Brazylijska pomyłka za 160 milionów

Błażej Gwozdowski

17 maja 2019, 10:55

319 komentarzy

Kiedy z Barcelony tylnymi drzwiami odszedł Neymar, potrzeba wielkiego transferu urosła do rozmiarów przysłaniających zdrowy rozsądek. W efekcie do stolicy Katalonii zawitało dwóch piłkarzy, których gra miała nie tylko załatać dziury w środku pola i ataku zespołu, ale wręcz podnieść jego jakość. Tymczasem po dwóch latach problem pozostał ten sam, a jego rozwiązanie mogą przynieść tylko kolejne radykalne działania.

W czerwcu 2017 roku było już jasne, że Andrés Iniesta jest bardzo blisko zakończenia przygody z Barceloną. Magii w jego boiskowych poczynaniach wciąż nie brakowało, ale dużo gorzej było z regularnością oraz wydolnością. Jednocześnie André Gomes nie adaptował się tak, jak oczekiwano, a Denis Suárez nie potrafił zrobić nawet małego kroku naprzód. W tej sytuacji wrócił temat poszukiwań pomocnika, który mógłby na początku odciążyć Andrésa, a z czasem przejąć obowiązki najbardziej ofensywnie usposobionego zawodnika środka pola. Bardzo szybko w mediach pojawiła się kandydatura Philippe Coutinho, który rozgrywał swoje najlepsze dwa sezony w karierze i stał się niekwestionowaną gwiazdą nie tylko Liverpoolu, ale całej Premier League. Wreszcie, po burzliwych negocjacjach między klubami oraz niezliczonej liczbie okładek z wizerunkiem Brazylijczyka i herbem Barcelony w tle, 6 stycznia 2018 roku potwierdzono nieuniknione - Coutinho blaugrana! Co zatem mogło pójść nie tak?

Bramki i asysty przesłoniły rzeczywistość

Nietrudno było uwierzyć, że Brazylijczyk stanie się prawdziwym filarem nowej Barcelony. W końcu strzelał on więcej bramek od Iniesty, częściej asystował i potrafił rozstrzygać losy meczów uderzeniami z dystansu. Na papierze wszystko się zgadzało - zainwestowano 160 milionów euro w wybitnego ofensywnego pomocnika, który powinien z marszu wskoczyć w buty legendarnej już „ósemki”. Entuzjazmu kibiców nie podzielał jednak Klopp, który miejsca dla Philippe w zespole Ernesto Valverde nie widział. Kto by jednak słuchał trenera Liverpoolu, przez którego z pewnością przemawiało rozgoryczenie. W końcu stracił swojego najlepszego zawodnika i musi budować zespół od nowa. Czas płynął, a szkoleniowiec Barcelony nie widział dla Coutinho miejsca w środku pola, znacznie częściej wystawiając go na skrzydle czy powierzając mu rolę bocznego napastnika. Absurd? W żadnym wypadku.

Aby dobrze zrozumieć problem, przed jakim stanął Valverde, trzeba prześledzić ten niesamowity rozwój Brazylijczyka pod skrzydłami Jürgena Kloppa. Już pierwszy sezon współpracy tych dwóch panów dał znakomite rezultaty. Coutinho zdobył 12 bramek i zanotował 7 asyst w 43 spotkaniach. Został też uznany najlepszym zawodnikiem Liverpoolu przez jego fanów i kolegów z zespołu. Droga do takich efektów nie była jednak usłana różami. Niemiecki trener próbował znaleźć miejsce dla Brazylijczyka w środku pola, ale za każdym razem kończyło się to utratą równowagi między atakiem a obroną. Dość powiedzieć, że Liverpool nie wygrał ani jednego z 7 spotkań z Coutinho w pomocy! Najwięcej nadziei na poprawę sytuacji dawało jednak ustawienie 4-2-3-1 z Philippe na pozycji nr 10, a rozsądną alternatywą była gra z trójką w obronie i wahadłowymi, co zresztą przetestował już wcześniej Brendan Rodgers. Sezon 2016/17 utwierdził jednak Kloppa w przekonaniu, że filigranowy rozgrywający musi grać na skrzydle, gdzie zyska więcej swobody. Wyniki mówiły bowiem same za siebie - 5 prób gry z Coutinho w pomocy i tylko jedna wygrana…

Jak Jürgen Klopp zbudował Philippe Coutinho

Poszukiwania idealnego ustawienia były dla niemieckiego szkoleniowca bolesne. W ciągu trzech sezonów ustawiał Brazylijczyka za napastnikami ponad dwudziestokrotnie. Wygrał tylko 22% spośród tych spotkań. Kiedy jednak przesuwał Philippe do przodu, zyskiwał nie tylko sam zawodnik, ale przede wszystkim zespół. Mając pracowitych pomocników i aktywnych, ruchliwych napastników, Klopp mógł sobie pozwolić na uwolnienie elektronu. Coutinho zyskał swobodę i rozwinął skrzydła. Poruszał się między strefami, szukając wolnych przestrzeni i dynamizując grę zespołu. W efekcie Liverpool wygrał aż 64% pojedynków z Philippe w roli skrzydłowego, a on sam w 28 meczach zdobył 12 bramek i uzbierał 9 asyst. Tymczasem cena rosła wraz z zainteresowaniem Barcelony.

