Okiem Chowańskiego. Barça wyjechała z Bilbao jako dojrzalsza drużyna

Karol Chowański 'Challenger'

1 listopada 2017, 12:00

39 komentarzy

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Trochę się ociągałem z dodaniem komentarza, ala zgadzam się z wymową felietonu. Praca Valverde przynosi efekty i to cieszy, jest efektywnie, oby było też efektownie.

Co do Lucho natomiast, jaki jest Twoje zdanie Challenger - czy Enrique rozważał zakończenie trenowania Barcelony przed jego 3. sezonem z drużyną?
Mam wrażenie, że kryzys jaki go dopadł, zmęczenie, rozdrażnienie, zaczęło się wcześniej niż kiedy dziennikarze (przeklęci) rozpoczęli dociekania co do nowej umowy. Nie chciałbym oceniać mistera w ten sposób, bo wszyscy wiemy jak wymagające jest trenowanie blaugrany. Do tego charakter Lucho etc., ale jeżeli czuł, że to będzie jego ostatni sezon, to może powinien w ogóle do niego nie podchodzić?
Dla mnie jego pierwszym oblanym egzaminem był pierwszy klasyk przeciwko drużynie Ancelottiego, który taktycznie nakrył Enrique czapką. Oczywiście przy świadomości jaką różnice w doświadczeniu mają obaj panowie.

Natomiast ostatni sezon Enrique, szczególnie jego druga część, to taki cichy pokaz niemocy, brak szybkich decyzji przy niekorzystnym wyniku, nieudane transfery, zrezygnowanie, które przelewało się też na szatnie. Ciężko się to oglądało, osobiście mam dużo sympatii dla naszego byłego trenera, uwielbiałem jego zawziętość na boisku, bezkompromisowość, niezwykle celny sarkazm. Czekam na kolejne kroki w jego karierze, jest dużo niewiadomych, a odpowiedź dać może tylko boisko.

P.S.
Nie wiem tego na pewno, ale mam nadzieję, ze nagła mięta do Gomesa, służy uniknięcia błędu, które popełniono przy Ardzie, Vidalu. Odsunięto ich od składu, z laurką "nieprzydatni" spodziewając się atrakcyjnej sprzedaży.
Gomes mam nadzieję, dostaje szanse by go nieco odbudować i korzystnie sprzedać.

Bardzo dobry tekst, po raz kolejny.
Mam jednak jak jedno ważne spostrzeżenie. Gomes nie jest i nie będzie graczem "na Barcę". Jego "sufit" jest inny niż sufit Deulofeu, ale jest i jest równie dotkliwy.
Jest mianowicie spora różnica między graczem, który rozumie taktykę trenera, ma inteligencję w grze, widać że czuje grę, a takim, który potrafi to przełożyć na swoje poczynania na boisku. Nie mam na myśli braków technicznych absolutnie.
Chodzi o prędkość, z jaką Gomes podejmuje decyzje, o tym, jak długo zajmuje mu wykonanie jakiegoś pomysłu.

Jeśli się grało w koszykówkę, to widać "objawy" które się spotykało często na poziomie AZS. Często wysocy (powyżej 200 cm) zawodnicy, byli świetnie wyszkoleni taktycznie, bo ktoś z nimi pracował od wczesnej młodości, kiedy wyprzedzili wzrostem resztę. Bywali bardzo dobrzy technicznie, nieźle rzucali, zastawiali się, górowali siłą i warunkami, ale jakże często okazywało się, że przegrywali pojedynek o zbiórkę z zawodnikiem 10-15 cm niższym - skocznością, ale przede wszystkim sprytem, ustawieniem, przewidywaniem, zwrotnością.

Gomes często przegrywa główki wyglądając jakby ostatnią sekundę już spodziewał się uderzenia piłki o głowę. Daje sobie odebrać piłkę, bo nie widzi przeciwnika nadbiegającego gdzieś delikatnie z tyłu.
Tego się nie da wyuczyć w tym wieku. To 23 lata, Tego uczą w La Massi 10-12 latków. Trzymaj głowę wysoko, nie patrz na piłkę, rozglądaj się.
W meczu Neapoli-City patrzyłem jak Sane, gracz szybszy i sprawniejszy od Gomesa, wyprowadzał kontrę. 80% tej akcji to było szczęście i czytanie gry Aguero, który pobiegł tam, gdzie miał szanse powalczyć o piłkę straconą przez Sane. Niemiec ciągle patrzy na piłkę i na trawę maks kilka metrów przed sobą. Cała jego szybkość, marnotrawiona jest na reagowanie na to, co robi przeciwnik, a nie dyktowanie własnych warunków.

