Valverde: Nie możemy siedzieć w domu i płakać, bo przegraliśmy jedno spotkanie. To już przeszłość

Julia Cicha

13 kwietnia 2018, 17:30

138 komentarzy

Ernesto Valverde odpowiedział na pytania dziennikarzy przed jutrzejszym meczem z Valencią. Głównym tematem konferencji prasowej była oczywiście ostatnia porażka z Romą, analiza tego spotkania oraz wnioski wyciągnięte w kontekście reszty sezonu.

[Marc Brau, Barça TV] Jakiej Valencii oczekujesz? Zazwyczaj gra ustawieniem 4-4-2, ale w meczach przeciwko wam zdarzało jej się również wystawić trójkę napastników.

Oczekuję tej samej postawy Valencii co w ostatnim meczu. Od czasu porażki z nami ma świetną serię, wygrała osiem spotkań i zremisowała jedno. Gra w swoim stylu oraz typowym dla siebie ustawieniem 4-4-2. Dzięki temu odnosi w tym sezonie sukcesy, a w meczu przeciwko nam nie będzie miała nic do stracenia. To prawda, że w tym sezonie Valencia nie gra w europejskich pucharach, ale w przyszłym już tak będzie.

[Catalunya Radio] Jak się czują piłkarze? Czy nastrój w drużynie jest zły?

Zawodnicy mają się dobrze, ale masz rację, to trudny moment. To druga najcięższa sytuacja, obok tej z sierpnia. Od początku sezonu graliśmy dobrze i regularnie, ale potem przegraliśmy jeden mecz i straciliśmy szansę na dalszy udział w rozgrywkach, które dawały nam wiele radości. Szkoda również kibiców, jesteśmy za to odpowiedzialni. Teraz chcemy już, by nadszedł kolejny mecz, bo wciąż mamy wiele do wygrania. Za każdym razem, gdy myślimy o spotkaniu z Romą, przegrywamy je. Nie możemy robić tego bez przerwy, pora na wygranie kolejnego starcia. Nie zmienimy przeszłości, trzeba wrócić na właściwe tory.

[Marta Ramon, RAC1] Kolega zapytał, jak czują się piłkarze. A jak ty się czujesz? To najgorsza porażka w twojej karierze? Uważasz, że twój kredyt zaufania w zespole nieco się zmniejszył?

Mam się dobrze, z pewnością nie jest to najgorszy moment mojej kariery, ale na pewno zły, nie zaprzeczam. Wszyscy jesteśmy tu, by wygrywać, wtedy jesteśmy zadowoleni. Kiedy przegrywamy, musimy zjednoczyć się jeszcze bardziej.

[Santi Valles, Cadena SER Catalunya] Czy trening był dziś krótszy niż zazwyczaj? Widzieliśmy Leo Messiego opuszczającego stadion. Jak on się czuje?

Tak, trening był krótszy. Leo, jak wszyscy, jest dotknięty, ale chce już wrócić do gry.

[Germán García, Radio Nacional] Jakie wnioski wyciągnąłeś po meczu z Romą? Jakie zmiany mógłbyś przeprowadzić i czy wtorkowa porażka wpłynie jakoś na osiem spotkań, które zostały wam do końca sezonu?

Chciałbym, by zespół zareagował pozytywnie, tak jak w sierpniu. Przez trzy dni świat się walił, ale pozbieraliśmy się i ruszyliśmy do przodu. Oczywiście, że wracałem do meczu z Romą, trener zawsze bierze na siebie odpowiedzialność. Piłkarz skupia się raczej na tym, co bezpośrednio go dotyczyło, a szkoleniowiec zajmuje się problemami wszystkich i podejmuje decyzje. Nie mogę teraz powiedzieć, że zrobiłbym to czy tamto. Trzeba myśleć, jak zagrać z Valencią, zanim mecz się zacznie.

[Helena Condis, Cadena COPE] Jak wyjaśnisz, że Barça, mając Leo Messiego, w czterech z ostatnich pięciu sezonów odpadła w ćwierćfinale Ligi Mistrzów?

Piłka nożna to gra, a Messi jest jednym z zawodników z największą liczbą trofeów Ligi Mistrzów. Bardzo trudno jest wygrać te rozgrywki. Jeśli zwycięża jedna drużyna, to inne już nie mogą. Nie można pozwolić sobie na jeden zły moment, a we wtorek nie zagraliśmy dobrze.

