Valverde w przerwie meczu z Romą: Jedna drużyna rywalizuje, druga nie

Julia Cicha

19 kwietnia 2018, 14:20

AS

34 komentarze

Fot. Miguel Ruiz

Mówi się, że trudno jest zobaczyć poirytowanego, a jeszcze trudniej zdenerwowanego Ernesto Valverde. Jego usposobienie oraz sposób zarządzania drużyną pokazują pełną kontrolę oraz łatwość, z jaką gratuluje zawodnikom i motywuje ich.

Od czasu przejęcia pierwszej drużyny Barcelony trener zawsze zachowywał się z umiarem oraz stawiał na dialog w relacjach z piłkarzami. AS podaje jednak, że inaczej stało się 10 kwietnia w meczu z Romą. W przerwie spotkania Valverde zdecydował się na surowe upomnienie swoich podopiecznych, przegrywających wówczas 0:1. – Jedna drużyna rywalizuje, a druga nie. Nic nie gramy, nie robimy niczego, co powinniśmy. Rywale nie dają nam grać, ale my nie czytamy dobrze gry. Prawdę mówiąc, mieliśmy szczęście. Pamiętajcie, że z wynikiem 0:1 po 45 minutach nie możemy odpaść. Musimy awansować tak czy siak – takie słowa miały paść z ust szkoleniowca.

Valverde nie skrytykował indywidualnie żadnego z graczy, ale jasno dał swoim podopiecznym do zrozumienia, że nie robią tego, co ustalono przed rozpoczęciem spotkania. Piłkarze byli zrezygnowani i zasmuceni upomnieniem trenera, ponieważ zdawali sobie sprawę, że grali źle, ale także pamiętali, że wciąż pozostał im spory margines błędu. Nikt nie zakwestionował słów szkoleniowca. Całe wydarzenie nie przydało się na wiele, ponieważ drużyna nadal grała źle i straciła przewagę z pierwszego spotkania. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów Valverde postanowił nie krytykować dalej piłkarzy, bo wiedział, że nie zmieni już przeszłości. Wolał patrzeć w przyszłość i skupić się na zdobyciu dubletu.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ciężko mi mieć do niego pretensje, bo zgubiło nas to co zwykle. Jak przeciwnika niesie i na nas siądzie to jest rozpaczliwa obrona i chaotyczne akcje do przodu. Od sprzedaży Cesca i Thiago oraz odejścia Xaviego nie mamy jakości w pomocy i nie kontrolujemy przebiegu spotkań. Zazwyczaj piłka idzie do Matsa, a ten nie ma co z nią zrobić, bo pomocnicy chowają się przed podaniem, a obrona jest rozciągnięta i momentalnie atakujący idą na naszych stoperów.

Nawet nie było kogo wpuścić z ławki. Dembele nie postawi się w walce fizycznej, Cou. nie może grać, a resztę przemilczę. Wydano kupę kasy na piłkarzy, którzy nie nadają się do gry w Barcelonie i ciężko ich sprzedać. Gdzie indziej szukałbym winnych.

Łooo matko, teraz będą roztrząsać co było. Asik chce wytrącić z równowagi przed finałem w sobotę.

Valverde wystawił najlepszy możliwy skład, który przed tym meczem miał 1 porażkę na przeszło 40 rozegranych meczów!! Nie mówię, że EV jest bez winy, ale jak dla mnie większą winę ponoszą zawodnicy, którzy grali. Oni wyszli na murawę mając w głowie nie mecz z Romą, a to na kogo trafią w pólfinale, zagrali bez zaangażowania, bez woli walki, bez niczego. Jedyne co mieli to pewność co do tego, że są już w 1/2 finału. I to ich zgubiło. A co do zmęczenia i rotacji. Powiedzcie mi czy Roma rotuje składem co mecz? Bo raczej mi się nie wydaję, ale jakoś potrafili wyjść i zagrać na 120% swoich możliwości. Ruszyli na nas jak wściekłe psy na zranioną ofiarę i zadali 3 ciosy po których już się nie podnieslismy. Także nie zwalajcie całej winy na EV za tę porażkę, bo skoro przegraliśmy 3-0 z Romą to wątpie byśmy zdobyli w tej edycji LM.

"zrezygnowani i zasmuceni". Mam nadzieję, że to tylko joke interpretacji/tłumacza...

ja już w 5 minucie tego meczu byłem przekonany, że to nie ten rok, że Roma będzie grać dalej, jak się dostaje takiego "wylewu" jak Umtiti z Albą przy pierwszym golu to nie ma co liczyc na nic więcej, tyle, słaby wieczór dla zawodników, dla trenera, dla kibiców, generalnie dla całego klubu, ale trudno, zdarza się najlepszym, trzeba iść do przodu i próbować za rok

Można też powiedzieć „Jeden trener rywalizował, drugi nie”. Jeden wyciągnął wnioski i odrobił pracę domową, drugi nie. Wina leży zarówno po stronie piłkarzy, którzy nie wykazali odpowiedniego zaangażowania, ale bardziej po stronie trenera. W końcu to on zarządza kadrą, motywuje piłkarzy i sprawia, że wierzą (a przynajmniej powinni wierzyć) w realizowany projekt.

Głupie teksty, napisane na "widzimisię" mogło tak być. Trener i tak jest winny. Przez cały sezon jak zagrali złą 1. połowę, to potrafił ich ustawić na 2. część meczu, że grali lepiej. A tym meczu - nic. Mógł chociaż zmiany wcześniej przeprowadzić. Też nic.

Cały świat widział, Valverde widział, ale nikt nic nie zrobił. Gdzie tu logika?

Jeśli faktycznie to powiedział, no to pan trener jest średnim motywatorem.

To może nie było trzeba wystawiać kontuzjowanych i zajechanych piłkarzy? Nic dziwnego, że piłkarze grali źle, mało kiedy Barcelona wychodzi i broni wyniku z pierwszego meczu. Dodatkowo zmiany, to już po golu na 2:0 było trzeba zaryzykować i przeprowadzić 3 bardziej ofensywne zmiany i starać się odzyskać kontrolę nad meczem.

Do cholery, po pierwszej połowie powinna być reakcja i zmiany! Mam jedynie nadzieje, że to będzie nauczka dla Valverde,