał na stanowisku od 2008 do 2012 roku i jako pan swojego losu sam wybrał moment opuszczenia zespołu. Odszedł wraz z wygaśnięciem umowy, choć namawiano go do jej przedłużenia. 

Tito Vilanova był naturalnym następcą Guardioli i to właśnie jemu powierzono opiekę nad zespołem latem 2012 roku. Niestety poważna choroba zmusiła go do rezygnacji w lipcu 2013 roku. Vilanova zmarł 25 kwietnia 2014 roku, a Barcelona zakontraktowała argentyńskiego trenera Gerardo Martino i powierzyła mu trudne zadanie przejęcia schedy po Guardioli i Vilanovie. Sezon pod wodzą Argentyńczyka nie był zbyt udany i mimo ważnego kontraktu Martino dobrowolnie zdecydował się odejść z Barcelony. 

Ostatnim szkoleniowcem pracującym w Barcelonie przed Ernesto Valverde był Luis Enrique. Tak samo jak Guardiola, Lucho wywalczył potrójną koronę w swoim pierwszym sezonie pracy z drużyną. Na tym jednak nie kończą się podobieństwa. Luis Enrique również podjął decyzję o rozstaniu z klubem z powodu narastającej presji i mentalnego zużycia. Nie skorzystał z propozycji przedłużenia umowy i odszedł w 2017 roku. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ktoś tam pisał w komentach że EV to drugi Martino i 10 idiotów poleciło jego komentarz, no to dla tych 10 panów, luknijcie nasz skład z sezonu 2013/2014 do obecnego składu, tak na szybko przypomnę:
-Valdes w marcu odpadł i mimo że sam był słabym bramkarzem, to po nim na bramce stał jeszcze gorszy.-Obrony nie było, Puyol więcej nie grał niż grał, Pique kontuję męczyły, Bartra dopiero wchodził do podstawowego, Busi musiał czasami grać na obronie.-Pomoc jako tako jakaś była-Ataku też nie było, pierwszy sezon Neymara w Europie, brak 9, Fabregas jako 9, Messiego męczyły kontuzje, jedynie Alexis ładnie grał.No i kim my chcieliśmy straszyć?A przypomnę że do stycznia za Martino graliśmy idealnie, jechaliśmy niemal każdego.

@przemek1920dm może autorowi chodziło że też to był sezon rozczarowań jak i ten i stąd to porównanie. Ale co racja to racja Tata miał pecha na maxa nawet w ostatnim meczu powinniśmy wygrać tylko bramki nam nie uznali z tego co kojarzę. 

@przemek1920dm tak czy siak tamta kadra miala o wiele wyzszy potencjal jesli.vhodzi o rozegranie i.atak. Niestety ale byly to czasy gdzie obrona byla fatalna a kazdy rzut rozny dla rywala smierdzial golem przez mega niski sklad

@masik86 Dobrze kojarzysz.Sedzia nie uznal gola Messiego.Ogwizadal spalonego.Ta bramka w meczu z Atleti dawala nam mistrzostwo
« Powrót do wszystkich komentarzy