Pep Segura: Jestem stuprocentowo przekonany, że Dembélé się zaadaptuje

Grzegorz Zioło

17 listopada 2018, 16:30

La Vanguardia

9 komentarzy

Dyrektor generalny obszaru sportowego FC Barcelony Pep Segura udzielił wywiadu La Vanguardii, w którym opowiedział między innymi o swojej codziennej pracy w klubie. Wśród poruszonych w rozmowie tematów nie zabrakło również problemów Ousmane'a Dembélé, przyszłości Ernesto Valverde czy możliwości powrotu Neymara.

Masz największy wpływ na obszar piłkarski Barcelony, dlatego może nieco dziwić twoja niewielka obecność w mediach. Wolisz pracować z dala od świateł reflektorów?

Taki jest mój sposób bycia. Lubię otaczać się pracowitymi ludźmi i cenię to bardziej niż bycie liderem. Uciekam od tego. Wolę dyskrecję i skuteczność.

Czym zajmujesz się na co dzień? Jaka jest najbardziej wyczerpująca część twojej pracy? Co najbardziej ci się w niej podoba?

Pracę dyrektora obszaru sportowego można podzielić na cztery części. Najbardziej lubię pierwszą z nich, ale poświęcam jej mniej czasu niż bym chciał. Mam na myśli rozwijanie programu klubu, czyli tak zwanego modelu. Druga część to wybór zawodników. To bardzo ważna kwestia, zarówno jeśli chodzi o najmłodszych, jak i o zawodowców. Trzecia część dotyczy naszych trenerów. Wszystkie moje pomysły muszą być poprawnie przekazywane przez ludzi, którzy komunikują je piłkarzom w wieku 12 czy 18 lat. Nasze koncepcje dotyczące trenowania muszą być ujednolicone. To bardzo ważne, żeby rozwiązania wypracowane na treningach przekładały się na mecze. Nie kierujemy się wiarą, musimy mieć potwierdzenie w konkretnych danych.

Brzmi bardzo naukowo...

Stworzyliśmy dział analizy, który bada wskaźniki wydajności piłkarzy naszego klubu i te z zewnątrz, żeby wiedza na ich temat nie opierała się jedynie na obserwacji gry. Esencją naszego stylu są posiadanie piłki, atak pozycyjny i pressing. Musimy kontrolować, czy przekłada się to na grę i w jakim stopniu.

A czwarta część?

Jest najbardziej skomplikowana. Obejmuje zarządzanie młodymi zawodnikami i ich rozwojem na drodze do profesjonalnej piłki. Chodzi o kwestie finansowe, kontraktowe, planowanie kariery... Wszystko dzieje się z dala od kamer, ale jest niezwykle ważne w dzisiejszym świecie futbolu.

Zostaje ci czas na radość z pracy?

Czerpię dużo radości z pracy w klubie o takim potencjale jak Barcelona, przede wszystkim wtedy, kiedy dostajemy potwierdzenie wykonania kolejnych kroków naprzód.

Jak wyjaśniłbyś w kilku słowach styl gry Barcelony?

Styl, DNA, model... Przychodzi mi do głowy zdanie, które powiedział kiedyś Johan Cruyff: "piłka nożna jest bardzo łatwa, ale granie zawsze jest najtrudniejsze". Pewne elementy są ważne: Barça musi być rozpoznawalna, chcieć posiadać piłkę i cieszyć się nią, wiedzieć, co z nią zrobić, i jak wyrządzić szkodę rywalowi. Kiedy drużyna traci piłkę, musi wspólnie pracować, aby ją jak najszybciej odebrać. Jeśli połączymy te elementy, rozpoznajemy styl gry Barçy. Tego szukamy.

Twoje słowa przeczą opiniom, że hamujesz ten model od środka.

Jestem świadomy, że panuje takie myślenie. Jeśli na przykład ty, w jednym ze swoich artykułów, podtrzymasz tę tezę, będzie mi przykro, ponieważ to by oznaczało, że cię nie przekonałem lub nie wyjaśniłem sprawy wystarczająco jasno. Zapraszam ludzi do wysłuchania tego, co myślę. Powinni zrozumieć, że nie jest łatwo grać tak pięknie jak Barça Pepa Guardioli ze wspaniałymi piłkarzami, jak Xavi, Leo czy Iniesta, którzy byli jej symbolami. Po wzlotach przychodzą upadki. Czy jesteśmy w dołku? Nie, ale musimy być świadomi, że osiągnięcie takiej doskonałości będzie bardzo trudne. Powinno to nas motywować do powrotu do tamtych czasów, ponieważ taką ścieżką chcemy podążać. Od pierwszego dnia mojej pracy poświęcam się temu, żeby trzymać się tej drogi, stosując nasze metody.

