Carles Aleñá: Chciałbym mieć taką karierę jak Xavi czy Iniesta

Dariusz Maruszczak

16 listopada 2018, 11:30

Mundo Deportivo, Sport

14 komentarzy

Carles Aleñá ma już za sobą najgorszy okres w krótkiej karierze po wyleczeniu poważnej kontuzji. O trudnych chwilach, oczekiwaniach na ten sezon i wzorach do naśladowania opowiedział w wywiadach dla Mundo Deportivo i Sportu.

Jak się czujesz?

Bardzo dobrze, jestem zadowolony z tego, jak wszystko się układa, a przede wszystkim z wyleczenia kontuzji. Nie odczuwałem żadnego dyskomfortu i to jest najważniejsze. Jestem szczęśliwy, że zostałem powołany na ostatnie cztery mecze i cieszę się z czasu spędzonego na boisku.

Nigdy wcześniej nie byłeś kontuzjowany. Jak to przeżyłeś?

Kiedy doznałem urazu, miałem wrażenie, że niczego nie zerwałem. Następnego dnia przychodzę do Ciutat Esportiva na badania, a lekarze mówią mi, że zerwałem ścięgno i będę musiał przejść operację. Nie mogłem w to uwierzyć. To był jeden z moich najtrudniejszych dni w roli piłkarza. Bycie kontuzjowanym to piekło. Nigdy dotąd nie przeżywałem nawet dwutygodniowej absencji. Miałem to szczęście, że nigdy nic mi nie dolegało. Pierwszą moją kontuzją było zerwanie ścięgna. Było mi ciężko przez te trzy miesiące, ale to była dla mnie nauka. Nie mogłem załamywać rąk, bo trudniej byłoby mi wrócić.

Mówi się, że w złych chwilach pojawiają się naprawdę ważni ludzie.

Bardzo mi pomógł Ivan de la Peña [agent piłkarza – przyp. red.], który przechodził przez takie kontuzje. Powiedział, że mam dwie opcje: spuścić głowę lub walczyć na 100%, żeby jak najszybciej wrócić. Byli ze mną ci, którzy nigdy nie zawodzą: rodzina, przyjaciele, moja dziewczyna. Cieszyły mnie wiadomości od kolegów. Szczególna była ta od Andrésa Iniesty, który zachęcił mnie do szybkiego powrotu. Wiadomość od takiej osoby jak on dodała mi wiele sił. Bardzo podziwiam Iniestę.

A co powiedział trener?

Valverde też zachował się bardzo dobrze. Zadzwonił po operacji, aby dowiedzieć się, jak się mam. Uspokajał, że jestem piłkarzem pierwszego zespołu, a kontuzja niczego nie zmienia i klub nie planuje mojego odejścia. Jestem za to wdzięczny, ponieważ to dało mi poczucie bezpieczeństwa.

Czego oczekiwał od ciebie trener po tym, jak wyleczyłeś kontuzję?

Prosił, żebym wciąż robił to co w Barcelonie B w poprzednim sezonie. Czyli pokazywał charakter lidera, nie chował się, szukał piłki, współpracował z partnerami. Chciał, żebym próbował, strzelał, ryzykował, bronił. Nie chciał, żebym był skrępowany. W poprzednim sezonie jeszcze taki byłem, gdy pojawiałem się w pierwszym zespole, ale teraz po treningach i meczach nabrałem pewności siebie.

Czy możemy definitywnie zamknąć twój etap w Barcelonie B?

Nie, ponieważ nigdy nie wiadomo. Zgodziłem się grać w Barcelonie B, gdy nie byłem powoływany na mecze pierwszego zespołu, ponieważ zawsze była to możliwość występu. Pozwoliło mi to poczuć się lepiej fizycznie i gromadzić minuty, choć mogło to wyglądać na krok w tył. Nie myślałem o tym źle w żadnym momencie, to była obopólna zgoda i naturalna sprawa. Dzięki temu byłem w rytmie meczowym, gdy dostałem szansę w pierwszej drużynie. Byłoby bardzo trudno, gdyby nie ogranie w rezerwach. Dało mi to wiele pozytywów, więc nie wykluczam powrotu do gry z rezerwami, jeśli zajdzie taka potrzeba. Tempo meczów nie jest takie samo jak na treningach.

Chciałbyś udać się na wypożyczenie, jak twój przyjaciel Marc Cucurella, aby mieć więcej szans na grę i zrobić krok do przodu?

Jest to jakaś koncepcja. Obecnie jednak nie wyobrażam sobie bycia poza Barceloną. Mam zaufanie trenera i dyrekcji. Nigdy nie proponowano mi wypożyczenia czy sprzedaży w zimowym okienku transferowym. Nie odejdę, ponieważ czuję się tu dobrze. To mój debiutancki sezon w pierwszym zespole i nie ma pośpiechu. Cucurella miał dobrą opcję dla siebie, ponieważ otrzymuje szanse w Primera, ale ja wolę zostać i czekać na możliwość gry.

Cierpliwość jest najważniejsza w canterze Barcelony?

