Joan Gaspart: Na początku nikt nie oczekiwał, że Messi zostanie najlepszym zawodnikiem na świecie

Ela Rudnicka

17 maja 2019, 16:30

Marca, AS

3 komentarze

Joan Gaspart, specjalnie dla kanału Ídolos, opowiedział m.in. o transferach Maradony i Messiego, wspomniał również o próbie sprowadzenia Hugo Sáncheza oraz o swoim spotkaniu z kibicami Realu Madryt.

Transfer Maradony: Pamiętam, że zabraliśmy skarb z Argentyny. Na lotnisko pojechaliśmy czołgiem, ponieważ policja poinformowała, że istniało ryzyko zamachu w drodze z hotelu na lotnisko. Zabranie Maradony było wtedy praktycznie jak atak na kibiców Boca Juniors, wsadzono nas więc do czołgu i w otoczeniu samochodów i motocyki przetransportowano aż do schodków samolotu. Nie zostawiono nas, dopóki nie zajęliśmy miejsc w samolocie.

Messi: Kiedy przeszedł do Barcelony, miał 15 lat. Wtedy nikt nie oczekiwał, że zostanie tym, kim jest obecnie, czyli najlepszym zawodnikiem na świecie. Kiedy wyraziłem zgodę na jego przyjście, nie byłem świadomy, że z czasem zostanie jednym z najlepszych piłkarzy na świecie i w całej historii. Carles Rexach widział go raczej w meczach z gorszymi drużynami, zdał sobie jednak sprawę, że to bardzo obiecujący zawodnik, ale nie aż tak świetny, jak okazało się w rzeczywistości. Gdybym był prezydentem w momencie, kiedy Messi został częścią pierwszej drużyny, na pewno w dalszym ciągu byłbym na stanowisku.

Nieudany transfer Hugo Sáncheza: Hugo z pewnością zmieniłby historię klubu. Załatwiłem transfer, podpisaliśmy umowę w Madrycie, kiedy grał w Atlético. Później poszliśmy to uczcić do restauracji meksykańskiej. Ówczesny trener Terry Venables powiedział wtedy, że nie chciał pozyskać Hugo, tylko Steve’a Archibalda, musieliśmy więc wszystko odwoływać.

Buffon: Jego również mogliśmy sprowadzić. Niestety wtedy bramkarze nie byli tak niezbędni jak np. "9". Mimo wszystko Josep María Minguella nalegał, żebyśmy zamknęli ten transfer. Zawsze mieliśmy jednak lokalnych bramkarzy, nie sprowadzaliśmy raczej nikogo z zagranicy, dlatego też, pod wpływem opinii, że nie powinniśmy wydawać tylu pieniędzy na bramkarza, zrezygnowaliśmy.

W barze z ultras Realu Madryt: Pewnego dnia, po remisie z Realem, wszedłem do baru i zamówiłem piwo. Wszyscy zamilkli jak na pogrzebie. Podszedł do mnie chłopak i zapytał, czy przyszedłem ich sprowokować, ponieważ w tym barze spotykali się ultras Realu Madryt. “Jest pan tutaj najbardziej znienawidzonym człowiekiem” – powiedział. Powiedziałem, że może i jestem głupi, ale nie na tyle, by wejść w paszczę lwa. Chłopak powiedział wtedy kolegom, że co prawda jestem sukinsynem, który nienawidzi Realu, ale tak naprawdę jestem taki sam jak oni, tylko w drugą stronę. ”Nie jest naszym kolegą, ale okażmy mu trochę szacunku, wypije tylko piwo i sobie pójdzie” – poprosił. Wypiłem to piwo, a on odprowadził mnie do drzwi, gdzie udzielił mi dobrej rady: - “Niech pan wyjdzie wolno, żeby przypadkiem nie przyszło panu do głowy biec, jeśli pan to zrobi, wyjdziemy wszyscy i będziemy pana gonić, nie odpowiadam za to, co może się wtedy stać. Proszę się nie martwić. Jeśli nie będzie pan biec, oni się nie ruszą”. To coś pozytywnego na temat ultras Realu. Uratowało mnie to, że oni sami uznali, że czują taką samą sportową nienawiść wobec Barcelony jak ja wobec Realu.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Miał 13 lat. Gaspart początkowo był przeciwny sprowadzeniu Messiego
« Powrót do wszystkich komentarzy