Amor: Messi był fantastyczny od pierwszego zagrania

Dariusz Maruszczak

15 marca 2018, 10:20

Sport, Mundo Deportivo

5 komentarzy

Dyrektor ds. relacji instytucjonalnych i sportowych FC Barcelony Guillermo Amor wypowiedział się na temat wczorajszego spotkania z Chelsea.

– Trzeba przyznać, że mecz był trudny. Chelsea to świetna drużyna. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ to był ważny dzień. Musieliśmy awansować, więc liczyła się wygrana, a nie sposób, w jaki ją osiągniemy. Byliśmy skuteczni i zwyciężyliśmy, ponieważ graliśmy jak zespół, a w pewnych momentach Messi robił różnicę – podsumował spotkanie Amor.

50-latek pochwalił Leo Messiego, który strzelił swoją setną bramkę w Lidze Mistrzów. – Leo był fantastyczny od pierwszego zagrania. Strzelił gola na 1:0 po długim utrzymaniu się w posiadaniu piłki. Później asystował przy trafieniu Dembélé i zdobył bramkę na 3:0, kiedy najbardziej tego potrzebowaliśmy. Pytasz mnie, czy to jest rok Messiego, ale to są lata Messiego, cała dekada, a nawet trochę więcej. Zawsze prezentuje najwyższy poziom.

Amor był zadowolony ze wsparcia kibiców dla André Gomesa i najwyższej frekwencji w tym sezonie (97 183). – Reakcja publiczności była bardzo dobra. Wiemy, że z różnych przyczyn André nie czuł się komfortowo na boisku. Ważne jest, aby cieszył się grą. Wszyscy dobrze się spisaliśmy, ponieważ jeśli nie będziemy wspierać siebie nawzajem i naszych piłkarzy, sprawy nie będą układały się dobrze. Dlatego też kibice byli fantastyczni pod każdym względem.

Dyrektor FC Barcelony był też zadowolony z postawy Ousmane'a Dembélé, choć wyznał, że Francuz musi poprawić się w kilku aspektach. – Ousmane spisał się dobrze. Jego mentalność jest bardziej ofensywna i musi przyzwyczaić się do tego, że czasem musi zagrać w inny sposób. Dał z siebie wszystko, cofał się do obrony, biegał i włożył wiele wysiłku w to spotkanie. Musi złapać parę mechanizmów obronnych, ale zrobi to wraz z rozegranymi meczami.

Amor wypowiedział się także na temat możliwych rywali Barcelony w losowaniu par ćwierćfinałowych, które odbędzie się jutro o 12 w Nyonie. – Jesteśmy w ćwierćfinale i wszystkie drużyny są groźne. Nie mamy żadnego ulubionego rywala. Powiedziałbym, że wolałbym zagrać rewanż na własnym stadionie, ale widziałem, co zrobiła Sevilla w Manchesterze, Juventus w Londynie oraz Real w Paryżu, i już nie wiem, co jest lepsze.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Najlepszy to był pstryczek w nos w stronę króla Hiszpanii xDD 3 minuty przed meczem wywiesili "God save the king" to sobie myśle to jak oni z tym królem w końcu? :D Chcą odlączyć te katalonię czy nie? Ale se myśle że to miejsce wolne pomiędzy coś oznacza i po około minucie rozwinęli tam Leosia :D Nawet komentatorzy z angielskiej TV śmiali z tego :D

@graciasJohan: To był pstryczek w stronę kibiców Chelsea i wogóle w Anglików.

W Anglii mowi sie: "Boże, chroń Królową" (Ela 2).

To na pewno nie jest wymierzone w Hiszpanie.

@konikroni: Może dwie pieczenie na jednym ogniu... :D

@konikroni: Znaczy ja ogólnie wiem że tak się w Anglii mówi. Od wieków w sumie nie tylko w przypadku Elki. Przeszło mi to przez myśl że to ze względu na Anglikow. Jednak szukałem w tym drugiego dna i spotkałem się z podobnymi opiniami że o hiszpanskiego chodziło.

« Powrót do wszystkich komentarzy