Barcelona B nastawiona na wynik, zamiast na rozwój młodych zawodników [część 2]

Grzegorz Zioło

21 czerwca 2018, 12:00

20 komentarzy
  • W ostatnich latach do Barcelony B masowo dołączali zawodnicy z zewnątrz, którzy odbierali miejsce w składzie wychowankom
  • Mimo wzmocnień drużyna rezerw nie zdołała utrzymać się w Segunda División A i poniosła porażkę pod względem wyników oraz idei gry
  • Drużyny La Masii regularnie wygrywają turnieje młodzieżowe, jednak w późniejszym etapie wychowankowie mają problemy z awansem do Barçy B i pierwszego zespołu

Awans Barcelony B do Segunda División był obsesją Pepa Segury. Jako człowiek odpowiedzialny za tę drużynę, przed sezonem 2016/17 wzmocnił ją doświadczonymi zawodnikami, którzy pomogli wywalczyć promocję na zaplecze LaLigi. Działanie, które miało być jednorazowe, stało się powszednie. W ciągu trzech sezonów do Barçy B dołączyło 34 zawodników. 15 z nich rozegrało zaledwie jeden sezon, a sześciu (Robert Gonçalves, Santiago Bueno, Ezekiel Bassey, José Luis Trápaga, Mariano Konyk i Moha) nie zdołało nawet zadebiutować w drużynie rezerw. Tylko w zeszłym sezonie w Barcelonie B grało siedmiu piłkarzy wypożyczonych: David Costas i Samu Araujo (Celta Vigo), Matias Nahuel (Real Betis), Fali (Gimnastic Tarragona), David Concha (Real Sociedad), Christian Rivera (Eibar) i Martín Hongla (Granada). To zupełnie inna droga niż ta, którą w założeniu miała podążać Barça B. Zaczęto masowo sprowadzać zawodników z innych klubów, zamiast stawiać na wychowanków i przygotowywać ich do gry w pierwszej drużynie.

Segura ułożył plan gry w Segunda División razem z trenerem Tonim Otero, który obecnie pracuje w UD Las Palmas. W wyniku ich działania powstał zespół będący bardziej drugą, samodzielną drużyną niż rezerwami. Transfery miały na celu osiągnięcie założonego wyniku w lidze, a nie spełnienie prawdziwego celu istnienia Barçy B, jakim jest dostarczanie zawodników do pierwszego zespołu. Pod koniec sezonu Barcelona B była klubem, który wydał najwięcej pieniędzy ze wszystkich zespołów Segunda División, a mimo to spadła z ligi. Blaugrana poniosła podwójną porażkę: nie osiągnęła wyznaczonego celu, jakim było utrzymanie, oraz poświęciła wychowanków, którzy otrzymywali mniej szans na grę. Trener Gerard López został zwolniony na sześć kolejek przed końcem rozgrywek z powodu słabych rezultatów. Jak powiedział José Mari Bakero, było to "zgodne z prawem futbolu", czyli z nastawieniem na wyniki. Widać w tym jednak sprzeczność z ideą szkolenia piłkarzy.

Segura był zwolennikiem pozostawienia Lópeza na stanowisku, jednak Bakero zdecydował, że trenera Barçy B zastąpi García Pimienta, szkoleniowiec juvenilu A. Wówczas było już jednak za późno, żeby uratować miejsce gwarantujące utrzymanie w Segunda División A. Na konferencji prasowej José Mari Bakero wziął odpowiedzialność za tę porażkę, ale starał się znaleźć pozytywy. Stwierdził na przykład, że kadra zespołu była złożona w 64% z wychowanków, dzięki czemu została spełniona zasada dotycząca składu Barçy B: 6-7 zawodników z La Masii, 4-5 z zewnątrz. Bakero pomylił się jednak w swoich obliczeniach. Wychowankowie Blaugrany stanowili jedynie 44,4% kadry (16 piłkarzy na 36 grających), wliczając w to zawodników takich jak Alejandro Marques (zagrał 169 minut), Alex Collado (69'), Riqui Puig (61') czy Sergio Gómez (24'). Przez cały sezon z największą regularnością grali za to Carles Aleñá i Marc Cucurella.