Najważniejsza i jednocześnie najtrudniejsza, ponieważ nie każdy zdoła się przebić. Cierpliwość to jednak podstawa, jak w przypadku Sergiego Roberto, Iniesty czy Xaviego. To dla mnie wzory do naśladowania. Trudno jest grać w pierwszym zespole Barcelony i trzeba iść krok po kroku. Wynika to z poziomu kadry. Barça to najlepsza drużyna na świecie. W innym klubie można awansować szybciej, ponieważ nie ma takiej konkurencji, ale otrzymanie szansy w Barcelonie jest warte czekania. Jednocześnie uważam, że wychowankom trzeba dać szansę, aby pokazać im, że jest tu dla nich miejsce. My natomiast musimy pracować, aby klub wierzył w canterę.

Czy klub wystarczająco wierzy w canterę?

Tak. Ludzie mają w pamięci czasy Pepa Guardioli i trzeba być świadomym, że bardzo trudno będzie to powtórzyć. Tamto pokolenie było świetne i ciężko znaleźć tylu wychowanków na takim poziomie. Choć trzeba dać szansę tym, którzy na to zasługują. I to się dzieje: teraz z Samperem i ze mną, a z zespołem trenują też Riqui Puig i Miranda, którzy będą mieli swoje szanse.

Czy szanse na grę zależą tylko od ciebie?

Są różne czynniki. Potrzebne są odpowiednie okoliczności, zaufanie trenera. Trzeba jednak dać z siebie wszystko co najlepsze, a efekty przyjdą.

Jaka jest różnica między częstymi treningami z pierwszym zespołem a byciem jego stałym członkiem?

Przez ostatnie dwa lata trenowałem z drużyną bardzo często, a teraz robię to niemal zawsze, co wzmacnia moją pewność siebie. Zespół jest świetny, koledzy przyjęli mnie z wielką sympatią, za co jestem wdzięczny. Przychodzi się do profesjonalnej szatni, elity, piłkarzy na światowym poziomie, a jednak ich pokora i normalność, a przede wszystkim charakter zwycięzców są zaskakujące. Ci zawodnicy wygrali wszystko, ale codziennie trenują jak najwięcej. Leo, Geri… To godne podziwu. To sprawia, że piłkarz zdaje sobie sprawę, że musi podążać po ich śladach. Wygrywali przez 10 czy 12 lat, więc są wzorami do naśladowania.

Kogo najbardziej obserwowałeś?

Starałem się podpatrywać wszystkich, ale w poprzednim sezonie moją uwagę zwracał Iniesta, ze względu na pozycję i jego sposób gry. Pomogło mi to w zakresie odpowiedniego przemieszczania się po boisku.

A Messi?

Ludzie nie są w stanie sobie wyobrazić, jaki on jest. Robi z nami, co chce. Nie wiesz, w jaki sposób może cię minąć. Nigdy nie widziałem niczego podobnego. Moja kariera nie trwa długo, ale wydaje mi się niemożliwe, żeby był drugi taki piłkarz jak Messi, ponieważ on robi wyjątkowe rzeczy, nie tylko podczas meczów, ale i na treningach.

Czy występ w Pucharze Króla był dla ciebie punktem zwrotnym w tym sezonie?

Nie wiem, być może. Od tamtego spotkania za każdym razem byłem powoływany, a w jeszcze jednym meczu udało mi się zagrać. To już jednak przeszłość i zawsze trzeba być przygotowanym.

Czego oczekujesz po tym sezonie?

Nie wiem, nie lubię wyznaczać sobie długoterminowych celów, ponieważ w futbolu wszystko może zmienić się w jednej chwili. Trenuję codziennie jak najmocniej, aby w momencie pojawienia się szansy móc stawić jej czoła bez presji i strachu. Myślę tylko o odniesieniu sukcesu w Barcelonie, ponieważ to klub mojego życia i nie wyobrażam sobie bycia gdzie indziej. Chciałbym mieć taką karierę jak Xavi czy Andrés.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Niech będzie cierpliwi jak oni a się opłaci

Życzę mu tego by poszedł śladami Xaviego i Iniesty ale patrząc kogo mamy w pomocy i do tego jak by De Jong przeszedł (co bardzo bym chciał) to się robi ciasno i ktoś by musiał odejść definitywnie żeby Alena zaczął więcej grać. Dla mnie tym graczem był by Rakitić... A i jeszcze dochodzi Puig ☺️

Ja bym na jego miejscu dał sobie czas do 23/24 roku życia.. jak do tego czasu nikt nie postawi na niego z większym zaufaniem w Barcelonie to odszedłbym po prostu, żeby grać i być członkiem podstawowej 11 w jakimś topowym klubie nawet w lidze europy..

Ma na to papiery. Oby!

konto usunięte

możemy mieć problem jak kupimy De Jonga a w tym samym czasie odpali Alena i Puig bo mamy jeszcze Arthura i może się zrobić tłok i sytuacja jak z Thiago/Fabregasem. Jeszcze gdzieś tam w krzakach się czai Oriol Busquets ale nie wiadomo co z niego będzie

To pracuj ciężej

Zawodników ze szczerą miłością do kubu, takich potrzebujemy, nie najemników. Trzymam kciuki Panie Aleńa.

A kibice chcą wreszcie mieć w składzie kogoś z LaMasii grającego na poziomie Xaviego lub Iniesty. Spełnij chłopie swoje i nasze marzenia.

Pracuj kolego trzymam za to mocno Kciuki:)

Kto by nie chciał :D