Kluczowe aspekty taktyczne przed rewanżowym meczem Barcelony z Liverpoolem

Grzegorz Zioło

7 maja 2019, 17:34

La Vanguardia

9 komentarzy

Anfield Road to ostatnia przeszkoda FC Barcelony na drodze do finału Ligi Mistrzów na Wanda Metropolitano. Blaugrana dysponuje dużą zaliczką z pierwszego meczu na Camp Nou, ale w Liverpoolu czeka ją najtrudniejsze zadanie, z jakim do tej pory przyszło jej się mierzyć w tej edycji rozgrywek. Oto pięć kluczowych aspektów taktycznych tego spotkania według La Vanguardii.

1. Zakazane ustawienie z Rzymu, odwrócenie ról na bokach pomocy czy wariant ofensywny?

Ernesto Valverde przykłada dużą wagę do równowagi defensywnej zespołu w najbardziej wymagających meczach. Znamienne jest również to, że w pierwszym spotkaniu Barcelona grała najlepiej tuż po wprowadzeniu Nélsona Semedo za Philippe Coutinho i przejściu na system 4-4-2. Logiczne wydawałoby się zatem założenie, że właśnie taki będzie pomysł trenera Blaugrany na dzisiejszy mecz. Byłoby to niemal pewne, gdyby nie doświadczenia drużyny z zeszłego sezonu. W Rzymie Barça wyszła na boisko właśnie w takim ustawieniu i brakowało jej mocy uderzenia w ataku. W piłce nożnej nie można przekładać realiów jednego spotkania na drugie, jednak istotny jest też czynnik emocjonalny, dlatego być może Valverde postanowi nie kusić losu i zdecyduje się na inny system, żeby uniknąć negatywnego nastawienia mentalnego.

Pierwszy wariant, który przychodzi na myśl, zwłaszcza wobec kontuzji Ousmane'a Dembélé, to system 4-3-3 z Philippe Coutinho w ataku. Możliwe jest również ustawienie 4-4-2 z Sergim Roberto po lewej i Arturo Vidalem po prawej stronie pomocy. Ta opcja dałaby drużynie więcej pewności w defensywie, a zamiana ról na bokach pomocy sprawiłaby, że Valverde uniknąłby powtórki z rewanżowego ćwierćfinału w zeszłym sezonie. "Zakazane ustawienie" z Rzymu, 4-4-2 z odwróceniem ról na bokach pomocy oraz ofensywny system 4-3-3 to trzy warianty ustawienia Barcelony na Anfield Road.

2. Krótkie i długie zagrania pod pressingiem Liverpoolu

Pierwszy mecz podkreślił jeden z najważniejszych elementów rywalizacji Barcelony z Liverpoolem, jakim jest wysoki pressing i odpowiedź na niego. Przez 35,8% czasu gra toczyła się na tercji boiska należącej do Barcelony, a między 45. i 60. minutą ten procent podniósł się do 39,8. W ciągu tych piętnastu minut angielski zespół sześć razy odzyskał piłkę w pobliżu pola karnego Barçy i oddał trzy celne strzały na bramkę Marc-André ter Stegena.

Skoro podopieczni Jürgena Kloppa stosowali wysoki pressing na Camp Nou, z pewnością powtórzą to na własnym boisku. Niekorzystny wynik sprawia, że będą musieli zwiększyć intensywność. Barcelona musi poprawić się w tym aspekcie, jeśli nie chce zostać zdominowana na przestrzeni całego meczu. Piłkarze Valverde zdają sobie sprawę, że nieustannie będą mieć obok siebie jednego rywala, dlatego będą musieli szukać sposobów na stworzenie trójkątów lub uciekać się do długich podań, które mogą pozwolić na kontynuowanie akcji.

3. Połączenie Rakitić-Messi i przestrzenie za plecami bocznych obrońców Liverpoolu

Oprócz aspektów, które pomogą Barcelonie odnaleźć się na Anfield Road, kluczowe będą gole. Zdobywanie bramek to najlepszy sposób na zdominowanie meczu, a dziś trafienie do siatki Alissona może okazać się gwoździem do trumny Liverpoolu. Zdaniem La Vanguardii istnieją dwie najlepsze drogi do osiągnięcia tego celu. Pierwszy z nich to połączenie drużyny z Messim przez Rakiticia lub Busquetsa. Intensywny pressing The Reds nie pozwoli piłkarzom Barcelony na wiele czasu do namysłu, ale może przy tym otworzyć linie do podania. Żeby odnaleźć Messiego, goście będą musieli najpierw szukać dogrania do Rakiticia, ustawionego po prawej stronie w środku pola.