Statystyki są jeszcze bardziej niepokojące, jeśli weźmie się pod uwagę bardziej miarodajny czynnik, jakim jest liczba rozegranych minut. Wychowankowie La Masii uzyskali w tym zestawieniu jedynie 40%, czyli daleko od spełnienia założeń, o których wspomniał Bakero. Barça B ani nie osiągnęła satysfakcjonującego wyniku sportowego, ani nie zapewniła odpowiednich szans na grę zawodnikom z klubowej szkółki.

Barça ma 15 męskich drużyn dziecięcych i młodzieżowych, a 13 z nich zdobyło w tym sezonie mistrzostwo w swojej kategorii. Jedynie czwarty zespół benjamin prebenjamin, które grają przeciwko zawodnikom starszym od siebie, zajęły drugie miejsca. Pozostałe triumfowały w swoich ligach i nie ma w tym niczego dziwnego. Główny rywal Barçy RCD Espanyol ma dziesięć razy mniejszy budżet niż Blaugrana (47,5 miliona do 4,5 miliona, licząc od drużyny rezerw do najmłodszej kategorii prebenjamin). W porównaniu z pozostałymi katalońskimi klubami ta różnica jest jeszcze większa.

W tym sezonie Barcelona zdobyła ponadto mistrzostwo Katalonii w kategoriach benjamín (9-10 lat), infantil (13-14 lat) i cadete (15-16 lat), a w kategorii alevín zajęła drugie miejsce za CF Damm, jednak w finale wystąpiła drużyna B. Pierwszy zespół był wówczas w Nowym Jorku, gdzie brał udział w prestiżowym turnieju LaLiga Promises Internacional. Co ciekawe, jego zwycięzcą został Espanyol. Kilka tygodni wcześniej Barcelona, ku wielkiej uciesze działaczy, wygrała hiszpańską edycję tego turnieju.

Wszystkie te tytuły pozwoliły Josepowi Marii Bartomeu podkreślić jakość szkolenia piłkarzy w Barcelonie, która bez wątpienia jest bardzo wysoka. Eksperci są jednak zgodni, że wyniki drużyn młodzieżowych nie są powodem do dumy, ponieważ najważniejszy jest rozwój zawodników i wyrobienie cech, które pozwolą im awansować w przyszłości do pierwszego zespołu. Zwycięstwa same w sobie zużywają jedynie nakłady finansowe klubu i zdrowie piłkarzy. Niewiele dzieci, które w wieku 10 lat trafiają do Barcelony, gra w niej sześć lat później po fizycznych zmianach zachodzących w ich organizmach. Wszystkie mają za to na półce pokaźną kolekcję trofeów. W wieku 16 lat zawodnicy Barçy muszą podjąć ważną decyzję, która wpłynie na całą ich późniejszą karierę. Dziś wielu z nich decyduje się na odejście z klubu. Przyczyny tego stanu rzeczy zostaną omówione w kolejnym z serii artykułów Sportu na temat szkółki FC Barcelony.

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Takie pokolenie pilkarzy jakie mielismy za Pepa juz sie nie zdarzy".

Czy aby na pewno? Czy to nie jest tak, ze wielu z naszych graczy ma umiejetnosci ale trzeba im dac szanse i obdarzyc ich zaufaniem?

Przeciez to wlasnie z przyjsciem Pepa wielu zawodnikow rozwinelo sie mniej lub bardziej. Niektorzy byli kluczowymi graczami a pojawili sie zupelnie z nikad (tzn z cantery).

Zacznijmy od Xaviego. Od zawsze byl uwazany, za wielki talent i bardzo inteligentnego zawodnika ale bardzo czesto byl pod forma. Dopiero jednak przyjscie Pepa i jego tiki-taki wycisnelo z Generala wszystko to co najlepsze i to w dosc poznym wieku. Przypomnijmy, ze u Rijkaarda Xavi czesto tracil miejsce w pierwszej 11 na rzecz... van Bommela.

Iniesta rowniez uchodzil za wielki talent ale kiedy wychodzil na boisko (jako zmiennik Deco), strasznie irytowal uporczywym obijaniem obramownia bramki. Przyszedl Guardiola, pozbyl sie Deco, postawil na Inieste i facet stal sie grajaca legenda.