Ostatnie pół roku w Anglii było dla Coutinho równie udane. Wciąż występował głównie na pozycji fałszywego skrzydłowego, choć Klopp nie rezygnował z próby przesunięcia go na pozycję nr 10. Kolejne modyfikacje taktyki prowadziły jednak do tej samej konkluzji - zespół zwycięża z Brazylijczykiem grającym wyżej ponad dwukrotnie częściej niż w ustawieniu z trzema napastnikami operującymi przed nim. Mimo to wszyscy kibice Barcelony zakładali, że w styczniu 2018 roku do stolicy Katalonii przybył pomocnik, który odmieni grę środka pola i przypomni czasy, gdy Pep Guardiola święcił swoje triumfy. Nic zresztą dziwnego - kibic nie musi rozumieć wszystkich problemów taktycznych. Od tego jest trener.

Od pięknego snu po koszmar w akompaniamencie gwizdów

Ernesto Valverde doskonale wiedział, jaki jest profil nowego najdroższego nabytku Barcelony. Bardzo szybko dostosował taktykę tak, by maksymalnie wykorzystać atuty brazylijskiej gwiazdy, jednocześnie minimalizując ryzyko destabilizacji zespołu. Ustawienie 4-4-2 funkcjonowało bardzo dobrze, a sam Coutinho spisywał się całkiem nieźle. Czas nie grał jednak na jego korzyść. Bardzo szybko dały o sobie znać braki szybkościowe oraz łatwe do przewidzenia zachowanie skrzydłowego z piłką przy nodze. Prawdziwym rozczarowaniem był jednak dopiero kolejny sezon. Powrót do ustawienia 4-3-3, przynajmniej w fazie ataku, tylko pogorszył sytuację. Częste straty piłki i przestoje w grze zaczęły irytować kibiców, którzy nie zapomnieli o kwocie, jaką zapłacono za Brazylijczyka. Nie pomogły nawet kontuzje Dembélé, dzięki którym Cou nie musiał martwić się o miejsce w pierwszym składzie.

Do prawdziwej katastrofy doszło jednak tam, gdzie wielka kariera Coutinho na dobre się rozpoczęła - na Anfield Road. Po klęsce Barcelony trzeba było znaleźć winnych i tym samym Brazylijczyk dołączył do Ernesto Valverde, tworząc zgrany duet kozłów ofiarnych. Gwizdy na Camp Nou były jasnym sygnałem, że cierpliwość się skończyła. Kibice oczekiwali nowego Iniesty, a otrzymali marną imitację Neymara. Bez szybkości, bez statystyk, bez dryblingu. Czy można jednak winić Coutinho, że nie został ani nową „ósemką”, ani kreującym grę i zdobywającym ważne bramki skrzydłowym? Niestety nie, choć to najłatwiejsze rozwiązanie.

Tylne drzwi lub ryzykowna gra o karierę

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - Barcelona kupiła z Liverpoolu najwyższej klasy „dziesiątkę”, posiadając już w swoich szeregach najlepszą „dziesiątkę” w historii. Niczego nie zmienia nawet fakt, że obaj zawodnicy stanowią dla siebie odbicie lustrzane. Philippe Coutinho opuścił okręt, na którym jako kapitan mógłby już dziś dzierżyć przynajmniej jeden puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Popełnił błąd i z pewnością dzisiaj zdaje sobie z tego sprawę. W stolicy Katalonii wciąż może napisać swoją historię, ale tylko jako napastnik lub bardzo ofensywny, broniący blisko linii pomocnik. Niestety to wyjątkowo ryzykowna gra, której stawką jest jego kariera. Odpowiednie przygotowanie do nowego sezonu, większe wsparcie od pomocników po zmianie założeń taktycznych czy po prostu mentalna regeneracja mogą pomóc zbudować jego pozycję w Barcelonie. Najkrótsza i najprostsza droga powrotna na szczyt może jednak prowadzić przez tylne drzwi, które zdają się otwierać coraz szerzej.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pomyłka to tytuł tego artykułu :P

Nie no przesadzacie z takimi tytułami. Koleś się nie sprawdził u nas ale to bardzo dobry piłkarz - tytuł trochę obraźliwy.

