The Guardian: Jedz, śpij i szanuj piłkę, czyli La Masia 2.0

Jakub Grzeszczak

17 sierpnia 2018, 11:00

The Guardian

32 komentarze

Jamie Fahey w swoim tekście opublikowanym na łamach brytyjskiego dziennika The Guardian zajmuje się tematem barcelońskiej La Masii i przytacza wypowiedzi Marca Carmony, pełniącego obecnie w klubie rolę szefa przygotowania trenerów.


Słynna szkółka, w której wychowali się tacy zawodnicy jak Lionel Messi czy Andrés Iniesta, została zastąpiona, lecz nacisk na piłkarską perfekcję w klubie pozostał niezmienny.

Lekko oświetlona aula ze ścianami pomalowanymi na szary kolor sprawia wrażenie, że przebywa się w podmiejskiej szkole średniej. Po drugiej stronie ulicy stoi szeroki niczym boisko do piłki nożnej, normalny supermarket, co dodatkowo wzmacnia to wrażenie. Lecz w rzeczywistości nie jest to zwykle osiedle.

To serce La Masii 2.0, nowoczesnego wcielenia szkółki piłkarskiej, z której wyszło najlepsze pokolenie piłkarzy w historii FC Barcelony. To tam Lionel Messi, Xavi Hernández, Carles Puyol, Andrés Iniesta i reszta "brygady tiki-taki" byli uczeni sztuki zwalczania przeciwników, nieustannie podając piłkę między sobą w hipnotyzujących kombinacjach.

- To nie był przypadek, że w tym samym czasie pojawiło się tak dużo gwiazd – tłumaczył Marc Carmona, szef przygotowania trenerów Barcelony. – Hiszpania zwyciężyła w trzech turniejach między 2008 a 2012 rokiem i te sukcesy pokrywają się z najlepszym okresem Blaugrany w historii.

Kilka dni po elektryzującym remisie 3:3 z Portugalią w pierwszej kolejce mistrzostw świata Carmona wyjaśnił w głównej auli La Masii, że jednym z największych osiągnięć szkółki, otwartej po raz pierwszy w 1979 roku dzięki staraniom Johana Cruyffa, był rok 2010. To wtedy dziewięciu wychowanków La Masii było kluczowymi postaciami w kadrze Hiszpanii, która zapisała się na kartach historii, sięgając po pierwszy puchar mistrzostw świata. Ponadto tego samego roku dwóch z nich, Xavi i Iniesta, razem z innym wychowankiem La Masii, Lionelem Messim, znalazło się w finałowej trójce Złotej Piłki.

Pierwszy (i jedyny!) raz w historii doszło do sytuacji, w której wszyscy trzej piłkarze z tak zwanej krótkiej listy reprezentowali barwy tego samego klubu. Nagroda ostatecznie została wręczona Messiemu. Było to jego drugie z pięciu zwycięstw w tym plebiscycie. Warto również zwrócić uwagę, że od 2004 roku w finałowej trójce zawsze znajduje się przynamniej jeden zawodnik Barçy. - Pracujemy nad tym, by seria trwała – powiedział Carmona – lecz to trudne zadanie.

Problem nasilił się w ostatnich latach. Ledwie 12 miesięcy po tym, jak w 2011 roku otworzono La Masię 2.0, Tito Villanova wystawił historyczną jedenastkę, która składała się wyłącznie z piłkarzy wykształconych w barcelońskiej szkółce. Jednakże od tamtego wydarzenia jedynie Sergi Roberto zdołał na dobre wywalczyć sobie miejsce w pierwszej drużynie Dumy Katalonii.

Nieco ponad dwa lata temu klub zaprezentował projekt La Masia 360, który jest próbą wyprodukowania kolejnej fali gwiazd zgodnie z obecnymi trendami w piłce nożnej, ale także ukłon w kierunku wielu zawodników, którzy mogą nie przebić się na najwyższy poziom. Klub rozszerza program rozwoju, który obecnie dotyczy wyłącznie 76 młodych graczy mieszkających w szkółce na stałe. Teraz obejmie nim mniej więcej 550 graczy z pięciu profesjonalnych sekcji: piłki nożnej (sekcja męska oraz damska), koszykówki, piłki halowej, piłki ręcznej i hokeja na rolkach.