Styl gry wyznacza środek pola. Można chcieć sprowadzić jednocześnie Pogbę, Rabiota i de Jonga? Nie są do siebie zbyt podobni...

Gdybyśmy nie mieli jasno sprecyzowanego typu gracza, którego szukamy, Arthur nie trafiłby do nas. Wolimy zawodników dobrych technicznie, ale jeśli przeanalizujemy naszą historię od czasów Johana Cruyffa, zawsze był w drużynie piłkarz, który odchodził od tego profilu. Dzięki temu zyskiwaliśmy równowagę, niezwykle ważną w takich rozgrywkach jak Liga Mistrzów. W Barcelonie występowali Keita, Touré, van Bommel... Być może nie pasowali oni ściśle do modelu klubu, ale wnosili równowagę. Trener powinien mieć możliwość dysponowania takimi narzędziami bez ryzyka dla modelu.

Arthur to idealny nabytek, biorąc pod uwagę jego wiek, cenę, umiejętności...

Jesteśmy świadomi, że jego profil był idealny, ale zawsze istnieje niepewność, czy przystosuje się do miasta i do naszego stylu, ponieważ pochodzi z innej rzeczywistości piłkarskiej. Wszystko ma znaczenie przy sprowadzaniu nowego zawodnika. Nawet tak wielkim piłkarzom jak Koeman trudno było się zaadaptować. Nie można przewidzieć, czy z jakiegoś powodu transfer nie okaże się niewypałem. Arthur przystosował się dobrze, podobnie jak Arturo Vidal, Malcom i Clement Lenglet.

Istnieje szczególny sposób postępowania w przypadku, kiedy zawodnik nie adaptuje się w drużynie?

Atmosfera wokół piłkarza wynika z jego całościowego traktowania, poczynając od jego agenta. Trener ma wpływ na zawodnika przed meczami, w trakcie spotkań i po nich. Kluczowa jest też rola Érica Abidala, który dba o to, żeby piłkarze czuli się dobrze i tworzyli część grupy. Ma większy wstęp do szatni niż ja czy prezydent. Rozmawiamy z trenerem i agentem. Wszystko jest skupione wokół tego, żeby zawodnicy czuli się szczęśliwi w naszym klubie.

Dembélé nie jest szczęśliwy.

To nie jest odpowiednie słowo. Zrozumienie idei futbolu i wymagań w Barcelonie nie jest łatwe. Niesie za sobą duże trudności i klub powinien pomagać piłkarzowi. Gra tutaj wiąże się też z presją związaną z wielkością klubu. To normalne, że czasem zawodnik o niewielkim doświadczeniu będzie miał problemy ze zrozumieniem tego. Nie chodzi o to, że Dembélé nie jest szczęśliwy. Ma wątpliwości właściwe dla młodego gracza. Zawsze oceniano go z perspektywy ogromnego talentu, a teraz musi przełożyć go na korzyść zespołu. Mogę powiedzieć, że klub i zawodnik są stuprocentowo przekonani, że uda się to osiągnąć.

Mówisz o adaptacji pod względem piłkarskim, a co z dyscypliną? To trudniejsze do poprawy?

Oba te obszary mają na siebie wpływ. Kiedy zawodnik trafia do Barcelony, żeby grać w pierwszej drużynie, skupia się na tym i udaje mu się to osiągnąć, cała reszta przychodzi sama.

Uwasz, że kadra jest odpowiednio zrównoważona?

Jesteśmy zadowoleni z tego, jak nowi zawodnicy wpasowali się do zespołu. Można powiedzieć, że podejmujemy pewne ryzyko, na przykład mając trzech lewonożnych stoperów.

Busquets i Rakitić nie są przeciążeni?

Dbanie o codzienne sprawy należy do obowiązków trenera. Ja zajmuję się średnią i długą perspektywą. Możemy rozmawiać z Ernesto i robimy to, czasem mamy wpływ na niektóre sytuacje, ale to on obserwuje zawodników z bliska i ma najlepszą pozycję, żeby decydować.

A jeśli coś stanie się Jordiemu Albie...?

Mogliśmy sprowadzić doświadczonego zawodnika, wtedy bylibyśmy spokojniejsi, ale naszą filozofią jest też promowanie młodych. Gdybyśmy kogoś kupili, mówiono by, że hamujemy rozwój Mirandy. Średnia wieku wychowanków, którzy wchodzą do pierwszej drużyny, wynosi 21-22 lata. Miranda jest młodszy, ale mamy do niego zaufanie. Nie bez powodu mamy też trzech lewonożnych stoperów...

Griezmann nie przeszedł do Barcelony, ale Suárez twierdzi, że to zrozumiałe, że klub szuka jego następcy.