[Carles Escolán, Radio Marca] Po porażkach zawsze przeprowadza się wiele analiz. Co sądzisz o opinii, że jesteś zbyt konserwatywny jak na Barcelonę?

Każdy ma prawo analizować, jak chce. Wiadomo, że po takiej porażce przez jakiś czas będzie pojawiało się wszystko. Wiedziałem to już w momencie podpisywania kontraktu. Tak poważna porażka przyszła po dziewięciu miesiącach, trzeba to znieść. Każdy powie swoje, to część mojej pracy. Przyznaję to, nie ma problemu.

[Alfredo Martínez, Onda Cero] Czujesz się obwiniany za porażkę z Romą?

Nie śledzę zbytnio mediów, ale zakładam, że tak jest. Tak już jest, gdy podpisuje się umowę z taką drużyną jak Barça. Muszę umieć sobie z tym poradzić. Nie zaskakuje mnie to, wiedziałem, że tak jest.

[Emilio Pérez de Rosas, El Periódico] Co sądzisz o tym, że przyszli mistrzowie Hiszpanii, Anglii i Włoch nie zagrają w półfinale Ligi Mistrzów?

Po prostu nie jest to łatwe. Liga sprawdza regularność, muszę też podkreślić, że mowa o liderach tabeli, którzy nie zdobyli jeszcze mistrzostwa. Liga Mistrzów to inne rozgrywki, nie można pozwolić sobie w nich na spadek formy. Jednego dnia nie umiesz poradzić sobie z rywalem, grasz gorzej i to drogo cię kosztuje. Wszystkie zespoły, o których mówisz, przegrały jedno ze spotkań ćwierćfinałowych 0:3.

[Juan Jimenez, AS] Kiedy przyszedłeś do Barcelony, powiedziałeś, że zgłębisz jej styl. Nie uważasz, że zdradziłeś go nieco w meczu z Romą?

Szczerze mówiąc, nie. Czym innym jest nieumiejętność poradzenia sobie z przeciwnikiem, a czym innym tworzenie dramatycznych historii z filmów grozy.

[Rafael Iverson, Tuttosport] Nie wiem, czy oglądałeś mecz Realu z Juventusem. Uważasz, że Włosi niesłusznie odpadli z rozgrywek?

Taki karny w 93. minucie... Stawiam się trochę na miejscu Juve, czekam na dogrywkę, w której mogę strzelić czwartą bramkę, która byłaby warta więcej. Wszyscy byśmy się wściekli. Nie widziałem też wielu powtórek, więc nie wiem, jak pewny był ten karny. Miało to duże znaczenie, ale nie chcę za bardzo w to wchodzić.

[TV3] Uważasz, że jedną z przyczyn porażki jest to, że trafiliście właśnie na Romę, a nie na bardziej renomowanego przeciwnika?

Nie. Od początku wiedzieliśmy, że będzie trudno. W pierwszym meczu staraliśmy się wygrać, udało się 4:1. W rewanżu wystawiliśmy ten sam skład, a Roma postawiła wszystko na jedną kartę i nie umieliśmy wyjść spod jej pressingu. Nie uważam, że nie doceniliśmy rywala. Trzeba podkreślić zasługi Romy.

[BeIN Sports] Jak zareagują jutro kibice na Camp Nou?

Zależy od naszej postawy. Musimy zdać sobie sprawę, że od początku trzeba dać z siebie wszystko. Brakuje nam 10 punktów do mistrzostwa – to jasne. Nie jesteśmy aktualnym mistrzem. Przed nami 7 meczów i 10 punktów. Nie możemy siedzieć w domu i płakać, bo przegraliśmy jedno spotkanie. To już przeszłość. Trzeba wygrać jutro. Gdyby w przeszłości ktoś powiedział nam, że będziemy w takiej sytuacji w lidze, nikt by w to nie uwierzył. Musi na nas wpływać to, co mamy do wygrania, a nie to, co przegraliśmy.

[Marc Marbà, „La porteria” na BTV] Rozumiesz to, że sukcesy Barcelony uzależnione są od dokonań Realu? Mam na myśli, że jeśli Real wygra Ligę Mistrzów, wasze trofea nie będą tak doceniane.

Jest mi to obojętne. Co mogę powiedzieć? Zawsze będą nas porównywać. Mnie interesuje wygranie wszystkiego, co możliwe, by kibice byli zadowoleni.