Ale brednie. Po co taki artykuł wrzucać? Problemem to jest EV, który mimo dwóch blamaży nie ma honoru, aby odejść.

"zainwestowano 160 milionów euro w wybitnego ofensywnego pomocnika..."

"Ernesto Valverde doskonale wiedział, jaki jest profil nowego najdroższego nabytku Barcelony." ---> Dlatego postanowil go ustawiac na skrzydle caly sezon,zeby meczyl sie zarowno on jak i kibice.

Niewiarygodne. Artykuł jasno opisuje problem Filipa w Barcelonie, w przejrzysty sposób przedstawia zależności ustawienia taktycznego w Liverpoolu i Barcelonie względem dyspozycji Brazylijczyka. A w komentarzach? Pojazd po Waldku, że to jego wina, że gdyby grał gdzie Iniesta to by było cudownie, mimo że artykuł wyraźnie rozprawił się z tym mitem. Ciekawe ile osób rzeczywiście czyta treść artykułów zanim przystąpi do komentowania?

Pomyłką to jest Valverde a nie Coutinho

Pewnie niektóre osoby zdążyły zauważyć, że jestem dużym fanem talentu Coutinho oraz niemniej dużym sceptykiem w stosunku do naszego trenera; często w tematach o Cou zabieram głos.

Drogi Błażeju, pisząc ten felieton sprawdziłeś pewnie sporo statystyk. Okej, szanuje bo z faktami trudno dyskutować. Natomiast pogląd jaki wokół tego zbudowałeś jakoby Coutinho w środku pola powodował gorsze wyniki Liverpoolu jest sporym nadużyciem; bo przecież nie sam Cou odpowiadał za te wyniki. Jeżeli prześledzimy sezon 15/16 to zobaczymy mecze, gdzie Cou w drugiej linii strzelał bramki, asystował i zostawał zawodnikiem meczu.

Zgoda, że Cou to 10, zgoda, że jest odbiciem Messiego; sam o tym pisałem. Natomiast nie rozumiem i nie zgadzam się z tezą, że Cou nie nadaje się na środkowego pomocnika. Chcesz mi powiedzieć, że Iniesta czy Xavi potrafili bronić? Nie potrafili, dodatkowo byli słabi fizycznie. Ich siła polegała na umiejętnościach technicznych i przeglądzie, a siła Barcelony na posiadaniu piłki i minimalizowaniu czynnika fizycznego na rzecz wyszkolenia.

To, że w Liverpoolu nigdy nie będą mogli sobie pozwolić na tiki takę wiemy, ale nie wmawiaj nam, że po erze wielkich wielkich(małych) pomocników potrzebujemy tytanów środka pola. Potrzebujemy balansu, powrotu do kontroli meczów i kreatywnych zawodników w środku. To, że Liverpool nie potrafił znaleźć miejsca dla Cou w środku nie znaczy, że my nie możemy.

Będę pisał to jak mantrę:
Wielkie trio pomocników - Busquets(defensywny), Xavi(neutralny), Iniesta(ofensywny)
Nowe trio pomocników - De Jong/Busquets(defensywny), Arthur/Alenia(neturalny), Coutinho(ofensywny).
Trio Valverde - Busquets(defensywny), Vidal(defensywny/walczak), Raktic(co najwyżej neutralny) - tutaj leżał problem. Impotencja środka pola w ofensywie.

Gargamel uzależnił kreowanie sytuacji od Messiego, stąd te zarzuty, że obecna Barcelona bez Messiego nie istnieje - to prawda, tych trzech defensywnych pomocników może kopać się po czole z przodu i to właśnie robią.

Vamos Coutinho w przyszłym sezonie, bo nie znajdziemy lepszej 8 pod Barcelonę na rynku.

PS. Nazywanie Coutinho pomyłką bez szerszego spojrzenia na to co robi Valverde z filozofią Barcelony jest po prostu skandaliczne ze strony osoby tworzącej tutaj content.

PS 2. Nie dla Grizemanna w Barcelonie.

Najwiekszą pomyłką to jest valverde

Za rok pisać tak będziecie o de Jongu. Ernesto już o to zadba

Pomyłką jest Valverde, a nie Cou

Pomylka to jest Valverde. Dla mnie Coutinho i Dembele graja jak z zaciagnietym recznym,a talentu i umiejetnosci im bynajmniej nie brakuje.

Tekst bardzo dobry, analityczny. Autor zapewne poświęcił sporo czasu na przemyślenia, znalezienie statystyk. Natomiast widzimy również, jak wiele komentarzy jest nie na temat. Człowiek to taka istota, która często zamiast zmierzyć się ze skalą i złożonością danego problemu, woli operować hasłami i wszystko upraszczać. Chyba jest to spowodowane tym, że aby można było w miarę spokojnie egzystować, trzeba iść w zaparte, być głuchym na argumenty, tak żeby się komuś domknął światopogląd. I nie chodzi mi tylko o futbol. Dalej sądzimy to samo i jest cacy. Można spać jak zając.