Mamy ogromne zaufanie do Luisa. Spisuje się znakomicie jako piłkarz i człowiek. Jego wypowiedzi wspaniale świadczą o jego profesjonaliźmie. Należy mu pogratulować. Mamy nadzieję, że będziemy mogli cieszyć się jego grą jak najdłużej, ale zdajemy sobie sprawę, że musimy przygotować się na przyszłość.

A jaka będzie przyszłosć Ernesto Valverde?

Codziennie z nim rozmawiamy. Kiedy ma się z kimś tak płynne relacje, nie trzeba wiele mówić. Ma kontrakt, jesteśmy zadowoleni i on też. Jeśli tak będzie dalej, nie trzeba niczego zmieniać. Dziś nie ma tematu. Jeśli chodzi o przyszłość, wszyscy jesteśmy zmienni, zaczynając ode mnie.

Możliwy jest powrót Neymara do Barçy?

Jeśli chodzi o sferę zawodową, wszyscy zawodnicy na rynku są brani pod uwagę, gdy odpowiadają na nasze potrzeby. Obecnie Neymar nie jest na rynku. Jeśli któregoś dnia będzie taka potrzeba, czy ktoś uważa, że taki klub jak Barça nie będzie musiał tego rozważyć? Dotyczy to Neymara i każdego innego gracza. Musimy dać naszym kibicom to co najlepsze.

Ale Neymar odszedł z własnej woli...

Powinniśmy mieć to na uwadze w chwili prawdy. Nie możemy zapomnieć o zniewadze, jakiej Neymar dopuścił się wobec klubu i nas wszystkich, jednak jeśli uznamy, że mimo to go potrzebujemy, wybierzemy go. Ważne jest też, żeby dopasował się pod względem finansowym.

Które miejsce zajmuje szkółka na twojej skali wartości? Należy wyznaczyć minimalną liczbę wychowanków w pierwszej drużynie?

Namacalnym celem jest liczba wychowanków i od tego zaczyna się problem. Wymaganie trypletu co sezon utrudnia ich awans. Ważniejsza od liczby jest jednak idea. Na przykład Sergi Roberto ma w sobie ideę Barçy. Może grać na wielu pozycjach i można w nim zobaczyć sposób wyrażania się Blaugrany. To samo możemy powiedzieć o Aleñi. Jestem bardzo dumny z pracy, którą wykonała i wykonuje Barça B. To gwarancja na przyszłość.

W zeszłym roku do Barçy B sprowadzono jednak wielu zawodników z zewnątrz. Żałujesz tego kroku?

Były wokół tego kontrowersje i akceptuję krytykę, ale zawsze broniłem tezy, że w drugiej drużynie powinni występować zarówno wychowankowie o dużej jakości, jak i piłkarze "strukturalni". Niemożliwa jest gra na tak wysokim poziomie jak w Segunda División z samymi 17-latkami. Trzeba było chronić ich tymczasowymi rozwiązaniami. Oczywiście nie jestem zadowolony ze spadku, choć mam uznanie dla Gerarda Lópeza, który wykonał wspaniałą pracę. To, co się stało, nie było katastrofą.

Uważasz, że wciąż trudno jest uniknąć utraty młodych talentów?

Nie jest łatwo wykreować talent, a to robimy w Barcelonie. Co roku tracimy po drodze zawodników, zwłaszcza w kluczowym momencie, kiedy kończą oni 16. rok życia i mogą wykonać pierwszy krok w profesjonalnej karierze. Teraz niektóre kluby są bardziej zainteresowane inwestowaniem w młodych piłkarzy w celu ich późniejszej sprzedaży niż zdobywaniem tytułów. Manchester City zaczyna mieć podobne problemy jak my.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Mam nadzieje że nie będą świrować i D11 zostanie z nami ;) I jestem pewien że sprawi nam mnóstwo radości ;D

Jak odejdzie to nie będę płakać.

O czym ten gość gada. Musimy pamiętać o tej zniewadze od Neymara,ale jak go będziemy potrzebować to będzie ok. Czyli wynik ponad honorem? Coś nie halo.

no, Ty segura czasem powiesz coś mądrego jednak xD

Takie wywiady uwielbiam, z których coś można wyciągnąć. Wiadomo, że w pewnych kwestiach należy wypowiadać się powściągliwie jednak odpowiedział na wszystkie zadane pytania.

A ja w 200 procentach że Neymar nie odejdzie do Paryża

Skoro widza w nim potencjał to trzeba go trzymać. Nie odpali w tym sezonie to zrobi to w następnym, a jak nie to w kolejnym, dobra inwestycja na przyszłość z niego. Nawet jak odpali mając 25 lat to na spokojnie będziemy mieli obsadzoną prawa stronę na 7-9 lat