Dziś mija 25 lat od jednej z największych porażek Barcelony w Lidze Mistrzów

Dariusz Maruszczak

18 maja 2019, 15:45

Mundo Deportivo

50 komentarzy
  • Dziś mija 25 lat od być może najbardziej spektakularnej klęski Barcelony w Lidze Mistrzów
  • Katalończycy doznali upokarzającej porażki z Milanem w finale tych rozgrywek
  • Spotkanie było symbolicznym końcem cyklu sukcesów Dream Teamu zbudowanego przez Johana Cruyffa

18 maja 1994 roku nikt nie spodziewał się, że po zdobyciu czwartego z rzędu mistrzostwa Hiszpanii Barcelona pod wodzą Johana Cruyffa przeżyje jedną z największych porażek  w historii występów klubu w Lidze Mistrzów. Katalończycy przegrali wówczas z Milanem 0:4 w finale Champions League rozgrywanym w Atenach. Euforia po zdobyciu kolejnego mistrzostwa Hiszpanii minęła błyskawicznie, a 17 tysięcy kibiców, którzy przyjechali do stolicy Grecji, nie było w stanie otrząsnąć się po tej klęsce. Wypadek na lotnisku w Atenach dopełnił goryczy, ponieważ wielu z sympatyków Blaugrany nie mogło przez to wrócić do domów.

Milan pokazał w tym meczu swoją wyższość i wynik mógł być jeszcze gorszy. Blaugrana wytrzymała tylko 22 minuty, a później jej gra się załamała. Włosi reprezentowali zupełnie inny styl gry, ale mieli mentalność zwycięzców, byli silni i skuteczni. Mocny pressing w środku pola zatrzymał katalońską machinę. Pierwsze dwa gole strzelił Daniele Massaro w 22. i 45. minucie. Po rozpoczęciu drugiej połowy Barcelona wciąż marzyła o odwróceniu losów rywalizacji, ale wyrok nadszedł błyskawicznie. W 47. minucie Dejan Savicević podwyższył wynik, a w 58. minucie Marcel Desailly wbił gwóźdź do trumny Blaugrany. Barça musiała odłożyć marzenia o drugim Pucharze Europy w swojej historii i ostatecznie sięgnęła po niego ponad dekadę później. Spotkanie z Milanem doprowadziło do sporych zmian w katalońskim klubie.

Dream Team funkcjonował do tego czasu dobrze, choć nie na takim poziomie jak w poprzednich latach. Barcelona nie dominowała już tak bardzo, ale przybycie Romario dało inną wersję podziwianego futbolu drużyny Cruyffa. Barça zdobyła mistrzostwo pięć dni przed finałem Ligi Mistrzów, gdy dokonała remontady w meczu z Sevillą (z 0:1 i 1:2 na 5:2), a Miroslav Djukić zmarnował słynny rzut karny na wagę tytułu dla Deportivo w spotkaniu z Valencią.

Porażka w Atenach oznaczała koniec zwycięskiego cyklu Dream Teamu. Johan Cruyff nie zlitował się nad zespołem. Nie uczynił tego w 1988 roku, gdy dokonał rewolucji w składzie po buncie zawodników wobec prezydenta klubu, ani po klęsce w Atenach. Zmiany w składzie odbywały się błyskawicznie. Już w trakcie powrotu z Grecji, kilka godzin od zakończenia spotkania, Andoni Zubizarreta został poinformowany, że nie zostanie z nim przedłużony kontrakt, który obowiązywał do 30 czerwca. Miało to miejsce po wyjściu z samolotu na lotnisku El Prat. Słynny bramkarz Barcelony nie był jedyną ofiarą. W ciągu dwóch letnich okienek transferowych Cruyff niemal w całości zmienił skład. W 1994 roku nie zostały przedłużone umowy Julio Salinasa i Juana Carlosa, sprzedany został Michael Laudrup. Jon Andoni Goikoetxea odszedł w ramach rozliczenia za transfer Xabiera Eskurzy. Rok później otoczenie zmienili Ronald Koeman, Christo Stoiczkow, Eusebio Sacristán i Txiki Begiristain. To był koniec drużyny, która weszła na szczyt i skończyła swój cykl czterema mistrzostwami Hiszpanii i Pucharem Europy, wymieniając tylko te najważniejsze trofea. Młodzi piłkarze jak Carles Busquets, Pep Guardiola, Albert Ferrer i Sergi Barjuan zostali w zespole, podobnie jak José Mari Bakero. Po zakończeniu sezonu 1994/1995 stary Dream Team przestał istnieć.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Za rok mniej wiecej o tej porze jezeli nic sie nie zmieni to zaliczymy najgorszego hattricka w historii odpadajac z CL po raz trzeci z rzedu w frajer.. sposob.
2018 FCB-Roma 4:1 0:3
2019 FCB-Lpool 3:0 0:4
2020 FCB - ? ?

