Jordi Cruyff: Odejście Cristiano Ronaldo z Realu jest ostrzeżeniem dla Barçy

Łukasz Lewtak

25 grudnia 2018, 13:00

Sport

18 komentarzy

Jordi Cruyff wrócił do Barcelony, aby spędzić tam Święta po pierwszym sezonie w Chinach. Holender znalazł czas, aby w budynku fundacji imienia jego ojca porozmawiać z dziennikarzem Sportu na temat obecnych wydarzeń w zespole Barçy.

Sport: Jak oceniasz obecną drużynę?

Jordi Cruyff: Spełnia postawione jej cele. Kiedy Real przechodzi trudne chwile, wydaje się, że Barça dobrze wykonuje swoją pracę. Barcelona próbuje, dokonuje transferów, przeprowadza zmianę pokoleniową. Potrzeba czasu i adaptacji. Młodzi mogą popełniać błędy, 30-letni piłkarze powinni być regularni. Wykonano dobrą pracę, ponieważ na rynku jest brutalna konkurencja.

Barcelona jest faworytem do wygrania Ligi Mistrzów?

W LaLidze liczy się regularność, a w Lidze Mistrzów można stracić tytuł, bo sędzia albo zawodnik się poślizgnie. W wielu przypadkach zespół, który wygrywa Champions League, nie jest najlepszą drużyną w Europie, tylko najlepszą ekipą w konkretnych meczach. Bo jak inaczej wyjaśnić przypadek, kiedy ktoś zwycięża w Lidze Mistrzów, a w swojej lidze jest 15 punktów za mistrzem?

Jaką rolę historia zarezerwowała dla Leo Messiego?

Kiedy ktoś analizuje Real, widzi, że Cristiano trzymał parasol nad tym zespołem. Wtedy w czasie deszczu nikt nie moknie. Teraz nie ma parasola. Każdy zespół potrzebuje kogoś nieszablonowego. Messi od wielu lat pełni tę funkcję w Barcelonie. Jest najwspanialszy.

Czy Barcelona powinna się przygotowywać na epokę po Messim?

Lepiej nie myśleć o tym teraz, ponieważ Messi ma się dobrze i nadal jest fenomenalny. Dzień, w którym już go nie będzie, będzie trudny. Trzeba się modlić, żeby grał, dopóki nogi mu na to pozwolą. To, co stało się w Realu, jest ostrzeżeniem dla Barçy. Zawodnicy Los Blancos nadal są bardzo dobrzy, ale w futbolu potrzeba piłkarza, dzięki któremu nawet przy wyniku 0:2 drużyna wierzy w zwycięstwo. Tak jest z Messim. 

De Jong i de Ligt - co o nich myślisz?

Holandia i Barcelona są ze sobą związane w wyjątkowy sposób. Barça nadal ma tę czystą magię, która robi wrażenie na młodych chłopakach. To inna muzyka. Pomiędzy Holandią i Barceloną jest wiele podobieństw w zakresie wymagań, sposobu gry, słownictwa. Teraz pojawili się młodzi chłopcy, dzięki którym reprezentacja Holandii odzyskała wiarę w siebie. Barcelona gra w piłkę w bardzo konkretny sposób i nie wszyscy zawodnicy tam pasują. De Jong i de Ligt pasują jednak do Barçy. To klub musi teraz zdecydować, czy na dzień dzisiejszy potrzebuje tych piłkarzy, czy ma już za dużo graczy na tej pozycji. Oni mają DNA Barçy i dlatego mogą się wpasować do zespołu. Inną sprawą są aspekty finansowe. De Jong i de Ligt to dwa największe talenty.

Messi powiedział, że Barça teraz mniej stawia na canterę. Też tak to widzisz?

Trzeba spojrzeć na kilka rzeczy z perspektywy. Barça zawsze musi wygrywać. Nie może poświęcić jednego roku na kształtowanie piłkarzy. W szkółce czasami są lepsze, a czasami gorsze pokolenia. Pojawia się też sprawa przeskoku z Segunda B do pierwszej drużyny - to różnica dwóch szczebli rozgrywkowych. Poza tym odeszło wielu utalentowanych piłkarzy. Trzeba tego unikać, aby chłopcy ponownie zobaczyli, że ich marzenie o dotarciu do pierwszego zespołu jest możliwe. To mieszanka wielu rzeczy. Każdy przypadek może być inny. Trzeba zobaczyć, jak rozwiązać każdy z nich, aby uniknąć odejścia zawodników. Wiele drużyn na ogromny potencjał finansowy i w ten sposób przyciąga graczy.

A Aleñá albo Puig?

Nie oglądałem ich zbyt często. Mecze lig europejskich są w Chinach o 4 rano.

Chodzisz na Camp Nou?

Jestem socio i chodzę z moim przyjacielem. Byłem tam kilka razy w ostatnich latach. Mam miejsca na drugim poziomie za bramkarzem. Uwielbiam oglądać ruchy piłkarzy z tej perspektywy, to jak partia szachów.

Barça pozostaje wierna idei twojego ojca?

Ogólnie, tak. Inną sprawą jest to, gdzie umieścić piłkarzy, pięć metrów w prawo lub w lewo, wyżej albo głębiej. Myślę, że najważniejsze jest słownictwo, nie te pięć metrów. Na przykład ter Stegen rzadko wybija piłkę w górę. Atak, chęć zwycięstwa, strzelanie goli... Są wyrażenia, które zawsze istnieją i nadal będą istnieć. 