Przy innej okazji zdawkowo poruszyłem kwestię, iż Coutinho lepiej wyglądał w formacji 4-4-2 i ta maskowała jego niedoskonałości. Oczywiście, wynikało to stąd, że w takim ustawieniu formacje są bardziej zwarte i zespół poruszał się strefą. Nie widać było tak mocno braków szybkościowych, strata piłki nie powodowała natychmiastowego kontrataku. Dodatkowym elementem był fakt, że Coutinho przyszedł w trakcie sezonu, dobrze wkomponował się w zespół, a jego firmowe zagrania zaskakiwały rywala. W tej kampanii obrońcy nauczyli się, jak gra nasza siódemka. Jakiś czas temu pisałem, że Brazylijczyk powinien zwiększyć repertuar swoich zagrań, bo jest przewidywalny i łatwy do przeczytania. Wiele było sytuacji, w których kombinował z futbolówką przy nodze, by na końcu i tak próbować zejść do strzału z prawej nogi. Defensorzy albo go blokowali, albo natychmiastowo doskakiwali, przez co miał mniej czasu na prawidłowe ułożenie stopy i uderzona piłka daleko mijała celu. W lidze hiszpańskiej, przy barcelońskim systemie kontroli i posiadania, pojawia się gąszcz nóg przeciwnika. Nie jest już tak lekko znaleźć sobie miejsce. Jeszcze gdyby Coutinho posiadał lepszy drybling czy też szybkość, ale nie posiada, i ciężko jest mu wyjść zwycięsko z pojedynku jeden na jeden i uzyskać przewagę. Im bardziej dostrzegał swoje braki, im częściej nie wychodziły mu zagrania, tym mocniej się gubił i wypalał psychicznie. Nie wierzę, że w klubie nie ma psychologów. Jednak gra na tak wysokim poziomie, stawianie kolosalnych wymagań (szczególnie gdy jest się najdroższym transferem w historii klubu), wpędza zawodnika w mentalny dołek. Podobnie było z Gomesem, który odszedł do Evertonu, "zresetował się" i zaczął na nowo budować swoją markę. Możliwe, że podobnie będzie z Philippem.

Cou nie ma problemu z głową, tylko z ograniczonym trenerem..

Moglibyście chociaż darować sobie taki tytuł... żal.

Pomylka to trener ktory nie umie wykorzystac potencjalu zawodnikow

Piszta co chceta, nikt wam tego nie zabroni, myślę że większość tu obecnych się z tym nie zgadza. Kocham klub ale jeżeli po przegranej z Valencia Valverde ma odejść to modlę się żeby nietoperze miały mecz życia.

Możecie sobie sprzedawać tu Coutinho ale pierwszy do wylotu jest Valverde , skupuje do Barcy same kłody jak boatengi a w pomocy gra samymi defensywnymi zawodnikami, taki Guardiola grał Xavim i Iniesta , Valverde dalej głową jest w athleticu i chyba myśli że musi się bronić, Barca się nie broni ,Barca ma wychodzić na boisko i tłamsić rywala ,LE nie grał tiki taki jeżeli ktoś chciałby się tego doczepić a jednak też nigdy nie grał ośmioma obrońcami jak Valverde, a co do Guardioli ,on gdziekolwiek jest kupuję zawodników do pomocy,filigranowych,zwrotnych ,dobrych technicznie ,kreatywnym potrafiących posłać nieszablonowe podanie do napastnika a u Valverde to Messi jest od wszystkiego bo w pomocy same drewno

Jaka pomyłka? Valverde jest pomyłką bo nie wie jak go ustawić. Kiedy przyszedł z Liverpoolu momentami wyglądał jak Messi i co? Nagle zapomniał jak się gra?

@katalonczyk9: Przeczytałeś w ogóle cały artykuł? Przecież Coutinho występuje dokładnie na tej samej pozycji w Barcelonie co w Live. Fałszywy skrzydłowy umieszczony pomiędzy napastnikiem, a wahadłem w postaci Alby. Tak samo występował w większości spotkań w Live. Gdzie Ty ustawiłbyś w takim razie Coutinho? W pomocy? Przeczytaj artykuł jak to się skończyło w Live.

Czemu nie napiszecie tego o Valverde i Bartomeu ?

piłkarz wspaniały, idealnie pasujący do Barcelony ale nie tej Barcelony.
jestem przekonany ze za Guardioli lub nawet Enrique był by kluczową postacią.

