Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:05  ·  International Champions Cup TVP Sport   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Zaraźliwa przeciętność Barcelony

 17 czerwca 2018, 10:00

 Jakub Grzeszczak

Źródło: El País

 96 komentarzy

Znany kataloński dziennikarz i redaktor dziennika El País Ramon Besa w swoim felietonie w ostrych słowach krytykuje prezydenturę Bartomeu w kontekście nieudanej próby sprowadzenia Griezmanna na Camp Nou.

Środkowisko Barcelony tak się przyzwyczaiło do złych wiadomości, nabijania się z klubu przez innych, ciągłych pomyłek zarządu i do ogólnej przeciętności, że już nawet nie ma nadziei na coś dobrego ani na pociągnięcie zarządu Bartomeu do odpowiedzialności. Nawet w sytuacji, w której jeden z najlepszych piłkarzy na świecie ogłasza decyzję o pozostaniu w Atlético w czterdziestopięciominutowym i wyemitowanym w telewizji filmie produkcji Piqué. Francuski piłkarz miał przynajmniej dość przyzwoitości, by nie powiedzieć wprost, że odrzucił Barcelonę. Nie jest to bez znaczenia wobec śmieszności otaczającej Camp Nou. Im bardziej ludzie Bartomeu starają się być poważni, tym więcej wywołują śmiechu i żartów na swój temat.

Prezydent robi dobrą minę do złej gry. Zawsze jest chętny do pozyskiwania "wspólników w zbrodni" i zdeterminowany do otwierania nowych klubowych obiektów, tak jakby mógł podzielić historię Barcelony na części. Po rozpoczęciu budowy Espai Cruyff świętuje, że rząd Katalonii zatwierdził projekt Espai Barça. Nie byłoby zaskoczeniem, gdyby wkrótce rozpoczęto budowę kolejnego Espai Niepowodzeń, które pomieściłoby w jednym miejscu wszystko, co nie podoba się fanom Barcelony. Bartomeu uznał negocjacje w sprawie Griezmanna za coś osobistego, podobnie jak kiedyś w przypadku przedłużenia kontraktu z Messim. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że przeprowadzenie transferu to rzecz najprostsza z możliwych: wystarczyło wpłacić sto milionów euro klauzuli, a następnie rozpocząć negocjacje z zawodnikiem w sprawie zarobków. Prezydent klubu nie zdołał przekonać Griezmanna do transferu nawet przy pomocy Messiego.

O decyzji Francuza dowiedział się dopiero w dniu emisji filmu, później niż grający w jego klubie Piqué. Bartomeu został ośmieszony, a katalońska prasa czuła się oszukana. Przedstawiciele klubu od miesięcy nieustannie powtarzali, że Griezmann zostanie zawodnikiem Barcelony. Kłamali w mediach, ośmieszyli się przed własnymi piłkarzami i stracili wiarygodność, tak samo, jak było w przypadku transferu Neymara do PSG. Film dokumentalny gwiazdy Atlético jest wynikiem złego zarządzania oraz braku zdolności przywódczych i autorytetu. Nie będzie łatwo odzyskać wiarygodność, jeśli klub nie próbuje uniknąć konfliktu interesów w postaci firmy Piqué.

Jednak nikt w klubie nie ośmieli się zacząć ze środkowym obrońcą tego tematu, ponieważ to on był inicjatorem zawarcia umowy sponsorskiej z japońskim gigantem Rakutenem. Barcelona działa jak firma, która skupia się na poszukiwaniu pieniędzy, aby opłacić swoich jedenastu podstawowych zawodników i zaspokoić ich zachcianki. W ten sposób żaden piłkarz nie narzeka na swoją pensję i pozycję w zespole Valverde. Gracze żyją niczym królowie i wiedzą, że ich kontrakty po każdym kolejnym okienku transferowym będą coraz lepsze, jeśli do klubowej gabloty będą trafiać kolejne trofea, tak jak w minionym sezonie, gdy zdobyli dublet.

Problem polega na tym, że z czasem zespół staje się coraz słabszy. Odeszli już Neymar i Iniesta, a Griezmann ostatecznie nie trafił na Camp Nou. Barcelona ma problem ze sprowadzaniem zawodników, brakuje jej dobrego zarządzania, modelu i komunikacji wewnątrz klubu. Może okazać się, że koniec końców w drużynie zostaną zawodnicy, którzy odpowiadają Messiemu, lub tacy, z którymi nie będzie on w stanie wygrać Ligi Mistrzów.  A wtedy, gdy gwiazdora Barcelony nie zadowoli już podwyżka, otoczenie Barçy zacznie robić z igły widły i wywoła zamieszanie zamiast zachować spokój. Dokładnie tak dzieje się teraz, gdy pojawił się film produkcji Piqué, w którym widzimy Griezmanna sprzedającego się temu, kto da więcej. Umititi jadł w tym czasie popcorn [odniesienie do tweeta Piqué z popcornem i oglądaniem filmu Griezmanna - przyp. red.], a Bartomeu spał.

Udostępnij:

Komentarze (96)

Gorące tematy