W przyszłości klubem będą rządzić byli piłkarze?

Nie wszyscy wspaniali zawodnicy mogą sprawdzić się w tej roli. Trzeba się do tego przygotować. Obejmowanie takich funkcji tylko dlatego, że ma się za sobą wspaniałą karierę, niczemu nie służy. Konkurencja jest duża. Codziennie są ogromne wymagania. Osoby takie jak Xavi mogą bardzo dobrze się sprawdzić. Jego wywiady są bardzo interesujące, trzeba je uważnie czytać.

Widzisz Xaviego w roli trenera?

Jest bardzo mało profili idealnych dla Barçy. Xavi ma to we krwi. Być może jeszcze kilka innych osób sprawdziłoby się w Barcelonie. Puyol, Piqué, być może w innej roli... Ja bardzo się cieszę, że wrócił Abidal. Tak musi być. Podoba mi się ten pomysł.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Szczerze gdyby to nie były ostatnie lata Messiego, nie miał bym nic przeciwko poświeceniu MH i PK żeby mieć nowego wychowanka na poziomie Busquetsa i cieszyć się jego grą dekadę.

Nie do końca się zgodzę, że przeskok między Secunda B a Primera utrudnia awans. To tylko kwestia zaufania, bo Messi przeskakiwał w rok 2 poziomy i w wieku 17 lat grał z Barceloną, a pół roku wcześniej kopał z Juvenilem Lliedy. To kwestia czystego talentu, i wyciągnięto go zanim to się stało modne.
Busquetsa, Pedro awansowano z Barcy B grającej albo w tercera albo w sekunda B. Xavi/Iniesta to zupełnie inne okoliczności.
Ogólnie awans młodzika do pierwszej drużyny, to zawsze dla mnie kwestia zaufania i wybaczenia. Zaufana, że sobie poradzi i wybaczenia nieuchronnych błędów. Busquets został wyciągnięty z kapelusza, właśnie co najmniej 2 poziomy rozgrywkowe niżej i nie tylko grał w el Classico kosztem Toure, ale jeszcze zawalił sytuację i dostał czerwoną kartkę. Ilu trenerów miałoby jaja na niego postawić drugi i trzeci raz? Pep miał, dlatego Busquets miał takie warunki rozwoju, ze dziś wdaje się w dryblingi przed własnym polem karnym przy pressingu dwóch rywali i udaje mu się 90% z nich co jest kluczowym elementem wielu naszych akcji ofensywnych.
Pedro posadził na ławce nasyconego Henrego. Faceta z takim dorobkiem.
Trzeba było po prostu odwagi, zaufania i wybaczenia.

Myślę, że takiej posuchy nie zobaczymy, bo Barcelona to styl, a nie 1 zawodnik. Oczywiście Messiego nie zastąpi nikt nawet 3 Ronaldo w jednej drużynie. Real nie ma po prostu człowieka do wykańczania akcji, mniej też przykłada się wagę do trenerów, czy pasują stylem gry do zespołu czy nie. W Barcelonie szuka się trenera pasującego do filozofii Barcy, a nie bo obecnie jest na topie. Poza tym sądzę że mamy o wiele więcej talentu w La Masii niż Real w swoich drużynach młodzieżowych. Barcelona cały czas się rozwija, Real żyje przeszłością. Mieliśmy zniknąć bez Xaviego, Alvesa, Iniesty, a nadal jesteśmy o klasę lepsi od Realu, co widać w bezpośrednich meczach, sezon w sezon. Na pewno czekają na swój czas młodziki typu Alena czy Ruiz i na pewno ja wykorzystają. Na Messiego przyjedzie nam poczekać dłużej, ale czy na pewno?

Ale wyjaśnił Real zaiste po mistrzowsku!

Bardzo fajny wywiad, widać, że Jordi to mądry facet. Jeśli chodzi o sytuację bez Messiego - na pewno będzie potrzeba sezonu bądź dwóch, żeby zespół przebudować. Nie chodzi nawet o transfery, a głównie o sferę mentalną. Nawet jeśli talenty pokroju Puiga, Alenii, Arthura, czy Malcoma eksplodują to ZAWSZE każdy zawodnik pierwszego zespołu będzie miał z tyłu głowy, że Messi to Messi - on nas wyciągnie, on jest liderem, on da zwycięstwo, on da impuls. Jeśli go zabraknie, wtedy reszta zawodników będzie musiała nauczyć się nie obciążać odpowiedzialnością jednego zawodnika, a pracować jako Drużyna przez wielkie "D". Jedyną opcją na uniknięcie tego byłby tak duży błysk któregoś z młodziaków, że Messi naturalnie zacząłby odgrywać drugoplanową rolę. I kto wie, może tak się stanie za 3-4 lata. Jeśli nie, to na pewno warto uzbroić się w cierpliwość i przygotować na 2-3 sezony lekkiej posuchy w celu odzyskania siły drużynowej.

Mówi podobnie do ojca widać podobną charyzmę w wypowiedziach na temat klubu, aż strach pomyśleć, że kiedyś zabraknie Leo i ta niepewność co będzie wtedy a to przecież już wkrótce.