Dziwnym jest, że większość z nas dostrzega, że problemem dla Barcy jest trener, a prezydent klubu stwierdza: Ernesto Valverde ma wsparcie prezydenta i zarządu. Można zatem zadać sobie pytanie dlaczego trener ten ma poparcie włodarzy klubu zważywszy, że :
- przez dwa sezony nie stworzył żadnego rozpoznawalnego stylu gry drużyny, gdy tymczasem uczylili to trenerzy dysponujący zdecydowanie mniejszymi możliwościami(nie mówiąc o tuzach taktyki i stylu gry),
- sprowadził do drużyny piłkarzy, którzy albo się nie sprawdzili albo nie pasowali do gry drużyny, albo nie dostawali szans (Mina, Marlon),,
- pozbywał się piłkarzy , którzy byli pomocni na korzyść niewypałów (pozbył się Alcacera stawiając na Munira, którego zaraz się pozbył),
- pozbywał się naturalnych zmienników np. Digne nie zabezpieczająć alternatywy do piłkarzy podstawowych,
- brak wizji gry drugiej linii ograniczając swoją strategię na "Messi coś zrobi".
Jak już zauważył "MrCule_X" Valverde grę II linii opierał na graczach z natury defensywnych lub w najgorszym razie neutralnych (Busqets, Rakitić, Vidal) nie stawiając na większe zrównoważenie piłkarzy w tej linii co moim zdaniem był podstawowym błędem trenera.

Jestem za tym by Valverde odszedł ale czy potrafi zachować godność? Wątpię. Dlatego uważam, że klub zostawiając go w klubie spowoduje, że FC Barcelona zmarnuje następny sezon na przebudowę drużyny, z której moim zdaniem juz po tym sezonie winni odejść L.Suarez jako pierwszy (i to jest podstawowe zaniedbanie władz i trenera, że nie dostrzegali dołowanie tego zasłużonego piłkarza), Rakitić, a nawet Busqets.
Moim zdaniem: De Jong, Vidal, S,Roberto, Arthur, Alenia, Coutinho + Messi mogliby na tyle ograć się w przyszłym sezonie, że w następnych być może już "po Messim" byłaby zdolna pokierować na tyle grą drużyny by ta walczyła o najwyższe laury.

Nasz zarząd ŚPI, nie uczy się na błędach Realu, nie patrzy jak klub z Madrytu teraz kontraktuje piłkarzy: Barca nadal będzie zdana na starą gwardię.
Jan Pietrzak w Kabarecie pod Egidą kiedyś o politykach władzy mówił " idioci albo szabotażyści".
Co my kibice naszego ukochanego klubu mamy powiedzieć o jej włodarzach? Czy nie cisną się nam na usta właśnie powyższe?


Z tym tytułem to lekka przesada grzecznie mówiąc. Obrażać zawodnika na wstępie artykułu. Można w inny sposób to ująć. I nie twierdzę że Cou to pomyłka.

@Conan: Ciebie też żegnam. Opuść to forum i nie kompromituj się więcej.

Nie potrafię zrozumieć powszechnego uwielbienia dla Coutinho na tej stronie...Tytuł artykułu może nieco zbyt dosadny jednak wnioski z niego płynące są trafne. Zmarnowaliśmy 160 baniek i trzeba się z tym pogodzić. Mi najbardziej u Brazylijczyka przeszkadza szeroko pojęta bezjajeczność. Vidal czy w obronie,czy na środku pomocy,czy na środku ataku,wszędzie zagrałby tak samo - biegałby,gryzł trawę,agresywnie walczył o piłkę i atakował przeciwnika. Co robi Coutinho? Drepta,nie pokazuje się do gry,nie walczy o odzyskanie piłki,nie pomaga w obronie i tak można by wymieniać i wymieniać. Problemem nie jest pozycja a mentalne podejście tego piłkarza,to że zagrał dobrze pół sezonu i miał parę przebłysków nie znaczy że problem leży wyłącznie w Valverde...

Pomyłka to nasz pożal się Boże trenejro....

Na pierwszej stronie taki tekst? To jak solą po oczach..

Wszystko wina Valverde. Słaba pogoda w Polsce od tygodnia to też pewnie wina Valverde.

Jeśli plotki się potwierdzą, to za rok, dwa będzie artykuł pt. "Francuska pomyłka za 120mln"

Pomyłką to jest pan o inicjałach EV, a nie on. Mam nadzieję, że Cou jednak zostanie i w przyszłym sezonie wystrzeli z formą!

Z takim trenerem, to nawet Cristiano by się zmarnował.

@MrCule_X: Dokładnie , Valverde myśli że musi się bronić w Barcelonie, trenując real czy barce masz wychodzić na mecz i gnieść przeciwnika a nie się bronić

@tediko: O, dziękuję, wreszcie ktoś, kto przeczytał do końca!