To jest różnica między graczem, który ma "papiery" na grę w Barcelonie, a Gomesem.

Kto wie, może się mylę. Może Gomes faktycznie wystrzeli, ale dla mnie, wystawianie gracza, który zajmuje jedno z zaledwie 10 miejsc w polu, mając tak wąska rolę, lub inaczej, będący w stanie, tak wąską rolę wykonać, to zbytnia strata dla Barcy.
Paulinho zaimponował mi właśnie tym, co opisałeś - Toure, Keita, a teraz on, przy swojej sile i warunkach, byli bardzo mobilni, spostrzegawczy, świadomi tego co się dzieje, mieli odpowiednie tempo podejmowania decyzji.
Niestety sukces Barcy, zależy od tego w dużej mierze. by w pierwszym tempie podać do wybiegającego, by Suarez nie został na 10 spalonych.
Coutinho, wraz z wycofanym Messim zabezpieczany przez Busquetsa lub Busquetsa i Paulinho, dawałby szanse zbudowania szybko poruszającego się, środka pola.
To bardzo seksowna koncepcja, tylko roli w niej, dla Gomesa nie widzę.

Dlaczego felieton został edytowany?
konto usunięte

Bardzo istotne jest ostatnie zdjecie. Pokazuje z jakimi rywalami gralismy. Dalo to czas Valverde do poukladania druzyny. Z drugiej strony listopad wyglada ciezko, silniejsi przeciwnicy i spotkania na wyjazdach. Hurraoptymizm przy obecnej tabeli bylby zupelna pomylka.
Do tego dosc podstawowa i ogolna postawa Gomesa. Wiele osob jedzie po nim nie znajac sie zbytnio na odpowiedniej taktyce. Nie bede sie wywyzszal ze ja wiem lepiej od innych bo tak nie jest ale jak trener stawia na zawodnika to mu ufa. Paulinho nagle strzelil 3 gole i jest bohaterem. Przeciez nie tylko tak wygrywa druzyna! Wazna jest kazda linia, ale tego nie doceniaja ludzie. Dlatego CR wygral plebiscyt a za swego czasu Buffon robil nisamowite rzeczy caly sezon ze dostal ZP.

Świetny felieton, przyjemnie się czytało przy herbatce :)

Fajnie że tworzycie własne artykuły a nie tylko tłumaczycie ale absolutnie nie mogę się zgodzić z jedną tezą.

Mianowicie, autor pisze że Gomes grał bo Denis i Roberto nie stanowiliby dla Athletic żadnej przeszkody bo są za niscy i słabi fizycznie. To jest na prawdę przedziwne myślenie. To Xavi z Iniesta są więksi i mocniejsi fizycznie? Przez wiele lat grali razem nie tylko z baskami ale też innymi dużo mocniejszymi od nich rywalami i radzili sobie znakomicie. Co w ogóle znaczy że nie stanowiliby żadnej przeszkody? To celem Barcy na ten mecz było przeszkadzanie baskom czy prowadzenie gry na własnych warunkach? Problem w tym że Valverde bał się zaryzykować i postawił na wariant bezpieczniejszy (tylko że wg mnie nie Barceloński) i zdecydował się przede wszystkim na przeszkadzanie. Szkoda również że autor tego felietonu myśli podobnie skoro chwali za takie podejścia naszego trenera.

Czy Valverde robi wynik ponad stan? Temat dyskusyjny..biorąc pod uwagę poprzedni sezon, formę piłkarzy może i można tak powiedzieć, natomiast patrząc z drugiej strony na nazwiska w tej drużynie to można wymagać dokładnie takiej zdobyczy punktowej. Mniejszy dorobek może nie byłby hańbą, co pokazuja mecze realu czy Atletico, ale na pewno można wymagać. Messi, Suarez, Inieste, Buseqets, Alba, Paulinho i kilku innych wspartych solidnymi zmiennikami. Może niektórzy nie odpalili na camp nou tak jak powinni, ale generalnie większość tych piłkarzy w każdej drużynie w latach liga poza Madrytem grałaby w pierwszym składzie.

