Luis Suárez: Nie będę świętował gola strzelonego na Anfield

Julia Cicha

6 maja 2019, 18:54

Marca, AS

11 komentarzy

Luis Suárez odpowiedział na pytania dziennikarzy przed rewanżowym spotkaniem z Liverpoolem w półfinale Ligi Mistrzów. Napastnik zapewnił, że awans nie jest jeszcze pewny mimo zaliczki z pierwszego meczu.

Rewanż: Gramy z trudnym rywalem, ale my też mamy swoją broń. Dlatego właśnie jesteśmy w półfinale.

Nieobecni: Liverpool stracił ważnych zawodników, ale nie zmienia to naszego planowania pojedynku. Trudno jest grać na stadionie z taką historią. Nasi rywale mają wielu graczy, którzy są w tym klubie nie bez powodu. Trzeba ich szanować.

Powrót na Anfield: To wyjątkowy moment, cieszyłem się gra na tym stadionie przez wiele lat. Dzięki Liverpoolowi dotarłem do piłkarskiej elity. Zawsze będę miał piękne wspomnienia z tego okresu.

Mecz z Romą: Musimy zdawać sobie sprawę, że odnieśliśmy dobry wynik, ale w poprzednich sezonach odpadaliśmy już po wywalczeniu wcześniej dobrego rezultatu. Przychodzi nam do głowy poprzedni sezon. Liverpool może liczyć na swoich kibiców, którzy są dwunastym zawodnikiem. Musimy uważać.

Nic nie jest pewne: Liga Mistrzów jest niepewna, rywale cieszą się na myśl o możliwym odrobieniu strat. Nam przytrafiło się to z Liverpoolem, chcieliśmy awansować. Podobnie było z PSG. Musimy być czujni i nie myśleć, że jesteśmy faworytami.

Kibice: Jesteśmy profesjonalistami i musimy stanąć na wysokości zadania, którym jest półfinał Ligi Mistrzów. Kibice wciąż pchają Liverpool do przodu i chwila nieuwagi może sprawić, że stracimy gola. Przeciwnicy od początku będą naciskać, jako gospodarze mają w sobie dużo entuzjazmu. Nie możemy popełniać głupich fauli czy strat.

Świętowanie gola: Osoby kochające ten sport wiedzą, jak ważna jest bramka w półfinale Ligi Mistrzów. Jestem wdzięczny Liverpoolowi, bardzo go szanuję i nie świętowałbym gola na Anfield. Nie zrobiłem tego też w Groningen z Ajaksem.

Koniec kariery: Każdy piłkarz chciałby zakończyć karierę w takim klubie jak Barcelona, ale nie zależy to ode mnie. Mam nadzieję grać jak najdłużej.

Salah: Jest bardzo ważny, ale Liverpool ma też innych zawodników.

Rzeczy do poprawy: Nie możemy dać się wciągnąć w grę przeciwników, którzy są bardzo szybcy. Przeanalizowaliśmy błędy z Camp Nou, zaliczyliśmy wiele strat, co normalnie nam się nie zdarza.

Co dał ci Liverpool?: Dzięki niemu dojrzałem i poprawiłem się technicznie. Byłem kapitanem, to jedna z najbardziej wyjątkowych rzeczy w mojej karierze.

Seria bez gola na wyjeździe: Trafienie do siatki niczego dla mnie nie zmienia. Uspokoiłoby mnie to ze względu na zespół, ale to nic osobistego. Nie tracę przez to snu w nocy. Poza tym bramkę z Manchesteru liczę jako swoją, choć wiem, że wy nie.

Gwizdy: Myślę, że ze względu na całą moja pracę wykonaną w Liverpoolu jutro usłyszę więcej oklasków niż gwizdów. Na pewno niektórzy będą gwizdać. Niemniej jednak tutejsi kucharze mieli dla mnie prezent, moja córka urodziła się w tym mieście, a syn zna przyśpiewki kibiców. Moje dzieci będą jutro na stadionie.

Kontuzje: Sezon jest długi i trzeba być ostrożnym. Wszyscy wiedzą, że na początku sezonu dokuczało mi kolano. Teraz czuję się dobrze.

Następca w Barcelonie: Zdaję sobie sprawę z mojego wieku, jestem coraz starszy, choć wciąż rywalizuję na odpowiednim poziomie. Wiem, że klub będzie potrzebował mojego następcy, mówi się o wielu graczach. Maxi Gómez? Jest moim kolegą z reprezentacji, ale trzeba szanować Celtę.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dobra Luisito, podasz do Leo a on strzeli i będzie świętował.
« Powrót do wszystkich komentarzy