@Dolin88: Typowy pomocnik, który kompletnie pomija aspekty defensywne. To na prawdę pomocnik z krwi i kości

@Dolin88: Oj dzieciaki... Aż smutno się robi jak się to czyta. "Typowego pomocnika"... Litości

Kiedy przychodził do klubu i grał świetnie to wszyscy sikaliście po nogach, a teraz nazywacie go „Brazylijską pomyłką za 160 mln”. Zamiast wspierać zawodnika, to pokazujecie, że się nie nadaje. Zupełnie jak gwizdający fani na Camp Nou podczas ostatniego meczu.

@Fanas7: Jak przeczytasz cały artykuł to złapiesz, że z tytułem nie chodzi o samego piłkarza, ale o pomysł, że zawodnik o profilu Coutinho może zastąpić Iniestę. Pomyłką jest pomysł jego zakupy w tym celu. I to raczej obelga skierowana w zarząd.

To nie jest żadna pomyłka , po prostu nie gra na swojej pozycji , Bo gdyby mu pozwolono grac tak jak Iniescie (czyli wolny elektron) a nie być przyklejonym do tej lewej flanki , bo Iniesta tylko na papierze tam bym a tak naprawdę to schodzil do środka i bral się ze kreowanie razem z Xavim, a talentu mu napewno nie brakuje, a po drugie nie będzie Barcy kosztował 160 , tylko mniej bo w tą kwotę były wliczone zmienne s jak wiemy cześć już ich Liv. nie dostanie

@YETI: Dlatego dwa mistrzostwa z rzedu, Pk, prawdopodobnie drugi dublet, SPH. Masz racje. TRENER POMYLKA.

@Krzeczo: No gra - z Casemiro i Paulinho w pomocy i bez dreptączego na prawej stronie Messiego, tylko z Willianem biegającym za dwóch. Wtedy to może funkcjonować. Ale nie z Leo po prawej strony. Nie stać nas na dwóch piłkarzy szukających gry między strefami. Żaden zespół tak nie gra. Argentyna też ma problem zmieścić Dybale i Leo, choć akurat Dybala jest IMO mniej problematyczny, bo możę grać jako napastnik.

No nie wierzę. Co to za tytuł??? Miejcie szacunek do kibiców i zawodników, no litości

To jeden z najlepszych graczy na świecie, tylko musi być na swojej pozycji...

Kochana redakcjo ja myślę że Valverde to pomyłka z takiego zawodnika jak Coutinho zrobił dziada średniaka po półtorej roku nie jest warty nawet 50 mln

a może pomyłką był valvedre .

Mądrze napisane. Mam wrażenie, że obecnie inny gracz podąża drogą Coutinho - Griezmann...

Żadna pomyłka. Facet po prostu był za drogi. Neymar odszedł za niebotyczne pieniądze i inne kluby miały nas w szachy i mogły doic z kasy. Cou miał być następcą Iniesty (bo zamiast Neymara przyszedł Dembele). Andersa nie da się zastąpić. Niemniej Cou ma szereg atutów których nie wykorzystano. O miejsce rywalizowal na skrzydle z Dembele. Także zakupy tych dwóch piłkarzy na jedną pozycję były nieprzemyslane bo nie spodziewano się że trener będzie grał trójka defensywnych pomocników (Arthur lub Vidal Busi i Rakitic). Myślę że Cou odejdzie i odzyje w innym klubie.
konto usunięte

Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że gdyby Coutinho do nas nie przyszedł, wyniki w tym sezonie byłyby identyczne.

Ja tam w chłopaka wierzę i jego lepszą grę w przyszłym sezonie w naszych barwach!

