Sport: Bezsensowne wypożyczenie Kevina-Prince'a Boatenga

Julia Cicha

14 maja 2019, 20:30

Sport

51 komentarzy
  • Od swojego przyścia do klubu Kevin-Prince Boateng rozegrał tylko 305 minut
  • Z perspektywy czasu wypożyczenie napastnika wydaje się niezrozumiałe
  • 32-latek nie został powołany na mecz z Getafe nawet wobec kontuzji Luisa Suáreza

Bezsens. Tak według Sportu można określić wypożyczenie Kevina-Prince’a Boatenga do Barcelony. Napastnik nie strzela goli, nie poprawia sprzedaży klubowych koszulek, a do tego bardzo rzadko pojawia się na boisku zastępując Luisa Suáreza, co ostatecznie doprowadziło do kontuzji Urugwajczyka. Porażka transferowa nie miała jednak na szczęście konsekwencji finansowych, ponieważ Barça zapłaciła Sassuolo tylko milion euro. Oczywiste jest też, że nie skorzysta z opcji kupna zawodnika za osiem milionów.

Do wyjątkowo surrealnej sytuacji doszło w miniony weekend. Luis Suárez był już po operacji i wiadomo było, że nie zagra do końca sezonu. Mimo to Boateng nie znalazł się nawet na liście powołanych. Ernesto Valverde zdecydował się wystawić Leo Messiego jako fałszywą dziewiątkę, a potem pozwolił zadebiutować Abelowi Ruizowi. Hiszpan w zaledwie kilka minut popisał się zagraniem piętą i wywołał u kibiców więcej radości, niż jest w stanie wykreować Ghańczyk.

Statystyki Prince’a są wyjątkowo złe. Rozegrał zaledwie 305 minut w czterech meczach (trzech w lidze i jednym w Pucharze Króla). Wydawało się, że Barcelona spieszyła się z zobaczeniem go na boisku. Napastnik zadebiutował 23 stycznia z Sevillą, dobrze pracował na boisku, ale w ciągu 63 minut tylko raz uderzył na bramkę. Luis Suárez zmienił go, gdy rywale prowadzili już 2:0. 16 lutego 32-latek po raz pierwszy otrzymał szansę gry w podstawowym składzie Barçy. Miało to miejsce w spotkaniu z Realem Valladolid na Camp Nou. Bramkarz gości zepsuł mu wieczór, broniąc sytuację jeden na jednego. Do tego można było zauważyć brak porozumienia Boatenga z Messim i Dembélé. Znów po godzinie Valverde wprowadził na murawę Suáreza.

Następnie Prince musiał czekać niemal dwa miesiące na kolejną szansę. Zagrał z Huescą i był to jego pierwszy pełny mecz w Barcelonie. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a zawodnik ponownie był bardzo mało widoczny w ofensywie. Również w kolejnym pojedynku w Vigo Boateng niemal nie strzelał na bramkę. Stracił dużo piłek, dostał żółtą kartkę i z pewnością był to jego najgorszy występ w barwach Blaugrany.

Boateng przyszedł na Camp Nou, by zastąpić Munira i dać odpocząć Luisowi Suárezowi. Była to niezrozumiała decyzja, ponieważ młodszy z piłkarzy rozegrał w pierwszej połowie sezonu 11 meczów, w których dwa razy trafił do siatki. W Sevilli dołożył później kolejne sześć goli. W minionym sezonie Munir i Paco Alcácer dobrze spisywali się pod nieobecność Urugwajczyka. Teraz widać, że sprowadzenie Boatenga okazało się porażką. Barça dalej potrzebuje nowej „dziewiątki”.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dali by mi milion ja bym go godnie zastąpił do tego sprzątałbym szatnie po meczu i podlewał kwiaty w ośrodku.
« Powrót do wszystkich komentarzy