To wszystko oczywiście nie zmienia wielkiej pracy Valverde i tak jak pisałem niedawno, zaimponował mi, szczególnie odważnie zmieniając ustawienia.

Ps co do Paulinho to mega piłkarz i ja również oglądając Brazylię prosiłem, żeby dać mu szansę. Nie gra się przez przypadek w kadrze, która jako pierwsza awansowała na mundial i to z grupy, z której nie wyjechało na lotnisko Chile.

Pozdrawiam!

Dobry tekst. Zagadką pozostaje tylko zachowanie Valverde w stosunku do Semedo. Rewelacyjny z początku sezonu piłkarz dziś jest brutalnie tłumiony. Jaki jest tego powód?

Oby wyciągnęli wnioski z tej drugiej połowy, po to właśnie są analizy i to normalne, że czasem taka słaba gra się może przydarzyć. Mam nadzieję na zrehabilitowanie się już dzisiaj.

Moze to przez to ze jestem zmeczony po nocce, ale mam wrazenie ze ten artykul wychwala Valverde za mecz ktory byl raczej slaby. Dodac nalezy ze Williams stracil w dziwny sposob kilka groznych pilek. Momentami wygladal jak dziecko.

Druzyna Enrique pozno i dosc niespodziewanie odpalila, przez rok bedac niemal na roeni z PepTeamem. Jesli jakims cudem Barca Ernesto odpali, to mistrza mozemy miec juz w marcu:)

Valverde od poczatku był najsensowniejszą opcją. W koncu doswiadczony trener. Rzeczywostosc to udowadnia. Fajnie wybadał cały skład, rozne ustawienia. Mysle ze precyzyjnie komunikuje się z zawodnikami. Dojdzie błysk w postaci Dembele i Coutinho i mozemy miec piekny cykl w najblizszej 2-3 latce.

P.s. żałuję tylko że nie kupiliśmy Mbappe, duzo opcji ofensywnych by nam dał. VeB !

Wyczerpujący, bardzo solidny artykuł! Przeleciałem na jednym wdechu :)
Valverde zbudował u mnie ogromne zaufanie. Ze spokojem podchodzę do następnych potyczek. Bardzo nam było potrzebne odzyskanie spokoju po wariackim oknie transferowym i całym zamieszaniu w drużynie. Wszystko wraca na odpowiednie tory! Uśmiech na twarzy Leo i kolejne składne akcje to miód dla oczu.
Przecież ta akcja gdzie obił słupek i spojenie Paulinho mogło już dawno skończyć mecz. Oby tak dalej, vamos!

Cóż pax jak zwykle wszystko podsumował, ja doczepię się do tekstu o szczękach, bo był on niepotrzebny a to że ktoś wyróżnia się grą w Reprezentacji Brazylii nie oznacza że będzie błyszczał w Barcelonie. Trzeba cieszyć się że Paulinhho gra świetnie ale umówmy się wielu lepszych graczy paraliżowała bordowo-granatowa koszulka co innego jest wiara w zawodnika a co innego twierdzenie że coś było wiadome chyba że autor pretenduje do miana jasnowidza to w takim razie przepraszam.

Wspaniała robota redakcjo! Teksty o taktyce są bardzo ciekawe dla zrozumienia drużyny i by następnym razem oglądać mecz pod troszkę innym kątem! Brawo!

Nie jestem fanem tego typu tekstów, ale ten urzekł mnie swoim pięknem, niczym ogólna teoria względności! Dobra robota redakcjo... oby tak dalej :)