Słaby artykuł, spodziewałem się obrony Coutinho i wytłumaczenia jego słabej gry tym że eunuch Valverde go blokuje, to przyjęłoby się na pewno znacznie lepiej, ależ byłoby oklasków.
A tak zupełnie na serio, fajny felietonik. Widać, że starałeś się podejść do sprawy możliwie najbardziej obiektywnie, choć w sumie tu nie ma prawie opinii, przedstawiłeś fakty i tyle. Wcale się nie dziwię że demokracja nie działa, skoro ludzie nawet nie potrafią czytać, a to świetnie pokazują komentarze. Zwróciłbym uwagę jeszcze (wydaje mi się że to ważne jeśli chodzi o Coutinho), jaki boczny obrońca za nim gra. Nazywasz go fałszywym skrzydłowym i myślę że to dobre określenie. Jednak wydaje mi się mimo wszystko że zawodnik ten z reguły czuł się najlepiej przy bocznej linii boiska, a już idealnie jest dla niego jeśli piłkę tam otrzymał i mógł z nią ruszyć, wtedy albo decydował się na jakiś strzał gdy zejdzie do środka albo jakaś klepka z jakimś napastnikiem/pomocnikiem i wejściem w pole karne rywala czy inteligentne, mądre odegranie. Niestety przy naszym Albie nie ma na to warunków. Gdy grał dobrze w Liverpoolu, to albo za jego plecami grał Milner, który dobrze czuje się również w środku pola, nie musi biegać tylko przy linii bocznej (w sumie to pomocnik) albo Robertson który nie był jeszcze tak ofensywnym zawodnikiem jak jest teraz (choć większość dobrych statystyk była z Milnerem) (był jeszcze Moreno, ale on z reguły grywał mało, ale też wybitnie ofensywny nie jest). W reprezentacji Brazylii za jego plecami z reguły natomiast grał Marcelo, piłkarz wybitny przez bardzo długi okres czasu, lewy obrońca który schodzi do środka, rozgrywa piłkę i czasami stawał się wręcz pomocnikiem. W Brazylii do tego dochodzi za jego plecami (ale bardziej jako pomocnik, więc po skosie xD) Paulinho, piłkarz który natomiast często wchodzi w pole karne rywala, a więc zawodnicy muszą się mieć na baczności, więc każda wolna przestrzeń zostawała tak naprawdę dla Coutinho. Coutinho czasami grywał na prawej stronie w tej Brazylii i tam akurat za plecami miał Alvesa, a jego profil doskonale znamy.
U nas natomiast jest świetny Alba, ale piłkarz trochę jednowymiarowy, on czuje się najlepiej przy linii bocznej, nie schodzi z piłką do środka, liczy na wolne korytarze przy linii bocznej, on je rezerwuje, rezerwuje przestrzeń przy linii bocznej, a tym dla Coutinho zwyczajnie nie ma miejsca. Myślę że gdyby za jego plecami grał taki S. Roberto, który schodzi z tą piłką do środka, to Coutinho też grałoby się lepiej (czy to by nie oznaczało, że dlatego Coutinho miał całkiem niezły początek u nas, kiedy Valverde wystawiał go na prawej stronie? Musiałbym zobaczyć statystyki czy grał wtedy Hiszpan czy Semedo, ale dosyć ciekawe).
Coutinho jest bardzo ciężkim zawodnikiem. Nie zrozumcie mnie źle, ale mam wrażenie, że Liverpool na jego odejściu zyskał. Z jednej strony szkoda tracić taki skarb, ale z drugiej Klopp musiał cały czas walczyć żeby odpowiednio budować drużynę z nim w składzie. Bez Coutinho są bardziej zbalansowani. I o ile na początku sam dałem się nabrać i się cieszyłem z tego zawodnika, to teraz coraz bliżej mi jednak do opinii, że była to właśnie pomyłka. Ale nie, że jest to gracz zły czy się nie stara, po prostu nie ma dla niego trochę miejsca. Szczególnie że to tak naprawdę zawodnik trochę podobny do Messiego, obaj grają między strefami. Dwóch zawodników, którzy grają między strefami to jednak troszkę za dużo. Szczególnie że żaden nie daje wiele w defensywie (jeden praktycznie nic). Ciężki problem z tym Coutinho. Ludzie mogą sobie narzekać na Valverde, ale z obecnymi zawodnikami jakich mamy naprawdę ciężko zbudować taktykę która wykorzysta całkowicie jego potencjał, szczególnie w tej naszej barcelońskiej piłce, która od dawna nie opiera się na wolnych przestrzeniach. Nawet gdybyśmy zaczęli kombinować jak koń pod górkę to nawet nie ma zawodników, którzy wchodzą w pole karne i potrafiliby jakoś ściągnąć obrońców rywala i zrobić miejsce dla Brazylijczyka. Suarez siedzi w polu karnym i to by było na tyle.

Dla tych, którzy tak stoją za Valverde..
Odchodzi Neymar, przychodzi Coutinho i Dembele.
W miejsce jednego przychodzi dwóch ofensywnych graczy. Dawno nie mieliśmy takiej kadry, która miałaby tak ofensywny potencjał, a gramy najbardziej defensywnie w ciągu ostatnich 10 lat. Serio?
Mnie wnerwia jeszcze jeden aspekt.. przychodził jako kto?! Jako ktoś stawiający na wychowanków, patrzcie na Arhletic. A co robi? Stawia na wszystkich tylko nie na młodych. Nie mówcie mi o tym, że w szkółce nie ma talentów, bo na taki mecz z Getafe w wygranej lidze aż się prosi usadzić na ławce te gwiazdki, które dały ciała na Anfield i dać grać młodym...
Bez charakteru, bez pomysłu.. defensywny football nie znajduje zastosowania w praktyce.

Największą pomyłką to jest trener który próbuje z Barcelony zrobić defensywnie grającą drużynę.