- Około 70 młodych zawodników żyje, je, śpi, trenuje oraz uczy się w La Masii. Poświęcamy im dużo uwagi – mówił Carmona. – Pewnego dnia dział do spraw strategii uznał, że jeśli zajmujemy się tą siedemdziesiątką, to dlaczego Barça nie miałaby poświęcać tyle samo uwagi wszystkim młodym zawodnikom? Dlatego teraz chcemy poświęcić tyle samo uwagi również tym, którzy dojeżdżają. Nie mieszkają tutaj, ale staramy się kontrolować ich sytuację rodzinną oraz sytuację w szkole.

Przywiązanie klubu do jego filozofii mes que un club jest oczywiste. Projekt La Masia 360 skupia się na cechach psychospołecznych dzieci, które są niezbędne do odniesienia sukcesu w Barçy. Są to: pokora, ciężka praca, ambicja, szacunek oraz praca zespołowa.

- Zachowanie jest dla nas bardzo ważne. Nie chodzi tylko o zwycięstwo, ale także o szacunek dla przeciwnika, sędziego i dla zasad gry – skomentował Carmona. – Ważny jest również szacunek dla zasady „trzech P”: Posiadanie piłki, gra pozycyjna oraz natychmiastowy pressing po stracie. To nasz sposób na grę w piłkę nożną i wyraźnie to widać w każdym spotkaniu pierwszej drużyny.

Pięciopiętrowy budynek jest umieszczony w samym centrum klubowego kompleksu treningowego Ciutat Esportiva Joan Gamper znajdującego się w odległości około 5 kilometrów na wschód od Camp Nou na przedmieściach Barcelony. Zastąpił on tym samym swojego poprzednika i stał się centralnym układem nerwowym maszyny, którą bez wątpienia jest FC Barcelona.

Na końcu korytarza na parterze można znaleźć restaurację, a tuż obok znajdują się drzwi prowadzące do znajdującego się na świeżym powietrzu placu zabaw, który umożliwia naukę gry w piłkę oraz zabawę. Obok stołu do piłkarzyków znajduje się bardzo duży stół do tenisa stołowego, na którym widnieją linie jak na boisku piłkarskim i który umożliwia grę dwóch na dwóch (zarówno w klasycznego tenisa stołowego, jak i przy wykorzystaniu futbolówki i gry głową). - W Barcelonie jest wiele publicznych parków jak ten – stwierdził Carmona.

Wynosząca 100 milionów euro inwestycja Realu Madryt w akademię, nie wspominając o dominacji w Europie w ostatnich latach, sprawia, że nasuwa się trudne pytanie: Czy nowoczesna piłka zostawia puryzm Barcelony w tyle? Carmona nie waha się ani chwili i staje w obronie stylu gry i filozofii, które są wpajane wszystkim grupom wiekowym w La Masii od U10 do pierwszej drużyny.

- W trakcie sezonu na treningach drużyny U10, U16, a także w Barçy B można zauważyć te same rozwiązania. Ćwiczenia są inne ze względu na wiek zawodników, ale sam schemat sesji treningowej oraz rodzaj ćwiczeń pozostają niezmienne. Można to zauważyć gołym okiem. To nasze DNA.

- Skupiamy się na grze na niewielkich przestrzeniach. Dużo gramy w dziadka, mamy gry treningowe polegające na utrzymaniu piłki, a także rozgrywamy mecze czterech na czterech i pięciu na pięciu. Piłka jest kluczowa. Podania, kontrola, drybling. To jest DNA piłki nożnej i nasi trenerzy próbują to przekazać piłkarzom w każdym wieku.

Czy podstawowe zasady Barcelony mogą ulec zmianie, jeśli rozważymy to, jak dzisiaj się wygrywa?