Barça może również poszukać drogi do bramki Liverpoolu przez wykorzystanie przestrzeni, nie tylko dzięki rajdom Leo Messiego lub uwalniania się spod krycia przez Luisa Suáreza, ale też z pomocą innych zawodników. Stosowanie tego wariantu utrudnia kontuzja Ousmane'a Dembélé, ale jego rolę może odgrywać też Malcom. Siła ofensywna bocznych obrońców Liverpoolu może przerodzić się w największą słabość tego zespołu, jeśli chodzi o defensywę. Dziś Jürgen Klopp powinien postawić na Trenta Alexanda-Arnolda i Andréw Robertsona, którzy są specjalistami od asyst. Obaj mają ich już 11 w tym sezonie Premier League i dogrywali piłkę kolegom przy czterech ostatnich golach Liverpoolu na Anfield. Boczni obrońcy będą jednak narażeni za swoimi plecami. Wolne korytarze otworzą się przy obu liniach bocznych, jednak preferowaną stroną ataku Barcelony powinna być lewa, ponieważ nie ma na niej Virgila van Dijka. Już w pierwszym spotkaniu Blaugrana przeprowadzała większość ataków tą flanką i dziś ponownie musi aktywnie szukać goli oraz wykorzystywać boki boiska, zwłaszcza ze swojej lewej strony.

4. Możliwe ustawienie 4-2-3-1 Liverpoolu i rola bocznych obrońców Barcelony w defensywie

Barcelona musi być przygotowana na zmierzenie się z Liverpoolem w ustawieniu 4-2-3-1, którego Klopp używa w awaryjnych sytuacjach. Zwłaszcza pod nieobecność Salaha niemiecki trener będzie musiał w którymś momencie meczu zwiększyć liczbę piłkarzy z przodu, wprowadzając Shaquiriego, Oxlade'a-Chamberlaina, Sturridge'a czy Origiego. W tak szalonym meczu zawsze zdarzają się niekontrolowane sytuacje, zwłaszcza jeśli boczni obrońcy Liverpoolu będą ustawieni bardzo wysoko. W takim scenariuszu The Reds mogą znaleźć przestrzenie do gry wertykalnej, dlatego boczni obrońcy Barcelony (Jordi Alba i Semedo lub Sergi Roberto) muszą je zamykać.

5. Minuty po golach i pojedynki Lengleta z van Dijkiem

Bardzo ważnym aspektem dzisiejszego meczu będzie to, jak obie drużyny zniosą emocjonalnie punkty zwrotne spotkania, zwłaszcza fragmenty po ewentualnych golach. W razie utraty bramki Barça powinna robić wszystko, by zamrozić i przerywać grę, a po strzeleniu gola umocnić swoją pozycję na boisku, ponieważ nawet jedno trafienie może okazać się decydujące.

Blaugrana musi też uważać na grę piłkarzy Liverpoolu w powietrzu. W meczach na Anfield The Reds strzelili w tym sezonie 11 goli ze stałych fragmentów gry, co stanowi 21% wszystkich bramek. W pierwszym spotkaniu zawodnicy Barçy musieli bronić się przed pięcioma rzutami rożnymi i kilkoma wolnymi z bocznych stref boiska. Dziś tych stałych fragmentów może być znacznie więcej, ponieważ gospodarze będą ich szukać. Przed ważnym zadaniem stanie Clement Lenglet, który będzie odpowiedzialny za pilnowanie najlepiej grającego głową w zespole Liverpoolu Virgila van Dijka.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jeśli jakiś stadion miałby "pomóc" dziś wygrać swojemu zespołowi z Barceloną, to jest to na pewno Anfield. Wiecie, mnie nauczono że jeśli się jest słabszym piłkarsko to trzeba więcej pracować, biegać, być bardziej zdeterminowanym. Dzisiaj publiczność na Anfield nie pozwoli zawodnikom Liverpoolu zagrać na mniej niż 110%, ta zawziętość może być kluczowa. Będzie meczycho, VEB !

Kluczowym aspektem jest brak Salaha. Bo co on z obrońca na plecach w naszym polu karnym potrafił przyjąć piłkę i odegrać albo strzelić... To największe zagrożenie Liverpoolu było. Wydaje się dziś spacerek

Obstawiałem 3:1 w domu (głupi Salah) i 1:2 na Anfield ale z braku Salaha i Firmino myślę że uda nam się urwać remis może nawet bezbramkowy.
Oczywiście w ustawieniu 4/4/2 :)
W pierwszym meczu nas niszczyli jak graliśmy w 4/3/3 nie możemy popełnić tego samego błędu. Ewidentnie w obecnej formie nasza pomoc nie wyciąga grę we 3ke nie są w stanie utrzymać piłki i wypracować przewagi. Więc do końca sezonu wydaje mi się że lepiej by było wzmocnić pomoc i liczyć na cuda Messiego :) A potem już Frenkie i jedziemy z zabawą :)

A skąd macie pewność że czeka nas najtrudniejsze zadanie w tej edycji LM? Może Liverpool zaatakuje, otworzy się i skończy się 0-5 ;). Niemożliwe to to nie jest. Mam dobry humor :)