Jak się kończą takie manewry pokazała historia już nie raz, nawet w tym roku, przykład Mourinho

Opis autora na końcu mocno hipsterski ;-)

Ilekroć zaglądam na fcbarca.com to z nadzieją, że będzie artykuł zatytułowany "Valverde odchodzi". Nie wiem jak słabo trzeba się znać na piłce, żeby nie dostrzec jak Valverde niszczy Barcę, jej styl gry pokazując w większości przypadków antyfutbol jaki prezentowały drużyny Mourinho a nie piłkę oraz zawodników typu Coutinho.
Niech autor tego artykułu napisze o słabym Valverde.

Czasami tak sobie myślę że dobrze jest znaleźć alibi na całe zło dziejące się w drużynie... I tak Nasi użytkownicy skaczą z zawodnika na zawodnika obarczając kolejnych winą za niepowodzenia czy słabsze mecze. Drużyna to zawodnicy a zawodnicy to ludzie nie maszyny które mają pewne parametry i pracują na tych obrotach przez cały czas i jeżeli nie spełniają wymogów to lecimy do salonu sklepu lub na gwarancję wymienić na taki który spełni Nasze oczekiwania błąd po to mamy kilku świetnych ofensywnych zawodników i jednego genialnego żeby w momencie gdy jednemu czy drugiemu przyjdzie spadek formy zastąpić go drugim i zregenerować aby dalej wskoczył na swoje obroty tylko aby te rezerwowe trybiki nie rdzewiały i w każdym momencie były gotowe należy je również używać tego w Naszej drużynie nie widzę. I tak pędzimy Lamborghini przez cały sezon z górki a gdy trzeba przycisnąć bo zaczyna się stromy podjazd przed metą okazuje się że Lamborghini idzie na serwis to wsiadamy do zakurzonego Volkswagena Passata i dziwimy się dlaczego wyprzedziło Nas Porsche. I czy to wina podzespołów czy mechanika i zaplecza że zaistniała taka sytuacja ? Taka refleksja a odnośnie Couthino, Dembele i innych którzy nie grają na takim poziomie jaki oczekujemy mowa tutaj o Suarezie, Busquetsie po części Rakiticiu to może pora zmienić trenera /mechanika jeżeli z takich super zawodników zrobił przeciętniaków bo niestety tak grają od dłuższej pory.

Ps. Tytuł obrażający piłkarza Naszego zespołu publikowany na głównej stronie największego w Polsce serwisu fanów Barcelony jest niesmaczny i nie ma nic wspólnego z wartościami które reprezentuje z sobą ten klub od zawszę. A wiadomo że Barcelona to " Więcej niż klub "

@judaszowe_srebrniki: w sumie żadna strata - jak nie załapałeś sensu tej wypowiedzi, to reszty też byś pewnie nie zrozumiał

Ale przecież ma LR mowili, ze to pomocnik, a to Ernest zly bo na sile wystawia go na skrzydle biedaka, bo to wuefista i sie na pilce nie zna i tego nie widzi, ze to pomocnik.
A tak na powaznie to dzieki wielkie za ten test, moze niektórym pomoże lepiej zbadac sprawe. Tutaj jeszcze link to artykułu ze strony live http://www.lfc.pl/Artykuly/1249

uzytkownicy tej strony sa niesamowici. Artkykul mowi ze nawet Klopp sie zczail ze Cou w pomocy to sredni pomysl bo bardzo zaburza rownowage. I Klopp tu jest wychwalany a Valverde zauwazyl to samo i jest be dziadkiem.

Zrozumcie jedna wazna rzecz: wystawiajac Cou w ataku EV daje mu szanse na odbudowanie. Na skrzydle ma wiecej miejsca moze tracic pilki bo strata na skrzydle to pol biedy, nie tak jak w srodku pola oraz ma mniejsza konkurencje do gry (choc moze to akurat gorzej). Valverde mu pomaga tak naprawde a jest tu pociskany od niewiadomo kogo

Wiadomo że u Brazylijczyka słabo było z formą w tym sezonie,ale Valverde też ponosi częściowa winę za to jak sprawy się potoczyły.Mogl zagrać bardziej ofensywną pomocą z Cou,a nie trzema praktycznie bezproduktywnymi w ofensywie pomocnikami...

Pomyłką to można nazwać Chygrynskiyego ale nie gościa co jednak dla tego klubu coś zrobił

@Wojcio: A znasz jakiegoś piłkarza kompletnego bo Ja nie ? Każdy ma jakieś mocne i słabe strony to normalne nawet Leo chociaż ma mało słabych stron. Chodzi o to żeby wykrzesać z zawodników to co najlepsze i dobierać ich tak aby się uzupełniali bo po to jest drużyna.