w tym czasie byłem na wycieczce klasowej w Spale , z kolegom poszedłem do ośrodka Olimpijskiego w którym znajdował się bar a tam TV i można było zobaczyć mecz ,kolega kibicował Milanowi ja nie miałem ulubionej drużyny lecz gdy mecz się skończył już ją miałem i jest tak do dziś ,Futbol Club Barcelona . Pozdrowienia dla Prawdziwych :-D

Bzdura. Nie 25 lat a raczej 2 tygodnie...od najwiekszej pilkarskiej katastrofy :-(

To jeden z pierwszych meczów które widziałem. Oglądałem go z kolegą i graliśmy w kapsle. Ja moją Barceloną, on swoim Milanem. (kapsle miałem rewelacyjne. Główki piłkarzy, naklejone na wycięte w formie koszulki i pokolorowane barwy klubu). Pomimo porażki miłe wspomnienia.

A no. W tym roku był huczny jubileusz w końcu:-)

Gdyby wtedy valverde byl trenerem to na bank nie byloby 4:0
konto usunięte

Pamietam tamten mecz. Jeszcze nie bylem wielkim kibicem Barcy ale sie zaczynalo;)

25 lat minęło, a ja chyba tej porażki nie zapomnę nigdy. Pamiętam jak przed meczem przegadywalismy się z kolegą, fanem Milanu (wiernym swojemu zespołowi zresztą do dziś), kto wygra. Następnego dnia nie chciałem iść do szkoły, bo wiedziałem co będzie. Prawie się pobiliśmy. Teraz się z tego śmiejemy, ale wtedy śmiechu nie było. Nic wtedy nie wskazywało na katastrofę. Na szczęście potem były mistrzostwa w USA i kumpel kibicował Włochom, a ja Brazylii (wiadomo-Romario). Zemsta była słodka :)

"Milan pokazał w tym meczu swoją wyższość i wynik mógł być jeszcze gorszy. Blaugrana wytrzymała tylko 22 minuty, a później jej gra się załamała. Włosi reprezentowali zupełnie inny styl gry, ale mieli mentalność zwycięzców, byli silni i skuteczni. Mocny pressing w środku pola zatrzymał katalońską machinę."

"Dream Team funkcjonował dobrze do tego czasu, choć nie na takim poziomie jak w poprzednich latach. Barcelona nie dominowała już tak bardzo, ale przybycie Romario dało inną wersję podziwianego futbolu drużyny Cruyffa."

Hm... Widać historia lubi zataczać koło.

Pamiętam te czasy, ale to co się odpier..liło w tym sezonie, mając w pamięci sezon poprzedni..... Ehhh, nie mogę zrozumieć pozostawienia na stanowisku Valverde, może porostu nie znam się na piłce!!!

Pierwszy mecz w którym świadomie zacząłem kibicować FCB.. i tak już ćwierć wieku;)

Z Live nie przebije nic. Przejdziemy do historii.

DNA Barcy. Mamy to w genach :D
#CruyffOut powiedzieli by kibice w dzisiejszych czasach ;)

Oj bolało to bardzo! Tym bardziej że Barca grała bardzo ładnie w tamtym czasie. Teraz nie wpadałem w rozpacz po tych kompromitacjach Valverde i reszty bo grają piach i spodziewałem się tego.

Na anfield nie bylo lepiej i wynik ten sam

Paradoksalnie, po tym meczu zostałem fanem Barcy, i trwa to az po dzień dzisiejszy. I trwać będzie, bez względu na to co się będzie działo z klubem i w klubie.

Oglądałem ten mecz, miałem 12 lat. Barca była murowanym faworytem. Byłem w szoku po tym meczu. Pamiętam niektóre klęski naszej Barcy. Pamiętacie 0:4 z Dynamo Kijów na Camp Nou i festiwal mlodziutkiego Szewczenki?

Koeman, Stoiczkow, Guardiola, Zubi, Romario...

Dlaczego los mi nie dał szansy, żeby móc oglądać tych piłkarzy na żywo w akcji? ;(

błąd. największa porażka w historii w lidze mistrzów miała miejsce 07.05. 2019. Wbijcie sobie to do łbów.

Niby jest napisane, że już 25 lat a czuje jakby to było niecałe 3 tygodnie temu... ah ten czas szybko leci

Wiadomo inne czasy ale po takiej klęsce Cruyff od razu zrobił wietrzenie w szatni i żałuję że raczej u nas po 2! wg mnie jeszcze gorszych klęskach z rzędu jak na taki klub przy pozostaniu Valverde prawdopodobnie nadal będzie granie Busim i Ivanem i chęć utrzymania pewnego poziomu to samo tyczy się Suareza i Alby choć tu można ich rozgrzeszyć tym że nie było zmienników, ale tego pomijania Malcoma to nie sposób wybaczyć

Barca napisała nowa kompromitująca historię i nie będzie trzeba wracać się tak daleko już.