Z kilkoma rzeczami nie sposób sie nie zgodzić. Jednak do kilku wstawię uwagi. Ogladajac mecz praktycznie w żadnym momencie nie było ustawienia 4-4-2, nie wiem skąd taki pomysł. Za to nagminnie grano ustawieniem 4-2-3-1. Skoro autor w tym tekście posiłkuje się statystykami a nawet heatmapami, to wystarczy sprawdzić w heatmapie obszar gry Messiego. On nie gra jako napastnik. To nawet nie jest „cofnięta” 9. Od kilku spotkań gra jako „podwieszony” pomocnik. On gra cały czas w środkowej strefie za plecami Suareza. Mamy wtedy ustawienie i takie było z Atletic, stoperzy i boczni obrońcy jako wahadłowi, Busi z Paulinho lub Ivanem jako dwóch pivotów (lub pivot i półpivot), i potem trójka ofensywniej grająca Gomes, Messi i Ivan lub Paulinho (w zależności od akcji) i Suarez na szpicy. Messi gra w drugiej linii i stamtąd rozpoczyna atak, albo od przerzutu lub prostopadłej piłki, albo od rajdu z dryblingiem, lub od rajdu w stylu „tiki-taki”(np.21’ z strzałem w słupek). On co raz bardziej sie cofa, tak było przy strzale Rakiticia z 24’ gdzie z przodu był Suarez na bokach Ivan i Gomes a Leo z tyłu, podobnie w 25’ gdy prawą stronę wchodził Roberto a strzelał Suarez to Leo znów operuje na środku). W akcji bramkowej Leo był tak wycofany, że przed nim w momencie podania do Alby było 6 zawodników Barcelony, on wbiegał z 2-3 linii. Nie ma mowy o ustawieniu 4-4-2. Nie rozumiem też podkreślania w każdym tekście kwestii kolana Suareza, jest sztab medyczny, który czuwa nad zdrowiem i w każdym momencie kontroluje zdrowie piłkarzy. Nie widzimy Suareza który mniej biega, który się mniej stara, utyka, który nie udziela się w obronie, dalej jest tym samym Suarezem pod względem fizycznym i mentalnym. Jeśli spada krytyka na Suareza to nie za to że nie dobiega do piłek, nie wychodzi na pozycję, ale za to że tak jak w poprzednim meczu nie trafia na pusta bramkę. Co do gry obronnej to sytuacja nie była tak piękna jak pisze autor. Alba w defensywie oczywiście był najsłabszy, ale były też przegrane pojedynki główkowe stoperów, zbyt głębokie i krycie strefy na radar Busquetsa to drugie. Wystarczy prześledzić strzał Aduriza z 17’ – najpierw Alba daje sie w dziecinny sposób wyprzedzić Inakiemu potem biernie sie przygląda jak Williams dośrodkowuje a Busi kryjąc na radar nie zauważa jak zza pleców wbiega mu Aduriz, Pique spóźniony próbuje cos zrobić, ale jest za późno, na szczęście Niemiec miał dzień konia. Valverde jeszcze blok defensywny musi poukładać, są już efekty pracy, ale to za mało przy poważniejszych rywalach. Fajnie, że autor dostrzega nie tylko doskonałą formę Leo, ale i jego pozytywny a nie destruktywny wpływ na drużynę. Messi jest tym razem „wspaniały” i „decydujący” a nie „arogancki”, „dyktatorski” i „egoistyczny”. Moim zdaniem główna zasługa wyników jest próba odbudowy drugiej linii, po zmasakrowaniu jej taktycznie przez Lucho i z obniżkami formy poszczególnych zawodników ostatnie dwa lata to była tragedia. Teraz Valverde dokonał najważniejszego transferu który jak na razie sie sprawdza. Do pomocy przeszedł Leo i został uwolniony od statycznej gry w ataku, czekając na to czy koledzy dostarcza piłkę w jego strefę. Teraz on kreuje grę. Do tego większa jakość a przede wszystkim intensywność z Paulinho. Czując konkurencje i Ivan jakby budził się z letargu, do tego ofensywne wejścia Roberto dają nadzieję że druga linia będzie funkcjonować.

Do tej pory rywale w lidze nie byli najmocniejsi, ale wygrać 9/9 takich spotkań - to jest już coś. Widać, że drużyna ma apetyt żeby odzyskać mistrzostwo i to cieszy. Bardzo istotne jest to, że zmiany w podstawowym składzie lub ustawieniu nie kończą się od razu stratą punktów, jak to często miało miejsce za czasów Enrique. Buduje to wartość zawodników którzy moim zdaniem opuszczą Barcelonę prędzej, niż później (Gomes, Deloufeu). Są młodzi i klub powinien na nich zarobić jeśli dalej będą istotni w czasie sezonu. Krytykować Valverde obecnie nie ma za co, ale za wcześnie na peany na jego cześć.

Mimo wszystko, poczekałbym jeszcze z entuzjastycznymi opiniami na temat pracy Valverde. Jeżeli na koniec sezonu liczba triumfów wynosić będzie 0, to kto będzie pamiętał o rewelacyjnym początku ?

Swietny felieton!!!!

Dzieki i pozdrawiam :)