Imię Leo zyskało na popularności w Katalonii od czasu przyjścia Messiego do Barcelony

Julia Cicha

16 maja 2019, 20:30

Mundo Deportivo

22 komentarze

W 2000 roku, gdy Leo Messi przybył do Barcelony, w Katalonii jedynie czwórka nowonarodzonych dzieci otrzymała imię Leo. W 2004, roku debiutu Argentyńczyka w pierwszym zespole, urodziło się jedenastu chłopców o tym imieniu. Sytuacja znacznie zmieniła się w ostatnich latach, co pokazuje dziś Mundo Deportivo.

Dziennikarz Radio Barcelona Jordi Marti aktualizuje listę dzieci urodzonych w Katalonii i nazwanych Leo. Chce w ten sposób pokazać, jak duży wpływ na ten region miał Messi i jego gra w Blaugranie. Obecnie wspomniane imię wyprzedziło nawet bardzo popularne w Katalonii imię Jordi. Ostatni spis ludności miał miejsce 2017 roku, kiedy to imię Leo otrzymało aż 443 chłopców. Było to dwunaste najbardziej popularne imię.

Najwięcej dzieci o tym imieniu (454) urodziło się w 2015 roku. Z kolei najwyższy procentowy wynik osiągnięto w roku 2017 (12,92% wszystkich dzieci). To tylko ciekawostka, ale z pewnością pokazuje ona, jak duży wpływ miał Leo Messi od czasu jego przyjścia do Barcelony. Przypomnijmy, że dziś Argentyńczyk otrzymał Krzyż św. Jerzego za jego dokonania sportowe oraz działania na rzecz Katalonii.

Z lewej: liczba dzieci o imieniu Leo, z prawej: najpopularniejsze dziecięce imiona w 2017 roku

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Sam swojemu synowi dałem imię po Messim. Może nie identyczne, aby nie robić muszę krzywdy, wiec dałem mu poprostu Leon ;-)

A jak statystyki imienia Lionel?

Michała Pola też cenią! :D

Za kilkanaście lat: Tato dlaczego dałeś mi na imię Leo? Siadaj mały ku**iu, opowiem ci piękną historię

Jak widać w Katalonii wolą Ter Stegena skoro jest pierwszy

Mój synek to Leon - nie było innej opcji;-)

Debiut Messiego w 2014 roku, 5 lat temu... Ten czas tak leci że wydawałoby się, że to z 15 minęło...

Mój drugi syn na drugie ma Leo! :D

Pamiętam jakby to było dziś. W lipcu 2000 roku kupiłem labradora i chciałem go nazwać Figo. Ktoś nade mną czuwał, żebym tego nie robił. 1,5 m-ca później największy Judasz spośród piłkarzy Barcy, był już zawodnikiem Realu, a ja przez długie następne lata, musiałby się męczyć wołając na swojego ukochanego psa.

Pol na podium, to jest coś hah :D

Chyba jednak MAtS bardziej zawojował serca katalońskich rodziców :D

Nigdy bym o takiej statystyce nie pomyślał. Ah ten Leo nie tylko oblicze futbolu zmienia

Sam też się zastanawiam czy swojemu synkowi dać tak na imię

co tu sie dziwic