[Jamie Easton, BeIN Sports USA] Duża część konferencji dotyczy krytyki twojej osoby. Czy mimo to czujesz wsparcie?

Tak, dlaczego nie? Przegraliśmy jeden mecz, ale motywuje nas to, co możemy wygrać. Patrząc wstecz, nie zobaczymy tego, co przed nami.

[Ricardo Rosety, BeIN Sports] Sergio Busquets znalazł się na liście powołanych. Czy wciąż odczuwa ból? Czy jego powołanie spowodowane jest absencją Rakiticia?

Tak, odczuwa lekki ból, bo ma niewielkie pęknięcie kości stopy. Jutrzejszy mecz jest jednak ważny, więc będzie mógł zagrać.

[Toni Juanmarti, Sport] Czy forma fizyczna zespołu jest taka, jakiej oczekiwałeś?

Tak, oczywiście. Chciałbym, by palce Busquetsa i Rakiticia były zdrowe, ale poza tym wszystko w porządku.

[Diario Ara] Czy uważasz, że Barcelona gra w ostatnich latach gorzej w wyjazdowych meczach Ligi Mistrzów?

To ciekawe pytanie. Mamy charakterystyczny styl i czasem wpływamy na to, jak grają przeciwko nam rywale. Nie dotyczy to tylko nas. Powstaje coraz więcej rozwiązań, które kiedyś były nowością. W przeszłości chodziło jedynie o znalezienie wolnego zawodnika, a teraz przeciwnicy na to nie pozwalają i trzeba grać tak, jak nie lubimy. Długie piłki, drugie podanie, akcje, w których radzimy sobie gorzej, a oni lepiej. Na wyjeździe zawsze jest trudniej. U siebie wygraliśmy wszystko. To wynik ewolucji piłki nożnej, rywale albo bardzo nas naciskają, albo cofają się i grają z kontry. Trzeba umieć na to odpowiedzieć, musimy to przeanalizować.

[Pere Gelada, L’Esportiu] Jakie pozytywne wnioski wyciągniesz w meczu z Romą?

Na porażkach najwięcej się uczymy. Zwycięstwa pchają nas do przodu, ale przy takiej porażce, kiedy rywalom wychodziło wszystko, musimy wiele przeanalizować. Oczywiście, że wiele się nauczymy, takie porażki na to pozwalają.

[Jordi Blanco, ESPN] Dlaczego tacy zawodnicy jak Denis, Alcácer, André Gomes, Vidal, ostatnio również Paulinho tak często znajdują się poza listą powołanych? Nie ufasz im? Stąd pojawia się krytyka, że Barça nie ma szerokiego składu.

Wymienieni piłkarze brali udział w grze w trakcie sezonu, ale w niektórych momentach stawiałem na kogoś innego. Na początku sezonu nie było Coutinho, Dembélé, więc miałem więcej minut do podzielenia. Przed nami jeszcze wiele spotkań.

[FOX Sports Italia] Barça przegrała z Romą, Real z Juventusem, a jutro zmierzycie się z włoskim napastnikiem Simone Zazą.

Koszmar trwa [śmiech]. To był dobry tydzień dla włoskiej piłki. Zaza to dobry, silny piłkarz, który może nam sprawić problemy. Musimy na niego uważać.

[David Bernabéu, Deportes Cuatro] Media podały, że Piqué i Messi prosili cię o wyjaśnienie braku zmian w meczu z Romą. Czy to prawda?

Nie mam nic do powiedzenia na ten temat, bo nic się nie wydarzyło.

[Josep Soldado, Atresmedia] Co możesz zrobić, żeby Messi był zmotywowany do końca sezonu?

Leo ma w tym sezonie wiele do wygrania, nie tylko z Barçą, również z reprezentacją. Nie musimy go motywować. Statystyki są mylące, wszystko zależy, jaki okres weźmiesz pod uwagę. W ciągu ostatniego roku Barcelona nie wygrała ani jednego mistrzostwa Hiszpanii, a w ciągu dekady prawdopodobnie najwięcej ze wszystkich zespołów.

Fot. Tunde Eludini / CC BY-SA 4.0

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Kur... opowiada jakby sie nic nie stało , to tylko jedno spotkanie . Dla mnie koleś się nie nadaje , moje oczy krwawią jak widzę ten styl gry
« Powrót do wszystkich komentarzy