Dziesięć lat rywalizacji strzeleckiej Leo Messiego i Cristiano Ronaldo

Łukasz Lewtak

31 grudnia 2018, 22:00

Sport

22 komentarze
  • W tym roku minęło 10 lat, odkąd Leo Messi i Cristiano Ronaldo rozpoczęli pasjonującą rywalizację strzelecką
  • Wszystko zaczęło się w 2009 roku, kiedy Argentyńczyk wszedł na wyższy poziom, jeśli chodzi o liczbę zdobywanych bramek, a Portugalczyk przeszedł z Manchesteru United do Realu Madryt
  • Od tego czasu obaj osiągali niebotyczne wyniki i toczyli zacięty, korespondencyjny pojedynek

W 2009 roku FC Barcelona zdobyła pierwszy w swojej historii tryplet, a forma Leo Messiego eksplodowała. Argentyńczyk strzelił 41 goli w klubie i reprezentacji, wyprzedzając Portugalczyka o 11 bramek. W 2010 również lepszy był Messi - 60 do 49.

W 2011 roku obaj do końca toczyli pasjonujący pojedynek. Ostatecznie zwyciężył Portugalczyk - 60 do 59. Pamiętny był rok 2012, w którym Leo Messi pobił wszystkie możliwe rekordy, strzelając aż 91 goli - 79 w Barcelonie i 12 w reprezentacji. Argentyńczyk wyprzedził Cristiano Ronaldo o 28 bramek.

Potem przyszedł najsłabszy rok Leo Messiego i najlepszy Cristiano Ronaldo. W 2013 Argentyńczyk zdobył 45, a Cristiano - 69 bramek. Należy jednak podkreślić, że Messi zmagał się z kontuzjami i rozegrał łącznie tylko 47 meczów. Był to jedyny rok w ostatnich dziewięciu latach, w którym Argentyńczyk nie przekroczył granicy 50 goli. W 2014 Messiemu poszło już lepiej - strzelił 58 bramek, ale minimalnie przegrał rywalizację z Cristiano (61). Podobnie było w 2015 (52 do 57).

W ostatnich trzech latach Leo Messi zawsze jednak kończył rok z większą liczbą goli od Cristiano. W 2016 strzelił 59 bramek, w 2017 - 55, a w 2018 - 51, a Portugalczyk odpowiednio 55, 53 i 49.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jeżeli chodzi o liczby to są na tym samym poziomie, ale jak przyjrzymy się czysto piłkarskim umiejętnościom to CR7 siedzi na drugim piętrze a Leo ma stolik na dachu wieżowca

@ILovethisGame: Wystarczy, że porównamy liczbę asyst.

@Tomash_Ek: Asysty jak najbardziej. Ale ogólnie chodzi o tą Iskrę Bożą której nie da się nie zauważyć. Balans ciała, kontrola nad piłką, drybling w tłoku czy wizja gry. Myślę, że wszystko tłumaczy link dwa komentarze wyżej
« Powrót do wszystkich komentarzy