Na talencie Pique nie poznal sie sam Alex Ferguson a grajac na wypozyczeniu w Saragossie spisywal sie "tylko" solidnie. Zostal sciagniety za czapke gruszek i szybko zepchnal wszystkich obroncow w kąt (za wyjatkiem Puyola). Czy Gerard stalby sie obronca swiatowej klasy gdyby przesiedzial 3 sezony na lawce niczym Bartra bo trener woli weteranow niz solidnie grajacego mlokosa?

Pedro i Busquets... No to jest najwiekszy dowod na to co zaufanie trenera moze odblokowac w psychice graczy. Busi stal sie fundementem naszej na wiele sezonow a Pedro waznym ogniwem, ktory sprytnie wykorzystywal swoje okazje gdy wszyscy byli skupieni na naszych "grubych rybach". Czy wczesniej o nich bylo slychac? Czy angielskie kluby oferowaly im miliony za podpisanie kontraktu? Nie, byli waznymi ogniwami Barcy B i z marszu stali sie wazanym elementemPep-teamu. Busiemu zajelo 1,5 sezonu by sprawic, zeby niebyle kto bo sam Yaya musial usiasc na lawce i pozegnac sie z klubem.

Kiedy Guardiola przyszedl wiadomo bylo, ze z wychowankow absolutna gwiazda jest Puyol, Messi bedzie super-mega-crackiem a Victor Valdes zapowiadal sie na solidnego bramkarza. O VV nie bede sie wypowiadal bo nie mam melissy w domu:) Pep po prostu zaufal tym graczom i nie bal sie na nich postawic. Kto trenerowal kiedys jakakolwiek dyscypline wie jak bardzo pomaga komfort psychiczny i czynniki potrafiace Cie zmobilizowac. Nie sadze by oprocz Messiego ktorykolwiek z graczy osiagnalby tak wysoki poziom gdyby ich trenerem byl Betonowy Ernesto.

Barcelona powoli traci to wszystko co w niej kochalem. Kibicuje naszemu teamowi juz prawie cwierc wieku ale to za Pepa wrecz sie zakochalem. Nie w samych sukcesach ale przede wszystkim w naszej oryginalnosci, wrecz artystycznym futbolu i grze fair play oraz stawianiu na wychowankow.

Nie lubie tego Segure. Koles zachowuje sie jak kon trojanski. Zmienia zasady jakimi klub sie kieruje od 30lat, a do tego wprawia w zamet BarceB. To ma byc pomysl na zespol rezerw? +30 graczy, najwiekszy budzet i wynik: spadek z ligii. Wow, brawo. Ten koles powinien zostac natychmiast zwolniony ale widac ma solidne fumdamenty. Niewazne jak zawali, i tak zostanie gdzie jest.

Niech wróci Laporta A szkółka znów dostanie nieziemskiej świeżości.

Niestety, ale złote pokolenie wychowanków to już odległe i zamierzchłe czasy. Teraz na każdym trenerze pierwszej drużyny ciąży presja wyników i zdobywania pucharów. Mając więc do wyboru zakup zawodnika lub postawienie na talent wszyscy wybiorą pierwszą opcję. Ale tak robi nie tylko Barcelona.

Na koniec wzmianka o Valverde, który nie chce korzystać z szkółki i pewnie tego nie będzie robił, gdyż do zespołu ma trafić 4 nowych zawodników. Miejsca więc dla zdolnych juniorów nie będzie, jedynie może Alena jak się wyleczy to dostanie swoją szansę. Czy to się komuś podoba czy nie Valverde tylko gdy jest zmuszony (tak jak w Atlethicu) sięga do drużyny rezerw. W innym wypadku lubi mieć gotowy produkt.

Ludzie odpowiedzialni za taki stan rzeczy, sami powinni podać się do dymisji ;)

Niech Piqué zrobi z tym porządek. Oni się ośmieszają a będzie tylko gorzej. To jest szkółka barcelony ma pomóc im się rozwinąć więc po cholerę ściągamy "doświadczonych" graczy. Nie chce nawet sobie wyobrażać jak za kilka lat w pierwszej drużynie Barcelony nie będzie ani jednego wychowanka.

Jak zwykle Bakero pierdzieli głupoty :)

Nastawiona na wynik którego i tak nie było. Brawo zarząd.