Ernesto Valverde: Przy porażce 0:4 nie ma wymówek, rywale byli lepsi i musimy to zaakceptować

Grzegorz Zioło

8 maja 2019, 00:23

AS

294 komentarze

Ernesto Valverde wziął udział w konferencji prasowej po meczu Liverpoolu z Barceloną na Anfield Road. Blaugrana pod wodzą szkoleniowca z Estramadury po raz drugi z rzędu roztrwoniła trzybramkową przewagę z pierwszego spotkania i odpadła z Ligi Mistrzów.

Jak wyglądał ten mecz z twojej perspektywy?

Rywale rozpoczęli bardzo agresywnie i wysoko, tak jak oczekiwaliśmy. Strzelili nam pierwszego gola na początku spotkania, ale zdołaliśmy wejść w mecz. W pierwszej połowie mieliśmy okazje do strzelenia gola. Druga bramka była dla nas ciosem, ponieważ po chwili padła trzecia. Liverpool grał dobrze, z dużą agresją, a my nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji. Wynik jest wysoki, ale przy porażce 0:4 nie ma wymówek. Rywale byli lepsi i musimy to zaakceptować.

Co powiedziałeś swoim piłkarzom w trakcie meczu?

Wskazałem, że byliśmy zdezorganizowani przez pressing lewego obrońcy. Mieliśmy okazje w pierwszej połowie, nie udało nam się strzelić gola i w drugiej części gry nie wytrzymaliśmy pressingu rywala.

Co sądzisz o czwartym golu?

Zdziwił mnie, nie wiem, czy to był bezpośredni rzut rożny czy nie. Wszystkie gole padają po czyichś błędach. Jeśli spojrzymy na bramki, które straciliśmy, widzimy te błędy. Tak samo, jeśli patrzymy na gole strzelone przez nas w innych meczach, widzimy błędy rywali. Nie widziałem dokładnie tego zagrania. Przypuszczam, że nie patrzyliśmy, rywale byli sprytni i strzelili.

Uważasz, że Liverpool był wyraźnie lepszy?

Nie możemy myśleć o tym, czy byliśmy na podobnym poziomie, czy nie. Kiedy rywale wygrywają lub dokonują remontady, nie ma zbyt wielu wymówek. Gdybyśmy wykorzystali choć jedną okazję, awansowalibyśmy do finału. Nie daliśmy takiej odpowiedzi, jaką chcieliśmy.

Jak podziała na ciebie ta porażka?

Nie wiem. Nie miałem jeszcze okazji, by to przemyśleć. Trenerzy powinni przyjmować swoją odpowiedzialność.

Spodziewałeś się powtórki z odpadnięcia z Romą?

Najbardziej bolesne jest powtórzenie historii z Rzymu. To samo zdarzyło nam się już w zeszłym roku. To były różne mecze, Liverpool miał miażdżący początek i straciliśmy pierwszego gola. Podnieśliśmy się i mieliśmy okazje w pierwszej połowie. Tworzyliśmy zagrożenie pod polem karnym rywali. Jeden gol dawał nam awans. Nie udało nam się strzelić i odczuliśmy stratę kolejnych dwóch bramek. Liverpool był silny, grał dobrze i należy pogratulować mu za ten dwumecz. Ta porażka boli. Drugi rok z rzędu rywale odrabiają takie straty. Nie spodziewaliśmy się tego, chcieliśmy być bardzo skoncentrowani, ale znów upadliśmy.

Jak wyjaśnić to po piłkarsku?

Rywale nałożyli bardzo wysoki pressing i podejmowali duże ryzyko. Kiedy przeciwnicy naciskają wysoko i zabierają piłkę pod polem karnym, nabierają zapału. Próbowaliśmy ich ukarać, wychodziliśmy dobrze, ale nie strzeliliśmy gola. Z punktu widzenia nastawienia Liverpool żywił się pozytywnymi wrażeniami. Dwa gole z rzędu dały impuls do dalszych ataków. Próbowaliśmy się odnaleźć i wstrzymać mecz za pomocą zmian, ale padła ta niesamowita czwarta bramka.

Co możesz powiedzieć piłkarzom?

Kiedy dostaje się taki cios, kolejne dni są okropne. Piłkarze muszą przez to przejść, podobnie jak wszyscy nasi ludzie. Trzeba odbyć tę pokutę. Przez ten czas, który nam został, musimy odnaleźć się na nowo, żeby zakończyć sezon kolejnym trofeum. Obecnie jesteśmy dotknięci.

Co powiesz kibicom?

Jest nam bardzo przykro. Wszystko, co robimy i gramy, zawsze ma na celu zadowolenie kibiców, żeby byli dumni z zawodników. W piłce nożnej każdy zawsze chce wygrać i czasami przegrywamy. Kiedy ponieśliśmy porażkę, przyszło nam zrobić to w bolesny sposób. Do tej pory nie przegraliśmy, a teraz jesteśmy poza rozgrywkami. W tej sytuacji jesteśmy wszyscy razem.

Dlaczego zmieniłeś Arturo Vidala?

Arturo prezentował się bardzo dobrze w pierwszej połowie, utrzymywał nas w meczu. Tego od niego wymagaliśmy. Był zmęczony, ponieważ dał z siebie wszystko, mało uczestniczył w grze i uznałem, że potrzebujemy innego rozwiązania.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Po wygranym meczu z PSG 6-1 Iniesta powiedział: „jesli jeszcze raz przytrafi nam sie takie spotkanie jak w lutym w Paryżu, nie jestesmy godni nosic tej koszulki”. Od tamtego momentu Barca przegrała 0:3 z Juve, 0:3 z Romą i teraz 0:4 z LFC. Przeprosiny i analizy niech wsadzą sobie głęboko w d... bo jeżeli taki dramat dzieje sie dwa lata z rzędu to coś naprawdę jest na rzeczy. Jeśli wygrają PK to fiesta powinna trwać krótko bo naprawdę nie wypada. Zostaliśmy jako fani opluci kolejny raz... co mozna zrobic jak widzi sie swoj ukochany zespół, ktory nie walczy i daje sobie strzelic takie bramki jak ta na 0:4..?
Wstyd i dramat
Juz nie bede bronic Valverde, choć to piłkarze grają na boisku a nie on....
« Powrót do wszystkich komentarzy