Joaquín Caparrós: Pod względem organizacyjnym Superpuchar Hiszpanii był kompletną katastrofą

Jakub Grzeszczak

16 sierpnia 2018, 09:00

Mundo Deportivo

12 komentarzy

Dyrektor sportowy Sevilii Joaquín Caparrós w wywiadzie dla Onda Cero poważnie skrytykował organizację Superpucharu Hiszpanii w Tangerze, zwracając uwagę na kwestie bezpieczeństwa i cen biletów.

Caparrós w wywiadzie wspomniał nagrania, które udostępniali w mediach społecznościowych fani andaluzyjskiego klubu. Na filmach można było zobaczyć fale lokalnych kibiców przeskakujących ogrodzenie otaczające stadion. Dyrektor sportowy poruszył również kwestię finansową: hiszpańscy kibice płacili dwa razy więcej za wejściówki, niż wynosiła ich cena w Maroku. Swoją wypowiedź zakończył, stwierdzając, że na chaosie organizacyjnym ucierpiała zarówno Sevilla, jak i Barça.

- Organizacja była bałaganem, kompletną katastrofą. Także pod względem bezpieczeństwa. Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że wydarzenie nie zostało zorganizowane przez naszą federację, tylko przez kogoś innego – powiedział Caparrós. – Mówimy o finale, z którego powinniśmy być dumni, a mimo to pod względem organizacyjnym była to stuprocentowa porażka.

- To doświadczenie posłuży jednak jako lekcja na przyszłość, aby takie sytuacje więcej się nie powtórzyły. Sądzę, że federacja jest świadoma swoich pomyłek – podsumował dyrektor sportowy Sevilli.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ma facet racje, to była katastrofa

Joaquin Caparros ma całkowitą rację. Federacje promując swój kraj poprzez piłkę powinny lepiej dobierać miejsca. W Tangerze nikt nad nikim nie panował. Gdyby po zakończeniu meczu jakiś dzieciak zamiast smartfona miał nóż? Niemożliwe? Nie sądzę. Jeśli już miejsce zostanie wybrane to całą organizacją powinna się zająć wyspecjalizowana firma wraz z odpowiednimi firmami pomocniczymi. Począwszy od logistyki, poprzez ochronę obiektu, przygotowanie murawy i dystrybucję biletów a skończywszy na sprzedaży gadżetów, frytek czy hot-dogów. Przy takim przedsięwzięciu, tym bardziej w kraju gdzie organizacja stoi na niskim poziomie musi to być zlecone firmie nie powiązanej z tamtejszym rynkiem. Czy to się podoba właścicielowi obiektu czy też nie. Jeśli na to nie przystanie to jest naście innych miejsc, gdzie takie zawody można zorganizować na nam odpowiadającym poziomie. Nauczka na przyszłość.

Podobna rzecz miała miejsce wczoraj w Tallinie. Po pierwsze- stadion na 15 tys. miejsc, gdzie w Polsce drugoligowy Widzew gra na 17-to tysięczniku. Przedmeczowa oprawa przypominała dożynki w Orzeszu (moja miejscowość na Śląsku) a 25% miejsc jeszcze 10 min po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę była pusta gdyż szczęśliwcy pewnie stali jeszcze za kiełbasą i piwem albo do toalety.

Chyba nie o takie propagowanie futbolu chodzi.

Jest wiele zabiedzonych piłkarsko krajów jak np Polska. Myślę że taki finał na narodowym(są też araby,azejberdzany i inne dobrą infrastrukturą) był by zorganizowany perfekcyjnie, frekwencja 100% wolnych miejsc. Dochód na pewno większy

Zdecydowanie facet na rację. Rozgrywanie tego meczu w takim miejscu, na takim stadionie jest kompletnie niezrozumiałe. Wystarczyło zagrać na swoim podwórku, na stadionie Atletico czy Valenci i w taki prosty sposób wszyscy zarobiliby więcej A przecież o to chodzi. Nie wspominając już o atmosferze na większym stadionie. A tyle się mówi o promowaniu własnej ligi...

Ma rację! Sam nie dowierzałem, gdy po końcowym gwizdku chłopaczki od podawania piłek rzucili się na piłkarzy ze smartfonami w ręku, a to pewnie tylko czubek góry lodowej braku organizacji.

Ale jak..?! Hiszpanska federacja i brak organizacji? Niemozliwe ;)

Panie Joaquín - brzuszek i główka to szkolna wymówka