- Wydaje mi się, że czasami przydałby się nam nasz Sergio Ramos, ponieważ w czterech z ostatnich pięciu sezonów odpadliśmy w Lidze Mistrzów w ćwierćfinałach. Musimy się nad tym zastanowić. Być może nasz styl gry jest dobry na krajowym podwórku, gdzie na ostatnich dziesięć sezonów siedmiokrotnie byliśmy mistrzami, lecz niewystarczający na grę w Europie, gdzie rywale mają bardzo dobrych piłkarzy.

Zanim Carmona objął nową rolę, w której skupia się na przekazywaniu DNA Barçy młodym trenerom, był menedżerem drużyny Barcelony w futsalu, gdzie odnosił wiele sukcesów. Korzyści z gry w piłkę halową od dawna czerpało wielu zawodników Dumy Katalonii, w tym między innymi Messi, Xavi czy Iniesta: - w grze w hali zawodnicy mają częściej kontakt z piłką i są aktywniejsi w grze. Natomiast na wymiarowym boisku piłkarz czasami musi czekać na piłkę nawet trzy minuty. Gra w futsal to dobry sposób na rozwijanie umiejętności.

Była gwiazda Barcelony i reprezentacji Hiszpanii w futsalu Jordi Torras, a dzisiaj główny trener sekcji piłki halowej w klubie, wyjaśnił, jak ważne jest odgrywanie na treningach sytuacji, które mogą rzeczywiście mieć miejsce w trakcie spotkania: - na tym etapie sezonu będziemy bardziej skupiać się na taktyce oraz na autentycznych boiskowych sytuacjach. Filozofia pozostaje ciągle ta sama, musimy wygrać, będąc jednocześnie przykładem, i to nas odróżnia od innych klubów.

Prawdziwe zaangażowanie Barcelony w rozwój profesjonalnej drużyny futsalowej jest kolejnym aspektem, który odróżnia katalońską drużynę od Realu Madryt. Królewscy wydawali się zainteresowani piłką halową w połowie lat 80-tych, lecz ostatecznie nie mieli profesjonalnej drużyny.

- W Madrycie chcą mieć najlepszy klub w Europie i go mają. Tutaj w Barcelonie w wyjątkowy sposób troszczymy się o wszystkie nasze profesjonalne sekcje, ale również o sekcje amatorskie.

Taka właśnie jest Barça. Lekkoatletyka, siatkówka (męska i damska), damska koszykówka, koszykówka na wózkach inwalidzkich, łyżwiarstwo, hokej na lodzie, rugby, a także hokej na trawie. To wszystko stanowi część naszej tożsamości.

- W DNA Realu jest zwycięstwo, a w DNA Barçy jest dobra gra. Prawda jest jednak taka, że poza tym musimy również wygrywać. 


Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"W DNA Realu jest zwycięstwo, a w DNA Barçy jest dobra gra"

W punkt. U nas przede wszystkim liczy się dobra gra. Możesz postawić autobus i zwyciężyć, ale kibice będą na Ciebie gwizdać. Możesz przegrać, ale tylko po walce i ładnej grze.
Dlatego gra Barcelony to nie byle kopanie po czołach, lecz prawdziwa sztuka, gdzie kibice są wymagający właśnie z tego powodu.

Ludzie pamiętają, że Real wygrał 3x rzędu LM. Ale ludzie pamiętają również, że Barcelona Guardioli to był potwór, który niszczył każdego i dzięki tamtej grze dziś piłka nożna stała się spektaklem.

M,in za to kocham ten klub.

@Jack Sparrow: właśnie dlatego ja również pokochałem ten klub + fair play, Co było rzadkością i z resztą jest do dzisiaj. Nie dla sezonowcow, tylko dla tych, co mają serce blau grana.
Im starszy tym bardziej się jaram...
konto usunięte

@Jack Sparrow: Racja, ale gdyby Guardiola grał pięknie ale nieskutecznie i nic nie wygrywał, to mało kto by go dziś pamiętał.

@Jack Sparrow: W DNA Realu są raczej oszustwa, kradzieże i ogólne chamstwo.

@Maniac: Daj se siana koleś, bo takich komentarzy to już się zdzierżyć nie da..

@Zieliniak: Prawdą trzeba walić w ryj, zawsze i wszędzie.
« Powrót do wszystkich komentarzy